KLONAZEPAM (Clonazepamum TZF, Rivotril)

OPINIE użytkowników na temat leków przepisywanych w leczeniu nerwic, depresji itp.

Czy klonazepam pomógł Ci w Twoich zaburzeniach?

Tak
56
74%

Nie
7
9%

Zaszkodził
13
17%

 
Liczba głosów : 76

KLONAZEPAM (Clonazepamum TZF, Rivotril)

Avatar użytkownika
przez MAREK XYZ 05 lis 2017, 17:05
Mipro :)

rób swoje ....schodź z benzo..... nie wczytuj się za bardzo co inni piszą ...... j brałem benzo zaledwie 2 miesiące (SEDAM 3mg) i już miałem potworny problem odstawić........... nie wiem po co wymyślili ten lek ... na pewno nie do leczenia tylko do nabijania kasy koncernom medycznym.... to nie jest żaden lek !!! .... przyniósł ludziom wielką krzywdę i uzależnienie..... gdyby nie było benzo wielu ludzi czuło by się dużo lepiej i zdrowiej .....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
233
Dołączył(a)
21 wrz 2017, 19:49

KLONAZEPAM (Clonazepamum TZF, Rivotril)

Avatar użytkownika
przez JERZY62 05 lis 2017, 18:04
MAREK XYZ napisał(a): gdyby nie było benzo wielu ludzi czuło by się dużo lepiej i zdrowiej .....

... a dużo osób też srało by w pory ze strachu... ten lek czasem jest potrzebny.
®
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10849
Dołączył(a)
08 lut 2011, 22:38
Lokalizacja
50° 0′ 45″ N, 20° 59′ 19″ E

KLONAZEPAM (Clonazepamum TZF, Rivotril)

Avatar użytkownika
przez benzowiec84 05 lis 2017, 18:31
JERZY62 napisał(a):To jest za szybkie schodzenie.


dokładnie

JERZY62 napisał(a):
MAREK XYZ napisał(a): gdyby nie było benzo wielu ludzi czuło by się dużo lepiej i zdrowiej .....

... a dużo osób też srało by w pory ze strachu... ten lek czasem jest potrzebny.


dokładnie x2
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2095
Dołączył(a)
14 sty 2014, 04:24

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

KLONAZEPAM (Clonazepamum TZF, Rivotril)

Avatar użytkownika
przez Grabarz666 05 lis 2017, 19:04
Co prawda nie jestem uzależniony od benzodiazepin, nie mniej jednak wypowiem się jako osoba obiektywnie patrząca na tą grupę leków i zjawisko uzależnienia, bo który uzależniony będzie mówił źle o substancji, która to uzależnienie spowodowała, w końcu nikt nie uzależnia się od czegoś, po czym czuje się źle, a nie dobrze... Znacie alkoholika, który źle mówi o alkoholu? Ja nie znam...
Nie bierz na poważnie, opinii osób, które mówią, że nie uda ci się odstawić lub robisz to zbyt szybko, to, że im się nie udało, wcale nie oznacza, że nie uda się tobie. Fakt, że zmniejszyłeś dawkę 1 mg na tydzień i nie czujesz się z tego powodu gorzej jest dobrą przesłanką do tego, żeby stosować ten schemat odstawiania, oczywiście przy odrobinie chęci i silnej woli.
Pamiętaj, że sporej części forumowiczów wcale nie jest na rękę odstawiać, bo mają skłonności do nadużywania substancji uzależniających i, mówiąc wprost, lubią odurzać się tymi lekami, kompletnie nie przyjmując do wiadomości, że są uzależnieni, wypierając swój nałóg, a o uzależnienie obwiniają lekarzy. Zdaje sobie sprawę, że zapewne padnie argument: ale lekarz mi nie powiedział, że one mogą uzależniać... a kto z was, dość szybko nie znalazł informacji, że leki te mogą uzależniać, a nadal je stosował? Po próbować coś zmienić samemu, zdobyć się na trud i próbować walczyć z chorobą szukając zajęcia, które będzie terapią, sprawi, że będziemy potrzebni, zrealizowani... łatwiej odurzyć się benzo i problemy znikają...
Chcącemu nie dzieje się krzywda, podobnie jest z alkoholem, niby wszyscy wiedzą, że uzależnia, a mimo to prawie każdy go pije, całkiem świadomie. Później płacz, że jest się alkoholikiem... Co najgorsze osoby niepijące, takie jak ja muszą pracować min. na to, żeby taki alkoholik przebywał sobie na detoksie, po powrocie z którego i tak będzie pił. Pieniądze w błoto... Nadużywanie benzodiazepin (alkoholu również) to świadomy wybór, szkoda tylko, że konsekwencji tego nie ponosi tylko osoba biorąca je, ale najbliższa rodzina i ogół społeczeństwa...
Pełna remisja

Wenlafaksyna 18.75 mg, Mirtazapina 22.5 mg, Pregabalina 150 mg, Żeń-szeń właściwy + amerykański (wyciąg) 825 mg, Cytrulina 5 g, Kreatyna 5 g, Trening siłowy

http://naukowy.eu/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1620
Dołączył(a)
12 cze 2015, 15:40
Lokalizacja
naukowy.eu

KLONAZEPAM (Clonazepamum TZF, Rivotril)

przez Mipro 05 lis 2017, 20:17
Zmieniłem zdanie. Stwierdziłem, że nie biorę aż tak długo benzodiazepin (jakieś pół roku) by odstawianie ich trwało tyle samo. Do tego miałem przerwy różnego rodzaju, w ciągach brałem krótko, ale intensywnie.
Od jutra wchodzę na 4mg Klona i co dwa dni zmniejszam dawkę o 1mg. Nie ciągnie mnie w ogóle do benzo, nie mam żadnych objawów odstawiennych jak wcześniej po Alprazolamie.

Nie jestem taki delikatny, że będę schodził o 0.125mg i to jeszcze najlepiej z pomocą diazepamu raz w miesiącu jak niektórzy robią. Bo jak dla mnie to oszukiwanie samego siebie. Dopiero przy 1mg sobie na spokojnie będę z dawki schodził, ale też nie za długo, by się nie uzależnić. Tolerancję na benzodiazepiny z góry miałem wysoką, więc mój organizm też na nie inaczej zawsze reagował.

Za 2 tygodnie będę czysty (w sensie odstawienia, całkowite oczyszczenie jeszcze trochę potrwa) i nie będę musiał się męczyć z kolejnymi dawkami tej trucizny. Raz już ostawiłem Cold Turkey i było idealnie. Teraz zrobię podobnie, tylko będzie to po prostu szybkie cięcie dawek. Nie widzę sensu przyzwyczajać się do 5mg Klonazepamu dziennie.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
26 paź 2017, 16:25

KLONAZEPAM (Clonazepamum TZF, Rivotril)

przez dyshor 16 lis 2017, 12:47
Biorę od kilku lat Clonazepam na bardzo silne lęki w dawce 2x 2mg. Gdyby nie ten lek byłoby ze mną pewnie bardzo ciężko. Od tego czasu nie potrzebuję zwiększenia dawki ,zjawisko tolerancji się nie pojawia. Oczyścicie nie ma wątpliwości,że jestem uzależniony od tego leku,ale cóż...Coś za coś. Działa bardzo szybko,niweluje wszelkie lęki.Po tylu latach, ciągle rano potrafi mnie otumanić,więc bez kawy nie ma co się ruszać z domu. Można by powiedzieć,że jest to lek na wszystko co złe na tym świecie. Śmiać mi się chce jak widzę reakcje ludzi (w szczególności innych psychiatrów ) na braną dawkę. Jeżeli lek przynosi ulgę pacjentowi to dlaczego mamy go nie stosować ? Jeszcze żałośniejsza jest praktyka odstawiania clona i zastępowanie go innym bezno.Niestety każdy lek uzależnia w większym,bądź mniejszym stopniu. Benzo oczywiście uzależniają najmocniej ,ale robi to praktycznie każdy lek stosowany w psychiatrii.Nawet długotrwale stosowana hydroxizina uzależni. Oczywiście jestem pewien,że kiedyś będę go odstawiał i wiem ,że nie będą to łatwe chwile ,ale w tej chwili niestety alternatywy nie widzę ,tak samo jak mój lekarz.
ApoTiapina 50 mg
Clonazepam 4 mg
Trittico 100 mg
Tegretol 300 mg
Doraźnie(w zależności od sytuacji) Hydroxizina/Propranolol/Alpragen
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
16 lis 2017, 12:15

KLONAZEPAM (Clonazepamum TZF, Rivotril)

Avatar użytkownika
przez Grabarz666 16 lis 2017, 13:17
dyshor napisał(a):Od tego czasu nie potrzebuję zwiększenia dawki ,zjawisko tolerancji się nie pojawia.

Niestety, ale tolerancje już masz. Osoba bez tej tolerancji na benzo pada na łóżko już po 1 mg, tak było ze mną, więc po 0.5 mg czuję się tak jak ty po 2 mg.

dyshor napisał(a):Oczyścicie nie ma wątpliwości,że jestem uzależniony od tego leku,ale cóż...

Nie ma żadnych.

dyshor napisał(a):Śmiać mi się chce jak widzę reakcje ludzi (w szczególności innych psychiatrów ) na braną dawkę.

Mi również, skoro ktoś po 4 razy większej dawce, niż dla nieuzależnionej osoby jest w stanie w ogóle chodzić.

dyshor napisał(a):Jeżeli lek przynosi ulgę pacjentowi to dlaczego mamy go nie stosować ? Jeszcze żałośniejsza jest praktyka odstawiania clona i zastępowanie go innym bezno.

Przekonasz się o jej słuszności, kiedy klona będziesz odstawiać...

dyshor napisał(a):Niestety każdy lek uzależnia w większym,bądź mniejszym stopniu. Benzo oczywiście uzależniają najmocniej ,ale robi to praktycznie każdy lek stosowany w psychiatrii.Nawet długotrwale stosowana hydroxizina uzależni.

Nieprawda, o potencjale uzależniającym można mówić jedynie w przypadku benzodiazepin, z-leków, ewentualnie gabapentynoidów i baklofenu. Swoją drogą ciekawe usprawiedliwianie potencjału uzależniającego benzodiazepin :P

dyshor napisał(a):Oczywiście jestem pewien,że kiedyś będę go odstawiał i wiem ,że nie będą to łatwe chwile ,ale w tej chwili niestety alternatywy nie widzę ,tak samo jak mój lekarz.

Pozostaje tylko współczuć, kiedy nadejdzie ten moment...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1620
Dołączył(a)
12 cze 2015, 15:40
Lokalizacja
naukowy.eu

KLONAZEPAM (Clonazepamum TZF, Rivotril)

przez ernest00 16 lis 2017, 15:15
Jak to kiedyś powiedział mi lekarz dyżurny w szpitalu: "Temu damy halowpier&*l a tamtemu podajcie jakąś benzodiazepinę". Jedni się leczą czując komfort (przy schodzeniu z benzo pewnie się go traci zupełnie i wszystko idzie w drugą stronę, przeciwwaga) a inni dostają też uzależniające i nawet powodujące trwałe schorzenia neuroleptyki, po których nie czują właściwie nic i są niewolnikami lekarza tak samo jak przy benzo.
W moim przypadku odstawienie kwetiapiny 100mg do odstawienia klona 1-2mg to jest ogromna różnica. Kweta działa jak narkotyk, zmienia totalnie myślenie w dawkach terapeutycznych, słoń padł by po tym i nie myślał trzeźwo, odstawienie to już totalna masakra nawet klon nie pomoże. Klon działa bardziej na osobowość, nie zmienia jej tak absurdalnie. W zasadzie w moim przypadku niweluje objawy nieporządane mojej osobowości. A umiejętne odstawienie benzodiazepin jest znacznie prostsze. Mamy wiele alternatyw (w tym i te nieszczęsne neuroleptyki, które są wielokroć silniejsze od benzodiazepin). Śmiać mi się chciało jak próbowano zastępować mi kwetpainę olanzapiną, wychodzenia z gówna za pomocą gówna jeszcze gorszego.... katorga
Offline
Posty
819
Dołączył(a)
09 lut 2011, 16:48
Lokalizacja
wszechświat

KLONAZEPAM (Clonazepamum TZF, Rivotril)

Avatar użytkownika
przez INTEL 1 16 lis 2017, 15:52
Mipro napisał(a):Zmieniłem zdanie. Stwierdziłem, że nie biorę aż tak długo benzodiazepin (jakieś pół roku) by odstawianie ich trwało tyle samo. Do tego miałem przerwy różnego rodzaju, w ciągach brałem krótko, ale intensywnie.
Od jutra wchodzę na 4mg Klona i co dwa dni zmniejszam dawkę o 1mg. Nie ciągnie mnie w ogóle do benzo, nie mam żadnych objawów odstawiennych jak wcześniej po Alprazolamie.

Nie jestem taki delikatny, że będę schodził o 0.125mg i to jeszcze najlepiej z pomocą diazepamu raz w miesiącu jak niektórzy robią. Bo jak dla mnie to oszukiwanie samego siebie. Dopiero przy 1mg sobie na spokojnie będę z dawki schodził, ale też nie za długo, by się nie uzależnić. Tolerancję na benzodiazepiny z góry miałem wysoką, więc mój organizm też na nie inaczej zawsze reagował.

Za 2 tygodnie będę czysty (w sensie odstawienia, całkowite oczyszczenie jeszcze trochę potrwa) i nie będę musiał się męczyć z kolejnymi dawkami tej trucizny. Raz już ostawiłem Cold Turkey i było idealnie. Teraz zrobię podobnie, tylko będzie to po prostu szybkie cięcie dawek. Nie widzę sensu przyzwyczajać się do 5mg Klonazepamu dziennie.


...i jak tam kozaczku idzie odstawianie clona 1 mg co dwa dni? :D
Powinienes juz kończyć, co nie?
Z pewnościa czujesz sie fantastycznie i nie rozumiesz frajerni co schodzi po 0,125 mg...
"Nie można człowiekowi odebrać wszystkiego, ponieważ nie będzie miał już niczego do stracenia i będzie gotowy na wszystko"
Avatar użytkownika
Offline
I MIEJSCE W KONKURSIE "TWARZE DEPRESJI"
Posty
1794
Dołączył(a)
11 maja 2013, 18:07
Lokalizacja
Śląsk

KLONAZEPAM (Clonazepamum TZF, Rivotril)

przez dyshor 17 lis 2017, 21:41
Grabarz666 napisał(a):
dyshor napisał(a):Od tego czasu nie potrzebuję zwiększenia dawki ,zjawisko tolerancji się nie pojawia.

Niestety, ale tolerancje już masz. Osoba bez tej tolerancji na benzo pada na łóżko już po 1 mg, tak było ze mną, więc po 0.5 mg czuję się tak jak ty po 2 mg.

dyshor napisał(a):Oczyścicie nie ma wątpliwości,że jestem uzależniony od tego leku,ale cóż...

Nie ma żadnych.

dyshor napisał(a):Śmiać mi się chce jak widzę reakcje ludzi (w szczególności innych psychiatrów ) na braną dawkę.

Mi również, skoro ktoś po 4 razy większej dawce, niż dla nieuzależnionej osoby jest w stanie w ogóle chodzić.

dyshor napisał(a):Jeżeli lek przynosi ulgę pacjentowi to dlaczego mamy go nie stosować ? Jeszcze żałośniejsza jest praktyka odstawiania clona i zastępowanie go innym bezno.

Przekonasz się o jej słuszności, kiedy klona będziesz odstawiać...

dyshor napisał(a):Niestety każdy lek uzależnia w większym,bądź mniejszym stopniu. Benzo oczywiście uzależniają najmocniej ,ale robi to praktycznie każdy lek stosowany w psychiatrii.Nawet długotrwale stosowana hydroxizina uzależni.

Nieprawda, o potencjale uzależniającym można mówić jedynie w przypadku benzodiazepin, z-leków, ewentualnie gabapentynoidów i baklofenu. Swoją drogą ciekawe usprawiedliwianie potencjału uzależniającego benzodiazepin :P

dyshor napisał(a):Oczywiście jestem pewien,że kiedyś będę go odstawiał i wiem ,że nie będą to łatwe chwile ,ale w tej chwili niestety alternatywy nie widzę ,tak samo jak mój lekarz.

Pozostaje tylko współczuć, kiedy nadejdzie ten moment...


Będzie mi cholernie ciężko jak będę odstawiał clona,więc wezmę inne benzo by po prostu jakoś przeżyć - OK logiczne.Ponieważ schodzenie z benzodiazepin trwa, to już robimy krok do uzależnienia od kolejnej benzodiazepiny(jeżeli uzależniliśmy się od jednej, istnieje ryzyko szybszego uzależnienia od kolejnej). I co tak w kółko wg Ciebie ? Spoko myślenie. Użytkowik ernest00 niejako napisał to co ja myślę.

Nie,nie usprawiedliwiam potencjału uzależniającego clona czy innych benzo , sam sobie to wyczytałeś.Po prostu ze wszystkiego trzeba stopniowo schodzić i zazwyczaj daje to nieprzyjemne efekty odstawienne a więc jest to niejako forma uzależnienia. Jeżeli jest tak jak piszesz to - pstryk - i schodziłbyś z każdego leku w ciągu jednego dnia. Nie zamierzam się kłócić,każdy na tym forum przeżył swoje(i przeżywa dalej),ale widzę,że jesteś typem,który już nastukał sobie postów tyle ile trzeba i zapewne mógłbyś zrobić doktorat z psychiatrii i radzić każdemu jak żyć. Nie lubię takich ludzi.

Jestem dumny z osób ,które odstawiają benzo i im się to udaje i jednocześnie nie wpieprzają się w inne pierdoły. Czasem niestety niektórych lęków i innych schorzeń nie da się wyleczyć "standardowymi" tableteczkami. Dobrze wiesz,że są osoby ,które clona(czy inne benzo) biorą kilkanaście lat.Są osoby,które z powodzeniem odstawiły benzo i łykały inne(kółeczko się zamyka). Są osoby ,które odstawiły benzo ,ale wracały, bo "standardowe" leczenie nie daje rady, albo jedynie dawki,które z człowieka robią roślinkę "pomagają". I co z tego,że jesteś wolny od benzo jak jesteś chodzącym zombie,niezdolnym do samodzielnego myślenia. Może byłeś kiedyś na oddziale psychiatrycznym.Zobacz jacy są ci ludzie.Oni nie biora bezno.Oni są free.Ale jednocześnie nic nie czują, bo ładnie zwana "dawka terapeutyczna" robi z nich idealnych do castingu na film o zombie. To wolałbym brać benzo niż nie wiedzieć co się ze mną dzieje i gdzie jestem.

PS: Ja zwykłą paroxetynę musiałem odstawiać stopniowo miesiąc i przechodziłem męki,więc z łaski swojej nie pieprz bzdur,że uzależniają wyłącznie specyfiki typu Clonazepam.

Tyle ode mnie,dodałem swoje spostrzeżenia na ten temat jak każdy.

-- 17 lis 2017, 21:56 --

ernest00 napisał(a):Jak to kiedyś powiedział mi lekarz dyżurny w szpitalu: "Temu damy halowpier&*l a tamtemu podajcie jakąś benzodiazepinę". Jedni się leczą czując komfort (przy schodzeniu z benzo pewnie się go traci zupełnie i wszystko idzie w drugą stronę, przeciwwaga) a inni dostają też uzależniające i nawet powodujące trwałe schorzenia neuroleptyki, po których nie czują właściwie nic i są niewolnikami lekarza tak samo jak przy benzo.
W moim przypadku odstawienie kwetiapiny 100mg do odstawienia klona 1-2mg to jest ogromna różnica. Kweta działa jak narkotyk, zmienia totalnie myślenie w dawkach terapeutycznych, słoń padł by po tym i nie myślał trzeźwo, odstawienie to już totalna masakra nawet klon nie pomoże. Klon działa bardziej na osobowość, nie zmienia jej tak absurdalnie. W zasadzie w moim przypadku niweluje objawy nieporządane mojej osobowości. A umiejętne odstawienie benzodiazepin jest znacznie prostsze. Mamy wiele alternatyw (w tym i te nieszczęsne neuroleptyki, które są wielokroć silniejsze od benzodiazepin). Śmiać mi się chciało jak próbowano zastępować mi kwetpainę olanzapiną, wychodzenia z gówna za pomocą gówna jeszcze gorszego.... katorga



Niestety tak działa psychiatria. Albo bierzesz dżumę albo cholerę. Oczywiście mam na myśli przypadki ciężkie a nie ludzi,którzy czują się lepiej po melisie. Ktoś kto już raz wszedł w "witaminki" ciężko z nich wyjść całkowicie. I nie ważne czy jest to benzodiazepina czy tak jak wspomniałeś np: kwatiapina. I z jednego i z drugiego wychodzi się ciężko. Dobry lekarz - podkreślam - dobry, nie wali po bandzie najmocniejszej dawki,byle się pozbyć problemu,tylko uzyskuje jak najniższą dawkę skuteczną.Niestety takich jest ciągle mało.Przychodzisz i na dzień dobry dostajesz dawki,które powinny być rozpatrywane w późniejszej fazie leczenia.
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
16 lis 2017, 12:15

KLONAZEPAM (Clonazepamum TZF, Rivotril)

Avatar użytkownika
przez Grabarz666 18 lis 2017, 15:13
dyshor napisał(a):Będzie mi cholernie ciężko jak będę odstawiał clona,więc wezmę inne benzo by po prostu jakoś przeżyć - OK logiczne.Ponieważ schodzenie z benzodiazepin trwa, to już robimy krok do uzależnienia od kolejnej benzodiazepiny(jeżeli uzależniliśmy się od jednej, istnieje ryzyko szybszego uzależnienia od kolejnej). I co tak w kółko wg Ciebie ? Spoko myślenie.

Taki algorytm nie wziął się z kosmosu, ale na podstawie doświadczenia klinicznego, ale chyba jesteś zbyt ograniczony poglądowo, żeby to zrozumieć. Długo działające benzo typu diazepam czy klorazepat wykazują mniejsze powinowactwo do podjednostek alfa rec. GABA-A, w porównaniu do klonazepamu, dlatego lepiej nadają się do jego odstawiania, świadczą również o tym stosowane dawki równoważne tych leków:

Obrazek

dyshor napisał(a):Nie,nie usprawiedliwiam potencjału uzależniającego clona czy innych benzo , sam sobie to wyczytałeś.Po prostu ze wszystkiego trzeba stopniowo schodzić i zazwyczaj daje to nieprzyjemne efekty odstawienne a więc jest to niejako forma uzależnienia.

Jest różnica pomiędzy zespołem odstawiennym, a zespołem dyskontynuacji, ale chyba jej nie dostrzegasz.

dyshor napisał(a):Jeżeli jest tak jak piszesz to - pstryk - i schodziłbyś z każdego leku w ciągu jednego dnia.

Tak właśnie zawsze było w moim przypadku, ale ja używałem (i używam) leków zgodnie z ich przeznaczeniem, a nie w celach rekreacyjnych, jak większość uzależnionych tutaj od benzo.

dyshor napisał(a):Nie zamierzam się kłócić,każdy na tym forum przeżył swoje(i przeżywa dalej),ale widzę,że jesteś typem,który już nastukał sobie postów tyle ile trzeba i zapewne mógłbyś zrobić doktorat z psychiatrii i radzić każdemu jak żyć. Nie lubię takich ludzi.

Jeśli miałbyś moc sprawczą nadawania stopni naukowych za ilość napisanych postów, to pewnie byłbym dopiero na etapie lecencjatu/magisterium. Na twojej sympatii akurat to niespecjalnie mi zależy, więc to dla mnie żadna obraza, a wręcz komplement.

dyshor napisał(a):Jestem dumny z osób ,które odstawiają benzo i im się to udaje i jednocześnie nie wpieprzają się w inne pierdoły.

Jak można być dumnym, z tego, że na własne życzenie wpadło się w nałóg?

dyshor napisał(a):To wolałbym brać benzo niż nie wiedzieć co się ze mną dzieje i gdzie jestem.

Bo wszystko zwarzywia tylko nie benzo...to właśnie bezkrytycyzm do własnego uzależnienia, o którym pisałem.

dyshor napisał(a):PS: Ja zwykłą paroxetynę musiałem odstawiać stopniowo miesiąc i przechodziłem męki,więc z łaski swojej nie pieprz bzdur,że uzależniają wyłącznie specyfiki typu Clonazepam.

Zachowuj minimum obiektywności i krytycyzmu wobec swojego uzależnienia i nie unoś się agresją na wypomnienie tego, bo niczyją winą, jak tylko twoją, jest wjebanie się w nałóg. Ja również byłem w stanie, w którym standardowe leczenie (SSRI + neurolep) było nieskuteczne wobec GAD i stosowałem benzo w stanie gdzie już byłem skraju sił, bo wiedziałem, czym kończy się nieumiejętne używanie tych leków. Czekanie opłacało się, bo po 2.5 - 3 miesiącach GAD ustąpił. Zmaganie z chorobą to nie tylko łykanie tabletek, ale pewna praca nad sobą, walka z własnymi słabościami, pewne wyrzeczenia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1620
Dołączył(a)
12 cze 2015, 15:40
Lokalizacja
naukowy.eu

KLONAZEPAM (Clonazepamum TZF, Rivotril)

przez dyshor 18 lis 2017, 16:18
Grabarz666 napisał(a):
dyshor napisał(a):Będzie mi cholernie ciężko jak będę odstawiał clona,więc wezmę inne benzo by po prostu jakoś przeżyć - OK logiczne.Ponieważ schodzenie z benzodiazepin trwa, to już robimy krok do uzależnienia od kolejnej benzodiazepiny(jeżeli uzależniliśmy się od jednej, istnieje ryzyko szybszego uzależnienia od kolejnej). I co tak w kółko wg Ciebie ? Spoko myślenie.

Taki algorytm nie wziął się z kosmosu, ale na podstawie doświadczenia klinicznego, ale chyba jesteś zbyt ograniczony poglądowo, żeby to zrozumieć. Długo działające benzo typu diazepam czy klorazepat wykazują mniejsze powinowactwo do podjednostek alfa rec. GABA-A, w porównaniu do klonazepamu, dlatego lepiej nadają się do jego odstawiania, świadczą również o tym stosowane dawki równoważne tych leków:

Obrazek

dyshor napisał(a):Nie,nie usprawiedliwiam potencjału uzależniającego clona czy innych benzo , sam sobie to wyczytałeś.Po prostu ze wszystkiego trzeba stopniowo schodzić i zazwyczaj daje to nieprzyjemne efekty odstawienne a więc jest to niejako forma uzależnienia.

Jest różnica pomiędzy zespołem odstawiennym, a zespołem dyskontynuacji, ale chyba jej nie dostrzegasz.

dyshor napisał(a):Jeżeli jest tak jak piszesz to - pstryk - i schodziłbyś z każdego leku w ciągu jednego dnia.

Tak właśnie zawsze było w moim przypadku, ale ja używałem (i używam) leków zgodnie z ich przeznaczeniem, a nie w celach rekreacyjnych, jak większość uzależnionych tutaj od benzo.

dyshor napisał(a):Nie zamierzam się kłócić,każdy na tym forum przeżył swoje(i przeżywa dalej),ale widzę,że jesteś typem,który już nastukał sobie postów tyle ile trzeba i zapewne mógłbyś zrobić doktorat z psychiatrii i radzić każdemu jak żyć. Nie lubię takich ludzi.

Jeśli miałbyś moc sprawczą nadawania stopni naukowych za ilość napisanych postów, to pewnie byłbym dopiero na etapie lecencjatu/magisterium. Na twojej sympatii akurat to niespecjalnie mi zależy, więc to dla mnie żadna obraza, a wręcz komplement.

dyshor napisał(a):Jestem dumny z osób ,które odstawiają benzo i im się to udaje i jednocześnie nie wpieprzają się w inne pierdoły.

Jak można być dumnym, z tego, że na własne życzenie wpadło się w nałóg?

dyshor napisał(a):To wolałbym brać benzo niż nie wiedzieć co się ze mną dzieje i gdzie jestem.

Bo wszystko zwarzywia tylko nie benzo...to właśnie bezkrytycyzm do własnego uzależnienia, o którym pisałem.

dyshor napisał(a):PS: Ja zwykłą paroxetynę musiałem odstawiać stopniowo miesiąc i przechodziłem męki,więc z łaski swojej nie pieprz bzdur,że uzależniają wyłącznie specyfiki typu Clonazepam.

Zachowuj minimum obiektywności i krytycyzmu wobec swojego uzależnienia i nie unoś się agresją na wypomnienie tego, bo niczyją winą, jak tylko twoją, jest wjebanie się w nałóg. Ja również byłem w stanie, w którym standardowe leczenie (SSRI + neurolep) było nieskuteczne wobec GAD i stosowałem benzo w stanie gdzie już byłem skraju sił, bo wiedziałem, czym kończy się nieumiejętne używanie tych leków. Czekanie opłacało się, bo po 2.5 - 3 miesiącach GAD ustąpił. Zmaganie z chorobą to nie tylko łykanie tabletek, ale pewna praca nad sobą, walka z własnymi słabościami, pewne wyrzeczenia.



Nie chcę kontynuować i nie będę tej dyskusji bo każdy z nas jest inny i przeszedł inne problemy,inną ścieżkę leczenia itd. ale dodam tylko kilka rzeczy na koniec

1.Jeżeli rzucasz leki po jednym dniu - SUPER ! Pogratulować. Jeżeli masz naklepane tyle postów to dobrze wiesz ,że u większości tak to nie działa.Ale ja wiem - oni wg Ciebie pewnie się nie starają,lubią być ćpunami i mało im samozaparcia.

2. Nie używam Clona w celach rekreacyjnych. Używam go bo zmusiło mnie do tego życie i moja jednostka chorobowa a żadne inne leki nie działały.Ale oczywiście jest pewnie tak jak piszesz.

3.Sugerujesz,że ja(bądź wszyscy) leków używają jak im się podoba ? OK,pewnie jest taka grupa ludzi,ale chyba pomyliłeś fora.Od początku używam leków zgodnie z zaleceniami lekarza prowadzącego i nie wychylam się nawet na 1 mg. Tak,tak, ten lekarz to pewnie niezły debil skoro mi dał clona.

4."Jest różnica pomiędzy zespołem odstawiennym, a zespołem dyskontynuacji, ale chyba jej nie dostrzegasz." - hmmm i tu i tu przechodzisz męki.Różnica więc jest w czym ? W słowniczku naukowym ?

5."Bo wszystko zwarzywia tylko nie benzo...to właśnie bezkrytycyzm do własnego uzależnienia, o którym pisałem." - Są ludzie,którzy jadą na benzo i są warzywkami a są ludzie - jak ja - którzy biorą benzo i nie są warzywkami. Natomiast próbowałem przechodzić standardową ścieżkę leczenia,która zakładała zwiększanie dawki aż lęk ustąpi.Lęk nie ustąpił,ale ja byłem zombie,niezdatnym do wyjścia po bułki do sklepu ,nie mówiąc o pracy zawodowej. No i oczywiście schodzenie z takich dawek jest samą przyjemnością,nie to co schodzenie z clona.Ehh...

6" Czekanie opłacało się, bo po 2.5 - 3 miesiącach GAD ustąpił" - U Ciebie ustąpił.I z tej perspektywy patrzysz na innych ? Gdyby to było takie proste u każdego....Ah - jeżeli u Ciebie GAD ustąpił po 3 miesiącach to nie wiesz co to jest GAD w co się może przerodzić.Zresztą - GAD....gdybym wyłącznie na to chorował to bym sobie brał Hydroxizine.

7."bo niczyją winą, jak tylko twoją, jest wjebanie się w nałóg." - No oczywiście. Ja sobie wymyśliłem swoje dolegliwości.Ja je pielęgnowałem. Ja sprawiałem,że inne leki nie działały.Ręce opadają....

Na resztę punktów nie odpowiem z prostej przyczyny - masz na oczach nalepkę - bierze bezno=bierze w żyłę.Postrzegasz ludzi wyłącznie ze swojego punktu widzenia i tego co Ty przeżyłeś - śmiesznego epizodu,który jak sam napisałeś trwał bardzo krótko.I tak postrzegasz tych ludzi,wobec czego dalsza dyskusja nie ma sensu.Najmniejszego. Widocznie nie byłeś nigdy w tak ciężkim stanie i po prostu nie wiesz co to jest, kiedy NIC nie pomaga.Bajki o samozaparciu możesz sobie w dupę wsadzić. Człowiek kiedy nie widzi żadnej nadziei u siebie ,nie chce dożyć drugiego dnia itd,itd. na pewno myśli o wyrzeczeniach i samozaparciu buahhaha....Chłopie,ogarnij się,są ludzie ,którzy przeżyli więcej niż Ty i benzo czy Ci się to podoba czy nie było dla nich jedynym rozwiązaniem. Wiesz komu możesz mówić o samozaparciu ? Nastolatce,która pierwszy raz przeżyła rozstanie z chłopakiem.

Żegnam się z Panem.
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
16 lis 2017, 12:15

KLONAZEPAM (Clonazepamum TZF, Rivotril)

Avatar użytkownika
przez INTEL 1 18 lis 2017, 16:30
dyshor napisał(a):Postrzegasz ludzi wyłącznie ze swojego punktu widzenia i tego co Ty przeżyłeś - śmiesznego epizodu,który jak sam napisałeś trwał bardzo krótko.I tak postrzegasz tych ludzi,wobec czego dalsza dyskusja nie ma sensu.Najmniejszego. Widocznie nie byłeś nigdy w tak ciężkim stanie i po prostu nie wiesz co to jest, kiedy NIC nie pomaga.Bajki o samozaparciu możesz sobie w dupę wsadzić. Człowiek kiedy nie widzi żadnej nadziei u siebie ,nie chce dożyć drugiego dnia itd,itd. na pewno myśli o wyrzeczeniach i samozaparciu buahhaha....Chłopie,ogarnij się,są ludzie ,którzy przeżyli więcej niż Ty i benzo czy Ci się to podoba czy nie było dla nich jedynym rozwiązaniem.


Swego czasu napisalem następujące słowa, które potwierdzaja powyższe:

"Clonazepam – moim zdaniem chyba najmocniejsze i najbardziej skuteczne benzo.
Uspokaja, ale nie usypia w ciągu dnia. Załącza się luz na tyle przyjemny, że zaczynasz być święcie przekonany, iż to jest najlepszy lek świata i wyleczył cię z choroby całkowicie, szybko i skutecznie. Objawy idą precz, napięcie schodzi co pozwala na chwilę pojawić się innym, dotychczas zmasakrowanym chorobą uczuciom. Jest dobrze. Jest optymizm. Chwilowe wakacje od choroby. Można się jak dawniej czymś produktywnie zająć. Można wziąć dziecko do parku na huśtawkę, a żonę do łóżka.
Niestety. To tylko pudrowanie syfa. Działanie po kilku-kilkunastu godzinach szlag trafia, a powrót do stanu „sprzed” jest fatalny. Zbyt duży kontrast. Ale już wiesz, że kolejny ratunek jest w zasięgu ręki. W zasięgu kilku-kilkunastu minut od ponownego zażycia cukiereczka. Dlatego też trzeba uważać. Bardzo. Mi uratował clonazepam życie. Nie waham się tak powiedzieć. W porę go dostałem i w ostatniej chwili pozwolił mi choć na chwilę pojąć, że może być inaczej, że po kilku miesiącach całkowitej i stałej, obłędnej maligny jest choć chwilowa możliwość wyłączenia tego obłędu. Prawie się wtedy popłakałem z ulgi.
Musisz jednak mieć świadomość że na dłuższą metę to droga do nikąd. Po kilku tygodniach regularnego brania okazuje się, że kolejna dawka nie wnosi już niczego pozytywnego. Że oczekiwania nijak mają się do rzeczywistości. Że skutki uboczne przyćmiewają pozytywy. Tak więc kolejnym skutecznym krokiem jest zwiększenie dawki. Z tym że i tak już nie pojawia się błogostan z początkowych dni. Lecz i tak jest lepiej niż bez clona. Mijają kolejne tygodnie, miesiące i okazuje się że clonazepam działa już tylko iluzorycznie, tak więc po co go brać dalej? I tu się zaczyna ambaras. Nie wzięcie kolejnych dawek owocuje takim stanem, że stan sprzed brania, chociaż kurewsko zły jest niczym w porównaniu z obecnym, który pojawia się na „głodzie”. To już wyższy wymiar obłędu. Okazuje się, że clonazepam niczego nie wyleczył, dorzucił jednak do ciężkich objawów chorobowych bonus w postaci skutków uzależnienia"
"Nie można człowiekowi odebrać wszystkiego, ponieważ nie będzie miał już niczego do stracenia i będzie gotowy na wszystko"
Avatar użytkownika
Offline
I MIEJSCE W KONKURSIE "TWARZE DEPRESJI"
Posty
1794
Dołączył(a)
11 maja 2013, 18:07
Lokalizacja
Śląsk

KLONAZEPAM (Clonazepamum TZF, Rivotril)

przez dyshor 18 lis 2017, 17:04
INTEL 1 napisał(a):
dyshor napisał(a):Postrzegasz ludzi wyłącznie ze swojego punktu widzenia i tego co Ty przeżyłeś - śmiesznego epizodu,który jak sam napisałeś trwał bardzo krótko.I tak postrzegasz tych ludzi,wobec czego dalsza dyskusja nie ma sensu.Najmniejszego. Widocznie nie byłeś nigdy w tak ciężkim stanie i po prostu nie wiesz co to jest, kiedy NIC nie pomaga.Bajki o samozaparciu możesz sobie w dupę wsadzić. Człowiek kiedy nie widzi żadnej nadziei u siebie ,nie chce dożyć drugiego dnia itd,itd. na pewno myśli o wyrzeczeniach i samozaparciu buahhaha....Chłopie,ogarnij się,są ludzie ,którzy przeżyli więcej niż Ty i benzo czy Ci się to podoba czy nie było dla nich jedynym rozwiązaniem.


Swego czasu napisalem następujące słowa, które potwierdzaja powyższe:

"Clonazepam – moim zdaniem chyba najmocniejsze i najbardziej skuteczne benzo.
Uspokaja, ale nie usypia w ciągu dnia. Załącza się luz na tyle przyjemny, że zaczynasz być święcie przekonany, iż to jest najlepszy lek świata i wyleczył cię z choroby całkowicie, szybko i skutecznie. Objawy idą precz, napięcie schodzi co pozwala na chwilę pojawić się innym, dotychczas zmasakrowanym chorobą uczuciom. Jest dobrze. Jest optymizm. Chwilowe wakacje od choroby. Można się jak dawniej czymś produktywnie zająć. Można wziąć dziecko do parku na huśtawkę, a żonę do łóżka.
Niestety. To tylko pudrowanie syfa. Działanie po kilku-kilkunastu godzinach szlag trafia, a powrót do stanu „sprzed” jest fatalny. Zbyt duży kontrast. Ale już wiesz, że kolejny ratunek jest w zasięgu ręki. W zasięgu kilku-kilkunastu minut od ponownego zażycia cukiereczka. Dlatego też trzeba uważać. Bardzo. Mi uratował clonazepam życie. Nie waham się tak powiedzieć. W porę go dostałem i w ostatniej chwili pozwolił mi choć na chwilę pojąć, że może być inaczej, że po kilku miesiącach całkowitej i stałej, obłędnej maligny jest choć chwilowa możliwość wyłączenia tego obłędu. Prawie się wtedy popłakałem z ulgi.
Musisz jednak mieć świadomość że na dłuższą metę to droga do nikąd. Po kilku tygodniach regularnego brania okazuje się, że kolejna dawka nie wnosi już niczego pozytywnego. Że oczekiwania nijak mają się do rzeczywistości. Że skutki uboczne przyćmiewają pozytywy. Tak więc kolejnym skutecznym krokiem jest zwiększenie dawki. Z tym że i tak już nie pojawia się błogostan z początkowych dni. Lecz i tak jest lepiej niż bez clona. Mijają kolejne tygodnie, miesiące i okazuje się że clonazepam działa już tylko iluzorycznie, tak więc po co go brać dalej? I tu się zaczyna ambaras. Nie wzięcie kolejnych dawek owocuje takim stanem, że stan sprzed brania, chociaż kurewsko zły jest niczym w porównaniu z obecnym, który pojawia się na „głodzie”. To już wyższy wymiar obłędu. Okazuje się, że clonazepam niczego nie wyleczył, dorzucił jednak do ciężkich objawów chorobowych bonus w postaci skutków uzależnienia"



Piszesz mi o działaniu benzodiazepin,ale ja je doskonale znam.Zgadzam się ze wszystkim co piszesz,oprócz tego ,że potrzebuje zwiększenia dawki,pojawiają się działania uboczne itd. I oczywiście mam świadomość,że Clonazepam niczego nie leczy.Niestety,ale inne leki dotąd stosowane, również niczego nie leczyły u mnie -albo leczyły jedno ale pogarszało drugie.I tak w kółko. Stąd decyzja lekarza prowadzącego,że Clonazepam. I rozumiem ludzi,którzy tak jak ja stanęli w pułapce pomiędzy dalszymi męczarniami z kolejnymi lekami,kolejnymi miksami i potem schodzenia z nich i tak nie wiadomo ile ,(ile ludzi jest w stanie to przetrwać...?)albo z ryzykiem uzależnienia od Clonazepamu,który z mękami,ale da się odstawić w krótszym czasie niż wchodzenie na neuroleptyki,schodzenie z nich,wchodzenie,schodzenie.

Jeszcze jedna istotna uwaga - dla niektórych zejście z clona może być o wiele lżejsze niż zejście z neuroleptyków.I odwrotnie. Więc bądźmy obiektywni.
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
16 lis 2017, 12:15

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 32 gości

Przeskocz do