Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Psychoterapia - wszystko co dotyczy psychoterapii. Nurty, doświadczenia związane z terapią.

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez Inga_beta 05 gru 2017, 12:40
Jest szansa na odbudowanie tego zaufania ale pod warunkiem że kolejne terapie będą regularne. Nie da się ciągle zrywać relacji i jej potem odbudowywać. W koncu traci się wiarę.
Offline
Posty
2550
Dołączył(a)
11 sty 2014, 15:40

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez uprising 05 gru 2017, 14:58
Inga_beta, no nic, nie ma co gdybać. Zobaczymy jak będzie po nowym roku, ale marnie to widzę. Po pierwszej sesji w styczniu ja z kolei będę musiała wyjechać na tydzień, więc znowu będą 2 tygodnie przerwy. Powoli robi się to bez sensowne. Potem przyjdą ferie, więc psychoterapeutka zapewne weźmie urlop.
Offline
Posty
73
Dołączył(a)
24 sty 2017, 18:33

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez rupert 05 gru 2017, 16:36
Inga_beta napisał(a):Jest szansa na odbudowanie tego zaufania ale pod warunkiem że kolejne terapie będą regularne. Nie da się ciągle zrywać relacji i jej potem odbudowywać. W koncu traci się wiarę.


Pytanie co jest akceptowanym poziomem nieregularności, bo jak zbiegi okoliczności z 1-dniowymi świętami są problemem, to marne szanse na zapewnienie regularności. Moim zdaniem zbieg okoliczności ze świętem w ogóle nie obciąża terapeuty i nie musi tego rekompensować. Fajnie jakby była możliwość polowania na inny termin ale trzeba się liczyć że będzie to nieskuteczne.
Urlop trzeba uwzględnić i to z całym dobrodziejstwem: jeden może swoje 26 dni wziąć osobno 5 x po tygodniu, inny: weźmie 5 tygodni ciurkiem. Jeden pacjent czepi się pierwszej opcji (np. taka opcja w miesiącach czerwiec-sierpień oznacza przychodzenie co drugi tydzień), drugi: opcji drugiej (bo długa przerwa). Terapeuta ma nawet prawo zmagazynować urlop sprzed roku i wziąć np. 7 tygodni. Trudno mi się dopatrzeć w którymś z tych podejść nieodpowiedzialności terapeuty - bo jeśli tak, to w którym? Nawet trudno byłoby mi wskazać gorszą opcję.
Tolerancja powinna dotyczyć także kilku dni szkoleń, zwolnień chorobowych.

Nie wiem czy zmiana na sesje 2 x w tygodniu coś rozwiązuje, pod pewnymi względami 4 tygodnie nieobecności są wtedy nawet większym szokiem.

Dłuższe szkolenia, urlopy wychowawcze, zmiana pracy to grubsze sprawy, generalnie też powinny być uwzględniane, ale to po stronie terapeuty widziałbym ogromną odpowiedzialność za jakieś satysfakcjonujące pacjenta rozwiązanie.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
27 mar 2017, 13:19

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez uprising 05 gru 2017, 16:41
rupert, chodzi mi tylko o niekonsekwencję w tym, co mówi psychoterapeuta.
Offline
Posty
73
Dołączył(a)
24 sty 2017, 18:33

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez natt_me 07 gru 2017, 16:45
Chyba zrezygnuję z tej całej terapii. Nie widzę już sensu, żeby przychodzić tam po raz kolejny, tylko po to żeby się wygadać i posłuchać jej przytakiwania. Ona mi ciągle przytakuje! Racja, mhm, no właśnie, to prawda, i tak w kółko. W taki sposób to ja rozmawiam ze sobą w głowie. Jak opowiadam o rodzinie, to bardziej interesują ją oni, a nie ja. I każde kolejne pytanie bardziej mnie wkurza. Po co mam tam chodzić? W styczniu minie rok, początki były trudne, ale teraz jest po prostu nudno, gadam o bzdurach, ona kiwa głową i nie widzę w tym żadnej wartości.
Offline
Posty
60
Dołączył(a)
08 wrz 2017, 21:38

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez uprising 08 gru 2017, 05:31
natt_me, jeśli faktycznie tak jest to rzeczywiście trochę chyba mijają się takie spotkania z celem. Wiadome, że milczenie i przytakiwanie ma służyć mobilizacji pacjenta do własnych przemyśleń i interpretacji swoich zachowań/myśli itp., ale psychoterapeuta powinien też swoje zachowanie dostosowywać do aktualnych możliwości pacjenta. A dyskutowałaś z Nią na ten temat?
Moja psychoterapeutka również coraz częściej milczy i czeka aż to ja sama podejmę próbę interpretacji, natomiast nie pozostaje też całkiem taka "statyczna". Jeśli widzi, że mam problem z tym to interweniuje. Aczkolwiek, chyba coraz lepiej sobie radzę.

Bardzo spodobało mi się posunięcie moje psychoterapeutki podczas poprzedniej sesji. Ja zqwsze miałam problem na samym początku spotkania i zaczynałam rozmawiać o totalnych pierdołach a psychoterapeutka znalazła sposób, że już od samego początku zmobilizować mnie do pracy. Od wejścia będziemy zaczynać od wykonywania zadania, bardzo mi zaimponowało to zaangażowanie z Jej strony i spodobał mi się ten sposób pracy.
Offline
Posty
73
Dołączył(a)
24 sty 2017, 18:33

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez wesołysmutasek 08 gru 2017, 18:43
natt_me napisał(a):Chyba zrezygnuję z tej całej terapii. Nie widzę już sensu, żeby przychodzić tam po raz kolejny, tylko po to żeby się wygadać i posłuchać jej przytakiwania. Ona mi ciągle przytakuje! Racja, mhm, no właśnie, to prawda, i tak w kółko. W taki sposób to ja rozmawiam ze sobą w głowie. Jak opowiadam o rodzinie, to bardziej interesują ją oni, a nie ja. I każde kolejne pytanie bardziej mnie wkurza. Po co mam tam chodzić? W styczniu minie rok, początki były trudne, ale teraz jest po prostu nudno, gadam o bzdurach, ona kiwa głową i nie widzę w tym żadnej wartości.



natt_me, trudna sprawa i całkowicie Cię rozumiem... tez bym tak sie czuła!! dobrze jest jak ktoś cię wysłucha, przytaknie, ale wiadomo - czasem potrzeba czegoś więcej...
Bo taka terapia przez coś takiego moze stanąć w miejscu...:/
A długo to juz trwa, takie jej zachowanie? Mówiłaś jej, ze wolałabyś żeby było troszke inaczej?
Moze poczekaj jeszcze chwilkę i zobacz co sie stanie? Nie mam pojęcia, czemu ona tak robi, ale wnioskuje ze moze np czekać na jakas naprawdę ważna kwestie... moze to co teraz mówisz, jest dla niej oczywiste i te kwestie uznała za przeanalizowane juz? Albo moze czeka na Twoja reakcje, na to aż sie jej postawisz i wkurzysz, ze jest bierna?

Dawaj znac co dalej, jakie decyzje i co z terapia :-) trzymaj sie!
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
30 wrz 2017, 10:46

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez natt_me 11 gru 2017, 01:13
Dzięki dziewczyny. Tak właśnie się czuję, jakbym stała w miejscu. Trwa to w sumie jedną/dwie sesje (ten mój wk*rw na przytakiwanie i brak postępów) ale dla mnie te 45 minut jest bardzo ważne i za każdym razem chcę, żeby mnie pchało do przodu. Choć odrobinę. Chcę za każdym razem dostawać od niej coś wartościowego, a w zeszlym tygodniu nie dostałam prawie nic. Wróciłam do domu z poczuciem zmarnowanego czasu. Powiedziałam bliskim, że chcę zrezygnować i byli w lekkim szoku. Teraz trochę już ochłonęłam, więc jeszcze się wstrzymam. Wygarnę jej za tydzień i zobaczymy, co będzie :)
Offline
Posty
60
Dołączył(a)
08 wrz 2017, 21:38

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Avatar użytkownika
przez SzaroBura 11 gru 2017, 12:50
uprising napisał(a):Bardzo spodobało mi się posunięcie moje psychoterapeutki podczas poprzedniej sesji. Ja zqwsze miałam problem na samym początku spotkania i zaczynałam rozmawiać o totalnych pierdołach a psychoterapeutka znalazła sposób, że już od samego początku zmobilizować mnie do pracy. Od wejścia będziemy zaczynać od wykonywania zadania, bardzo mi zaimponowało to zaangażowanie z Jej strony i spodobał mi się ten sposób pracy.


O jakim zadaniu piszesz? Jestem bardzo ciekawa tego sposobu i przede wszystkim tego czy działa :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
185
Dołączył(a)
10 cze 2015, 11:45

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez natt_me 15 gru 2017, 18:13
Ech, powiedziałam wszystko (o frustracji, złości, przytakiwaniu, o tym że nie robię postępów, że koncentruję się na bzdurach i że mnie to wku*wia, o tym, że jej zachowanie mnie denerwuje i że myślę o rezygnacji). T. spytała czemu nie powiedziałam od razu. Była taka spokojna i sprawiała wrażenie jakby się cieszyła, że to mówię. W ogóle się nie przejęła tym, że ją atakuję :roll: Powiedziała, że gadanie o bzdurach jest dla mnie formą oporu. Spytała, przed czym uciekam. Skończyło się płaczem, który trwa do teraz... Zazdroszczę jej dzieciom :hide:
Offline
Posty
60
Dołączył(a)
08 wrz 2017, 21:38

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez wesołysmutasek 15 gru 2017, 23:37
natt_me napisał(a):Ech, powiedziałam wszystko (o frustracji, złości, przytakiwaniu, o tym że nie robię postępów, że koncentruję się na bzdurach i że mnie to wku*wia, o tym, że jej zachowanie mnie denerwuje i że myślę o rezygnacji). T. spytała czemu nie powiedziałam od razu. Była taka spokojna i sprawiała wrażenie jakby się cieszyła, że to mówię. W ogóle się nie przejęła tym, że ją atakuję :roll: Powiedziała, że gadanie o bzdurach jest dla mnie formą oporu. Spytała, przed czym uciekam. Skończyło się płaczem, który trwa do teraz... Zazdroszczę jej dzieciom :hide:



Mysle, ze cieszyła sie, bo zobaczyła, ze jesteś z nią szczera, ze potrafiła stworzyć z Tobą relacje pełna otwartości. To bardzo ważne podobno :)
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
30 wrz 2017, 10:46

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez uprising 16 gru 2017, 11:53
SzaroBura napisał(a):O jakim zadaniu piszesz? Jestem bardzo ciekawa tego sposobu i przede wszystkim tego czy działa :)

Np. zaraz po wejściu do gabinetu dostałam do reki kartkę z grafiką drzewa oraz postaciami umieszczonymi w róznych jego miejscach obrazujące różne osobowości. Miałam odnaleźć tam siebie, zidentyfikować też osoby z mojego otoczenia itp.

natt_me napisał(a):Ech, powiedziałam wszystko (o frustracji, złości, przytakiwaniu, o tym że nie robię postępów, że koncentruję się na bzdurach i że mnie to wku*wia, o tym, że jej zachowanie mnie denerwuje i że myślę o rezygnacji). T. spytała czemu nie powiedziałam od razu. Była taka spokojna i sprawiała wrażenie jakby się cieszyła, że to mówię. W ogóle się nie przejęła tym, że ją atakuję :roll: Powiedziała, że gadanie o bzdurach jest dla mnie formą oporu. Spytała, przed czym uciekam. Skończyło się płaczem, który trwa do teraz... Zazdroszczę jej dzieciom :hide:

Może na to własnie czekała, to mogła być prowokacja. Moja psychoterapetka często takie stosuje i jeśli takie sytuacje nie powtarzają się przez dłuższy okres to z pewnością jest to "testowanie".
Ojj..ja też zazdroszczę córce mojej psychoterapeutki, że ma taką osobę obok siebie. Wiadome jest, że nasi psychoterapeuci w życiu codziennym są nieco inni, bo przez związanie emocjonalne nie są aż tak tolerancyjni w stosunku do zachowań i tego, co mówią ich bliscy. Ale są rzeczy pewne...chcą i potrafią słuchać, potrafią uspokoić człowieka, pomóc znaleźć przyczyny i rozwiązania. Wiedzą jak wesprzeć człowieka.
Nigdy w życiu nie miałam obok siebie takiej osoby :(.
Offline
Posty
73
Dołączył(a)
24 sty 2017, 18:33

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez szanownapani 16 gru 2017, 23:35
uprising napisał(a):
SzaroBura napisał(a):
Ojj..ja też zazdroszczę córce mojej psychoterapeutki, że ma taką osobę obok siebie. Wiadome jest, że nasi psychoterapeuci w życiu codziennym są nieco inni, bo przez związanie emocjonalne nie są aż tak tolerancyjni w stosunku do zachowań i tego, co mówią ich bliscy. Ale są rzeczy pewne...chcą i potrafią słuchać, potrafią uspokoić człowieka, pomóc znaleźć przyczyny i rozwiązania. Wiedzą jak wesprzeć człowieka.
Nigdy w życiu nie miałam obok siebie takiej osoby :(.


Rozmawialam kiedys z dziewczyna, ktorej maz robil wlasnie specjalizacje z psychiatrii i byl w trakcie kursu na psychoterapeute. Tez w pierwszym odruchu pomyslalam, ze ma fajnie, bo on pewnie ja tak dobrze rozumie, slucha, wczuwa sie i okazuje empatie etc (wyobrazilam sobie taka niekonczaca sie sesje przerywana co jakis czas dzikim seksem). Szybko wyprowadzila mnie z bledu mowiac, ze to jaki musi byc w stosunku do pacjentow, a to jak zachowuje sie prywatnie to dwie zupelnie rozne rzeczy. Ze ta akceptujaca postawa jest zarezerwowana dla pacjentow, ze to czesc odgrywanej roli. Powiedziala tez, ze byly momenty, kiedy trudno bylo z nim wytrzymac, bo trudne doswiadczenia z pracy odreagowywal w domu i troche poprawilo sie dopiero, jak zaczal terapie wlasna.

Sama tez kiedys przypadkiem mialam okazje uslyszec, jak jeden z moich terapeutow rozmawial ze swoja partnerka i jego zachowanie bylo zupelnie inne niz to, ktore znalam z sesji.

Takze nie idealizowalabym tak bardzo psychoterapeutow w roli partnerow czy rodzicow. Pewnie wypadaja podobnie jak reszta spoleczenstwa.

Pewnie jesli ktos jest dobry w tym zawodzie, to umie sluchac, ale niekoniecznie i nie zawsze ma na to jeszcze sile i ochote po dlugim dniu w pracy.
Offline
Posty
206
Dołączył(a)
20 lut 2016, 00:15

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez uprising 17 gru 2017, 11:32
Mam świadomość tego, że zachowanie psychoterapeutki podczas sesji to w większości fake na potrzeby terapii, ale też wiem poniekąd jaka jest w prawdziwym życiu.
Offline
Posty
73
Dołączył(a)
24 sty 2017, 18:33

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do