Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Samotność

przez Bukowski 26 sie 2014, 23:54
follow_the_reaper, jak uważasz...
Bukowski
Offline

Samotność

Avatar użytkownika
przez zmęczona_wszystkim 26 sie 2014, 23:55
Makabra napisał(a):Ruchanko to nie problem, ale ja jestem zainteresowana czymś więcej :D


Ale widzisz, sama stwierdziłaś, ze gdybyś chciała, to jednak byś sobie znajomych skombinowała :D
Posty
1210
Dołączył(a)
01 sie 2013, 16:53

Samotność

przez Makabra 26 sie 2014, 23:59
zmęczona_wszystkim napisał(a):
Makabra napisał(a):Ruchanko to nie problem, ale ja jestem zainteresowana czymś więcej :D


Ale widzisz, sama stwierdziłaś, ze gdybyś chciała, to jednak byś sobie znajomych skombinowała :D


To nie byliby znajomi ;)
Makabra
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Samotność

Avatar użytkownika
przez zmęczona_wszystkim 27 sie 2014, 00:01
W jakimś sensie byłabyś z nimi zaznajomiona :D ale dążyłam do tego, zeby powiedzieć: skoro dałabyś rade z takimi "znajomymi", to i z bardziej normalnymi też:)
Posty
1210
Dołączył(a)
01 sie 2013, 16:53

Samotność

Avatar użytkownika
przez Follow_ 27 sie 2014, 00:05
Ruchanie się z jakimś obcym facetem nie ma nic z zawierania znajomości...
Poddaję się nie mam siły na walkę...
Zazdroszczę ludziom szczęścia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1742
Dołączył(a)
11 lip 2014, 20:07
Lokalizacja
Tricity

Samotność

Avatar użytkownika
przez kliku 27 sie 2014, 15:14
Mam bardzo specyficzny rodzaj samotności :< Mam baaardzo wielu znajomych, kumpli z którymi mogę kulturalnie wypić, z płcią przeciwną także nie mam problemu :P Jest jednak coś co mnie osobiście bardzo rusza :( Ludzie z reguły traktują mnie jak jakiegoś pociesznoego śmieszka (a ja po prostu zawsze mam błyskotliwe żarty). Tymczasem wcale nie jestem szczęsliwy, osobiście traktowałem wszystkich z szacunkem lub sympatią, starałem się być pomocny jednak nikt tego nie odwzajemnia :< Tak to już jest, ze jak jest dobrze to masz ludzi obok siebie (niestety z różnymi intencjami) a gdy jest gorzej - nagle nie ma nikogo :| W domu tez traktują mnie jak śmiecia, zamykam się w pokoju na całe dnie nawet. Mam wprawdzie kilka takich osób które chociaż w 20% mnie rozumieją ale to wciąż za mało bym mógł się przed kimkolwiek otworzyć :<
Avatar użytkownika
Offline
Posty
113
Dołączył(a)
27 sie 2014, 14:37

Samotność

Avatar użytkownika
przez mrrafal 27 sie 2014, 17:27
I znowu zeszło na temat seksu.

follow_the_reaper, ja jakiegoś ciśnienia na związek/poznanie kogoś nie mam, zapewne niedługo wykasuje konto bo całe to pisanie zaczyna być nudne :D Aczkolwiek sam akt spotkania, nawet jeśli jest nieciekawy, ma jakieś plusy: czuję, że coś robię, działam, wychodzę do ludzi czego mi po prostu brakuje.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
414
Dołączył(a)
25 lis 2012, 15:08
Lokalizacja
Gdynia

Samotność

Avatar użytkownika
przez Follow_ 27 sie 2014, 18:41
mrrafal napisał(a):I znowu zeszło na temat seksu.

follow_the_reaper, ja jakiegoś ciśnienia na związek/poznanie kogoś nie mam, zapewne niedługo wykasuje konto bo całe to pisanie zaczyna być nudne :D Aczkolwiek sam akt spotkania, nawet jeśli jest nieciekawy, ma jakieś plusy: czuję, że coś robię, działam, wychodzę do ludzi czego mi po prostu brakuje.


Ja w sumie, nie wiem czemu mają mi służyć te spotkania. Nie czuję, że poznałabym "kogoś" w ten sposób, bo jest mocno sztuczny. A jak z kimś jest już miło to dopada mnie lęk przed tym jak tej osobie opowiedzieć o chorobie i się odsuwam. Więc nie wiem czy to nie jest bez sensu i czy nie poczekać na remisję. Mam wykupiony pakiet do października więc poczekam do tego czasu, hehe

Też jest to jakiś sposób na udowodnienie sobie, że nie stoję w miejscu ale to chyba nie tędy droga. Brakuje mi bliskości ale to nie znaczy, że musi się ona łączyć z tworzeniem związku czy seksem.

To na co mam ciśnienie, to na przytulanie się - bez podtekstów. Czuję się wtedy chociaż na chwilę taką całością, a nie kupką nieszczęścia. Dodaje sił...

Najchętniej poszłabym na jakieś zajęcia w grupie, szkolenie czy zajęcia. Pożartować, pogadać o niczym i o wszystkim, pograć w coś czy coś porobić. Nie mówić/myśleć o smutkach, depresji...
Dzisiaj miałam 2 h angielskiego indywidualnie z lektorem i było fajnie dyskutować o skutkach islamizacji Europy, komunizmie i wordpressie ^_^
Poddaję się nie mam siły na walkę...
Zazdroszczę ludziom szczęścia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1742
Dołączył(a)
11 lip 2014, 20:07
Lokalizacja
Tricity

Samotność

Avatar użytkownika
przez mrrafal 27 sie 2014, 19:41
Najchętniej poszłabym na jakieś zajęcia w grupie, szkolenie czy zajęcia. Pożartować, pogadać o niczym i o wszystkim, pograć w coś czy coś porobić. Nie mówić/myśleć o smutkach, depresji.
zapisz się na studia :D
Lepiej robić cokolwiek niż stać w miejscu. Niemniej trochę zalatuje tu hipokryzją, bo często i gęsto sam się poddaję na kilka tygodni i po prostu nie wychodzę z domu (oprócz pracy).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
414
Dołączył(a)
25 lis 2012, 15:08
Lokalizacja
Gdynia

Samotność

Avatar użytkownika
przez Follow_ 27 sie 2014, 19:51
myślałam o tym, ale boję się, że jak będę siedziała weekendami w szkole to opadnę z sił, weekend przy gorszych dniach pozwala mi nabrać sił na resztę tygodnia...

jakiś kurs, albo spotkanie raz w tygodniu by mi wystarczyło :)

tylko idzie mi to jak po grudzie...zero systematyczności...
na siłownię chodzę ale tylko dlatego że kolega z pracy się nade mną pastwi i od poniedziałku gnębi że mamy iść...
Poddaję się nie mam siły na walkę...
Zazdroszczę ludziom szczęścia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1742
Dołączył(a)
11 lip 2014, 20:07
Lokalizacja
Tricity

Samotność

Avatar użytkownika
przez 123 27 sie 2014, 20:06
Zazdroszczę osoby, która wyciąga Cię gdzieś ;-)
Ja pomimo uświadomienia kilku osób o swojej chorobie nie mam od nich takiego wsparcia poza słowami "będzie dobrze", "ułoży się" albo "dasz sobie radę". W niczym to nie pomaga, a jedynie utwierdza w tym, że naprawdę nie ma co na ludzi liczyć i w pewnym momencie człowiek zostaje sam i musi sam się z pewnymi rzeczami uporać, zatem w takim razie po co pchać się w związki ;-)

Na Twoim miejscu, o ile dysponujesz czasem, poszedłbym na jakiś kurs językowy - fajna atmosfera :D
Avatar użytkownika
123
Offline
Posty
110
Dołączył(a)
12 lip 2009, 19:38

Samotność

Avatar użytkownika
przez Follow_ 27 sie 2014, 20:21
Nigdy w życiu w pracy nie przyznałabym się do choroby.... On nie wie, tylko mamy się wspierać w regularnym chodzeniu na siłownię i zdrowej diecie
a że ma w sobie coś z sadysty to jest to tak że boję się spojrzeć na ziemniaka na lunchu :P
ale to na tyle...

Czas mam ale o siły i regularność ciężko...
dzisiaj bym się zapisała na jakiś kurs, ba! pewnie na dwa... opłaciła je...
a potem nie stawiła się na żadne zajęcia bo zacznę się wycofywać i zniechęcać...
Poddaję się nie mam siły na walkę...
Zazdroszczę ludziom szczęścia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1742
Dołączył(a)
11 lip 2014, 20:07
Lokalizacja
Tricity

Samotność

Avatar użytkownika
przez 123 28 sie 2014, 15:31
Nie musi wiedzieć, żeby Cię ciągać - zresztą sama o tym piszesz :) Dobrze, że jest ktoś, kto Cię motywuje albo stoi z toporem ;-)
Grunt, że coś działasz, czego osobiście zazdroszczę i jest ktoś spędzający z Tobą produktywnie czas.
Avatar użytkownika
123
Offline
Posty
110
Dołączył(a)
12 lip 2009, 19:38

Samotność

Avatar użytkownika
przez Follow_ 28 sie 2014, 17:48
Wiesz co... masz rację. Nie doceniam tego co mam.

Działanie też, jest takie - podrywam się - rezygnuję..
ale wciąż próbuję...i też tego w sobie nie doceniam
Muszę znaleźć w sobie jakąś siłę motywacyjną...
Poddaję się nie mam siły na walkę...
Zazdroszczę ludziom szczęścia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1742
Dołączył(a)
11 lip 2014, 20:07
Lokalizacja
Tricity

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do