Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Psychoterapia - wszystko co dotyczy psychoterapii. Nurty, doświadczenia związane z terapią.

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez Steviear 21 lis 2017, 06:12
Dzięki za zainteresowanie tematem. Moja psychoterapia jest na NFZ niestety więc zegar tyka, szczerze to nawet wolę nie wiedzieć ile mi zostało ale obstawiam że mniej niż więcej. Z tego co wiem, to trzeba chyba rok odczekać by móc znowu się zapisać(?) albo uczęszczać. Bo samo skierowanie nie wystarczy, ja bardzo długo czekałam aż zapomniałam ze jestem na liście.
tak też uważam że to śmieszne, biorąc pod uwagę fakt, że terapia schematów może trwać kilka lat..
wesołysmutasek, psychodynamiczni raczej nie interweniują, wydaje mi się, taki nurt, że terapeuta ma raczej być bierny.
Offline
Posty
1120
Dołączył(a)
19 paź 2014, 17:32

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez uprising 21 lis 2017, 09:33
wesołysmutasek napisał(a):Nie, nie mowilam T. o swoich watpliwościach, jakoś nie mam odwagi. W sumie to tez nie mowilam o tym problemie jakoś dużo, tylko wspominałam, ze kiedyś tam to było, ale to był malutki szczegół w opowieści. Zastanowiło mnie po prostu czemu T nie spytał o to w ogóle, skoro to poważny problem. Stad zastanawiam sie, czy jest to możliwe, aby mi nie wierzył :o

Nie ma sensu się domyślać, musisz ten temat poruszyć podczas sesji i zapytać swojego psychoterapeutę. Przez takie domyślanie się człowiek tylko się dobija niepotrzebnie. Ja początkowo też miałam różne myśli w stosunku do psychoterapeutki, że z pewnością nie chce ze mną pracować, że jestem beznadziejnym pacjentem i psychoterapeutka nie lubi się ze mną spotykać, że tak naprawdę to nie chce mnie słuchać. Często miałam myśli, że wolałaby, żebym mówiła o czymś innym, niż aktualnie poruszony przeze mnie temat.
Raz skłamałam i po czasie się do tego przyznałam. Przez pewien okres czasu uważałam, że teraz jestem mało wiarygodną osobą i psychoterapeutka pewnie nie będzie mi wierzyć w to, co mówię, ale dotarło do mnie, że przecież to jest tylko i wyłacznie mój interes, żeby mówić prawdę i psychoterapeutka nie oceni tego. Nie ma powodu, żeby mi nie wierzyć, bo nie ma w tym żadnego interesu. To mój czas i pieniądze i co najwyżej to ja je tracę, nie ona.
Offline
Posty
70
Dołączył(a)
24 sty 2017, 18:33

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez Aleksy 22 lis 2017, 01:14
moja_osoba napisał(a):Aleksy na czym polega takie opowiedzenie życiorysu? Może wydaje się to śmiesznym pytaniem, ale ja akurat nie zostałam o to poproszona i nie wiem co mogłabym powiedzieć. W jaki sposób Twój terapeuta uniemożliwiał Ci rozmowę o tym?


Opowiedzenie życiorysu to taka wolna wypowiedź, ułożona co zasady chronologicznie. Mówisz o najważniejszych wydarzeniach ze swojego życia co pozwala terapeucie Cię poznać (najczęściej robi z tego notatki). Szczególny nacisk jest położony na Twoje relacje z innymi ludźmi, zwłaszcza z najbliższymi, oraz na objawy - kiedy i jakie się pojawiły. Ważne jest zarówno to co mówisz (albo czego nie mówisz) jak i to jak mówisz. Mój terapeuta zwracał mi uwagę na zbyt może chaotyczny i rozwlekły sposób, w jaki opowiadałem. Chciał większego poziomu konkretyzacji. No i z jakiegoś powodu miałem później wrażenie że potrzebuję na następnej sesji szczególnego przyzwolenia żeby kontynuować - chyba wybił mnie z mojego rytmu poprzez swoje interwencje.

Aktualnie na terapii zajmuję się swoim sposobem funkcjonowania - terapeuta sugeruje mi, że jestem zbyt nastawiony na spełnianie wymagań (co często wychodzi mi znakomicie) i żebym spróbował w jakiś sposób być bardziej osobiście zaangażowany w to co robię, a nie przyjmować odruchowo postawy zewnętrznego obserwatora swojego życia. Mniej więcej wiem o co chodzi - zejście bardziej na poziom emocji i swoich potrzeb. Coś takiego jest dla mnie trudno bo... nikt ode mnie tego nigdy nie wymagał :D
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
12 kwi 2015, 21:02

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez Inga_beta 22 lis 2017, 13:44
Aleksy,
Chciał większego poziomu konkretyzacji. No i z jakiegoś powodu miałem później wrażenie że potrzebuję na następnej sesji szczególnego przyzwolenia żeby kontynuować - chyba wybił mnie z mojego rytmu poprzez swoje interwencje

A może poczułeś się oceniony i odrzucony?
Aktualnie na terapii zajmuję się swoim sposobem funkcjonowania - terapeuta sugeruje mi, że jestem zbyt nastawiony na spełnianie wymagań (co często wychodzi mi znakomicie) i żebym spróbował w jakiś sposób być bardziej osobiście zaangażowany w to co robię, a nie przyjmować odruchowo postawy zewnętrznego obserwatora swojego życia. Mniej więcej wiem o co chodzi - zejście bardziej na poziom emocji i swoich potrzeb. Coś takiego jest dla mnie trudno bo... nikt ode mnie tego nigdy nie wymagał :D

Jaki to nurt terapii?
Dziwi mnie że T chce abyś coś zmienił w swoim funkcjonowaniu podczas gdy ty chodzisz po to na terapię aby się tego nauczyć. Bo przecież nie chodzisz na terapię aby słuchac dobrych rad?
Offline
Posty
2540
Dołączył(a)
11 sty 2014, 15:40

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez Aleksy 22 lis 2017, 15:30
A może poczułeś się oceniony i odrzucony?

Sam nie wiem. Zacząłem czuć się bardzo niepewnie, jakbym stracił jakiś punkt podparcia. Może to być związane z jakimś odrzuceniem.
Jaki to nurt terapii?
Dziwi mnie że T chce abyś coś zmienił w swoim funkcjonowaniu podczas gdy ty chodzisz po to na terapię aby się tego nauczyć. Bo przecież nie chodzisz na terapię aby słuchac dobrych rad?

T jest zdania, że mój sposób funkcjonowania jest w pewnym sensie udawaniem prawdziwego życia. Funkcjonując w dotychczasowy sposób zacząłbym dostosowywać się do wymagań psychoterapeuty gubiąc rzeczywisty sens psychoterapii, czyli uciekając przed zmianą w bezpieczne schematy. Pewnie wykształciłem taki sposób funkcjonowania ze względu na wysoki poziom dyrektywności ze strony rodziców (sam też mam pewną tendencję do takich zachowań).
Nie do końca rozumiem Twoje zdziwienie. Nie jestem ekspertem od metod psychoterapii, ale myślę, że pokazywanie drugiej osobie jej dotychczasowego funkcjonowania i poszukiwanie nowych ścieżek, bardziej zdrowych i adaptacyjnych może być pomocne w poradzeniu sobie z problemem psychicznym. T dał mi do zrozumienia, że nie chodzi mu o psychoedukację tylko o terapię.
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
12 kwi 2015, 21:02

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez wesołysmutasek 22 lis 2017, 16:56
uprising napisał(a):
wesołysmutasek napisał(a):Nie, nie mowilam T. o swoich watpliwościach, jakoś nie mam odwagi. W sumie to tez nie mowilam o tym problemie jakoś dużo, tylko wspominałam, ze kiedyś tam to było, ale to był malutki szczegół w opowieści. Zastanowiło mnie po prostu czemu T nie spytał o to w ogóle, skoro to poważny problem. Stad zastanawiam sie, czy jest to możliwe, aby mi nie wierzył :o

Nie ma sensu się domyślać, musisz ten temat poruszyć podczas sesji i zapytać swojego psychoterapeutę. Przez takie domyślanie się człowiek tylko się dobija niepotrzebnie. Ja początkowo też miałam różne myśli w stosunku do psychoterapeutki, że z pewnością nie chce ze mną pracować, że jestem beznadziejnym pacjentem i psychoterapeutka nie lubi się ze mną spotykać, że tak naprawdę to nie chce mnie słuchać. Często miałam myśli, że wolałaby, żebym mówiła o czymś innym, niż aktualnie poruszony przeze mnie temat.
Raz skłamałam i po czasie się do tego przyznałam. Przez pewien okres czasu uważałam, że teraz jestem mało wiarygodną osobą i psychoterapeutka pewnie nie będzie mi wierzyć w to, co mówię, ale dotarło do mnie, że przecież to jest tylko i wyłacznie mój interes, żeby mówić prawdę i psychoterapeutka nie oceni tego. Nie ma powodu, żeby mi nie wierzyć, bo nie ma w tym żadnego interesu. To mój czas i pieniądze i co najwyżej to ja je tracę, nie ona.


Masz racje Uprising :-)
Trzeba po prostu przypominac sobie, ze terapia jest DLA NAS :))
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
30 wrz 2017, 10:46

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez uprising 23 lis 2017, 17:20
A ja rzuciłam psychoterapię. Psychoterapeutka mnie zdenerwowała, dotarło do mnie, że traktuje mnie przedmiotowo i tak naprawdę to w nosie ma moją osobę i to, co się ze mną dzieje.
Jak jestem potrzebna to "fajnie" a jak ma inne, ciekawsze rzeczy do robienia to można mnie odstawić na bok.
Offline
Posty
70
Dołączył(a)
24 sty 2017, 18:33

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez niecały 23 lis 2017, 17:33
uprising,

Teraz to mnie mocno zaskoczyłaś, myślałem, że jesteś bardzo przywiązana do swojej terapeutki.
W jaki sposób byłaś jej potrzebna?
niecały
Offline

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez nerwa 23 lis 2017, 17:43
uprising, wow, ja tez jestem w szoku! Szczegolnie, ze tak nagle!

Czy to przypadkiem nie byla Twoja jakas impulsywna reakcja wynikajaca z nadwrazliwosci?
Przeciez wczesniej nigdy nie pisalas, ze zle Cie traktuje. Wrecz przeciwnie!

Skad wiesz, ze nie jest to jakas Twoja skrzywiona percepcja jej osoby i zachowania?
Moze warto to jednak jeszcze na spokojnie przemyslec?
To ze terapeuci nas denerwują czy frustruja, to calkiem normalne - ale wazne, zeby zrozumiec dlaczego tak sie dzieje.
Offline
Posty
4049
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06
Lokalizacja
podkarpackie

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez Aleksy 23 lis 2017, 20:00
uprising, co takiego Cię zdenerwowało? Poczułaś się zlekceważona przez T? Może to jakaś reakcja przeniesieniowa?
Ja często się denerwowałem na terapeutów, ale przede wszystkim na terapii grupowej. Na indywidualnej raczej zawsze czułem, że tak manipuluję, zwłaszcza kobiety, że nie jestem w stanie nic zmienić i do niczego dojść bo one się nabierają na moje proste zagrywki, a ja sam nie zdaję sobie sprawy, że je stosuję. No i tak można było siedzieć miesiącami. No, ale jeżeli jest silna reakcja emocjonalna to może warto się jej przyjrzeć i ją przegadać?
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
12 kwi 2015, 21:02

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez uprising 24 lis 2017, 13:08
Już mi przeszło. To zapewne była silna reakcja przeniesieniowa w kontekście matki. A że pierwszy raz od niepamiętnych lat poczułam złość to po prostu niezbyt sobie z nią poradziłam.
Poczułam się potraktowana przedmiotowo, bo będzie mnie czekać 3 tygodniowa przerwa od terapii.
Offline
Posty
70
Dołączył(a)
24 sty 2017, 18:33

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Avatar użytkownika
przez SzaroBura 24 lis 2017, 14:58
Uprising, dlaczego taka długa ta przerwa?
Rozumiem co poczułaś, bo też miałam takie reakcje na przerwy. To jest doskonały temat na sesję. I ja wiem, że to pewnie nie było miłe i fajne jak się wczoraj czułaś...aleee...to bardzo dobry znak, że tak się zadziało ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
180
Dołączył(a)
10 cze 2015, 11:45

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez uprising 24 lis 2017, 15:24
SzaroBura, domyślam się. Psychpoterapeutka zapewne jest dość mocno usatysfakcjonowana wczorajszym zajściem.
Bo sesje mam w środę i psychoterapeutka robi sobie wolne 27 grudnia (pomiędzy świętami a nowym rokiem) i 3 stycznia...nie rozumiem, dlaczego 3 stycznia, skoro już 2 to normalny dzień pracy.
Przyznam, że nadal czuję się okropnie, bo poczułam się traktowana serio przedmiotowo, bo gdy nie potrzebuje np. dodatkowo zarobić i ma coś ciekawszego do robienia to olewa mnie. To jest niefajne, zwłaszcza, że sama od siebie kiedyś mi powiedziała, że mam Ją tutaj co tydzień. Że te sesje to jest coś stabilnego i stałego a okazuje się, że guzik prawda i można sobie mną tak pomiatać w nosie mając to, co się ze mną dzieje.
Nie bez powodu psychoterapia odbywa się co tydzień w okreslony dzień, bo ma to być dla mnie czymś w życiu stabilnym (póki co, jedyną rzeczą) a to wszystko zaczyna się robić bezsensowne. Coraz częściej są przerwy 2 tygodniowe, bo akurat w środę wypada jakieś zakichane święto. Po tych 3 tygodniach to będzie tak, jakbym musiała zaczynać wszystko od nowa, bo przestanę już mieć tak duże zaufanie do Niej, bo przestanę odczuwać stabilizację w tych spotkaniach.
Offline
Posty
70
Dołączył(a)
24 sty 2017, 18:33

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Avatar użytkownika
przez SzaroBura 24 lis 2017, 15:57
Uprising, a nie ma jakiegoś wolnego terminu np 4 lub 5 stycznia? No chyba że w ogóle jej nie ma cały 1 tydzień styczniowy.
I ja trochę nie rozumiem stwierdzenia "bo gdy nie potrzebuje np. dodatkowo zarobić i ma coś ciekawszego do robienia to olewa mnie." Co to znaczy dodatkowo zarobić? Przecież ona na sesjach ( z Tobą i innymi pacjentami) nie zarabia sobie "dodatkowo", tylko to jest jej praca. Praca za którą dostaje pieniądze. I jak nie ma sesji z pacjentami to ona nie zarabia. Ale wtedy widocznie potrzebuje mieć wolne (np wyjeżdża) i nie o pieniądze tu chodzi a o zwyczajny urlop. Więc skąd stwierdzenie o jakimś dodatkowym zarobku?
I ona wcale Cię nie olewa. Każdy potrzebuje oddechu od swojej pracy. Ale to nic osobistego co miałoby uderzać w Ciebie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
180
Dołączył(a)
10 cze 2015, 11:45

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do