Skocz do zawartości
Nerwica.com

Potrzebuję wsparcia...


Gość Bellisssima

Rekomendowane odpowiedzi

Witam, chciałam się z Wami podzielić moja hmmm... jak to nazwać? No Nerwicą nooo :P Zaczęło się 4 miesiące temu po porodzie mojej córki... Mam głupie myśli, że zrobię jej krzywdę specjalnie, choć już doskonale sobie uświadomiłam, że tego nigdy nie zrobię, bo kocham ją ponad swoje życie, jest dla mnie najważniejsza na tym świecie i kocham ją całym swoim sercem... Problem leży we mnie... Od jakiegoś czasu ćwiczę pozytywne myślenie i faktycznie jest lepiej, chodzę na psychoterapię, ale moja psychoterapeutka nie podpowiada mi o co chodzi itd, mówi tylko i wyłącznie "spokojnie" i w ogóle dopiero sama doszłam do tego co mi jest z internetu i jak się jej zapytałam, czy to nerwica natręctw myśli, to potwierdziła... Dzisiaj byłam u innego psychoterapeuty, szłam tam pewnie, ale mimo wszystko stres przed tą rozmową rozwalił, to co miałam do powiedzenia i jakoś wolę nie zmieniać terapeuty :) zaczynałam również się cofać do swojego dzieciństwa i jest wiele złych momentów, które chciałabym zmienić, których żałuję, ale wiadomo... Nie zmienię tego, co zrobiłam źle, to nie moja wina, bo w końcu byłam tylko dzieckiem... Ostatnio tak krzyknęłam na swojego faceta (niszczył mnie emocjonalnie w ciąży), jak karmiłam swoje szczęście, że Malutka się wystraszyła, zaczęła płakać, a ja razem z nią, czyli następny pozytyw mi się nasuwa na myśl, że jeśli naprawdę chciałabym jej zrobić krzywdę, to przecież bym nie żałowała tego, że tak krzyknęłam? Staram się jak tylko potrafię być dobrą matką (moja mama była alkoholiczką, ale jakby nie było, to wychowała mnie na człowieka - zdałam maturę, prawo jazdy za pierwszym razem, także inteligentna też jestem), ale czasami mi się wydaje, że za dużo od siebie wymagam... Dzisiaj byłam z koleżanką na gorącej czekoladzie i zamiast się skupić i z nią rozmawiać, to non stop myślałam, jak tam moja malutka, czy za mną nie płacze itd. (cieszę się, jak chce iść tylko do mnie mój aniołek :) Czuję się wtedy taka potrzebna, doceniona)... Dzisiaj mam straszny chaos w głowie, nawet bałam się spojrzeć mojej niuni w oczy, bo się bałam, że coś złego w nich zobaczę, ale mimo wszystko patrze w nie, najbardziej mnie cieszą jak się śmieją do mnie - najpiękniejsze uczucie, jakie doznałam w życiu - uśmiech swojego dziecka... Bardzo proszę o pomoc, jak Wy sobie radzicie, jakieś wskazówki, nawet jak o tym piszę, to czuję ścisk w żołądku... Serdecznie Was pozdrawiam i z niecierpliwością czekam na wiadomości.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

spróbuj oprzeć się na terapeucie, przez internet trudno o prawdziwe wsparcie.

Myślę że bycie rodzicem daje dużo siły żeby poradzić sobie ze swoimi problemami nie tylko dla siebie ale i dla dziecka.

Dobrze ze szukasz profesjonalnej pomocy, to dobry kierunek

pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szukam, szukam caly czas. Dzisiaj nawet zaczelam czytac ksiazke pt. Pozytywnego Myslenua Mozna Sie Nauczyc. Bardzo ciekawa ksiazka, daje duzo do myslenia. Ze mna jest juz coraz lepiej. Zaczelam w koncu zwracac tez uwage na to co sie dzieje wokol mnie, a nie tylko co siedzi we mnie. Co bylo w dziecinstwie,to bylo... Bylam tylko dzieckiem, nie zaluje niczego, bo czlowiek na wlasnych bledach sie uczy. Wydahe mi sie tez, se zaczynam wracac do zycia, tylko nie wiem czy w dobrym kierunku ide? Na poczatek chce sie wykazac jako matka i gospodyni domowa heh, a co bedzie potem? Mysle o pracy... Ale jak narazie ciezko mi sie jeszcze skoncentrowac na czynkolwoek. A sily dodaje mi najwiecej moj aniolek... Wstyd sie przyznac, ze ma sie takie mysli, ze sie ta krzywde robi, ale doskobale wiem, ze nie popelbie takiego bledu nigdy w zyciu... Moze wiesz na jakiej drodze jestem? Czy sie cofam? Czy stoje w miejscu? Czy ide do przodu? Moim zdanem ide do przodu, ucze sie duzo o sobie i wiele tez dzieki tej nerwicy sie nauczylam... Pozdrawiam i dziekuje za odpiwiedz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mozesz poczytać sobie tez inne wątki na ten temat. Podobny problem miała zmęczona1. Uwierz w to ze ten lęk jest całkowicie irracjonalny, kochasz swoje dziecko i w życiu byś mu krzywdy nie zrobiła. Ale nerwica natręctw charakteryzuje sie tym, ze boimy sie całkowicie irracjolnalnych rzeczy, bo nie mamy 100% pewności, ze rzeczywiście jest to chora myśl. Oczywiśćie że nikt nie moze CI zagwarantować, ze nigy nie zrobisz dziecku krzywdy, podobnie jak wielu innych rzeczy których newrica dotyczy u różnych osób. I ten brak pewności męczy cie , ze może jednak byłabys ww stanie to zrobić i posądzasz sie o to. Zlekcewaz te mysli, nie analizuj ich, staraj sie nie mysleć o tym jakby Cię to wogóle nie obhodziło. Jak dasz sobie z nimi spokój to odejdą, bo twój mózg przekona sie, ze skoro nie bałas sie tego ,nie kontrolowałaś tego, a mimo wszsytko nie zrobiłaś nic z tych rzeczy, których sie tak boisz, to znaczy , ze jest ok. i lęk powinien odejść. Staraj sie odsuwać te mysli, lekceważyc, olac je. Byc może Twoja matka, ojciec zrobili ci jakąś krzywde w dzieciństwie, coś co jako dziecko przeżywałaś, nie wiem, może mieli zbyt duże oczekiwania wobec ciebie, no cokolwiek, co cie bolało. Byc moze im tego tak naprawde nigdy nie przebaczyłaś, tak świadomie. Drzemie w tobie uśpione poczucie krzywdy, a człówiek ma tendencje mieć chęc zadoścuczynienia za swoje krzywdy. I teraz boisz sie tego, ze za to czym ciebie zraniono w dziecińswie Ty odpłacisz sie swojemu dziecku. Pomysl, jakie może byc podłoże, przyczyna, tych Twoich absolutnie nierzeczywistych obaw.

Spokojnie, z tego ludzie wychodzą :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mam podobny problem. Tez cierpie na nerwice natrectw. Agresywne mysli w stosunku do innych pojawiaja sie pod postacia natrectw w moemencie kiedy tłumimy w sobie zlosc, gniew, żal...kumuluja sie w nas...az w koncu musza znalezc jakies ujscie i bombarduja nas agresywnymi natrectwami. Nie boj sie, nie zrobisz krzywdy swojemu dziecku..nie przez nerwice i natrectwa..nie ma na swiecie takiego przypadku, aby pod wplywem natrectwa cos zrobic złego. Dobrze,ze zaczelac terapie:) Pomoze Ci:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No mam taka nadzieje, ze pomoze. W sumie juz zaczyna powoli do mnie wszystko dochodzic, co sie dzieje wokol. Tak to widzialam tylko dziecko, nic pozatym... Zaczynam myslec racjonalnie, staram sie ograniczac stres. Mam plany na przyszlosc i pragne je zrealizowac. Do tych mysli nawet sie troche przyzwyczailam i wiem, ze tak sie NIGDY nie stanie :) a tez tak macie, ze nie patrzycie na horrory itp?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bellisssima, ja np. jak cos strasznego usłysze albo obejrze, to nakrecam sie. Czesto jest tak, ze natrectwa ewoluuja tzn. zmienia sie ich tresc..czasem na 'gorsze' czasem na lagodniejsze. W czasie nawrotu nerwicy unikam strasznych filmów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bedzie.dobrze ja w ogole ich nie ogladam, nawet jakas glupia muzyka mnie przeraza... Ehhh... Kiedys uwielbialam horrory, nawet za dziecka lubilam czytac ksiazki grozy, a teraz? Hmmm... Musze sie temu jakos przeciwstawic i wyleczyc z tego do konca dla mojej corki. Wiem, ze dam rade, tylko nerwuje mnie to, ze to tak dlugo trwa... Masakra jakas... Bede czytac ksiazki, ktore polecacie, moze to cos pomoze :) moze moj mozg w koncu zacznie myslec pozytywniej i wydaje mi sie, ze jestem na dobrej drodze. A Ty na jakiej drodze jestes wyjscia z tego?

 

-- 01 lis 2012, 19:28 --

 

Babilon naprawde piekbe slowa. Duzo przemyslalam przez ostatni miesiac o swoin dziecinstwie i faktycznie nie bylo najlepiej. Dochodzi do tego pewne natrectwo, ktore zawsze robilam odkad pamietam, od dziecka. Skonczylam z tym w dniu uswiadomienia sobie o tym, ze to tez moze byc przez to. Nieraz mnie korci, zeby to zrobic, ale nie - jestem tward :) Babilon a Ty wyszedles/as z tego? Jak tak, to w jaki sposob?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bellisssima, poczytaj sobie o konfliktach wewnetrznych. One sa powodem nerwicy. U mnie to juz 4 epizod z nerwica. Pierwszy jak mialam jedenascie lat, potem jak mialam dziewietnascie, trzeci w 2010 no i 4 w tym roku..trwa to juz cztery miesiace. Lecze sie farmakologicznie i chodze do terapeuty. Najdluzej mnie nerwica trzymała 9 miesiecy, najkrocej 3 tyg. Natrectwa mam o roznej tematyce..wyrzadzenie krzywdy komus, boje sie,ze moge zostac pedofilka, ze zwariuje, ze przestane kochac meza itd...cala masa tego..do wyboru do koloru. Jedno jest pewne im bardziej sie ignoruje te mysli tym szybciej nastepuje remisja choroby.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A co to znaczy remisja? Mam to ignorowac, czy nie w koncu? Probowalam znalezc w google, ale moja koncentracja tez sie pogorszyla. Ja atakow juz bardzo dlugo nie mam. Pozostaly tylko same zle mysli. Czy to jest lepiej, czy gorzej? Oczywiscie tez staram sie non stop myslec racjonalnie i pozytywnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bellisssima, w jakim nurcie masz terapie?

zaczynałam również się cofać do swojego dzieciństwa i jest wiele złych momentów, które chciałabym zmienić, których żałuję, ale wiadomo... Nie zmienię tego, co zrobiłam źle, to nie moja wina, bo w końcu byłam tylko dzieckiem..

przerabiasz to z terapeuta?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Candy14 jeszcze tego nie przerobilam, bo moj terapeuta byl na urlopie. Dopiero w przyszlym tygodniu wraca.... Ale mysle nad zmiana terapeuty, bo do tego wszystkiego co mi jest itd sama doszlam, musialam zapytac, czy to to, zeby mi odpowiedziala Tak. Zadnych wskazowek mi nie dawala, nic... Sama do tego wszystkiego musialam dojsc. Czy to dobrze, czy zle? Czy wasi terapeuci tez tak robia?

 

-- 02 lis 2012, 06:08 --

 

Selma robie juz to od jakiegos czasu i faktycznie jest latwiej. Robie to odkad wyczytalam w internecie, ze tak sie powinno robic. Codziennie rano tez budzi mnie moj Aniolek malutki i tez mam od razu z samego rana taki scisk w klatce piersiowej... Ale zaraz ide do ubikacji i sie uspokajam przy papierosie... Tez bardzo duzo fajek pale ;/ za duzo... Od dzisiaj tostanowilam sobie g ograniczyc :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

duzo sama robisz, moe jakos obecny terapeuta jednak cie zmobilizowal do tego? czasem sam fakt zdecydowania sie na przyjecie pomocy od kogos duzo nam daje wewnetrznej sily..

koniecznie porozmawiaj o swoich watpliwosciach z terapeuta. czy wiesz w jakim nurcie pracuje?

terapeuta nie stawia diagnoz, nie szufladkuje pacjentow, to normalne ze cie nie'uswiadamial'

powiedz ze moze oczekujesz bardziej konkretnych wskazowek jak sobie radzic

mozesz zastanowic sie nad terapia beh-poznawcza, moze ona ci bedzie bardziej odpowiadala

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ahhhh.... No tak zrobie Selmo. Kurde jeszcze dzisiaj babcia do mnie przyszła, opowiedziała mi o dziewczynie, która ma schizofrenie i ja się teraz boję, że też tego dostanę :( Ta dziewczyna, to córka mojej babci brata... Boże co za strach!!! HELP!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ulżyło mi ;))) Jak to dobrze, że tutaj jesteście :))) Bo pewnie znowu bym chodziła parę dni i się nakręcała :) heh :P a tak, to zamierzam dzisiaj zrobić mojej niuni pierwszy raz zupkę od siebie i facetowi jakiś obiad :) a wy jakie macie plany na dzisiaj? Wieczorem chcę sobie poczytać książkę o tym optymiźmie :) Mój mi mówi, że robię z tego forum czat lub gg :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bellissima, wszystko o czym piszesz, przerabiałam (jak chyba większość z nas tu obecnych).

Też mam córeczkę (teraz 6,5 roku) i miałam te same natręctwa.. Jeszcze przed ciążą jak i po narodzinach malutkiej.. Nie da się opisać tego koszmaru, kiedy natręctwa dotyczyły jej właśnie...

Mi pomogły leki. Chociaż długo się męczyłam zanim poznałam diagnozę.. Brałam 4 lata i miałam święty spokój..

Zaryzykowałam i odstawiłam i teraz mam... Wszystko wróciło. Jest lżej o tyle, że wiem co mi jest ale natręctwa..nie mniej męczą. Te co były, dodatkowo wymyślam sobie nowe..

Wróciłam do leków. Nie jest lekko, ale trzeba walczyć z tym cholerstwem. Damy radę!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Karolins pewnie, ze damy rade :) Dla naszych skarbow wszystko :) Tez mnie to meczy i meczy, ale ja lekow nie chce zadnych, sama sie uporam z tym swinstwem :) a czytalas moze jakies pomocne ksiazki w tym temacie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Serio ocd wyklucza sie z f.20?

 

 

z tego co wiem, to nerwica nie powoduje choroby psychicznej. Schizofrenicy tez czasem maja natrectwa, ale nie traktuja ich w sposob krytyczny. Nerwicowiec natomiast zdaje sobie sprawe, ze cos sie z nim dzieje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No tak nie wywołuje, tylko, czy się wyklucza, bo już gdzieś słyszałem, że tak, gdzies indziej ze mozna miec to i to, a co masz na mysli piszac 'nie traktuja w sposob krytyczny'? Ze mniej sie nimi przejmują?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tu ekspert ABC Zdrowie napisał

 

Czy schizofrenik jest świadomy swojej choroby? I tak, i nie. Jest świadomy tego, co robi, co czuje, co się z nim dzieje, rozmawia z innymi na temat absurdalności swoich urojeń, może nawet się z nich śmiać czy zachowywać wobec nich dystans, ale w czasie remisji, kiedy objawy choroby ustępują. W czasie ostrego rzutu psychotycznego osoby cierpiące na schizofrenię nie zdają sobie sprawy z tego, co robią, co mówią, co myślą, jak myślą itp. Z całą pewnością jednak pacjent schizofreniczny ma świadomość swojej diagnozy i raz na zawsze trzeba odmitologizować twierdzenia, że schizofrenik to wariat malujący fekaliami na ścianach, zjadający własne odchody czy czyhający na życie domowników sadysta. Aż tak skrajne przypadki (schizofrenii zdezorganizowanej czy katatonicznej) są raczej rzadkie, chociaż oczywiście pacjenci schizofreniczni podczas fazy nasilenia objawów mogą być bardzo nieobliczalni, czego sama doświadczyłam na własnej skórze w szpitalu psychiatrycznym. Nie można jednak stawiać na równi nerwicy lękowej i schizofrenii. Jedno zaburzenia nie generuje drugiego, ale mogą koegzystować.

 

Nerwicowiec cały czas jest swiadomy tego co robi i co sie z nim dzieje..i to jest wlasnie krytycyzm odnosie wlasnych dolegliwosci. Wie np. ze jego natrectwa sa absurdalne, irracjonalne..jest cały czas ' w kontakcie' ze soba

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×