Forumexpress-informacje z kraju i świata

Socjologia-patologie,polityka,społeczeństwo,więzi,ludzie,czyli wszystko,co pozwala funkcjonować w dzisiejszych czasach.

Forumexpress-informacje z kraju i świata

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 03 paź 2017, 10:12
Czy po tym co się,stało w Las Vegas.Należy,ograniczyć dostęp do broni w USA ? Tak.Jak najbardziej.


Dlaczego,Polacy mało zarabiają ? Bo nie kochają pieniędzy.I nadal,o ekonomii.Mają komunistyczne myślenie.


Katalonia czy wolna czy z Hiszpanią ?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18860
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Forumexpress-informacje z kraju i świata

Avatar użytkownika
przez Liber8 03 paź 2017, 11:38
Zamachowiec był lepiej uzbrojony, niż cały oddział wartowniczy na półwyspie Westerplatte, komu do obrony własnej potrzeba takiego arsenału?
Ograniczenie dostępu do broni automatycznej byłoby dobre na początek, ale to nie przejdzie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1322
Dołączył(a)
17 lut 2016, 15:49

Forumexpress-informacje z kraju i świata

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 03 paź 2017, 12:21
Wiem,republikanie.Tego nie dopuszczą.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18860
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Forumexpress-informacje z kraju i świata

przez C&S 09 paź 2017, 23:30
System Patriot będzie bronił także Litwy


System przeciwrakietowy Patriot, który ma zostać zainstalowany w Polsce, ma też chronić przestrzeń powietrzną Litwy - poinformował w Wilnie przewodniczący Komisji Obrony Narodowej Sejmu RP Michał Jach.


System obrony przeciwrakietowej Patriot ma być jednym z elementów odstraszających, powiedział Polskiemu Radiu Michał Jach. - Putin działa racjonalnie, ale jeżeli zacznie myśleć o wysyłaniu jakiś +zielonych ludzików+ na Litwę czy do Polski, to się trzy razy zastanowi, bo może trafić na amerykańskiego lub francuskiego żołnierza, a to musiałby się spotkać z natychmiastową odpowiedzą. To wielka gwarancja naszego bezpieczeństwa - mówił polityk. W rozmowie z agencją BNS Jach powiedział też, że litewska przestrzeń powietrzna jest tak samo zagrożona jak polska.

System Patriot w lipcu został po raz pierwszy przywieziony na Litwę i brał udział w manewrach Tobruq Legacy 2017. Prezydent Litwy Dalia Grybauskaite powiedziała wtedy, że powinien on zostać rozmieszczony na Litwie na stałe, gdyż posiadanie takiej broni zapewniłoby bezpieczeństwo nie tylko krajom bałtyckim i Polsce, ale wszystkim członkom NATO.

Delegacja sejmowej Komisji Obrony Narodowej gościła na Litwie z trzydniową wizytą. Strona polska od kilku lat stara się o zakup zestawu Patriot. Na początku września jedna z amerykańskich korporacji zapowiedziała przedstawienie oferty offsetu związanego z planowanym zakupem.



źródło:
http://www.bankier.pl/wiadomosc/System- ... 17645.html
C&S
Offline

Forumexpress-informacje z kraju i świata

przez C&S 10 paź 2017, 20:31
Krajowy węzeł e-tożsamości ukończony. "Polska zmieniła się nieodwracalnie"


Zamiast kilkunastu loginów i różnie skonstruowanych haseł Polak ma mieć tylko jeden - uniwersalny, bezpieczny i indywidualny zestaw. Zapowiadana przez resort cyfryzacji rewolucja właśnie się ziszcza. "Budowa krajowego węzła e-tożsamości została zakończona dziś w nocy!" - poinformowała w sobotę minister Anna Streżyńska.
"Cyfrowa Polska zmieniła się nieodwracalnie" - napisała na swoim profilu facebookowym minister cyfryzacji Anna Streżyńska. Choć, jak sama zauważyła, na bezpośrednie korzyści dla obywateli jeszcze chwilę poczekamy. Rewolucja bowiem musi wpierw zostać przemielona przez legislację.

Nie zmienia to faktu, że zapowiadane zmiany bardzo ułatwią Polakom życie. "To jedno z naszych najpoważniejszych przedsięwzięć, przewidzianych Planem Działań Ministra Cyfryzacji stanowiącym część Programu Zintegrowanej Informatyzacji Państwa" – zaznaczyła minister.


Anna Streżyńska
[W piątek]
Budowa krajowego węzła e-tożsamości została zakończona dziś w nocy!
Dziękuję Centralny Ośrodek Informatyki, Ministerstwo Cyfryzacji Marcin Walentynowicz - cyfrowa Polska zmieniła się nieodwracalnie.
Oczekiwane rezultaty
- rozwój i realizacja usług online, w których niezbędne jest zapewnienie wspólnej podstawy dla bezpiecznej interakcji elektronicznej między obywatelami, przedsiębiorstwami i organami publicznymi;...


Co zmienia krajowy węzeł?

Jak pisaliśmy w money.pl, ma on znacznie uprościć i upowszechnić korzystanie z usług elektronicznych, w tym również e-administracji publicznej, przez Polaków. To nie tylko prostsze rozliczanie PIT, ale również korzystanie za pomocą jednego uniwersalnego loginu i hasła tak w bankowości elektronicznej, jak i sklepach, a nawet zgłoszenie narodzin dziecka przez internet zamiast wizyty w urzędzie. To ostatnie minister obiecała umożliwić jeszcze w tym roku.

Jak ma to funkcjonować? System po podaniu unikalnych danych logowania ma mieć pewność, że jest to ta konkretna osoba. Sposób działania węzła ma przypominać legitymowanie się dowodem osobistym w "świecie rzeczywistym".

"Banki stosują zabezpieczenia adekwatne dla świadczonych przez siebie usług bankowych, podmioty świadczące usługi telekomunikacyjne zabezpieczenia właściwe dla takich usług, administracja publiczna różne zabezpieczenia właściwe dla świadczonych przez siebie różnych rodzajów usług itd." - czytamy w uzasadnieniu projektu. Tym sposobem do każdego serwisu, konta bankowego, portalu czy sklepu internetowego mamy inny login i inne hasło.


"Efektem tego jest naturalne dążenie użytkowników do posługiwania się podobnym lub identycznym zestawem danych identyfikujących w ramach różnych usług. Obecnie wiele systemów i portali usługowych świadczących usługi online dla obywateli posiada odrębne konta, co zmusza obywatela do założenia indywidualnego, dedykowanego konta do konkretnego systemu, portalu czy serwisu" - twierdzi resort w dokumentach.

Minister Streżyńska oczekuje, że wprowadzane zmiany znacznie przyśpieszą "rozwój i realizację usług online, w których niezbędne jest zapewnienie wspólnej podstawy dla bezpiecznej interakcji elektronicznej między obywatelami, przedsiębiorstwami i organami publicznymi" - co napisała na swoim profilu.

"Takie podejście spowoduje szybkie pokonanie bariery braku powszechnego dostępu do środków identyfikacji elektronicznej, jak również umożliwi obywatelom korzystanie z tych samych, przyjaznych dla nich sposobów uwierzytelniania w usługach online" – zaznaczyła Streżyńska.

Ile będzie kosztowała taka rewolucja?

Aby system funkcjonował z węzłem krajowym musiały zostać zintegrowane e-usługi publiczne jak ePUAP, obywatel.gov.pl i Profil Zaufany. Do węzła trafić muszą również emp@tia, biznes.gov.pl oraz Centralna Ewidencja i Informacja o Działalności Gospodarczej. Wygląda na to, że ministerstwu udało się zrealizować założenia. "Budowa krajowego węzła e-tożsamości została zakończona dziś w nocy!" - poinformowała bowiem minister Streżyńska.

Ile to wszystko kosztuje? Jak pisaliśmy w money.pl, w pierwszym roku resort wyda w sumie prawie 20 mln zł, a w kolejnych wydatki spadną. W sumie przez dekadę pójdzie na ten cel nieco ponad 100 mln zł. Resort zapewnia jednak, ze zmiany ułatwią życie ponad 30 mln Polaków.

Jak informowaliśmy w money.pl, integracja systemów ma nie tylko ułatwić życie obywatelom. Znacznie ogranicza też koszty dla administracji. Jeśli dodać do tego proponowaną przez resort cyfryzacji Wspólną infrastrukturę informatyczną państwa, Polska ma szansę na dobre przejść do ery cyfrowej.


źródło:
https://www.money.pl/gospodarka/wiadomo ... 74229.html
C&S
Offline

Forumexpress-informacje z kraju i świata

przez C&S 12 paź 2017, 00:54
Wstęp do negocjacji..


Za pięć lat kończymy współpracę z Gazpromem. "Nie akceptujemy zawyżonych cen surowca" mówi Kroplewski


Po 2022 roku, kiedy kończy się kontrakt jamalski, PGNiG przewiduje tylko krótkoterminową współpracę w zakresie importu gazu z Rosji. - Nie zgadzamy się z sytuacją, w której dostawy gazu do Polski mogą zostać wstrzymane z powodów politycznych. Nie akceptujemy również zawyżonych cen surowca i traktowania nas pod tym względem gorzej niż innych odbiorców - mówi wiceprezes PGNiG ds. rozwoju.

Zapytany w wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej", czy bezpieczeństwo dostaw gazu wyklucza import surowca z Rosji, Łukasz Kroplewski, wiceprezes PGNiG ds. rozwoju stwierdził, że musimy szukać innych źródeł niż Rosja.

- Po 2022 roku, kiedy kończy się kontrakt jamalski, nie ma mowy ani o długo-, ani o średnioterminowej współpracy - powiedział Kroplewski.

- Nie zgadzamy się z sytuacją, w której dostawy gazu do Polski mogą zostać wstrzymane z powodów politycznych. Nie akceptujemy również zawyżonych cen surowca i traktowania nas pod tym względem gorzej niż innych odbiorców. Nie możemy wreszcie tolerować przypadków obniżenia jakości przesyłanego nam gazu, z czym mieliśmy ostatnio do czynienia - powiedział wiceprezes.

Dodał, że dlatego PGNiG wspiera projekt Baltic Pipe, który pozwoli sprowadzać do Polski gaz wydobyty m.in. na koncesjach PGNiG w Norwegii. Drugi filar to LNG, trzeci - wydobycie krajowe.

- Dywersyfikacja kierunków dostaw gazu i mądre wykorzystanie polskich bogactw naturalnych to fundamenty, na których opiera się nasz plan uniezależnienia od importu gazu z Rosji po 2022 r. - stwierdził wiceprezes.

We wrześniu podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy prezes PGNiG Piotr Woźniak zadeklarował, że w średnim i długim terminie Polskie PGNiG chce pozyskiwać gaz wyłącznie spoza Rosji.

PGNiG jest obecne na warszawskiej giełdzie od 2005 r. Grupa zajmuje się wydobyciem gazu ziemnego i ropy naftowej w kraju, importem gazu ziemnego do Polski, magazynowaniem gazu w podziemnych magazynach gazu, dystrybucją paliw gazowych, a także zagospodarowaniem złóż gazu ziemnego i ropy naftowej w kraju i za granicą oraz świadczeniem usług geologicznych, geofizycznych i poszukiwawczych w Polsce i za granicą.



źródło:
https://www.money.pl/gospodarka/wiadomo ... 75672.html
C&S
Offline

Forumexpress-informacje z kraju i świata

przez C&S 24 paź 2017, 16:44
Kiepskie wieści ws. delegowania pracowników. Polska przegrała bitwę o transport.


Trudne negocjacje dotyczące zmian w dyrektywie o delegowaniu toczyły się na wczorajszym posiedzeniu unijnych ministrów, reprezentujących kraje Unii Europejskiej. Z informacji jakie przekazała Elżbieta Rafalska, minister rodziny pracy i polityki społecznej, wynika, że głos Polski nie został uwzględniony w takim wymiarze, w jakim oczekiwał rząd. Delegowanie pracowników w sektorze transportu, co było dla branży jednym z najważniejszych punktów, nie zostało ujęte w stanowisku końcowym w formie, która jest zadowalająca.

Dla Polski i państw Europy Środkowo-Wschodniej istotne jest, by zmiany w dyrektywie o delegowaniu nie objęły branży transportowej. A takie zakusy czyni Francja, która domaga się, aby ten sektor także podlegał przepisom dyrektywy. Rozmowy na ten temat oraz o innych zmianach dotyczących delegowania pracowników, trwały wczoraj do późnych godzin wieczornych.

– Dziękujemy prezydencji estońskiej za wypracowanie kompromisu i doceniamy uwzględnienie niektórych propozycji zgłaszanych przez Polskę i inne kraje członkowskie – mówiła podczas pierwszej rundy rozmów minister Elżbieta Raflaska.

Dodała, że dla Polski istotny jest 5-letni okres przejściowy, podczas którego dyrektywa o delegowaniu nie będzie stosowana, a firmy będą miały czas, żeby się zapoznać i stopniowo przygotować do nowych rozwiązań.

– Porozumienie nie jest możliwe bez osiągnięcia satysfakcjonujących rozwiązań w zakresie transportu międzynarodowego. Polska podobnie jak wiele innych krajów uważa, że przedmiotowa dyrektywa nie ma zastosowania do transportu, w tym do kabotażu i tranzytu. Jednakże w duchu kompromisu i mając na względzie priorytet, jakim jest utrzymanie jedności politycznej i gospodarczej UE, Polska podziela wspólne stanowisko Grupy Wyszehradzkiej. Jednocześnie pragnę wyraźnie podkreślić, że samo przedstawienie daleko idącej propozycji kompromisowej jest wyraźnym sygnałem o naszej woli konstruktywnego dialogu, w którym jesteśmy dalecy od wykorzystywania retoryki populistycznej – mówiła minister rodziny i pracy.

Wśród ustępstw, na które Polska jest skłonna przystać, jest np. zgoda na ograniczenie okresu delegowania do dwóch lat (podczas gdy Francuzi optują za skróceniem go do 12 miesięcy). Polska jest także gotowa na włączenie transportu międzynarodowego do przepisów o delegowaniu pracowników, ale z zastrzeżeniem, że nie nie obowiązywałyby to kierowców w sytuacjach, gdy czas transportu trwałby krócej niż 10 dni.

Delegowanie pracowników transportu kością niezgody
O ile przed południem stanowiska przedstawiane przez ministrów z krajów Wspólnoty dawały jakąś nadzieję na znalezienie kompromisu, o tyle z upływem godzin rozmowy stawały się coraz trudniejsze.

Ciężkie negocjacje na #EPSCO. Trudny do zaakceptowania kompromis. Na tym etapie Polska nie może pozytywnie odnieść się do deklaracji zaproponowanych przez Komisję Europejską. Konieczne są jasne zapisy zawieszające stosowanie dyrektywy o delegowaniu pracowników oraz dyrektywy wdrożeniowej do sektora transportowego. Konieczne jest także jasne wyłączenie tranzytu z zakresu obu dyrektyw” – pisała po godz. 18 na Twitterze minister Rafalska.

Wreszcie około godz. 20 nadeszły niezbyt dobre wieści.

Nie osiągnęliśmy kluczowego dla nas porozumienia dotyczącego transportu międzynarodowego” – napisała wczoraj tuż przed godz. 20 na Titterze minister Rafalska.


„Wyjściowa propozycja okresu przejściowego to 5 letni okres, teraz 4 lata. Te propozycje nie są satysfakcjonujące” – dodała minister

Ostatecznie stanęło na tym, że dokument, który zawiera stanowisko po spotkaniu unijnych ministrów, został przyjęty nie jednomyślnie. Przeciw była Polska, Litwa, Łotwa i Węgry. Od głosu wstrzymały się Chorwacja, Irlandia i Wielka Brytania, natomiast reszta krajów wyraziła poparcie (w tym Czechy i Słowacja).

W negocjacjach między państwami członkowskimi UE, Polsce nie udało się osiągnąć kompromisu w takim wymiarze, jakiego oczekiwaliśmy. Z punktu widzenia Polski to, co jest korzystne w przyjętej i poprawionej jednak dyrektywie, to wprowadzenie przepisu dotyczącego 4-letniego okresu przejściowego. Jest to stosunkowo długi okres, który da czas przedsiębiorcom na to, by mogli zapoznać się z nowymi przepisami i stosować te nowe rozwiązanie” – resort rodziny cytuje na Twitterze komentarz minister Rafalskiej po skończeniu obrad.




źródło:
https://trans.info/delegowanie-pracowni ... enia-69343
C&S
Offline

Forumexpress-informacje z kraju i świata

przez C&S 29 paź 2017, 22:36
Za 10 lat nie będzie z czego wypłacać emerytur. „Żyjemy na tykającej bombie”


– Wszyscy do tej pory alarmowali, że ciężko będzie w 2050 czy 2060 roku, ale kiedy w rachunkach uwzględniliśmy wszystkie realne parametry, okazało się, że system emerytalny załamie się w 2026 r. Już za dziewięć lat – mówi w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” Dariusz Standerski, ekonomista Fundacji Kaleckiego.

Wielu ekspertów przewidywało, że upadek ZUS-u, to pieśń przyszłości i w najbliższych latach nam nie grozi. Jednak Standerski jest przekonany, że nasz system emerytalny nie wytrzyma nawet 10 lat. – Wszyscy do tej pory alarmowali, że ciężko będzie w 2050 czy 2060 r. To bardzo odległa perspektywa i nikt się tym specjalnie nie przejmował. Mówiono: to futurologia, wiele może się zmienić, spójrzmy, ile zmian, jakich nikt się nie spodziewał, zaszło w ostatnim roku czy 20 latach! Ale kiedy w rachunkach uwzględniliśmy wszystkie realne parametry, okazało się, że system emerytalny załamie się w 2026 r. Już za dziewięć lat – powiedział ekspert.

Jako jeden z powodów załamania systemu, Standerski wskazuje niski wskaźnik dzietności oraz starzenie się społeczeństwa. – Nie ma perspektyw na znaczącą poprawę dzietności, a my jako całe społeczeństwo będziemy się starzeć. Do 2060 r. populacja Polski może zmniejszyć się nawet o 8,2 mln ludzi. Zmianie ulegnie również struktura wiekowa. Już za 13 lat połowa Polaków będzie mieć więcej niż 45 lat – alarmuje powołując się na dane GUS. – Imigranci nie zasypią tej przepaści – dodaje ekonomista.

Mimo negatywnego scenariusza, ekspert uważa, że wciąż jest szansa, by uratować system emerytalny. Rozwiązań upatruje we wprowadzeniu emerytury obywatelskiej oraz systemie prywatnych ubezpieczeń. – Warto zacząć poważnie rozmawiać o równej i wypłacanej każdemu, niezależnie od stażu i stanu konta w ZUS, emeryturze obywatelskiej – uważa Standerski. – A jednocześnie rozwijać prywatne ubezpieczenia i pracownicze programy emerytalne, w których pracodawca odkłada część pieniędzy na emeryturę pracowników i razem z załogą decyduje, w co te pieniądze inwestować.

Innym, wartym uwagi pomysłem, jest zlikwidowanie składek rentownych i emerytalnych, i zastąpienie ich jednym podatkiem. – To zmniejsza koszty systemu, bo odpadają transfery między różnymi instytucjami. Rząd PiS na początku kadencji pomysł podchwycił, ale ostatecznie się wycofał. Powinniśmy do tego wrócić – apeluje ekonomista.



źródło:
http://namzalezy.pl/10-bedzie-czego-wyp ... ej-bombie/
C&S
Offline

Forumexpress-informacje z kraju i świata

przez C&S 02 lis 2017, 23:20
Polska stoi na węglu? "Wraca propaganda sukcesu, a rzeczywistość będzie brutalna".


Często o sprawach górnictwa i zasobów wypowiadają się ludzie, którzy nie mają wystarczającej wiedzy o tym trudnym sektorze – mówi money.pl dr Michał Wilczyński, były Główny Geolog Kraju, a obecnie niezależny ekspert. - Zasoby geologiczne są rzeczywiście duże, ale to nie oznacza, że możliwe jest ich opłacalne wydobycie. Politycy sądzą, że mamy węgla na sto, a nawet i więcej lat. To bzdury - dodaje.

Agata Kalińska, money.pl: Czy można bezboleśnie odejść od węgla?

Dr Michał Wilczyński, były Główny Geolog Kraju, niezależny ekspert: Dobre pytanie. My ten ból związany z węglem odczuwamy od 1990 r. Od tego czasu było już sześć dużych programów restrukturyzacji górnictwa i żaden z nich nie przyniósł zakładanych rezultatów. Tymczasem podatnicy dołożyli do każdej wydobytej tony węgla 50 zł.

Czyli łącznie?

167 mld zł bezpośrednich dotacji. Można sobie tylko wyobrażać, w jakim miejscu bylibyśmy, gdyby mądrze zainwestowano te pieniądze. A jeszcze jest sporo ukrytych kosztów. Na przykład Polacy nie mają świadomości, że odszkodowania za szkody górnicze są wypłacane z budżetu państwa. Teraz mamy już siódmy program dla górnictwa, tym razem autorstwa Ministerstwa Energii.

Podobno siódemka jest szczęśliwa.

Nie tym razem. To program, w którym nie ma rozpisanych precyzyjnie zadań i celów. Nie ma też wskazanych nakładów inwestycyjnych. Od samego mieszania łyżeczką herbata nie staje się słodsza. Trzeba do niej dosypać cukru. Ten program naprawdę jest jednym z najsłabszych z dotychczasowych. W poprzednich były wskaźniki, z którymi można było dyskutować. Na przykład, że roczne wydobycie wzrośnie do 90 mln ton. To było aż zabawne, ale teraz nie ma nawet tego. Poza tym autorzy sami sobie przeczą. I to dosłownie. Na jednej stronie napisano, że sytuacja jest dobra, a na kolejnej - bardzo zła. Przykładem jest ocena stanu zakładów przeróbki węgla.


Może te rozdziały pisały różne departamenty?

Widzę jak coraz bardziej opinie ekspertów i działania polityków się rozchodzą. Politycy po prostu nie słuchają. Wraca propaganda sukcesu, a rzeczywistość będzie brutalna. Już kilka lat temu napisałem raport „Zmierzch węgla kamiennego w Polsce”. Słowo „zmierzch” nie jest tu użyte bez powodu. Wskazałem, że nasze zasoby węgla kamiennego, które można wydobyć w opłacalny sposób, błyskawicznie się kurczą i produkcja szybko przestanie być dochodowa. Po tych pięciu latach od napisania mogę powiedzieć, że scenariusz się realizuje z zegarmistrzowską precyzją. Koledzy pytają, jak się czuje ten, którego prognozy tak się sprawdzają.

A jak się czuje?

Jak w tym dowcipie o takiej pięknej katastrofie. Zawodne jest posługiwanie się w górnictwie głębinowym tymi samymi instrumentami ekonomicznymi, które obowiązują w fabryce krawatów. Różnica polega na tym, że w fabryce krawatów, jak już się ją wybuduje, to przez 15 lat nie trzeba wielkich inwestycji. Wystarczy dobre biuro projektowe, które będzie tworzyć nowe wzory i produkcja leci. Natomiast w kopalni, gdy zaniecha się ciągłych inwestycji odtworzeniowych, to spada wydobycie, rosną koszty. Nakłady inwestycyjne w górnictwie zmniejszyły się w 2016 roku trzykrotnie wobec wydatków w 2012 roku. Zredukowanie zatrudnienia nie podniesie efektywności wydobycia, bo równocześnie rośnie w kosztach pozycja "usługi obce". Górnicy, którzy odeszli z kopalni, pracują w zewnętrznych spółkach wykonujących prace górnicze. Od dekady jesteśmy tego świadkami.

Przecież ciągle słyszymy, że Polska stoi na węglu.

Problem w tym, że cały system klasyfikacji zasobów wprowadza polityków w błąd. Funkcjonują oni w przekonaniu, że mamy węgla na sto lat.

A nie mamy?

Mamy radziecki system klasyfikacji wprowadzony w głębokiej komunie, w latach 50. przez Hilarego Minca. Wtedy ekonomia nie miała najmniejszego znaczenia. Natomiast w kopalniach pracowali także więźniowie polityczni, więc koszty pracy wynosiły powiedzmy 20 dolarów miesięcznie. I my od tego czasu funkcjonujemy w tym systemie, więc nasza wiedza odnośnie tego, ile właściwie mamy węgla, jest głęboko zafałszowana.

Czyli należałoby to właściwie oszacować od nowa.

Tak. Od ponad dekady trwa dyskusja w środowisku geologów. Pojawiło się mnóstwo publikacji poważnych specjalistów, którzy zwracają uwagę, że trzeba dostosować system klasyfikacji zasobów do standardów międzynarodowych, otwartego rynku. Na przykład wprowadzić ten stosowany w Stanach, Kanadzie czy Australii, w których bierze się pod uwagę aspekt ekonomiczny, czyli wycenę wartości złoża.

I jak ten aspekt ekonomiczny wygląda u nas?

Jeżeli chodzi o złoża węgla na Górnym Śląsku, to sytuacja jest dramatyczna. Kiedyś pewien górnik powiedział mi: „mój dziadek fedrował na głębokości 300 metrów. Mój ojciec na 600 metrach. A ja obecnie jestem prawie 1000 metrów pod powierzchnią”. To dobrze obrazuje problem.

Jak długo się zjeżdża do takiego złoża?

Kilkanaście minut. Ale sam zjazd nie jest tu problemem. Jeżeli górnikom dojście do tzw. przodka zajmuje około półtorej godziny, a droga powrotna drugie półtorej godziny, to trudno mówić o jakiejkolwiek efektywności.

Dlaczego tak długo?

Kto nie był w kopalni, nie ma świadomości, że w niektórych górnicy, by zaoszczędzić czas jeżdżą na taśmociągach, co z punktu widzenia bezpieczeństwa jest skandaliczne. Ale też nie bardzo mają wyjście, bo muszą przebyć kilka kilometrów, a to nie jest tak, jak w mieście, że się idzie po równym i szerokim chodniku. Górnik musi mijać głazy, uważać na obrywki ze stropu. To wszystko są straty w wydajności.

W Bogdance na Lubelszczyźnie wydajność na jednego zatrudnionego jest około 2,5 raza wyższa niż na Górnym Śląsku. Dzięki temu wydobycie jest opłacalne. Ale to przez lata była kopalnia prywatna i mądrze tam inwestowano. To jedna sprawa, ale decydująca jest budowa geologiczna pokładów węgla. Tam warstwy mają nachylenie 1-2 stopnie, uskoki (przerwanie ciągłości warstw) są sporadyczne. Natomiast na Górnym Śląsku budowa geologiczna jest dużo bardziej skomplikowana. Jest dużo stref uskokowych, a pochylenia pokładów mogą sięgać 30 stopni.

Używając porównania cukierniczego, na Lubelszczyźnie warstwy wyglądają jak tort, a na Górnym Śląsku jak tort, który spadł ze stołu?

Nawet bardziej.

Jak karpatka?

Tak, to lepsze porównanie. Podam przykład: w kopalni „Piast” pokład węgla nagle zniknął. A w kopalni ściana eksploatacyjna musi mieć około kilometra. I jak polskie kopalnie z Górnego Śląska mają konkurować z Australią, gdzie węgiel wydobywa się odkrywkowo? Jeszcze jedna sprawa. Wszystkie ostatnie katastrofy w kopalniach miały miejsce na głębokościach 900-1100 metrów. Dlaczego? Jakby pani tam dotknęła ściany...

Tobym się oparzyła.

Tak, bo tak panują temperatury rzędu 40 stopni. Do tego zagrożenie metanowe rośnie wraz z głębokością w postępie geometrycznym. Przy 40 stopniach powinno się stosować bardzo aktywną klimatyzację, żeby ludzie w ogóle byli w stanie tam pracować. Koszty zatem rosną. Tymczasem w Australii czy Kolumbii tych kosztów nie ma, bo wydobywa się odkrywkowo. Ponadto węgiel tam wydobywany jest znacznie lepszej jakości niż polski.

A co z gazem z łupków? Przecież mieliśmy być łupkową potęgą

Wypłoszyliśmy inwestorów. Poszukiwania gazu zaczęliśmy od wprowadzenia podatku specjalnego od wydobycia ropy i gazu, których w Polsce brakuje. Na to wszyscy inwestorzy powiedzieli „do widzenia”. Na czym polegała rewolucja łupkowa w Stanach Zjednoczonych? Na tym, że rząd ogłosił tzw. credit tax, czyli obniżył podatek o 20 proc. I biznes się rzucił do inwestowania w poszukiwanie i wydobycie.

Żeby wydobyć połowę tego gazu, który dzisiaj importujemy z Rosji, trzeba wyłożyć 30 mld zł. Tymczasem PGNiG w sektorze poszukiwanie i wydobycie ma roczne zyski rzędu 1,5 mld zł. Nawet jeśli dołożymy Orlen, Lotos czy inne polskie firmy, to nadal jest za mało. Nie są w stanie tego udźwignąć. Mógłby to zrobić na przykład Chevron, ale nie będzie się angażował w coś, co mu się nie opłaca. Tacy duzi inwestorzy niestety zwinęli się z Polski i przenieśli się na do Chin.

To nie znaczy, że tego gazu w Polsce nie ma?

Nie. Nie znaczy.

I do tego projektu będzie można wrócić?

My musimy się nauczyć myśleć długofalowo. Ten nowy program dla górnictwa jest pomyślany na 13 lat. Właściwie nawet na 12, bo bieżący rok trudno uwzględniać. Natomiast budowa kopalni trwa 15-17 lat. Czyli program dla całej branży ma krótszą perspektywę niż trwa budowa jednej kopalni.

Do tego idziemy na czołowe zderzenie z Unią Europejską. Od stycznia 2019 r. nie będzie wolno udzielać pomocy publicznej dla górnictwa – to jest decyzja Rady Unii Europejskiej. Pomoc publiczna będzie dopuszczalna jedynie na likwidację zakładu i na pomoc socjalną.

To na czym budować to bezpieczeństwo energetyczne?

W Polsce nie ma wielkich złóż ropy naftowej i gazu. I ich nie będzie. Jako geolog mówię to publicznie. Polska importuje 95 proc. ropy i 60 proc. gazu. Czy w związku z tym Polska jest bezpieczna, jeśli chodzi o zaopatrzenie w ropę? Moim zdaniem jest. Bo mamy dywersyfikację kierunków importu, możemy kupować z różnych źródeł. Proszę zauważyć, że w prawie energetycznym jest definicja bezpieczeństwa energetycznego, która nie mówi, że węgiel należy wydobywać tutaj w kraju bez względu na cenę. Bez patrzenia w koszty, bez zwracania uwagi na środowisko.

Czy Arabia Saudyjska jest mocarstwem światowym, bo ma dużo ropy? Nie, nie jest. A Stany Zjednoczone są potęgą? Są, choć muszą importować ropę i to spore ilości. Biznes robi się na technologiach. Im więcej szarych komórek w produkcie, tym większy zysk. Wydobywanie surowców nie jest i nie będzie już źródłem wielkich dochodów. I to widzimy także w Polsce. Bezpieczeństwo polega na tym, że musimy zapewnić dostawy paliw z różnych kierunków, bezpiecznych politycznie. Nie trzeba ich wydobywać w kraju dewastując przy tym ekonomię i środowisko.


źródło:
https://www.money.pl/gospodarka/wiadomo ... 82929.html
C&S
Offline

Forumexpress-informacje z kraju i świata

przez C&S 04 lis 2017, 01:51
MF: Polska rezygnuje z dostępu do Elastycznej Linii Kredytowej MFW


Wicepremier Mateusz Morawiecki i prezes NBP Adam Glapiński zwrócili się z wnioskiem do Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) o zakończenie 3 listopada br. dostępu do Elastycznej Linii Kredytowej (FCL) - poinformowało Ministerstwo Finansów w piątkowym komunikacie.
Dodano, że przede wszystkim to efekt silnych podstaw polskiej gospodarki, uszczelnienia systemu podatkowego i wysokich wpływów budżetowych. Ponadto, wynik dobrych perspektyw wzrostu gospodarczego na świecie, zwłaszcza w strefie euro.

Jak informuje resort finansów, rezygnacja z FCL pozwoli Polsce na oszczędności. W 2017 r. koszt rocznej opłaty za gotowość do wykorzystania linii kredytowej z Międzynarodowego Funduszu Walutowego wyniósł 69,2 mln zł. "Łącznie uruchomienie tej linii kosztowało nasz kraj ok. 2 mld zł" - podano.

Ministerstwo przypomniało, że decyzję o zakończeniu dostępu do FCL wicepremier, minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki zapowiedział już podczas sesji gubernatorów MFW i Banku Światowego, która odbyła się w połowie października br. w Waszyngtonie. "Decyzję o rezygnacji z FCL podjąłem po analizie danych podatkowych, parametrów makroekonomicznych, ocenie naszej stabilności i rezerw walutowych w NBP" – wyjaśniał wówczas wicepremier Morawiecki.

Jak czytamy w komunikacie, chodzi m.in. o rekordowo wysokie wpływy do budżetu państwa, które są wynikiem działań uszczelniających system podatkowy. W okresie styczeń-wrzesień 2017 r. odnotowano wzrost dochodów we wszystkich głównych podatkach (r/r), w tym z VAT o 23,3 proc. (ok. 22,4 mld zł), z PIT o 8,3 proc. (ok. 2,9 mld zł) oraz z CIT o 12,6 proc. (ok. 2,5 mld zł).

Instrument FCL został stworzony, by zapobiegać kryzysom i może być traktowany elastycznie – pobrać pieniądze może w każdym momencie trwania porozumienia, ale może mieć też charakter zapobiegawczy. "Polska traktowała ten instrument jako ostrożnościowy i nie wypłacała dostępnych środków" - napisano.

Pierwsze porozumienie w sprawie uruchomienia FCL dla Polski zostało zatwierdzone w maju 2009 r., kolejne w lipcu 2010 r., styczniu 2011 r., styczniu 2013 r. oraz styczniu 2015 r. Od 2015 r. Polska stopniowo redukowała poziom dostępu do FCL, z intencją całkowitego jej zakończenia wraz z poprawą otoczenia zewnętrznego.(PAP)


źródło:
http://www.pap.pl/aktualnosci/news,1151 ... j-mfw.html
C&S
Offline

Forumexpress-informacje z kraju i świata

przez C&S 04 lis 2017, 01:58
PGNiG chce renegocjować ceny gazu z Gazpromem


Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo wystąpiło do Gazpromu o renegocjacje ceny gazu ziemnego, dostarczanego do Polski w ramach kontraktu jamalskiego - poinformował w środę zarząd spółki.
PGNiG przypomina, że zgodnie z postanowieniami kontraktu, nowa cena może wejść w życie trzy lata po wejściu w życie poprzedniej zmiany ceny kontraktowej.

"Biorąc pod uwagę, że ewentualna zmiana ceny, w wyniku trwających negocjacji i postępowania arbitrażowego (...), może wejść w życie z dniem 1 listopada 2014 r., każda ze Stron Kontraktu Jamalskiego może żądać kolejnej renegocjacji ceny kontraktowej od dnia 1 listopada 2017 r. Złożenie wniosku przez PGNiG inicjuje ten proces" - napisał zarząd w komunikacie.

Kontrakt jamalski to długoterminowa umowa między PGNiG, a Gazpromem na dostawy gazu do Polski z września 1996 r. i obowiązująca do 2022 r. Dotyczy ok. 10 mld m sześc. gazu transportowanego rocznie przez gazociąg Jamał-Europa. Polski odcinek rurociągu liczy ok. 683 km.

Zapisy kontraktu były renegocjowane w 2010 r. Ówcześni wicepremierzy Polski i Rosji, Waldemar Pawlak oraz Igor Sieczin, podpisali jesienią 2010 roku międzyrządowe porozumienie w sprawie zwiększenia dostaw gazu do Polski, a PGNiG i Gazprom podpisały aneks do kontraktu jamalskiego. Porozumienie dotyczyło zwiększenia dostaw rosyjskiego gazu do Polski o ok. 2 mld m sześc. rocznie. Zgodnie z umową, tranzyt gazu został przewidziany do 2019 r., a dostawy do 2022 r.


źródło:
http://www.pap.pl/aktualnosci/news,1149 ... romem.html
C&S
Offline

Forumexpress-informacje z kraju i świata

przez C&S 04 lis 2017, 02:13
Podpisano umowy na budowę fragmentu Via Carpatii

Umowy na budowę trzech odcinków drogi ekspresowej S19 o łącznej długości 33 km podpisano w poniedziałek w Kraśniku (Lubelskie) - będzie to fragment
międzynarodowej trasy Via Carpatia łączącej Europę północną i południową...


źródło:
http://www.pap.pl/aktualnosci/news,1147 ... patii.html








PGNiG zawarło umowę na dostęp do ukraińskich magazynów gazu

Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo zawarło umowę z ukraińskim operatorem sieci przesyłowych i magazynów Ukrtransgaz. Kontrakt umożliwi polskiej spółce korzystanie z podziemnych magazynów gazu znajdujących się na terytorium Ukrainy - poinformowało PGNiG...


źródło:
http://www.pap.pl/aktualnosci/news,1147 ... -gazu.html
C&S
Offline

Forumexpress-informacje z kraju i świata

przez C&S 07 lis 2017, 20:08
Zielone światło dla Baltic Pipe! PGNiG chce gazu z Norwegii za 8,1 mld zł


Zakończyła się wiążąca procedura Open Season na moce przesyłowe gazociągu z Norwegii do Polski. Jest zainteresowanie gazem z tego kierunku, co w praktyce oznacza, że budowa gazociągu jest celowa.

-Głównym użytkownikiem Baltic Pipe może zostać PGNiG.
-Operatorzy przeprowadzą jeszcze tzw. testy ekonomiczne.
-Decyzja w sprawie inwestycji może zapaść w przyszłym roku.


Informacja operatora gazociągów przesyłowych Gaz-Systemu jest dość lakoniczna: druga i ostateczna faza procedury Open Season 2017 potwierdziła zainteresowanie rynku w zakresie przepustowości, która zostanie udostępniona w wyniku realizacji projektu Baltic Pipe.

- Uczestnicy rynku potwierdzili wcześniejsze zainteresowanie zgłoszone w trakcie pierwszej fazy, poprzez przedłożenie wiążącej oferty zobowiązującej ich do zawarcia 15-letnich umów na przesył gazu z Morza Północnego, poprzez terytorium Danii, do Polski – czytamy w komunikacie.

Na czym polega procedura? Ma ona wykazać, czy firmy są faktycznie zainteresowane gazem z tego kierunku. Chodzi w sumie o 10 mld m3 zdolności przesyłowych gazu rocznie.

Od początku kluczową rolę odgrywał tu PGNiG. To od tego koncernu zależało, czy plan ma szansę się powieść.

- PGNiG złożyło wiążącą ofertę na rezerwację przepustowości w ramach procedury Open Season projektu Baltic Pipe od 1 października 2022 r. do 30 września 2037 r. Wartość zobowiązania to 8,1 mld zł - podała spółka w komunikacie.

Nie jest to zaskoczeniem, ponieważ firma już wcześniej deklarowała zainteresowanie maksymalną dostępną zdolnością przesyłową. Mówił o tym portalowi wnp.pl Maciej Woźniak, wiceprezes ds. handlowych.

Jakie będą kolejne etapy działania po zakończonej właśnie procedurze? Kiedy ruszy inwestycja?

Zgodnie z wymogami krajowych urzędów regulacji energetyki Polski i Danii (URE i DERA), przeprowadzone zostaną przez każdego z operatorów tzw. testy ekonomiczne. Potrwają one maksymalnie do 30 listopada obecnego roku.

Wynik testów ekonomicznych zostanie podany do publicznej wiadomości przez Gaz-System i Energinet. Zawarcie umów przesyłowych zależeć będzie od pozytywnego rezultatu testu ekonomicznego dla każdego operatora oraz spełnienia innych warunków określonych w regulaminie Open Season 2017. Umowy te powinny zostać podpisane do końca stycznia 2018 roku.

W oparciu o pozytywny wynik procedury Open Season 2017, zarówno Energinet, jak i Gaz-System będą kontynuować działania w ramach projektu w celu umożliwienia pierwszych dostaw gazu w 2022 roku, pod warunkiem, że w 2018 roku podjęta zostanie decyzja o realizacji inwestycji.

Prace w ramach projektu realizowane w roku 2017 obejmują uruchomienie procedur oceny oddziaływania na środowisko oraz dialogu z interesariuszami, jak również ukończenie prac koncepcyjnych i projektowych oraz analiz społeczno-ekonomicznych i finansowych, przeprowadzonych w oparciu o ostateczny wynik procedury Open Season 2017.

Ostateczna decyzja o budowie, która zostanie podjęta w 2018 roku zależy, m.in. od spełnienia warunków określonych w umowach przesyłowych. W Danii inwestycja wymaga uzyskania zgody Ministra Energii i Klimatu.


źródło:
http://gazownictwo.wnp.pl/zielone-swiat ... 1_0_0.html
C&S
Offline

Forumexpress-informacje z kraju i świata

przez C&S 14 lis 2017, 01:27
Żywność będzie coraz droższa. W górę pójdą też rachunki za prąd i gaz


Żywność w Polsce będzie wyraźnie drożała aż do końca roku - tak wynika z najnowszych, publikowanych co pół roku prognoz ekonomistów z Narodowego Banku Polskiego. Po świętach wzrost cen żywności powinien jednak wyhamować.

Na razie nic nie wskazuje na to, że w najbliższej przyszłości będzie taniej. Wysokie ceny żywności się utrzymają. Jak wynika z opublikowanego właśnie raportu Narodowego Banku Polskiego, w tym momencie ceny żywności rosną w tempie średnio 5 procent rocznie. Do końca roku niestety jednak to przyspieszy, ale od stycznia tempo wzrostu cen jedzenia spowolni i utrzyma się na poziomie 2-3 procent rocznie.

Jeszcze gorsze wiadomości mamy, jeśli chodzi o ceny energii w Polsce. Rachunki za prąd i gaz pójdą w górę. Szczególnie w drugiej połowie przyszłego roku, chyba że na przykład rządowi uda się wynegocjować niższe ceny rosyjskiego gazu.
NBP popatrzył także na całą gospodarkę. Z najnowszych prognoz wynika, że w porównaniu z poprzednimi przyspieszy zarówno inflacja, jak i wzrost gospodarczy.



źródło:
http://www.rmf24.pl/ekonomia/news-zywno ... Id,2464424
C&S
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do