moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Avatar użytkownika
przez Łazarz 06 gru 2016, 22:19
wieloraki, grunt, że coś Cię jest w stanie wciągnąć, tego się trzymaj. Nie myśl o budowaniu życia, kiedy zdrowie Ci wysiadło. Przyjdzie na to czas gdy wygrasz z chorobą. Do tej pory rób co możesz z lekarzami i lekami aby dojść do siebie. Nie poddawaj się.
Mi też jest ciężko, wyszedłem ze stadium choroby i jestem na etapie budowania życia. Nie wiem czy dam radę, często mam ochotę wyć do księżyca z samotności i stresu. Przytłacza mnie to życie.
Ale nie poddawajmy się.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
262
Dołączył(a)
14 sty 2012, 18:56

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Avatar użytkownika
przez Łazarz 06 gru 2016, 22:22
Stracona100 napisał(a):Łazarz, cóż, jak będzie nawrót, to będzie... i może wreszcie skończy się ta "walka z wiatrakami".

Oby nie doszło do tego, chciałbym aby było dobrze z Tobą.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
262
Dołączył(a)
14 sty 2012, 18:56

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Avatar użytkownika
przez Stracona100 27 gru 2016, 19:08
Nie jest dobrze, chyba już bardzo zbliżyłam się do "game over".
"Im mniej człowiek wie, tym łat­wiej mu żyć. Wie­dza da­je mu wol­ność, ale unieszczęśliwia."
"Le­piej jest um­rzeć, kiedy człowiek chce żyć, niż umierać wte­dy, kiedy człowiek chce już tyl­ko umrzeć."

- E.M.Remarque

zabija mnie DEPRESJA ENDOGENNA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1431
Dołączył(a)
18 sty 2016, 11:45

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Avatar użytkownika
przez mhrps 27 gru 2016, 19:19
Ja też pragnę śmierci, myślę o Niej codziennie. Jedyna rzecz na świecie którą darzę szacunkiem i uznaniem :lol: :lol: :lol:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1637
Dołączył(a)
24 sie 2016, 01:46
Lokalizacja
Internet

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Avatar użytkownika
przez Stracona100 27 gru 2016, 19:25
codziennie..... i conocnie....... aż wreszcie się spełni...
"Im mniej człowiek wie, tym łat­wiej mu żyć. Wie­dza da­je mu wol­ność, ale unieszczęśliwia."
"Le­piej jest um­rzeć, kiedy człowiek chce żyć, niż umierać wte­dy, kiedy człowiek chce już tyl­ko umrzeć."

- E.M.Remarque

zabija mnie DEPRESJA ENDOGENNA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1431
Dołączył(a)
18 sty 2016, 11:45

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Avatar użytkownika
przez Łazarz 11 sty 2017, 21:18
Życie nie jest łatwe, ciężko się żyje z brzemieniem choroby. Ciężko się żyje z bólem. Nie wszyscy mogą być szczęśliwi. Rozumiem, że każdy ma jednak swój próg wytrzymałości, zdziwicie się jednak jak silna potrafi być wola życia, nawet wbrew samemu sobie coś nas trzyma na ziemi. Nasz instynkt samozachowawczy działa i chroni nas przed zrobieniem sobie krzywdy. Apeluję o wolę życia wbrew wszystkiemu, bo są sytuacje, kiedy tracisz już nadzieję na lepsze jutro, a w końcu ono przychodzi. Nie jest tak zawsze, ale się to zdarza, mi się to zdarzyło. Nie wiem co będzie ze mną w przyszłości, ale staram się jak mogę by było dobrze.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
262
Dołączył(a)
14 sty 2012, 18:56

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez mariusz75 13 kwi 2017, 10:27
Śmierć to moje wybawienie, całkowity spokój i cisza, choć to też za dużo powiedziane. Wbrew pozorom w pewnym sensie myśl o śmierci daje mi radość. Oczywiście mam silny instynkt samozachowawczy i chcę żyć, myśl o wiecznej pustce, że już nigdy więcej mnie nie będzie jest druzgocąco smutny, kiedy się pomyśli ile jeszcze rzeczy może się wydarzyć, i te wszystkie pytania z którymi pozostanę na zawsze... Śmierć ma gorzko-słodki smak a raczej rozmyślania o niej, nie o samym akcie ale o tym co będzie po.
mariusz75
Offline

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez mariusz75 13 kwi 2017, 10:48
Nie mam siły tego zrobić, nawet jeżeli wiem, że i tak będzie cierpienie i beznadzieja, czasem nie do wytrzymania, ewentualnie gdybym się dowiedział, że to będzie jakiś tymczasowy niebyt, że kiedyś znów powrócę do życia. Jednak wiem, że tak się nie stanie, niebyt będzie wieczny i człowiek jeszcze trochę szczęścia chciałby zaczerpnąć puki to jest możliwe...
mariusz75
Offline

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Avatar użytkownika
przez Łazarz 11 maja 2017, 23:38
Mariusz 75, wiesz co? Miałem podobne rozmyślania o śmierci. Też często jej pragnę, ale nigdy nie byłem w stanie się odważyć coś zdziałać. Nie jestem w stanie. Pomyśl sobie tak. I tak kiedyś umrzesz, ze starości, na jakąś chorobę. Skoro to i tak przesądzone to po co to przyspieszać skoro życie to i tak jednorazowa przygoda. Trzeba mieć jedynie siłę by wytrwać do jego końca, a wiem, że z tym może być ciężko. Jam mam tak, że nie chcę umierać, ale czasami nie mam siły żyć. Taki paradoks. Od 2010 r., od rozpoczęcia choroby nie jestem tym samym człowiekiem, jakby na moją psychikę, osobowość, duszę została zrzucona bomba atomowa. Czuję się pozbawiony tożsamości, bo leki i choroba ją wypaliły, zapomniałem już kim tak na prawdę byłem, jestem. Brnę tak tylko w egzystencji. Jestem co prawda w remisji, już nawet nie biorę stabilizatorów, tylko 100 mg amisanu, można by powiedzieć, że mam stan nawet sprzed choroby, ale jarzmo doświadczeń związany z chorobą jest tak olbrzymie, że rzutuje na moją rzeczywistość. Wydaje mi się, że nigdy nie uda mi się wrócić do normalnego życia. Cieszę się tylko, że mam już dobrą pamięć, bo nie muszę już brać stabilizatorów, i teraz jak staram się coś przypomnieć z przeszłości to mam 7 letnią dziurę w głowie. Jakby ktoś mi zabrał 7 lat życia. Tu nie chodzi tylko o stan w pełnej chorobie. Życie na lekach, które Cię otumaniają, pogarszają pamięć, to też forma dysfunkcji, która zabiera Ci coś z normalności życia. I wtedy koło się zamyka, znowu coraz bardziej wtedy człowiek myśli o śmierci. Wiem z doświadczenia, że myślenie o śmierci daje mi ulgę. Ale to jest takie oszukiwanie siebie, bo to nie jest rozwiązanie problemu. Chciałby człowiek czerpać taką dziecięcą radość z życia, ale z wiekiem i po chorobie nie jest to łatwe. Jako Tobie Mariusz mogę Ci życzyć tylko siły ducha, niezależnie od efektów. Wiem, że to takie czcze gadanie, ale co pozostało oprócz tego, trzeba walczyć do końca, choć nawet siły brak, dla zasady. A jeśli jest już zupełnie beznadziejnie, a byłem w takim stanie i wiem co mówię, to wtedy trzeba wbrew logice starać się to przetrwać tak długo jak się da. Chociaż nie wiem co by ze mną teraz było gdyby mi się nie poprawiło. Ja byłem w takim stanie, że nie pisałem na forum, uważam, że jeśli ktoś jest w stanie korzystać z forum to jeszcze nie jest z nim tak źle. Choć wiem, że to trudne, to uważam,że należy trwać przy życiu tak długo jak się da, bo i tak kiedyś się kiedyś skończy.
Pozdrawiam
Łazarz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
262
Dołączył(a)
14 sty 2012, 18:56

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez mariusz75 16 maja 2017, 02:20
Łazarz, cieszę się, że Ci się udało dojść do zdrowia, oby było tylko lepiej.

Odnośnie śmierci samobójczej, nikt nie chce jej popełniać. Mówi się potocznie, że "nie chce mi się żyć", to jest nie prawda, każdy chce żyć. Konkretnie chodzi o "nie chcę cierpieć" ale, że cierpienie staje się nie znośne wtedy przychodzą myśli samobójcze.

Tak jak piszesz, to jednorazowa przygoda i niema sensu jej przedwcześnie kończyć, chyba, że cierpienie już naprawdę staje się nie do zniesienia, jednak jeżeli w tym cierpieniu jest odrobina radości z życia to warto ją docenić i cieszyć się z niej. Po za tym cierpienie jest iluzją umysłu i naszą interpretacją rzeczywistości, także taka sama sytuacja życiowa może być powodem do dramatu jak i zarówno radości. Myślałem o tym sporo, człowiek jest w stanie wykreować sobie szczęście lub jego odwrotność, wszystko jest w głowie. Niestety nie umiem jeszcze nad tym panować, dlatego mam tylko przebłyski szczęścia.
mariusz75
Offline

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Depresyjna89 02 cze 2017, 17:37
Przeczytalam...ale nie pomoglo. O takich historiach sie slyszy w telewizji czy czyta w gazetach. Ale kiedy chodzi o nas samych...to wydaje sie tak odlegle. Nie neguje Twojej historii, nie zrozum mnie zle. Tylko...czasem tak ciezko...zrobic krok.
"..najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.."
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
02 cze 2017, 16:06
Lokalizacja
Wrocław

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Avatar użytkownika
przez zupa z rzodkiewek 14 cze 2017, 17:57
CO to za lekarz co pomylił depresje ze schizofrenią zaczynając czytać już początek czułam ,ktoś ci postawił złą diagnozę. Masakra wyobrażam sobie jak to musiało cię zszokować. Bardzo się cieszę że dałeś radę.
uzytkownik napisał(a):Gratulacje, że przetrwałeś! Masz moc.
Mania ustąpiła, spędziłem w psychiatryku ok. 11 tygodni, całowałem się, macałem po cyckach 3 dziewczyny(wszystkie były nimfomankami), z dwiema byłem w łóżku.
Nie będę ukrywał - tu się uśmiechnąłem :great:
Tak przy okazji, ile masz lat?
tez się pośmiałam ;). Kurort nie ma co. Trzymaj się dzielnie :). sama walczę z depresją no i nerwicą lękową.
"Prawda nie zawsze jest najlepszą rzeczą, szczególnie gdy jedyną jej konsekwencją jest ból".
Moderator
Posty
643
Dołączył(a)
15 lut 2017, 18:08

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Avatar użytkownika
przez Polanka 13 wrz 2017, 04:05
Zastanawia mnie tylko jedno, czemu za to wszystko żywisz taka wielka nienawisc do Boga? Ja nie jestem jakas super katoliczką. Nie chodze do kosciola, wierze po swojemu. Ale czemu zawsze jak cos nam sie zlego przydarza zwalamy to na Boga? Mozna to zwalic na zycie, na zlo, ale czemu na Boga? Czemu nie popatrzysz na to w ten sposob ze byc moze to co Cie spotkalo mialo na celu sprowadzic Cie ku lepszemu zyciu? Ze na szczescie u Ciebie wszystko skonczylo sie dobrze, dales rade, stales sie silniejszy i mozesz pomagac innym? Nie namawiam Cie zebys wierzyl w Boga, ale wiem ze myslenie w ten sposob moze nas rowniez zatruwac. Ja sama z Bogiem nie mam dobrego kontaktu. Tez moge stwierdzic ze cale moje cierpienie to jest jego wina, ale wiem ze to bez sensu..Dla mnie Bog to dobro, sila i wiara i milosc. Wystarczy to miec byc zyc z Bogiem i wydaje mi sie ze Ty to masz.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
165
Dołączył(a)
16 cze 2008, 13:03

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Avatar użytkownika
przez ( Dean )^2 21 wrz 2017, 20:23
Mozna to zwalic na zycie, na zlo, ale czemu na Boga?

Bo bóg jeśli istenieje to stworzył świat i to on odpowiada za bezmiar zła jakim w nim jest.

Sam miałem próbe samobójczą i teraz te myśli wracają regularnie,także dziś,dlatego aż zajrzałem do tego wątku,zobaczyć co ludzie piszą na ten temat
Najgorszy jest wiatr.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1692
Dołączył(a)
03 kwi 2011, 20:06

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 24 gości

Przeskocz do