Osobowość dyssocjalna (psychopatia)

Osobowość schizoidalna, psychopatia, osobowość chwiejna emocjonalnie, borderline, osobowość anankastyczna, osobowość zależna, inne

Osobowość dyssocjalna (psychopatia)

przez kazashi 20 wrz 2017, 02:15
_Victoria_ napisał(a):Jeśli chodzi o mnie, to zdobywam znacznie więcej przy minimum wysiłku, podczas, gdy oni mordują się godzinami nauki, by ledwo zdać.

Nie będę cytował wszystkiego po trochu bo zrobi się znów post na pół strony. Wiesz wysiłek to pojęcie względne:P Dla lenia jak ja poprawa j.polskiego na 3 to strata czasu, tym bardziej po stwierdzeniu Pani od matmy, że mam to zrobić żeby dostać 6 z matmy bo wdg mnie albo ktoś na to zasługuje albo to zwykły szantaż.
Olałem w życiu wiele spraw głównie przez uczucia i to, że jestem uparty co strasznie mnie irytuje, ale najgorsze jest to, że to też kwestia tego co w danej chwili odczuwam.
Chciałbym nie raz lepiej panować nad emocjami. Często wydaje mi się, że i tak lepiej mi się to udaje niż innym, ale możliwe, że to tylko wrażenie.
Małym wysiłkiem miałaś na myśli to, że szybciej przyswajasz różne informacje?
Mi myślenie często spowodowane przez uczucia bądź np głupie nerwy przeszkadza w codziennych sprawach. Fakt mogę je często normalnie wykonywać, ale czuje, że gdyby nie to to mógłbym się sto razy lepiej skupić choćby na głupiej grze gdzie w "luźny" dzień bije się noobów jak boty, a w dzień gdzie dręczą jakieś myśli gra się na poziomie bota właśnie. Wydaje mi się, że to wszystko powodują emocje, które w danej chwili są nie potrzebne.
Dlatego nie dziwię się, że ekscytujesz się swoją poczytalnościa.
Co do dalszej części to nie do końca rozumiem sens dyskusji o emocjach i maszynach. Po co maszyna ma coś czuć ? Jak narazie nie potrafi bez naszej pomocy czyt. zaprogramowania zrobić nic. Odtwarzanie emocji też jest bez sensu gdyż według mnie każdy odczuwa coś na swój jedyny sposób zależnie od ilości danego hormonu, zmęczenia i setek innych czynników. Znamy tylko część mechanizmów i wiemy co się zmienia w danym momencie, ale każdy ma inny próg np bólu i jest przyzwyczajony do innych norm. Jedna kobieta dostaje "zawału" na widok pająka inna go oleje. Dlatego ciężko byłoby ustalić jakieś normy jak ktoś coś ma czuć nie da się tego nauczyć tak bynajmniej mi się wydaje.
_Victoria_ napisał(a):Subiektywne stany. Strach nasila ból, a szok potrafi go kompletnie wyłączyć albo przekierować. Ludzie, owszem, potrafią odczuwać bardzo silny ból, ale jego "koszmarność" to tylko wizualizacja.

To jak odczuwamy ból to też kwestia indywidualna i zmienna. Wiemy jak działa na organizm np. adrenalina i co zmienia w momencie złamania np ręki. Ja nie wiedziałem, że to zrobiłem, a trochę boleć zaczęło dopiero po kilkunastu minutach i to bolało na tyle "słabo", że pojechałem do lekarza na 2 dzień bo nawet nie pomyślałem, że to złamanie. Innym razem walnę się w kolano i można zemdleć z bólu.
Tak jak napisałaś nie dość, że każdy ma inny próg to do tego według mnie jest On zmienny i zależny od różnych innych czynników.
Nie koniecznie popieram eksperymenty z tym związane, ale pomyślcie czy aktualnie byłby dostępny jakiś lek gdyby nie różnego rodzaju i prawie zawsze nie etyczne testy itd.
Offline
Posty
118
Dołączył(a)
11 sie 2017, 23:46
Lokalizacja
wlkp

Osobowość dyssocjalna (psychopatia)

przez konto usunięte 20 wrz 2017, 02:52
Świadomy internet? - na obecną chwilę bzdura. Co prawda aktualnie nie wiadomo dlaczego w głębokim uczeniu maszynowym algorytmy SI wykonują takie a nie inne działanie, ale jak na razie nikt nie jest tak głupi, żeby wypuścić SI na zewnątrz.
konto usunięte
Offline

Osobowość dyssocjalna (psychopatia)

Avatar użytkownika
przez _Victoria_ 20 wrz 2017, 13:18
kazashi napisał(a):wysiłek to pojęcie względne Dla lenia jak ja poprawa j.polskiego na 3 to strata czasu, tym bardziej po stwierdzeniu Pani od matmy, że mam to zrobić żeby dostać 6 z matmy bo wdg mnie albo ktoś na to zasługuje albo to zwykły szantaż. (...) Chciałbym nie raz lepiej panować nad emocjami. Często wydaje mi się, że i tak lepiej mi się to udaje niż innym, ale możliwe, że to tylko wrażenie.

Małym wysiłkiem miałaś na myśli to, że szybciej przyswajasz różne informacje?


Już Ci tłumaczę - osiągam wyższe wyniki przy najmniejszym wysiłku tzn np. na studiach moja nauka sprowadza się tylko do siedzenia na wykładach. To zupełnie wystarcza, bym przyswoiła cały materiał bez konieczności uczenia się w domu. Jeśli uczę się czegoś w domu - czytam różne publikacje, etc, to tylko z ciekawości i w ramach hobbistycznych. Jeśli chodzi o emocje i przyswajanie wiedzy - nie odczuwam stresu, więc nie potrafię się denerwować np. przed egzaminem. Rzecz jasna mam niezły ubaw, gdy patrzę na tych wszystkich studenciaków srających w gacie przed sesją, no ale taką mam osobowość, że nie potrafię odczuwać lęki, m.in dlatego, iż wiem, że to uczucie jest w pełni irracjonalne. Dopiero strach, o wiele istotniejsze uczucie, ma tę moc pozbawiania ludzi logicznego myślenia, ale tutaj znowu - nie tyczy się to mnie.

Strach odczuwam tylko w sytuacjach bezpośredniego zagrożenia życia i ma on i tak dość małe natężenie. Gdy potrącił mnie samochód, leżąc na ulicy opierdalałam sanitariuszy, by się pośpieszyli, bo ich lenistwo mnie wkurwiało, a byłam w tym momencie w naprawdę w tragicznej sytuacji, jeśli chodzi o uszkodzenia ciała i będąc świadomą, odczuwałam każdy ból, a do najsłabszych to on nie należał.

Wiedz też (jak już wspominałam w tym wątku), że standardowo śpię raz na 2-3 dni. Mam więc 72 godziny do wykorzystania. Nie odczuwam w tym czasie zmęczenia. Dopiero po 3 dobach zaczynają się lekkie objawy dezorientacji oraz ucisku odczuwalnego w głowie i wtedy biorę leki nasenne, bo bez nich sen naturalny u mnie nie występuje. . Pomyśl więc - standardowo wykorzystuję 3 razy więcej czasu niż przeciętny człowiek, który po 12 godzinach już odczuwa zmęczenie i musi się położyć. Ja tego zmęczenia nie odczuwam, dlatego np. moi pracodawcy (w pracach dorywczych, sezonowych) dziwią się, że mogę zasuwać 10 godzin ponad ustawową normę 8 godzin pracy i na nic nie narzekam. Jestem w pełni funkcjonalna, wręcz nakręcona, jakbym brała kokainę i ten stan utrzymuje się bardzo długo.

Olałem w życiu wiele spraw głównie przez uczucia i to, że jestem uparty co strasznie mnie irytuje, ale najgorsze jest to, że to też kwestia tego co w danej chwili odczuwam.


Uczucia stanowią ogromną blokadę w dążeniu do osiągnięcia wyznaczonych sobie celów, ale masz tego świadomość. Dla mnie to abstrakcja. Nie wiem, jakie emocje mogłyby mi stanąć na drodze w samorealizacji.

Twoja upartość jednak nie powinna Cię irytować. Ta cecha jest akurat pożądana, musi być jedynie dobrze ukierunkowana, a jej właściciel musi nad nią zapanować. Wtedy potrafią się dziać niesamowite rzeczy, zapewniam. Jestem nonkonformistką i wiem, jak ludzi wkurwia, że zwykle mam odmienne zdanie, ale nigdy go nie zmieniam na rzecz dostosowania się do tego marnego, nędznego i ograniczonego intelektualnie pospólstwa.

Co do dalszej części to nie do końca rozumiem sens dyskusji o emocjach i maszynach. Po co maszyna ma coś czuć ?


To tylko hipotezy. Interesuję się tym, bo bardzo mocno zgłębiam nauki takie jak: fizyka teoretyczna i doświadczalna, kosmologia, informatyka, technologia, a w tym nawet robotyka. Przez jakiś czas studiowałam fizykę teoretyczną i doświadczalną z matematyką wyższą oraz informatykę też przez krótki okres. Wcześniej byłam na studiach astronomicznych również połączonych z fizyką teoretyczną, także wiem co nieco.

Znamy tylko część mechanizmów i wiemy co się zmienia w danym momencie, ale każdy ma inny próg np bólu i jest przyzwyczajony do innych norm. Jedna kobieta dostaje "zawału" na widok pająka inna go oleje. Dlatego ciężko byłoby ustalić jakieś normy jak ktoś coś ma czuć nie da się tego nauczyć tak bynajmniej mi się wydaje.


To prawda. Oczywiście masz rację, nie znamy pozostałych mechanizmów, tylko częściowo rozumiemy te zagadnienia i wciąż je zgłębiamy. Stąd płynie satysfakcja z uczenia się i poznawania.

Ja jednak wzięłabym taką kobietę z arachnofobią i umieściłabym w niedużej kapsule, zamknęłabym ją w niej, po czym zaczęłabym przez otwór w kapsule wpuszczać bardzo dużą ilość pająków. Kobieta musiałaby to znieść, do póki ja nie stwierdziłabym, że eksperyment dobiegł końca. Wtedy odczekałoby się kilka dni lub tygodni i przeprowadziłoby się rozmowę z tą kobietą. Jestem ciekawa, czy miałaby traumę, czy wręcz przeciwnie - na skutek tak silnego bodźca doznałaby pełnego znieczulenia. Nie uważasz, że byłoby to ciekawe? Czy wiesz, że taka kobieta obsypywana pająkami w pewnym momencie przestałaby wrzeszczeć? Czy wiesz, dlaczego?

Nie koniecznie popieram eksperymenty z tym związane, ale pomyślcie czy aktualnie byłby dostępny jakiś lek gdyby nie różnego rodzaju i prawie zawsze nie etyczne testy itd.


Dokładnie. Gdyby nie tysiące zabitych szczurów laboratoryjnych i ludzi, w przypadku, gdy jednej grupie doświadczalnej podawano eksperymentalny środek na AIDS, a drugiej placebo, by porównać rezultaty, do dziś nie można byłoby leczyć nie tylko AIDS, ale i setek innych chorób. Testy są niezbędne i każdy taki test wymaga ofiar.

Ludzie są zjebani, niektórzy nad wyraz emocjonalni i po prostu ślepi. Nie wiedzą, że nawet zwykłe leki p.bólowe, które kupują w aptece, były kiedyś testowane na zwierzętach i ludziach z ofiarami śmiertelnymi. Musiała m.in zostać określona dawka śmiertelna, a myślicie, że w jaki sposób? Głównie poprzez zabijanie zwierząt i przeliczanie tego na masę człowieka. Do tego testowano na ludziach skutki uboczne, dzięki czemu obecnie ulotki obfitują w wypisane w nich objawy niepożądane.

Cały świat spowija "zło", jednak ludzie nie chcą dopuszczać tego do świadomości. I co najważniejsze - W medycynie nie ma dobra bez zła.
Diagnoza: F60.2
GG: 62378439
Avatar użytkownika
Offline
Posty
248
Dołączył(a)
15 sty 2017, 19:40

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Osobowość dyssocjalna (psychopatia)

przez niecały 20 wrz 2017, 18:53
_Victoria_,
I to jest prawda. Taka osoba przynajmniej widzi, że nie znajduje się w najgorszym położeniu. Odszukaj ten fragment, w którym pisałam Ci na privie, że ból psychiczny jest skończony, a fizyczny nie, dlatego ten drugi jest perfekcyjny. Wywal tu ten cytat i niech sobie poczytają, może do kogoś coś dotrze.


Coś mi się kojarzy, ale nie pamiętam dokładnie tego fragmentu bo mam dzisiaj mocny mętlik w głowie, a nie chce wrzucić z priva czegoś czego nie miałem wrzucić.
niecały
Offline

Osobowość dyssocjalna (psychopatia)

Avatar użytkownika
przez _Victoria_ 20 wrz 2017, 20:15
Jak nie znajdziesz, to poszukam za Ciebie, choć dziwi mnie, jak może być trudne dla Ciebie odszukanie czegoś, co było pisane kilka dni temu.
Diagnoza: F60.2
GG: 62378439
Avatar użytkownika
Offline
Posty
248
Dołączył(a)
15 sty 2017, 19:40

Osobowość dyssocjalna (psychopatia)

przez kazashi 21 wrz 2017, 00:56
_Victoria_ napisał(a):Już Ci tłumaczę - osiągam wyższe wyniki przy najmniejszym wysiłku tzn np. na studiach moja nauka sprowadza się tylko do siedzenia na wykładach. To zupełnie wystarcza, bym przyswoiła cały materiał bez konieczności uczenia się w domu.

To jest powiązane z Twoimi dolegliwościami, ale chyba nie koniecznie to tylko kwestia tego tak mi się zdaje? Ja denerwowałem się zawsze przed egzaminami, ale na pp wystarczyły mi właśnie wykłady i chwila przypomnienia czekając np w kolejce na egzamin. Fakt nie miałem super ocen, ale inni uczyli się godzinami i nie zdawali egzaminów. Zawsze myślałem, że denerwują się na tyle mocno. Chociaż tak na serio to pewnie większość z nich nie uważała na wykładach ani się nie uczyli się w domu tylko tak mówili. Nie napisałem tego dlatego, że uważam się za kogoś mądrego bo tak nie jest. Nie skończyłem nawet studiów więc nie chodzi o to tylko właśnie o to, że każdy jest inny.
Z jednej strony ci współczuję tego, że nie odczuwasz np "miłości" o ile można ja odczuwać, bo mimo tego, że ma swoje minusy itd to kiedy byłem zakochany czułem się świetnie i będąc przy niej nie potrzebowałem niczego więcej byłem spełniony. Jednak z drugiej strony ci zazdroszczę właśnie tego, że nikt nie da rady Cb "omotac" wszyscy wiemy, że z miłości robi się głupoty. Do tego właśnie brak emocji jest właśnie często plusem. Skoro możemy podejmować szybciej i lepsze dla nas decyzje to co w tym złego? Tylko jednak nie wiedzielibyśmy wtedy nie raz gdzie jest granica i tu może i jest problem.
Jednak zobaczcie jak budowały się wszystkie cywilizacje? Zawsze ktoś na tym cierpiał. Nie było nic wielkiego na "tym świecie" bez cierpienia. Nie ma bogatych bez biednych. Nie można powiedzieć, że ktoś jest mądry jeśli wszyscy tacy będą.
Chyba mam skłonności to filozofowania:P
To o śnie mnie trochę zadziwiło. Nie myślałem, że ta choroba wiąże się również ze snem do tego stopnia.
Nie czujesz się zmęczona po 20 godzinach? Nie bolą Cie mięśnie i nie brak Ci energii?

_Victoria_ napisał(a):Uczucia stanowią ogromną blokadę w dążeniu do osiągnięcia wyznaczonych sobie celów, ale masz tego świadomość. Dla mnie to abstrakcja. Nie wiem, jakie emocje mogłyby mi stanąć na drodze w samorealizacji. Twoja upartość jednak nie powinna Cię irytować.

W moim przypadku wygląda to trochę dziwnie. Myślę, że głównie to kwestia strachu. Spytasz czego się boję ?
Od dziecka choruje, kilka dni temu po antybiotyku dostałem reakcji alergicznej i po sterydach jestem nie do życia od tego czasu.
Niestety choruje na tyle często, że prawie każde wyjście na miasto kończy się grypą, zapaleniem oskrzeli lub czymkolwiek innym. Do tego nie kończy się na 3 dniach w domu tylko prawie zawsze na powikłaniach. Przez co większość życia siedzę w domu. W teorii dziś miałem być 3 dzień w nowej pracy, ale nie mogąc oddychać i normalnie funkcjonować musiałem zrezygnować.
Już teraz często sam nie wiem na co mogę sobie pozwolić dlatego się boję i często odpuszczam robienie wszystkiego. Sam nwm czy nie mam jakiejś depresji bądź czegokolwiek innego.
Poza tym strasznie się zmieniłem po rozstaniu z dziewczyną. Brak mi po prostu nie raz chęci do tego żeby coś zmieniać.
Upartość jest dobra, ale niestety źle wpływa na moje stosunki z ludźmi. Prawie nigdy nie odpuszczam. Jeśli wiem, że mam rację to jest tragedia :P
Co do reszty to eksperyment z pająkami mnie raczej by nie zaciekawił.
Przestałaby albo ze zmęczenia albo ze strachu powody mogą być różne tak mi się wydaje.
Medycyna to i tak pół biedy bo cierpią tylko dane osoby.
Ja gdyby nie steryd który zabija codziennie setki osób o ile nie więcej, dziś bym tego nie napisał.
Zabija mimo, że jest dopuszczony do sprzedaży, ale akurat w moim przypadku mimo dużego ryzyka plusów jest więcej. Lepiej go brać i mieć szanse na skutki uboczne niż nie brać i się udusić.
Pomyślcie teraz np jakie są skutki testów atomowych lub jakie mogą być następstwa np prób uzyskania podobnych warunków do tych panujących w czarnych dziurach?
Offline
Posty
118
Dołączył(a)
11 sie 2017, 23:46
Lokalizacja
wlkp

Osobowość dyssocjalna (psychopatia)

przez kazashi 21 wrz 2017, 01:32
Brak możliwości edycji postu po chwili jest bez sensu. Gdyż ominąłem coś o czym chciałem napisać i pozostaje tylko możliwość napisania postu pod postem.
Chyba, że administracja może je łączyć w jeden tylko czy ktoś to zrobi?
Myślisz, że ludzi stać na coś takiego jak sztuczna inteligencja?
Według mnie droga jest bardzo daleka. Ze mnie programista jak nie powiem kto, ale z tego co rozumiem dzisiejsza nauka nie pozwala na zrozumienie tego jak działa nasza ludzka inteligencja. Więc nie możemy stworzyć czegoś na wzór czegoś co nie wiemy jak działa. I tu wraca to o czym pisaliśmy o odczuwaniu bólu i emocjach. Jak odtworzyć coś skoro nie rozumiemy do końca metodyki działania. Najpierw trzeba to zrozumieć dopiero później próbować to odtworzyć.
Tylko patrząc na to inaczej to często metodyka działania może być inna, a efekt ten sam. Tutaj sposób uzyskania na bank będzie inny chociaż i tak coraz więcej chcemy naśladować obserwując to jak działa mózg.
Jak możecie traktujcie ten post jako jeden z tym co napisałem wyżej.
Najgorsza jest walka pomiędzy tym co wiesz, a tym co czujesz...
Masz ochotę popisać?
Napisz z chęcią odpiszę.
Offline
Posty
118
Dołączył(a)
11 sie 2017, 23:46
Lokalizacja
wlkp

Osobowość dyssocjalna (psychopatia)

Avatar użytkownika
przez _Victoria_ 21 wrz 2017, 15:33
kazashi napisał(a):To jest powiązane z Twoimi dolegliwościami, ale chyba nie koniecznie to tylko kwestia tego tak mi się zdaje?


Oczywiście, są osoby niezaburzone, które również osiągają wysokie wyniki w nauce bez ślęczenia nad książkami. Tyczy się to głównie osób, które mają wysokie osiągnięcia w naukach ścisłych. Nie ma na to recepty, każdy ma inne predyspozycje. Czysta genetyka. Gdy studiowałam fizykę, nie robiłam nic, a zdawałam na piątki wszystkie kolokwia i egzaminy.

Fakt nie miałem super ocen, ale inni uczyli się godzinami i nie zdawali egzaminów. Zawsze myślałem, że denerwują się na tyle mocno. Chociaż tak na serio to pewnie większość z nich nie uważała na wykładach ani się nie uczyli się w domu tylko tak mówili. Nie napisałem tego dlatego, że uważam się za kogoś mądrego bo tak nie jest.


Jesteś osobą, która posiada wyżej wspomnianą predyspozycję i nie powinieneś się z tym kryć. Masz smykałkę do nauki i tyle. Powinieneś czerpać satysfakcję, że inni nie posiadają takich zdolności i muszą się męczyć, a ty jesteś górą, bo szybko przyswajasz wiedzę. Nie wstydź się tego. Doceń to.

Nie skończyłem nawet studiów więc nie chodzi o to tylko właśnie o to, że każdy jest inny.


Dokładnie. Zwłaszcza, że wykształcenie wyższe nie świadczy o człowieku, ani o jego inteligencji. Jak wiadomo, większość osób ze zdobytym po studiach "papierkiem", to skończone ścierwa nie mające pojęcia o niczym i najczęściej lądują w zawodzie niezwiązanym z ich wykształceniem. Polecam poczytać statystyki.

Z badania Millward Brown* przeprowadzonego na zlecenie agencji Work Service S.A. wynika, że aż 53 proc. Polaków pracuje na stanowisku, które nie jest zgodne z ich wykształceniem. Jednocześnie 75 proc. badanych uważa, że kierunkowe wykształcenie pomaga w znalezieniu pracy, a ponad połowa zmieniłaby profil nauki, gdyby tylko mogła. Problem w tym, że rynek pracy zmienia się szybciej niż kiedykolwiek, a szkolnictwo za nim nie nadąża.


Z jednej strony ci współczuję tego, że nie odczuwasz np "miłości" o ile można ja odczuwać, bo mimo tego, że ma swoje minusy itd to kiedy byłem zakochany czułem się świetnie i będąc przy niej nie potrzebowałem niczego więcej byłem spełniony. Jednak z drugiej strony ci zazdroszczę właśnie tego, że nikt nie da rady Cb "omotac" wszyscy wiemy, że z miłości robi się głupoty. Do tego właśnie brak emocji jest właśnie często plusem.


Powiem tak: widok pary trzymającej się za ręce na przystanku wywołuje u mnie obrzydzenie. Całowanie się w miejscach publicznych - jeszcze większe. Nienawidzę afiszowania się związkiem, choć wiem, że jest to naturalny instynkt ze strony faceta. Mężczyzna, trzymając swoją zdobycz blisko siebie, pokazuje innym (potencjalnym wrogom), że jest ona jego własnością. To typowe i ściśle związane z behawioryzmem. Wystarczy na ten temat trochę poczytać - polecam tutaj "Psychologię Społeczną" Gdańskiego Wydwnictwa Psychologicznego (GWP).

Są też odchylenia od normy, gdyż niektórzy mężczyźni wręcz przeciwnie - nie lubują się w okazywaniu swoich uczuć w miejscach publicznych i wolą to robić na osobności ze swoją partnerką. W każdym razie brzydzę się miłością, tą słodyczą i cukierkowaniem. Dla mnie to po prostu żałosne zachowania i powinno się je tępić. Zauroczenie i obsesja, które rujnują racjonalne myślenie na wiele miesięcy lub lat, przez co ludzie potrafią całe życie tkwić w tej ułudzie. Gardzę tym oraz wszelkimi głupotami, jakie ludzie robią, będąc pod wpływem miłości, bo inaczej tego nazwać nie można. Działa ona jak narkotyk, a jest przecież tylko wynikiem działania odpowiednich hormonów.

Trzeba też pamiętać, że istnieją różne typy miłości:

- Miłość własna
- Miłość erotyczna
- Miłość romantyczna
- Miłość platoniczna
- Miłość dworska
- Miłość romantyczna
- Miłość chrześcijańska

i inne
_________________________________

Bezwarunkowa miłość nie istnieje. ~ moja opinia
_________________________________

To prawda, nie da się mnie omotać. Nie jestem podatna na żadne wpływy i z miejsca wyczuwam czyjąś manipulację. Wyjątki stanowią manipulacje stosowane przez psychopatów czy socjopatów. W przypadku tych drugich łatwiej jest rozpoznać ich intencje, ale z kolei prawdziwi psychopaci, głównie Ci inteligentni, to twardy orzech do zgryzienia, bo perfekcyjnie się maskują.

Jednak zobaczcie jak budowały się wszystkie cywilizacje? Zawsze ktoś na tym cierpiał. Nie było nic wielkiego na "tym świecie" bez cierpienia. Nie ma bogatych bez biednych. Nie można powiedzieć, że ktoś jest mądry, jeśli wszyscy tacy będą.


Nie ma światła bez ciemności i nocy bez dnia. To oczywistości i na nich opiera się świat. Ludzie żyją w strachu i wolą wypierać myśli, które wciąż szepcą im, że aby świat mógł się rozwijać, potrzeba znacznych ilości ofiar. Dla przykładu - choćby mur chiński budowany był na trupach poległych, którzy konali, będąc bestialsko zmuszanymi do wielogodzinnej pracy fizycznej. Ich szczątki służyły jako scalenie poszczególnych części muru.

Nie wiem, czy wiecie, ale np. gdyby nie dr Josef Mengele, dzisiejsi lekarze nie mogliby stwierdzać tożsamości zmarłego na podstawie uzębienia. Mengele wniósł w medycynę cholernie dużo i dotąd eksponaty z jego badań (np. zdeformowane części ciał) znajdują się w berlińskim muzeum, które miałam zaszczyt zobaczyć.

Przyznaję, że kiedyś nawet fantazjowałam o tym, by żyć w tamtych czasach i móc być asystentką doktora. Czytałam wszystkie książki na jego temat i jestem pod wrażeniem eksperymentów, które prowadził. Moim zdaniem był wybitnym lekarzem.

To o śnie mnie trochę zadziwiło. Nie myślałem, że ta choroba wiąże się również ze snem do tego stopnia.
Nie czujesz się zmęczona po 20 godzinach? Nie bolą Cie mięśnie i nie brak Ci energii?


To zaburzenie (to nie jest choroba psychiczna) wiąże się z nadmierną aktywnością mózgu, co nie pozwala spać, jednak ta przypadłość tyczy się tylko małej grupy psychopatów. Większość osób dyssocjalnych śpi normalnie.

Nie, nie czuję się zmęczona po 20 h. Mięśnie bolą mnie tylko, gdy moim zajęciom towarzyszy wysiłek fizyczny, ale nie, nie brakuje mi energii. Dodatkowo też wytrzymuję znacznie dłużej niż inne osoby, jeśli chodzi o wysiłek, choć jestem drobną kobietą o małej masie ciała i wydawać by się mogło, że nie wytrzymam. Jest jednak inaczej, jestem w stanie znieść o wiele więcej niż przeciętny człowiek. Mam też bardzo szybki czas reagowania, co już jest typowym objawem psychopatii. Wyczuwam zagrożenie i momentalnie reaguje albo defensywnie albo ofensywnie. Wywęszę wroga na kilka metrów i instynktownie go wyeliminuję z mojego otoczenia.

Myślę, że głównie to kwestia strachu. Spytasz czego się boję?


Spytam ogólnie, czego się boisz i czego się lękasz, bo to dwa różne pojęcia. Opowiedz mi o tym. Otwórz się przede mną, kazashi.

Sam nwm czy nie mam jakiejś depresji bądź czegokolwiek innego.


Na taką dyskusję zapraszam na priv. Przeanalizuję Twój profil psychologiczny i wystawię Ci diagnozę. Zapewniam, że jestem do tego odpowiednią osobą.

Poza tym strasznie się zmieniłem po rozstaniu z dziewczyną. Brak mi po prostu nie raz chęci do tego żeby coś zmieniać.


I to kolejna rzecz, której nie tolerują w miłości. Przywiązanie tak silne, że świata poza tą osobą nie widzisz, a kiedy zniknie, nie potrafisz pozbierać się do kupy, a do tego niektóre osoby myślą o samobójstwie. Rozumiem samobójstwo w przypadku straty kogoś z rodziny, ale nie obcej osoby - chłopaka/dziewczyny, tym bardziej w okresie nastoletnim, gdy panuje burza hormonów i powinno się mieć świadomość, że te emocje to tylko neuroprzekaźniki i biochemia mózgu, że to nie miłość, a zauroczenie.

Ja gdyby nie steryd który zabija codziennie setki osób o ile nie więcej, dziś bym tego nie napisał.
Zabija mimo, że jest dopuszczony do sprzedaży, ale akurat w moim przypadku mimo dużego ryzyka plusów jest więcej. Lepiej go brać i mieć szanse na skutki uboczne niż nie brać i się udusić.


Dobrze, że myślisz logicznie i masz tego świadomość.

Na temat sztucznej inteligencji odpowiem Ci później.
Diagnoza: F60.2
GG: 62378439
Avatar użytkownika
Offline
Posty
248
Dołączył(a)
15 sty 2017, 19:40

Osobowość dyssocjalna (psychopatia)

przez konto usunięte 21 wrz 2017, 19:58
Ch-uj Wam da roztrząsanie spraw wszelakich - świadomość jako postrzegamy to w istocie przekleństwo a nie żadne błogosławieństwo. Trud jaki wniesiecie w zrozumienie tychże przyczyn wszelakich i tego gdzie finalnie mają doprowadzić nie ma najmniejszego znaczenia, zupełnie nic nie znaczy. Natura rzeczy jest taka, że jej po prostu nie ma. Nas nie ma i nigdy nie było - to tylko iluzja!
konto usunięte
Offline

Osobowość dyssocjalna (psychopatia)

przez konto usunięte 21 wrz 2017, 21:17
Ja Was /cenzura/ nie rozumiem - co Wy chcecie sobie badać? Naturę ludzką, świadomość? Świadomość nie jest wypadową mózgu, bo wszystko na to wskazuje że to "Coś" jest czymś innym a działającym z ciałem w symbiozie. Więc w jaki sposób analizować procesy zachodzące pomiędzy, skoro nie wiemy z czym mamy do czynienia nawet i jak się do takiej analizy zabrać. Pokładamy nadzieje w SI, że da jakieś odpowiedzi, ale komputer nie działa jak mózg, a SI nie jest naszą świadomością - to będzie wyłącznie i tylko swego rodzaju odpowiednik. Połączyliśmy kilka dziedzin i oto mamy kognitywistykę i co nam to /cenzura/ dało? Multum pytań i różnorakich dróg, bez istotnych odpowiedzi. Natura ludzka jest natomiast taka, że wszyscy /cenzura/ żyją tylko w strachu. Jedni mają go mniej w sobie, a inni więcej i taka to między nami jest tylko różnica.
konto usunięte
Offline

Osobowość dyssocjalna (psychopatia)

przez kazashi 26 wrz 2017, 00:00
Co do nauki to podam trochę dziwny przykład. Fakt osoba Ta nie skończyła studiów, zrezygnowała w trakcie egzaminów na pierwszym semestrze, ale miała zdaną maturę.
Wykłady z prawa cywilnego i po kolei czytamy fragmenty czegoś tam. Kiedy ta osoba zaczęła to Wykładowca wyprosił ją z zajęć. Co było powodem? Powiedział, że jeśli ktoś nie potrafi czytać tylko kiepsko sylabizuje nie będzie u niego studiował. Fakt nie dziwi mnie takie posunięcie bo bez jaj, ale po maturze sylabizować i to naprawdę kiepsko to raczej przegięcie. Tylko jak ktoś taki zdał maturę? Jak mogło tyle osób nie zdać matury z matmy w tym roku? Widzieliście te zdania? O co chodzi czy ludzie się uwsteczniają? Bez urazy, ale naprawdę matma kiedy ja kończyłem LO była taka sama, ale poziom matur jest tragiczny do tego te 30% to przypadkiem można zdać obliczając tylko kilka zadań . Dla mnie to jest szok bo myślałem, że ludzie są inteligentni, a tak naprawdę wystarczy opanować pewne schematy zachowania i już ludzie myślą, że jest się kimś innym.
Doceniam to jednak z 2 strony nie raz mnie to wkurza bo wszystko analizuję, a inni po prostu to robią. Brak mi spontaniczności myślę, że głównie przez to, że zdaje sobie sprawę co może się stać. Widzę rzeczy których inni nie zauważają. Chcę robić coś co dla innych jest bez sensu, a mnie to po prostu ciekawi. Dlaczego to działa i jak to działa im więcej się o tym dowiem tym bardziej mnie to ciekawi, ale z drugiej strony nie odpuszczam i tracę dużo czasu na coś co może i mnie ciekawi, ale nie przyda mi się do niczego konkretnego.
Ja nie afiszowałem się związkiem bo jestem raczej wstydliwy co mówi samo za siebie, ale faktycznie obściskiwanie się i "macanie" wśród tłumu jest troszkę obcesowe. Ja widzę to inaczej niż Ty. Wiesz sama napisałaś, że działa to jak narkotyk więc czujemy się wtedy dobrze, a skoro tak jest to po co to przerywać.
Zauroczenie, a miłość to też sprawa dyskusyjna. Do tego przy długich związkach dochodzi przyzwyczajenie, przywiązanie itp. Ja nie byłem w związku miesiac tylko 2 lata więc to już troszkę przywiązanie i powodów dla których mi jej brakuje do dziś jest sporo.
_Victoria_ napisał(a):Nie, nie czuję się zmęczona po 20 h. Mięśnie bolą mnie tylko, gdy moim zajęciom towarzyszy wysiłek fizyczny, ale nie, nie brakuje mi energii. Dodatkowo też wytrzymuję znacznie dłużej niż inne osoby, jeśli chodzi o wysiłek, choć jestem drobną kobietą o małej masie ciała i wydawać by się mogło, że nie wytrzymam. Jest jednak inaczej, jestem w stanie znieść o wiele więcej niż przeciętny człowiek. Mam też bardzo szybki czas reagowania, co już jest typowym objawem psychopatii.

Też bym tak chciał. Ja niestety fizycznie jestem "słaby" muszę wiecznie się pilnować bo żołądek bo astma itd...
_Victoria_ napisał(a):Spytam ogólnie, czego się boisz i czego się lękasz, bo to dwa różne pojęcia. Opowiedz mi o tym. Otwórz się przede mną, kazashi.

Opisałem to już, wyżej jest tego więcej, ale nie wiem czy jest sens opisywać to publicznie na forum. Ew do tego dochodzi np. Stres przed spotkaniem kogoś "nowego", kogoś kogo dobrze nie znam. Nie wiem jak zareaguje kiedy np gorzej się poczuje. Nie wiem co sobie o mnie pomyśli gdyż mam problemy np z zębami. Co prawda to nie jest taką przeszkodą jak to co opisałem wyżej, ale powoduje stres który utrudnia mi np rozmowę z kimś nowo poznanym. Jednak nad tym łatwiej panować i nie ma to skutków długotrwałych.
_Victoria_ napisał(a):Na taką dyskusję zapraszam na priv. Przeanalizuję Twój profil psychologiczny i wystawię Ci diagnozę. Zapewniam, że jestem do tego odpowiednią osobą.

Za to raczej podziękuję. Nie wierze w to, że lekarz po chwili rozmowy jest w stanie coś konkretnego powiedzieć na jego temat. Między innymi dlatego nie poszedłem jeszcze do psychiatry czy psychologa. Mimo, że w szkole miałem badania np związane z nauczaniem indywidualnym{ze wzgledu na odporności i ciągłe infekcje} nikt nie był w stanie zauważyć, że na sporą część pytań ściemniałem i całość nie trzymała się "kupy" więc sory, ale nie wierze w diagnozę po kilku godzinach rozmów.
Co do kolejnej rzeczy o której napisałaś to rozstaliśmy się kiedy miałem 22 lata i raczej nie było to młodzieńcze zauroczenie na kilka tygodni. W końcu 2 lata to już troszkę jest i dochodzi do tego przywiązanie, wspólne plany itd. Wiem, że to głupota przeżywać co się stało skoro nie ma szans na to żeby do siebie wrócić, ale mimo to odczuwam brak kogoś takiego jak Ona. Jestem nieśmiały, ale po prostu czułem się dobrze kiedy mogłem się do niej przytulić i po prostu oglądać razem film. Pewnie kwestia hormonów itd, ale jednak odczucia były pozytywne których mi teraz brakuje.
Offline
Posty
118
Dołączył(a)
11 sie 2017, 23:46
Lokalizacja
wlkp

Osobowość dyssocjalna (psychopatia)

Avatar użytkownika
przez dr. Psycho Trepens 26 wrz 2017, 20:43
@_Victoria_

Twoja teoria wydaje mi się imponująca, podziwiam.
Nie ma w tym wazeliny, bo czułem w twojej wypowiedzi taką prawdziwą złość, co daje dosyć ciekawy ogląd twojej osobowości.
W pewnym sensie chyba Ci zazdroszczę.

Klomipramina - 150mg
Pregabalina - 600mg
Chloroprotiksen - 50mg
--------------------
design.jacek.online
Posty
958
Dołączył(a)
15 kwi 2015, 17:41
Lokalizacja
Warszawa

Osobowość dyssocjalna (psychopatia)

Avatar użytkownika
przez _Victoria_ 27 wrz 2017, 13:10
Sztuczna inteligencja

Kazashi , przede wszystkim nawet najlepsi programiści nie są obecnie w 100% pewni, na jakiej zasadzie ma ona działać. Sztuczna inteligencja to czysta inżynieria, a nie natura, a jednak mimo to, naukowcy chcą stworzyć z niej kolejny produkt ewolucji. Coś, co będzie w znacznym stopniu przewyższało człowieka. Tak zwany Deep Learning, czyli głębokie pojmowanie/zdolność uczenia się, już dawno wymknął im się spod kontroli. Sieć neuronowa człowieka to nie jest coś, co da się sztucznie wyprodukować, dlatego osobiście uważam, że pełna, rozwinięta i wysoko funkcyjna sztuczna inteligencja to coś nieosiągalnego na chwilę obecną i na następne kilkadziesiąt lat.

Inżynierowie będą musieli zostać przy swoich marnych robocikach, które będą miały wbudowany odpowiedni program i będą przyjmować oraz reagować na komunikaty z zewnątrz, ale nigdy nie będą zdolne odczuwać. Maszyny nie mają uczuć wyższych, udają je, tak jak ja.

Wszystkie przestrogi dotyczące SI - eliminacja rasy ludzkiej przez maszyny i tym podobne rzeczy, to póki co sianie paniki i nakręcanie ludzi na protesty. Z jednej strony wspomniane robociki by się przydały, bo odwalałyby za ludzi brudną robotę (poniekąd już przecież są i funkcjonują), a z drugiej pozbawiłyby nas miejsc pracy, co i tak ma już miejsce - weźmy banalny przykład, jakim są kasy samoobsługowe powszechne w USA, Japonii, Chinach i w większości krajów europejskich, poza Polską, do której takie wynalazki weszły dopiero jakiś czas temu.

SI to sterowalne funkcje umysłowe, które dają dupy przy braku odpowiedniej ilości danych. Maszynę można nauczyć wykonywania określonych czynności i reagowania dzięki zastosowaniu algorytmów i tyle. Taka SI jest zdolna podejmować decyzje, ale tylko w obrębie dostępnych, wbudowanych funkcji.

Aby powstała prawdziwa sztuczna inteligencja, musiałby zostać przeszczepiony mózg od żywego człowieka wraz z rdzeniem kręgowym i wprowadzony do mechanicznego "ciała". Coś takiego można było zobaczyć w futurystycznym filmie "Ghost in the Shell" z tego roku. Na drodze stoją jednak kolosalne przeszkody:

1. Mózg trzeba pobrać od żyjącej osoby. Od zwłok nie da rady, gdyż śmierć jako taką stwierdza się na podstawie śmierci mózgowej, a do tej pory nie znaleziono przecież sposobu na przywracanie do życia zmarłych.
2. Etyka - Kto poświęci swoje życie, wyrazi zgodę na uśmiercenie siebie dla dobra nauki? No, chyba, że posiada pazerną na hajs rodzinkę, która z chęcią weźmie solidną sumkę za taką procedurkę, a pacjent będzie myślał, że dzięki temu zabezpieczy finansowo swoje dzieci i rodziców. Urocza perspektywa, kusząca i nawet podsyciłam teraz lekko swoje psychopatyczne potrzeby.
3. Gdyby eksperyment się powiódł, to co ze wspomnieniami zachowanymi w przeszczepionym mózgu? Co z hormonami, neuroprzekaźnikami, które wytwarzane są u człowieka w konkretnych narządach np. w nadnerczach albo w przysadce mózgowej? Robotyczny korpus nie posiada narządów. Oczywiście można poeksperymentować. To już robotyka medyczna na ogromną skalę.

Uważam, że SI to fantastyka. Oglądałam jakiś czas temu filmik, który pokazywał robota prowadzącego dialog z człowiekiem. Robot płci żeńskiej był łysy i specjalnie nie założono mu peruki, by nie wyglądał zbytnio jak człowiek, ponieważ coś takiego ludzi przeraża. Gdy robot zaczyna wydawać się zbyt ludzki, pojawia się nieokreślony lęk przed czymś bardzo niepokojącym i nieznanym. Dokładnie to samo dzieje się w przypadku kontaktu z psychopatami - tyle tylko, że tu jest odwrotnie, bo dostajemy człowieka, któremu emocjonalnie bliżej jest do robota.
___________________________________________________________________________________________________________________

kazashi napisał(a): (...) osoba Ta nie skończyła studiów, zrezygnowała w trakcie egzaminów na pierwszym semestrze, ale miała zdaną maturę.
(...) czytamy fragmenty czegoś tam. Kiedy ta osoba zaczęła to Wykładowca wyprosił ją z zajęć. Co było powodem? Powiedział, że jeśli ktoś nie potrafi czytać tylko kiepsko sylabizuje nie będzie u niego studiował. (...) po maturze sylabizować i to naprawdę kiepsko to raczej przegięcie. Tylko jak ktoś taki zdał maturę?


Matura z j. polskiego to groteska. Gdy byłam w liceum, jedna klasa (nie moja) złożyła się na wielki bukiet kwiatów i praliny dla ich polonistki, która była w komisji egzaminacyjnej i babka obiecała im, że każdy zda. Tak też się stało, choć żaden z nich nie powinien był dostać nawet 5%.

Jak mogło tyle osób nie zdać matury z matmy w tym roku? Widzieliście te zdania? O co chodzi czy ludzie się uwsteczniają? Bez urazy, ale naprawdę matma kiedy ja kończyłem LO była taka sama, ale poziom matur jest tragiczny do tego te 30% to przypadkiem można zdać obliczając tylko kilka zadań .


U mnie z kolei, w mojej byłej klasie, maturę ogólnie zdało tylko 12 osób na 33. Czy ludzie się uwsteczniają? Nie, po prostu jest zbyt duży dostęp do internetu. Żeby odrobić zdanie domowe, wystarczy wpisać treść polecenia i przepisać rozwiązanie. Leniwi gówniarze się nie uczą i takie są skutki. Jest źle, jeśli chodzi o edukację i będzie coraz gorzej. Dodatkowo spada poziom nauczania. Nauczyciele mają coraz bardziej wyjebane, do tego dyscyplina zleciała już całkowicie na pysk, bo kiedyś bachory uczyły się chociażby ze strachu przed oberwaniem drewnianą linijką po grzbiecie albo łapach, a teraz nauczycielowi takiego ucznia nie wolno tknąć.

Brak mi spontaniczności myślę, że głównie przez to, że zdaje sobie sprawę co może się stać. Widzę rzeczy których inni nie zauważają. Chcę robić coś co dla innych jest bez sensu, a mnie to po prostu ciekawi. Dlaczego to działa i jak to działa im więcej się o tym dowiem tym bardziej mnie to ciekawi, ale z drugiej strony nie odpuszczam i tracę dużo czasu na coś co może i mnie ciekawi, ale nie przyda mi się do niczego konkretnego.


Jesteś introwertykiem i po prostu lubisz analizować, to bardzo dobrze, bo dzięki temu dostrzegasz więcej szczegółów ze swojego otoczenia, np. w zachowaniu osób, które Cię otaczają.

faktycznie obściskiwanie się i "macanie" wśród tłumu jest troszkę obcesowe.


Są ludzie, którzy uważają, że to urocze, słodkie i romantyczne. Wręcz się rozpływają nad tym, jakie to cudowne, prawdziwe i według nich bezwarunkowe. Coś obrzydliwego.

Ja widzę to inaczej niż Ty. Wiesz sama napisałaś, że działa to jak narkotyk więc czujemy się wtedy dobrze, a skoro tak jest to po co to przerywać.


Typowe ćpuństwo.

Zauroczenie, a miłość to też sprawa dyskusyjna. Do tego przy długich związkach dochodzi przyzwyczajenie, przywiązanie itp. Ja nie byłem w związku miesiac tylko 2 lata więc to już troszkę przywiązanie i powodów dla których mi jej brakuje do dziś jest sporo.


Przy długotrwałych związkach dochodzi do niechęci wychodzenia poza własną strefę komfortu, przez co gnije się, czasem nawet do samej śmierci, w otoczeniu tej "drugiej połówki", która nas psychicznie eksploatuje, a my nic z tym nie robimy, bo tak jest wygodniej.

Opisałem to już, wyżej jest tego więcej, ale nie wiem czy jest sens opisywać to publicznie na forum.


Możesz napisać na privie, chyba że boisz się pisać o tym w ogóle w taki sposób, jakiego ja oczekuję.

Za to raczej podziękuję. Nie wierze w to, że lekarz po chwili rozmowy jest w stanie coś konkretnego powiedzieć na jego temat. Między innymi dlatego nie poszedłem jeszcze do psychiatry czy psychologa. Mimo, że w szkole miałem badania np związane z nauczaniem indywidualnym{ze wzgledu na odporności i ciągłe infekcje} nikt nie był w stanie zauważyć, że na sporą część pytań ściemniałem i całość nie trzymała się "kupy" więc sory, ale nie wierze w diagnozę po kilku godzinach rozmów.


Nie jestem lekarzem i nie stosuję lekarskich metod diagnostycznych. Najlepszy i najszybszy jest kontakt bezpośredni. Większość ludzi z miejsca się przede mną otwiera i dopiero po fakcie orientują się, że bardzo źle zrobili, czyniąc to.

rozstaliśmy się kiedy miałem 22 lata i raczej nie było to młodzieńcze zauroczenie na kilka tygodni. W końcu 2 lata to już troszkę jest i dochodzi do tego przywiązanie, wspólne plany itd.


2 zmarnowane lata życia.

Wiem, że to głupota przeżywać co się stało skoro nie ma szans na to żeby do siebie wrócić, ale mimo to odczuwam brak kogoś takiego jak Ona. Jestem nieśmiały, ale po prostu czułem się dobrze kiedy mogłem się do niej przytulić i po prostu oglądać razem film. Pewnie kwestia hormonów itd, ale jednak odczucia były pozytywne których mi teraz brakuje.


Nie, to nie jest głupota przeżywać, głupotą było wdać się w coś takiego i zmarnować lata życia, pozwolić, by druga osoba Cię omotała, pozbawiła Cię zdolności logicznego myślenia i przedefiniowała Twoją strefę komfortu, tak, że teraz masz poczucie, że czegoś Ci brakuje i nie wiesz, jak wypełnić tę pustkę. To jest głupota.
Diagnoza: F60.2
GG: 62378439
Avatar użytkownika
Offline
Posty
248
Dołączył(a)
15 sty 2017, 19:40

Osobowość dyssocjalna (psychopatia)

Avatar użytkownika
przez _Victoria_ 27 wrz 2017, 13:11
dr. Psycho Trepens napisał(a):@_Victoria_
Twoja teoria wydaje mi się imponująca, podziwiam.
Nie ma w tym wazeliny, bo czułem w twojej wypowiedzi taką prawdziwą złość, co daje dosyć ciekawy ogląd twojej osobowości.
W pewnym sensie chyba Ci zazdroszczę.


Która teoria?

Jeśli chodzi o moje wypowiedzi - nie odczuwam złości.

Czego mi zazdrościsz?
_______________________________________________

Na poprzedniej stronie jest moja odpowiedź na wcześniejsze posty userów.
Diagnoza: F60.2
GG: 62378439
Avatar użytkownika
Offline
Posty
248
Dołączył(a)
15 sty 2017, 19:40

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Przeskocz do