Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Psychoterapia - wszystko co dotyczy psychoterapii. Nurty, doświadczenia związane z terapią.

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez wasp0 19 cze 2017, 12:24
Przemyślałam ostatnio długość przerwy w terapii i wróciłam tydzień temu. Myślę, że tak będzie lepiej i szybciej złapię normalny rytm.
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
02 mar 2017, 10:04

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez shira123 19 cze 2017, 12:51
inga-beta

spokojnie, przeciez on ci odpisal
a ze za godzine? mogl byc zajety przeciez

a ty przezylas to jako straszne odrzucenie

ale ja cie rozumiem, tez tak czasem mam, jak mi ktos dluzej nie odpisze na sms, maila.
ale w koncu odpisuja, byli zajeci, kom.sie rozladowala itp.

to tylko nasze chore myslenie...ja staram sie to zmienic i dobrze mi idzie)))
Offline
Posty
506
Dołączył(a)
28 maja 2016, 19:36

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez Inga_beta 19 cze 2017, 12:51
szanownapani,
To nie było godzinne oczekiwanie na odpowiedź, bo ja byłam pewna że mi nie odpisze. Byłam pod wpływem koszmarnych emocji i to one rządziły moim mysleniem.

nerwa,
Ja go kiedyś wypytywałam o uczucia jego, czy też są tylko takie na niby i tylko ma je na terapii. Odpowiedział że uczucia są prawdziwe.
No więc nie potrafię sobie wyobrazić że na terapii cos do mnie czuje a po terapii jest to ucinane i przestaję dla niego istnieć? Poza tym przecież jeżeli jest więź to musi być obustronna. Ja widzę więź jako sznurek łączacy dwa serca, więc ta więź musi istnieć też po stronie terapeuty. Tak mi się wydaje.
Offline
Posty
2511
Dołączył(a)
11 sty 2014, 15:40

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez nerwa 19 cze 2017, 13:00
Inga_beta, ja mysle, ze wiez ze strony terapeuty tez faktycznie musi byc (bo tak nie byliby w stanie byc autentyczni podczas terapii). Tylko pewnie u nich jest cos takiego, ze przychodza na sesje, i sa w 100% zaangazowani, sa w tej naszej relacji, przejmuja się i wogole. Ale potem umieja sie zdystansowac, i jakos od tego odlaczyc, byc ze swoimi sprawam i rodzinami, innymi pacjentami. A my (pewnie przez nasze niezaspokojone potrzeby) nie umiemy tak zrobic. Tylko juz jak czujemy to zaangazowanie, to czujemy na całego ;) I trudne jest wtedy to, ze wiemy, ze z drugiej strony takiego czegos nie ma. (u mnie pojawia sie wtedy pytanie - Dlaczego ja mam sie tak angazowac, przezywac wszystko ? A terapeuta się tak nie przejmuje tą relacja ? I mam straszny opor wtedy przed zaangazowaniem)

I teraz zastanawiam się, jakie musialoby byc nasze podejscie, zeby to bylo do zaakceptowania. Pewnie niektorzy pacjenci tak mają bez problemu. Nie angazują sie, przychodzą po usluge i tyle.
Ale jednak glebsza terapia opiera się też na zaangazowaniu w tą relacje. I teraz jak zrobic - zeby relacja byla wazna, zeby byc otwartym, zeby bylo to dla nas bliskie, a jednoczesnie zaakceptowac, ze to jest "tylko" relacja terapeutyczna, ktora ma ograniczenia, kiedys sie skonczy i ktora sluzy "tylko" naszemu leczeniu...
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
4021
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06
Lokalizacja
południe

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez 19ruda87 19 cze 2017, 13:03
Dziś sesja, odwołałam ją. Nie miałam siły i ochoty by na nią pójść. Jestem w kiepskim stanie psychicznym i fizycznym. Łóżko znów jest przyjacielem. Wzywa mnie.

Czuję że pojawia się opór odnośnie terapii. Zaczynam ją sabotować. Nie widzę sensu dalszego chodzenia. Brak wiary, że cokolwiek się zmieni. Mam ochotę się wycofać, poddać. Nie chcę dłużej walczyć. Iskierka nadziei powoli gaśnie. Brak motywacji utrudnia wytrwanie. Myśli nie dają spokoju. Zniechęcenie.

Może jutro będzie lepiej i dam radę dotrzeć. Może to przejściowy stan. Albo kolejny etap. Nie wiem, mam taką nadzieję. Potrzebuję solidnego kopa na rozruch.
Lamitrin 200mg | Efectin Er 75mg | Arypiprazol 10mg | Afobam 1mg
Offline
Posty
362
Dołączył(a)
02 sty 2017, 15:03

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez nerwa 19 cze 2017, 13:06
19ruda87, na pewno to tylko przejsciowe. Takie momenty i dni niestety się zdarzaja i są jak najbardziej normalne. Czasem po ciezkich sesjach i tematach potrzebne jest troche odpoczynku... A Ty i tak super dajesz sobie rade i już duzo zrobilas!!
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
4021
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06
Lokalizacja
południe

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez Inga_beta 19 cze 2017, 13:10
Zdroworozsądkowe myślenie że on pewnie teraz nie ma czasu, też miałam ale zostawało to od razu zagłuszane lękiem i przekonaniem że on mnie karze za to że napisałąm chociaz nie powinnam. Przeżyłam tak potężne odrzucenie że nie odważę się już więcej zaryzykować. A co gdyby wcale nie odpisał? Przez tydzień bym się zastanawiała co się stało, a może umarł, a może mnie nie lubi, a może tylko na terapii udaje takiego dobrego, a może nic go nie obchodzę. To było by zbyt straszne i niszczace moją psychikę.

nerwa,
To o czym piszesz to mój bardzo głęboki i długotrwały dylemat. To jest chyba kwestia zbudowania w sobie jakiegoś zaufania, w tym zaufania do siebie, do ludzi do relacji.
Offline
Posty
2511
Dołączył(a)
11 sty 2014, 15:40

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez 19ruda87 19 cze 2017, 13:13
Nerwa staram się, choć nie zawsze mi to wychodzi. Pierwszy raz w tej terapii tak się czuję. Brak tego luzu. Zaczynam więcej analizować i się przejmować. Zaczyna mi coraz bardziej zależeć i robi się to troszkę niewygodne. Chyba się zaczynam angażować w tą relację
Offline
Posty
362
Dołączył(a)
02 sty 2017, 15:03

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez nerwa 19 cze 2017, 13:18
19ruda87, to znaczy, ze jest bardzo dobrze ! :) (mimo, ze jest źle i ciężko). Niestety terapia jest ciezka i bolesna, ale też to oznacza, ze dotykasz waznych rzeczy - a tylko wtedy jestes w stanie je w koncu zrozumiec, przezyc, zaakceptowac. Musi byc zle, zeby potem bylo dobrze. Zreszta.. czytalam nawet artykuly naukowe, gdzie pokazano, ze ostatecznie efekt terapi byl znacznie lepszy u osob, ktore przechodzily w trakcie kryzysy, czuly sie gorzej, mialy chwile zwątpienia itd. Niż u ludzi ktorzy przyszli na terapie, i czuli sie z miesiaca na miesiac tylko lepiej.

Ja tak zawsze się pocieszam. Jak jest zle, czuje sie fatalnie, odechciewa mi sie terapii, to mysle sobie - oho, chyba jestem na dobrej drodze ;) Wtedy zaczynamy sie dopiero naprawde mierzyc z tymi naszymi demonami.
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
4021
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06
Lokalizacja
południe

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez Inga_beta 19 cze 2017, 13:19
I z tego co mi kiedyś mówił zrozumiałam, że w przypadku pacjentów z głębszymi zaburzeniami T musi stworzyć z nimi więź, bo bez takiej więzi oni nie są w stanie wyjść z tego zaburzenia. Czyli musi być zaangażownie uczuciowe ze strony terapeuty.
Offline
Posty
2511
Dołączył(a)
11 sty 2014, 15:40

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez nerwa 19 cze 2017, 13:24
Inga_beta, no wlasnie. Ja nie wyobrazam sobie terapii z T. ktory wlasnie nie wyglada na zaangazowanego. Tzn z takim terapeuta moglabym omawiac jakies problemy, ale tak technicznie bardziej. Ale na pewno trudno byloby sie zaangazowac. Wiec obecna terapeutka wydaje mi sie jak najbardziej zaangazowana i w ogole. No ale wiesz jak jest... ja mam to zaangazowanie (od niej) tylko raz w tygodniu przez godzine (w moim odczuciu) :) Podczas gdy ja jestem zaangazowana caly czas. I to wydaje mi sie niesprawiedliwe i nierowne w tej relacji.
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
4021
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06
Lokalizacja
południe

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez nerwa 19 cze 2017, 13:30
Inga_beta, a wiesz co jest najgorsze? Ze bardzo trudno mi to przyznac, na terapii. Tutaj moge sobie pisac, ze to niesprawiedliwe, ze ja jestem bardziej zaangazowana niz T. itd. Ale jak jestem na sesji, to mam wlaczone myslenie racjonalne - "że to taka relacja, że na tym polega terapia, ze to jest ok że terapeutka jest tam dla mnie przez godzine w tygodniu - i ze to i tak coś cennego".
Dopiero w domu nachodzi mnie takie myslenie :-/ I wtedy dopiero czuje to cale przygnebienie.
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
4021
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06
Lokalizacja
południe

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez Inga_beta 19 cze 2017, 13:55
nerwa,
Wiem, zbyt duży lęk przed usłyszeniem że T nie jest zaangażowny, że go nie obchodzimy lub cos innego niezbyt miłego. To byłoby jak uderzenie w żywe serce, zbyt silny ból.
Offline
Posty
2511
Dołączył(a)
11 sty 2014, 15:40

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez shira123 20 cze 2017, 09:21
Inga_beta napisał(a):nerwa,
Wiem, zbyt duży lęk przed usłyszeniem że T nie jest zaangażowny, że go nie obchodzimy lub cos innego niezbyt miłego. To byłoby jak uderzenie w żywe serce, zbyt silny ból.



tak, to jest trudne. i sprzeczne

bo z jednej strony, powinna byc wiez
a z drugiej, oni trzymaja dystans
to tez dobrze, bo jakbym sie tak do niej
przywiazala jak do przyjaciolki, to
nie dalabym sie rady potem rozstac...
Offline
Posty
506
Dołączył(a)
28 maja 2016, 19:36

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do