Nasze Sny

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Nasze Sny

Avatar użytkownika
przez C&S 18 wrz 2017, 20:14
maga♥, dobry masz kontakt z bliskimi, czy nieco pogorszył się ostatnimi czasy?

Chcesz przeżyć przygodę? - wyznacz własną trasę!
Avatar użytkownika
C&S
Offline
Posty
2079
Dołączył(a)
05 lis 2016, 01:04
Lokalizacja
Gumisiowa Dolina

Nasze Sny

Avatar użytkownika
przez maga♥ 18 wrz 2017, 20:21
C&S napisał(a):maga♥, dobry masz kontakt z bliskimi, czy nieco pogorszył się ostatnimi czasy?
niezmiennie dobry; dlaczego pytasz?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
256
Dołączył(a)
20 lip 2017, 11:49

Nasze Sny

Avatar użytkownika
przez C&S 18 wrz 2017, 20:41
maga♥, kiedyś interesowały mnie takie senne bzdurki i co nie co pamiętam jeszcze i o tym. Sen w swym znaczeniu jest taki, że relacja (bądź kwestia jakaś) niepewna jest w rodzinie i podświadomie to wyczuwasz właśnie. Jeśli podzieliłaś się czymś ostatnimi czasy i nie jesteś pewna co do tego szczerości w odpowiedzi - zapytaj raz jeszcze, ale tym razem troszkę bardziej dosadnie ;)

Chcesz przeżyć przygodę? - wyznacz własną trasę!
Avatar użytkownika
C&S
Offline
Posty
2079
Dołączył(a)
05 lis 2016, 01:04
Lokalizacja
Gumisiowa Dolina

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nasze Sny

Avatar użytkownika
przez mark123 22 wrz 2017, 10:11
Dziś mi się śniło, że postanowiłem się zesrać na dywan w pokoju, potem wziąłem tą kupę do ręki i schowałem za segment. Po pewnym czasie wziąłem ją znowu i zaniosłem do łazienki, potrzymałem ją trochę w rękach, popatrzyłem na nią i wrzuciłem do muszli.
Najbardziej nielubiane przez społeczeństwo są osoby, u których prawie wszystkie cechy psychiki, to cechy będące poza "normami społecznymi"


Zjawiska nadprzyrodzone istnieją, gdy doświadczysz, uwierzysz.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10524
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
kraina snów

Nasze Sny

Avatar użytkownika
przez C&S 22 wrz 2017, 10:19
mark123, widocznie pragniesz zaszczytów i znacznych finansów - dużo myślisz o tym?

Chcesz przeżyć przygodę? - wyznacz własną trasę!
Avatar użytkownika
C&S
Offline
Posty
2079
Dołączył(a)
05 lis 2016, 01:04
Lokalizacja
Gumisiowa Dolina

Nasze Sny

Avatar użytkownika
przez mark123 22 wrz 2017, 10:28
C&S napisał(a):mark123, widocznie pragniesz zaszczytów i znacznych finansów - dużo myślisz o tym?

w ogóle o tym nie myślę
Najbardziej nielubiane przez społeczeństwo są osoby, u których prawie wszystkie cechy psychiki, to cechy będące poza "normami społecznymi"


Zjawiska nadprzyrodzone istnieją, gdy doświadczysz, uwierzysz.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10524
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
kraina snów

Nasze Sny

przez Asembler 27 wrz 2017, 11:18
Pamiętam trzy dzisiejsze sny. Widziałem porwanie i tortury jakiegoś człowieka. Tortury były bardzo wymyślne i sadystyczne. Miały upodobnić ofiarę do świni. Jakieś kostki włożono w usta i podczas dalszej deformacji ciała kostki niszczyły zęby i zmieniały szczękę. Wargi obwiązano sznurem i ciągnięto tworząc niby świński nos. Potem to samo zrobiono z twarzoczaszką formując świński ryj. Reszty nie będę opisywał, ale sen pamiętam bardzo szczegółowo i wszystko widziałem z wręcz anatomicznego przybliżenia.

Drugi sen. Program w stylu sprawa dla reportera. Opowiada o niepełnosprawnej rodzinie. Wszyscy są wysocy, chudzi, mają bladą skórę, wręcz prześwitującą, anemie, blade oczy, nieprzytomny wzrok, zaniedbani, otępiali. Zza kulisów wyszła ich najmłodsza córka. Bardzo chora. Jeszcze bardziej blada i anemiczna. Oczy same białka przekrwione i jakieś plamki. Zachowywała się jakby nic albo prawie nic nie widziała.Chodziła jak naćpana slalomem powoli szurając nogami. Machała rękami przed sobą i w końcu doszła i przytuliła się do rodziny.

Trzeci sen. Miałem psa. Czarnego, rozmiar pomiędzy średnim a dużym. Na początku się go trochę bałem, ale bardzo go chciałem. Bardzo dużo przytulałem się do niego i jak się przytuliłem to było mi dobrze, uspokojony rytm serca, stan błogości, dobry sen.
minimalizm w formie
Offline
Posty
370
Dołączył(a)
20 sty 2012, 15:47

Nasze Sny

Avatar użytkownika
przez mark123 01 paź 2017, 14:32
Śniło mi się, że ja i jacyś znajomi znajdowaliśmy się w jakimś podziemnym korytarzu i byliśmy cali pokryci jakąś czarną, tłustą mazią. I ta maź ciekła też z sufitu. Próbowaliśmy znaleźć wyjście, po pewnym czasie znaleźliśmy schody i weszliśmy poziom wyżej i było wyjście, a na zewnątrz byli jacyś ludzie, jednak tylko jedna osoba zdążyła wyjść i drzwi się zamknęły. Nie dało się ich otworzyć, poszliśmy szukać innego wyjścia. Ale gdy znaleźliśmy schody na górę i szliśmy kilka pięter wyżej do ostatniego piętra. Maź ciekła na każdym poziomie z sufitu, a na ostatnim piętrze ciekła z dachu. Na szczycie było okno, z którego było widać tych ludzi, co stoją pod drzwiami, które się zamknęły. Potem zeszliśmy na dół na parter i drzwi były już otwarte i wyszliśmy. Potem akcja snu przenosi się od razu na następny dzień. Jestem w kuchni sporego domu, szykuję śniadanie i rozmawiam z jakąś starszą panią, która jest moją współlokatorką, najpierw o wydarzeniach wczorajszego dnia, a potem o byle czym. Po śniadaniu tak jakby przypominam sobie, że mam dużo spraw do załatwienia i muszę to pozałatwiać przed porą obiadową i robię się zdołowany. Potem się budzę.
Najbardziej nielubiane przez społeczeństwo są osoby, u których prawie wszystkie cechy psychiki, to cechy będące poza "normami społecznymi"


Zjawiska nadprzyrodzone istnieją, gdy doświadczysz, uwierzysz.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10524
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
kraina snów

Nasze Sny

Avatar użytkownika
przez nieboszczyk 01 paź 2017, 23:24
wpadłem po drodze do znajomych których nie widzialem od dłuższego czasu,w ich mieszkaniu znajdowało się kilka gigantycznych kokonów szerszeni i gniazd os.wszędzie fruwały tak że nie szło nawet oddychać.nie było gaśnicy na szerszenie ani RAIDu wiec tłukłem packą ale to nie nie dało.wybrałiśmy się samochodem kupic gaśnice na szerszenie i osy.po drodze w samochód uderzyły dwa tornada i mało nas nie pozabijały.kawałek dalej przy nieużytkach zrobiliśmy postój.nagle na niebie pojawił się jakiś samolot wojskowy i zrzucał bomby gdzie popadnie.bombardował.zrozumiałem że to wojna. III wojna światowa.wybuchy były bardzo głośne.wszyscy uciekliśmy pod most.zjawili się terroryści i zaczeli do nas mierzyć z broni maszynowej.wszyscy zamarli w bezruchu.nawet drogowiec pracujący młotem pneumatycznym uniósł nieruchomo obie ręce w powietrze a młot wibrował włączony wbity w beton.w pewnym momencie krzyknoł do jednego z pilnujących go terrorystów że nie nie będzie go pilnował taki śmieć.wówczas terrorysta wyjoł dwa pistolety i oddał z nich dwa strzały w tył głowy drogowca rozpieprzając mu łeb na pół.ja uciekłem na sterczący z mostu wysoko nad ziemią pręt zbrojeniowy i deliberuję czy lepiej puścić chwyt,upaść z dużej wysokości i zabić sie czy dać się zabić jak świnia w kolejce do oparzarki przez bezmózgich brudasów z kałachami.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8704
Dołączył(a)
29 wrz 2008, 20:28
Lokalizacja
z trumny z peryskopem

Nasze Sny

Avatar użytkownika
przez nvm 02 paź 2017, 22:54
Śniło mi się, że przylecieli do mnie kosmici...i okazało się, że jestem jednym z nich...
Podobno: F60.8, F42.

Wieczne odpoczywanie racz mi dać Panie, a światłość wiekuista niechaj mi świeci.
Niech odpoczywam w pokoju wiecznym. Amen.
Avatar użytkownika
nvm
Offline
Posty
668
Dołączył(a)
21 lis 2015, 07:26

Nasze Sny

przez Asembler 04 paź 2017, 10:16
Sporo fajnych snów mi uciekło. Jeden np że dziadek był na rodzinnej wsi, tam gdzie jest normalnie pole były bagna, upadłe gospodarstwa, krzywa droga, a zamiast naszego zwykłego płotku była duża drewniana barykada wyglądająca jak z fortu z wojny secesyjnej. Dziadek bardzo powoli spacerował tam patrząc w ziemie. Za bramą były trzy czarne bestie, wściekłe psy lub niedźwiedzie lub tym podobne potwory. Krzyczałem do dziadka by tam nie szedł, a on nie słuchał spacerując w ich kierunki i ciągle patrząc w ziemie.

===

Dzisiaj mi się śniło, że była jakaś mobilizacja w kościele, w dużej katedrze, autokarami zwożono młodzież. Było pełno ludzi, wszedłem tylnymi drzwiami i jedyne miejsce jakie znalazłem to za ołtarzem tuż obok księdza i ministranta. Opatuliłem się w kocyk i siedziałem na ławeczce. Źle się czułem, katedra przytłaczała mnie, jak patrzałem w górę to dostawałem zawrotów głowy, miałem nudności. Do mszy miał służyć młody ministrant. Podczas kazania zasnął. Ksiądz spojrzał na niego z oburzeniem, podszedł do ministranta, ten dalej spał. Zaczął głośno mówić, ale go nie obudził. Zaczął mówić w wymyślonym języku jakieś rymowanki, ministrant dalej spał, zaczął krzyczeć w jeszcze innym wymyślonym języku, dalej spał, przerwał kazanie, cisza z 5 10 minut, dalej spał. Ludzie zaczęli wychodzić z kościoła. W końcu się obudził, popłakał ministrant i wyszedł. Ja bardzo źle się czułem, ksiądz podszedł do mnie, zacząłem mówić że mam lęk wysokości, lęk przestrzeni i chce mi się wymiotować.

Potem mi się śniło, że mieszkałem w akademiku chociaż nie byłem studentem, jakoś byłem dogadany na gębę z kimś z administracji. Miałem łóżko tuż przy drzwiach na korytarzu. Dalej spały jeszcze dwie osoby, we śnie ciągle prawie spałem. Zaczął się nowy rok akademicki i inne osoby miały tam zamieszkać, podczas formalności wyszło że nie powinienem tam mieszkać, wprowadziły się dwie nowe osoby, miałem czas na zdanie kluczy. Nie byłem zadowolony z tego obrotu spraw. Każdy miał też swoją małą foremkę ziemi gdzie musiał hodować kilka roślinek. Jak wychodziłem to musiałem przez balkon wchodzić, wychodzić, kombinować. Parę razy czegoś zapomniałem, raz to kluczy, raz doniczki, raz ubrań. Jak już wszystko wziąłem znalazłem się w mieszkaniu mojego taty, dalej byłem śpiący. W mieszkaniu pojawiło się trzech wujków, jeden wyszedł z łazienki, jeden rozmawiał z sąsiadką i wszedł przez drzwi wejściowe. Zdziwiłem się bo myślałem że jak spałem to wszystkie drzwi były zamknięte, czułem się po fakcie niekomfortowo.

Dalej, szedłem wieczorem po swojej dzielnicy, zobaczyłem w oddali grupę ludzi, rozdawali jakieś ulotki, myślałem że to Jehowici, bliżej okazało się że to moi znajomi, ale nie poznali mnie lub udawali że nie poznają, rozdawali jakieś materiały reklamowe, potem przybyło ludzi, okazało się że w tym miejscu ma być gala MMA. Minąłem inną grupkę kilkunastu ludzi, robili jakąś kontrmanifestacje, wroga ekipa, ale dalej wszyscy byli w ramach gali MMA. W tej grupie było dużo transparentów, flag, sporo agresywnych dziewczyn, do awantury obczaiłem że jest tam dwóch ludzi, jeden dość dobrze zbudowany o prymitywnych cechach i wyrazie twarzy, drugi spokojny, wytatuowany bardzo duży i napompowany, o gabarytach największych ludzi jacy walczą w MMA, miał na sobie obcisłą koszulkę oficjalnego fan klubu jakiegoś Polaka z UFC. Pomyślałem że podczas awantury to on sam nas wszystkich poskłada i lepiej iść dalej. Na końcu był taras widokowy (gala miała być na dworzu), wszedłem, było już mało wolnych miejsc, w rogu zobaczyłem moją ciocię, z którą teraz jestem pokłócony i wolałem jej się nie pokazywać na oczy. Usiadłem na tarasie maksymalnie daleko niej, patrzała w ziemie zamyślona i miała bardzo smutny wyraz twarzy, nos nienaturalnie duży, chuda i zmartwiona. Czekała na swojego syna, mojego kuzyna, którego uważała za wspaniałego sportowca, a to taka ciota co tylko pojawi się, zrobi sobie zdjęcia i w internet wrzuci że niby jest zawodnikiem walczącym na gali. Nie chciałem by mnie zauważyła, zszedłem z tarasu.

Byłem w mieszkaniu dziadków, dziadek siedział na krześle i czytał książkę. Wleciał duży szerszeń, był bardzo duży, bardzo szybki, agresywny i kolory miał bardzo intensywne, aż wydawał się czerwony. Długo z nim walczyłem, nie mogłem go trafić, szalał po całym pokoju, przelatywał obok mnie, bałem się, odganiałem się klapkiem ale nie pomagało, nie mogłem dać mu rady, bałem się o dziadka bo miał powolniejsze ruchy jak chciał odpędzić owada i nie zdawał sobie sprawy jaki ten szerszeń jest groźny i agresywny.
minimalizm w formie
Offline
Posty
370
Dołączył(a)
20 sty 2012, 15:47

Nasze Sny

przez Asembler 05 paź 2017, 14:28
Dzisiejszy sen. Poplątanie rzeczywistości filmu sf, gry komputerowej i prawdziwej przygody. Inny świat, inny wymiar, gdzieś w odizolowanym miejscu gdzie było pełno skał, przejrzyste niebo i pełno kwadratów, prostokątów, same kąty ostre czy to skały, klatki, zabezpieczenia. Na dworze były ustawione pomieszczenia coś pomiędzy klatkami w zoo, a celami. W każdej klatce kilku więźniów. Surrealizm. Każdy w czerwonym uniformie, w łańcuchach. Każdy skazany na dożywocie. Strażnikami było coś pomiędzy policjantami w pełnym umundurowaniu bojowym, hełmie i masce, a kosmitami / potworami przypominającymi gady. Było pełno kamer, oni mieli świetny wzrok i byli świetnie zorganizowani. Ja też byłem niby skazańcem i znalazłem się poza klatkami. Ukrywałem się jak mogłem, był duży stres, musiałem szybko zmieniać miejsca, wspinałem się po skałach obok klatek. Widziałem wszystkich z góry, potem znowu musiałem zejść bo szybko mnie by zlokalizowali. Widziałem że skazańcy mnie widzą jak przemieszczałem się nasz wzrok się spotkał. Nie wiedziałem do końca czy życzą mi dobrze i patrzą z nadzieją czy mi się uda uciec czy patrzą z zazdrością i zawiścią, że oni mają dożywocie, a ja mam szanse uniknięcia kary.
minimalizm w formie
Offline
Posty
370
Dołączył(a)
20 sty 2012, 15:47

Nasze Sny

przez Asembler 06 paź 2017, 09:50
Dzisiaj mi się śniło, że byłem młody max 10 lat i razem z moim kuzynem byłem z babcią na spacerze / wycieczce. Babcia wzięła nas, swoich wnuków do budynku urzędowego. Były tam środowiska prawników i lekarzy. Ciemne korytarze, ciągnące się korytarze, wiele pomieszczeń, bufety, sale, ławy, urzędowy labirynt. Wszędzie półmrok, neony. Wchodzimy do bardzo dużej sali. Jest bufet ze stołami po jednej stronie. Co chwile widać przechodzących szybko lekarzy w kitlach, niektórzy się witają z babcią, jako gówniaki trochę przeszkadzamy. Na środku jest kilka kółek składających się z od kilku do kilkudziesięciu ludzi. Jakiś nowoczesny teatr z przedstawieniem angażujących widzów. Większość w kostiumach i maskach. Dość upiornych, ale jednak bardziej groteskowych. To są prawnicy, głównie sędziowie. To przedstawienie to ma być bunt wobec rzeczywistości. Jestem tym zażenowany. W środkach kół osoby w szatach robią dziwne ruchy, jakiś psychodeliczny balet. Czasami w środku tańczy jakaś goła kobieta, nie chodzi o erotyzm, bardziej przedstawienie. Źle się tam czuję, nie pasuję do tego transowego towarzystwa poważnych starszych ludzi. Babcia za ręce bierze nas w stronę baru i kupuje jakieś soczki by odwrócić uwagę.
minimalizm w formie
Offline
Posty
370
Dołączył(a)
20 sty 2012, 15:47

Nasze Sny

przez Asembler 07 paź 2017, 12:37
Dzisiaj mi się bardzo dużo śniło. Musiałem zrobić urzędowy maraton po kilku urzędach, fundacjach, stowarzyszeniach w związku z dokumentami na mój staż i szkolenie. Tutaj po jeden dokument pójść, tam po drugi tutaj podpisać, kopie zanieść gdzie indziej itd. Cały kompleks znajdował się w podziemiach gdzie wejścia do danych budynków były niemalże ukryte na zielonych pagórkach z góry pokrytymi zieloną trawą. Niebo było czyste niebieskie. Koleżanka z programu stażowego też to miała zrobić, gadaliśmy że dużo pracy, każdy dostał trochę inny termin odbioru dokumentów i zaniesienia. Żartowaliśmy że może się spotkamy gdzieś w tym "labiryncie", ona była niewinna, spokojna, naiwna, łagodna.

Mikro sen wewnątrz snu. Idąc po zielonych wzgórzu w stronę jednego z wejść do instytucji na dole był ogromny pies, długowłosy owczarek kaukaski, biegał jak szalony w kółko zataczając coraz większe okręgi i podchodząc coraz wyżej. Był głośny i bardzo duży, wielokolorowy z dominacją czerni i brązu, małe białe akcenty. Bardzo się bałem, a obok spotkałem jakąś inną koleżankę też ze stażu. Udawałem że się nie boję i prosiłem by uważała by nie spadła na dół do psa i starała się iść szybko.

Dalej chodziłem po zakamarkach, ciemnych korytarzach w podziemnym urzędniczym labiryncie, było ciemno, wiele przejść. Miałem w końcu pójść po jakiś dokument do pani prezes, która jak królowa mrówek była głęboko schowana za wieloma ciężkimi drzwiami. Wejścia pilnowało dwóch policjantów. Domagałem się wpuszczenia mnie. Odmawiali. W końcu przyszła jakaś sekretarka, zaczęła im ob****ać to zmiękli i wpuścili mnie dalej.

Bo wielu godzinach latania z dokumentami w końcu wyszedłem na powierzchnie, miałem teczkę w ręku, byłem zmęczony. Spotkałem znowu w tym samym miejscu koleżankę, myślałem że tą niewinną co widziałem na początku, a potem się okazało że to ta domina z wnętrza bunkru. Już nie rozpoznawałem twarzy i nie wiedziałem do kogo gadam.

Potem był wieczór. Ciepły wieczór. Restauracja ze stolikami na świeżym powietrzu, wszystko w parku pełnym drzew, ścieżek, mostków. Ciemno, dużo ludzi. Przy stoliku siedzieli moi dziadkowie i ich przyjaciel. Za rogu wyszedł śmieszny pan, z bardzo dużym brzuchem, trochę napity, dość elegancki, niski w kapelusiku. Przywitał się z dziadkami, zaprowadził ich na drugą stronę alejki do miejsca przypominającego darmowy punkt wody z kranu i tam nalewali wódkę by było taniej jak w restauracji. Byłem zdziwiony i spodziewałem się że zaraz wyjdzie obsługa z pretensjami.

Potem były jakieś zabawy, ganianki po tym parku w nocy. Niby zabawa, ale przeistoczyła się w niebezpieczne akcje. Niektórzy byli przebrani za indian, niektórzy za cowboyi, dużo biegania, pióropusze, chaos, ja biegłem ciemną alejką i kilka osób strzelało do mnie z łuku. Było też zamienianie się rolami. Pamiętam średniej wielkości psa myśliwskiego przed którym się ukrywałem i uciekałem.
minimalizm w formie
Offline
Posty
370
Dołączył(a)
20 sty 2012, 15:47

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do