Forum Psychologiczne

Nerwica Depresja Psychologia

depresja, nerwica, forum psychologiczne


Strefa czasowa: UTC + 1 |  


Temat: Władcza, nadopiekuńcza matka

Wiadomości w tym temacie: 27


Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku

 Strona 1 z 2  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Reklama




Autor

Władcza, nadopiekuńcza matka

Władcza, nadopiekuńcza matka
Post 25 mar 2012, 18:05 

Od: 25 mar 2012, 17:24
Posty: 8
Witajcie, chciałbym opisać Wam moją sytuację. Chciałbym poznać opinię osób trzecich, może jakieś rady, jak wyjść z chorej sytuacji. Mam 25 lat, jestem studentem, w czerwcu obrona - mam nadzieję. Ale zacznę od początku.

Moje problemy zaczęły się podczas nauki w gimnazjum, w podstawówce tego nie odczuwałem, ale z perspektywy czasu, wtedy już był problem. Otóż nigdy nie mogłem spotykać się z rówieśnikami, jak inni koledzy i koleżanki z klasy. Jazda rowerem tylko po podwórku, pomimo, że moja ulica jest na uboczu, gruntowa i ruchu praktycznie nie ma, bo to najzwyklejsza boczna droga na przedmieściach. Nad morzem u dziadków nie można było wychodzić poza podwórko ze znajomymi na plac zabaw na ośrodku wczasowym obok. Jakoś to przebolewałem, wtedy nie odczuwałem, że to wieli problem, po prostu przyjmowałem do wiadomości. Kiedy poszedłem do gimnazjum, wszedłem w nowy świat, dzieci stamtąd spotykały się ze sobą na grę w piłkę itd. Ja wtedy siedziałem w domu, bo to daleko (jakieś 6 km do centrum trzeba było jechać). Wiadomo, że okres gimnazjum to czas burzy hormonów, pierwszych miłości. Z perspektywy czasu takie miłości mogą wydawać się głupie, ale kiedy zakochałem się w koleżance z klasy, nie potrafiłem 'poprosić o chodzenie', no bo jak niby mielibyśmy się spotykać, skoro ja nigdzie nie wychodzę, co rodzice pomyślą? Pod koniec 3 klasy znajomi organizowali ogniska w weekendy, oczywiście mama nie pozwalała mi na coś takiego, ja mam siedzieć w domu i się uczyć. Wtedy widziałem, że jest problem, ale bagatelizowałem to, wmawiając sobie, że jak pójdę do liceum, to się zmieni. Niestety, bardzo się myliłem.

Liceum mieściło się w tym samym zespole szkół, co gimnazjum. Przyszła kolejna miłość, nie wiedziałem, jak o tym rozmawiać z rodzicami, to był generalnie temat, który nie istniał. Któregoś weekendu pojechałem z klasą do kina, a potem spędziłem trochę czasu z moją dziewczyną. Wróciłem późno do domu, awantura, w końcu wygadałem, że mam dziewczynę. Dla rodziców było to niepojęte zwłaszcza, że mieszkała ona w dzielnicy, która nie jest uznawana za przyjazną, a jej mama to Świadek Jehowy, co dla matki już było ciosem w plecy (cyt. 'babcia się w grobie przewraca'). Oczywiście zakaz kontaktów etc. Kiedy tylko się dało, po kryjomu spotykałem się z nią i tak to sobie kwitło. Jednak były ciągłe dogadywania, brak umiejętności i chęci zrozumienia mnie (za każdym razem było 'zamknij mordę') plus zakazy komputera i TV za oceny i nie były to oceny 1 i 2. Owszem, czasem się zdarzyły, ale trójka, to była już tragedia i od razu ban na przyjemności oraz obowiązek ślęczenia z książkami od rana do wieczora. W końcu nie wytrzymałem, spakowałem się i kiedy nikogo nie było w domu - uciekłem, nie było mnie 3 dni, potem zadzwoniłem do domu i wróciłem - do tej pory nie wiem, czemu tak wtedy zrobiłem. Ot, odruch rozpaczy. Oczywiście nic się nie zmieniło za wyjątkiem kar na TV i komputer. Nadeszły wakacje, pojechałem nad morze do dziadków. Traf chciał, że znalazłem telefon komórkowy, zakupiłem starter i miałem kontakt z moją dziewczyną. Kiedy matka dojechała do mnie w sierpniu oczywiście przejrzała mi telefon, smsy, zabrała go i wysłała do dziewczyny sms, że zrywam z nią, potem mówiąc mi, że zadzwoniła do niej, a ona była z jakimś chłopakiem. Niestety ten związek próby czasu nie wytrzymał, moja dziewczyna zmieniła szkołę. Potem była druga klasa i kolejne problemy.

Jak już wiadomo, nigdzie nie wolno mi było wychodzić. Raz udało mi się 'urobić' matkę, żebym mógł w ferie pojechać do szkoły pograć w kosza z kolegami. Potem jak zwykle wyrzuty, że jestem chory itd. Przecież to nie moja wina, że jestem mało odporny, skoro ciągle siedziałem w domu, prawda? Zaczął się sezon imprez osiemnastkowych. Wyobraźcie sobie, że na żadną nie wolno mi było iść... Kolejna trauma i kolejny rok siedzenia w domu z nauką w szkole na przemian. Dopiero po maturze, którą bardzo dobrze napisałem mogłem pierwszy raz pojechać na grilla wspólnie ze znajomymi. Przyszły studia, oczywiście w moim mieście, bo innego wyjścia nie miałem - wymogi mamusi. Tu miałem więcej swobody, naginałem plan zajęć i spędzałem czas ze znajomymi po zajęciach. Od czasu, do czasu poszło się na jakąś imprezę, Sylwestry mogłem spędzać już poza domem. W wieku 20 lat zrobiłem prawo jazdy, kupiłem auto za tzw osiemnastkową kasę. Jestem pasjonatem motoryzacji, należę do miejskiego klubu zrzeszającego podobnych hobbystów, ale nie ma mowy do dziś o spotach, które są co tydzień około 10 km od domu, a o zlotach ogólnopolskich nie ma co nawet matce wspominać, nie pozwala, bo na pewno mnie ktoś zabije albo zginę w wypadku, albo się rozchoruję, albo diabeł porwie. Każde moje zainteresowanie to wg matki marnowanie czasu i idiotyzm, drugie moje hobby to radiokomunikacja CB, coś w stylu krótkofalarstwa, lecz w luźniejszej formie i bez licencji oficjalnej. To również dla mamy debilizm. Sprawa z autem - chcę sobie zamontować sportowe zawieszenie - nie mogę, BO TAK, bo jestem idiotą. od jesieni 2008 byłem w związku, po niemiłych doświadczeniach z liceum, po prostu nie mówiłem, że mam dziewczynę. W dobie internetu nic się nie ukryje, więc za pomocą siostry mama dowiedziała się po 2 latach, że mam dziewczynę. Uznacie mnie za kretyna, że przez 2 lata ukrywałem związek, ale już wspominałem - niemiłe doświadczenia. Po tym jak się dowiedziała, było trochę lepiej, mogłem czasem się z nią spotkać, ale o wspólnym nocowaniu nie było mowy przez dłuższy czas. Kiedy ona potrzebowała mnie, jak kobieta potrzebuje oparcia w trudnych chwilach, ja nie mogłem jechać do niej, chociaż mieszkała 12 km od mojego domu. A to za późno, a to jutro może coś tata będzie od ciebie chciał, a to, że widzieliśmy się kilka dni wcześniej i nam wystarczy. Kolejny związek nie przetrwał próby czasu, bo kolejna osoba nie mogła na mnie liczyć.

Obecnie nie mam już zajęć, ciężko mi cokolwiek wymyślać, aby mieć czas. Za każdym razem kiedy mówię, że kolega by chciał, żebym gdzieś z nim pojechał, to najpierw wykład o tym, że innych kolegów to on nie ma etc. Spotykam się z pewną dziewczyną, której niedawno zmarł ojciec, to się stało 2 tygodnie po naszym poznaniu, pomimo to, prawie codziennie przy niej byłem, żeby pomóc załatwić wszystkie sprawy, wtedy wymyślałem, że muszę jeździć na uczelnię. Teraz pomysłów mi zabrakło, a kiedy wczoraj do niej pojechałem oficjalnie, to po pierwsze wypominanie, że jestem powsinoga, bo cały dzień mnie nie ma, po drugie wypominanie, że ma przecież brata (mieszka 20 km od niej, ma swoją rodzinę, dom, pracę) i on powinien jej teraz pomóc np. przy samochodzie, który został po tacie. Generalnie matka robi mi wyrzuty, że rodzinę mam gdzieś, że znajomi dla mnie są ważniejsi. Mówi o znieczulicy, ale kiedy ja mówię, że koleżanka pisze, że mnie potrzebuje, bo jest sama w domu, to dla niej jest to chora sytuacja i wieczne gadanie "to innych znajomych nie ma, tylko Ty musisz?" O wakacjach ze znajomymi nie było nigdy mowy, o minizlot 60 km od domu ze znajomymi z klubu musiałem błagać 2 tygodnie, żeby pozwoliła mi pojechać. Generalnie 2 wyjścia w tygodniu to już dla niej za dużo, a ja najchętniej wcale bym w tym domu nie przebywał... Żadnego zajęcia sensownego tu nie mam, poza internetem.

Co zrobić, kiedy matka jest nadopiekuńcza, kiedy rozmowa nie pomaga, kiedy argumentów ona nawet nie chce słuchać, a jej jedynym argumentem jest to, że mam gdzieś rodzinę?

P.S. Może trochę chaotycznie opisane i pewnie nie wszystko zawarłem, ale zrozumcie - natłok myśli i sprzecznych uczuć.


udostępnij ten temat w: Udostepnij w Facebook { SHARE_ON_WYKOP } Udostepnij w Twitter { SHARE_ON_BLIP }

 
 Zobacz profil  
 
Władcza, nadopiekuńcza matka
Post Dzisiaj 

Od: 13 Lip 2005, 01:45
Posty: n/a
Miejscowość: internet
  • Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy


 
   
Władcza, nadopiekuńcza matka
Post 25 mar 2012, 18:35 
Avatar użytkownika

Od: 22 lis 2011, 22:15
Posty: 1284
Lokalizacja: 51°07′39″N 20°24′44″E
Powiem szczerze, że nie słyszałem nigdy o tak skrajnej sytuacji :shock: Może się wyprowadź? 25 lat.....a ona Cię traktuje jak 6latka :shock:

______
Padłeś?! Powstań!!


 
 Zobacz profil  
 
Władcza, nadopiekuńcza matka
Post 25 mar 2012, 18:38 
Avatar użytkownika

Od: 09 sty 2011, 22:22
Posty: 9988
Twoja mam jest osobą apodyktyczna, która wykazuje się chorobliwym strachem o Ciebie, jedyne wyjście to powiedzenie głośno i wyraźnie ze masz swoje życie i robienie ego co się chce , wychodzenie, przychodzenia , wyjazdy i mam nic nie będzie mogła zrobić, będzie musiał to zaakceptować, będzie gadać a po pewnym czasie się przyzwyczai i tyle nie ma innej możliwości a ,że ja kochasz to powiedz to tez głośno i wyraźnie i rób to na co masz ochotę bo to Twoje życie a nie Twojej mamy.Powodzenia.

-- 25 mar 2012, 18:44 --

Midas,
nademną mieszka dziewczyna, która ma ponad 30 a matka ja traktuje tak samo od małego, jak miała 14 lat to się pytał bo byłam świadkiem czy może pochodzić po murku naprzeciwko okna, i matka ja stłamsiła dziewczyna ma prace a matka ciągle jej powtarza ,że sobie nie poradzi sama i psychicznie ją bardzo dominuje i ona nie wierzy ,ze sobie poradzi, to jest straszne po prostu i zal mi tej dziewczyny, sytuacja niemal identyczna, mieszkaj piętro nade mną, słychać ciągle awantury to ze gdzieś poszła ze znajomymi w sobotę czy coś takiego masakra , od małego to tra i dziewczyna się daje tłamsić tej matce teraz ma 33 lata, oczywiście uważam ,ze dziewczyna też jest dziwna tak lalusiowata i nie do życia ,ale to pewnie zasługa matki, awantury są tam często i krzyki o takie właśnie wyjścia

______
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty


 
 Zobacz profil  
 
Władcza, nadopiekuńcza matka
Post 25 mar 2012, 18:49 

Od: 14 gru 2008, 12:21
Posty: 1038
Myślę, że będzie Ci mega ciężko.

Teraz nie możesz umawiać się z dziewczyną, a za 10 lat jak cudem się z kimś zwiążesz na stałe - matka będzie Ci mówić kiedy możesz współżyć ;)

A tak serio, to co twoja mama robi jest mega przemocowe - nie na tym polega wychowywanie dzieci. Jak chcesz sensownie podejść do tematu - skorzystaj z psychoterapii.
A na teraz - dotrwaj do obrony, a potem wyprowadź się z domu. I zacznij żyć tak jak Ty chcesz, a nie matka.


 
 Zobacz profil  
 
Władcza, nadopiekuńcza matka
Post 25 mar 2012, 18:58 
Avatar użytkownika

Od: 05 mar 2012, 23:21
Posty: 719
Lokalizacja: Krk
niech zgadnę? miewasz poczucie, że krzywdzisz i opuszczasz swoją matkę, gdy tak wyprosisz wyjazd, gdy już zdecydujesz, że jedziesz, to nie potrafisz się w pełni tym cieszyć? albo wymykasz się do dziewczyny i znajomych, którzy wg niej "wykorzystują cię", jak mogą (bo inni koledzy są zbyt mądrzy, nie dają się, dla ty jesteś naiwny, więc wykorzystują ciebie).

znam to dobrze, tylko we mnie budzi to ogromna złość i agresję. dosyć wcześnie zaczęłam się wściekać i buntować (i leciało: "nic nie możesz mi zrobić, g**no mnie obchodzi twoje zdanie" itd), aktualnie kontakt jest zerwany, szczęśliwie nie jestem od niej zależna finansowo, mieszkam w innym mieście. czasem tylko dzwoni, żeby objechać mnie za to, żesię nie odzywam. ale mam ten konfort, że w każdej chwili moge odłożyć słuchawkę. i tak, też słuchałam o tym, że wszyscy moi znajomi są do dupy, menele i margines, że jestem przez nich wykorzystywana, że jestem naiwna.

z czego się utrzymujesz? jesteś od niej zależny finansowo? jeśli nie, to kierunek psycholog, on ci to wytłumaczy lepiej i uciekaj od niej bo dosyć życia Ci namarnowała :)

______
Every time of midnight
Every time we muddle again
Call and hold flash memory





 
 Zobacz profil  
 
Władcza, nadopiekuńcza matka
Post 25 mar 2012, 19:02 
Avatar użytkownika

Od: 09 sty 2011, 22:22
Posty: 9988
tej co mieszka nademną ,ewentualnie matka pozwalała wyjść na dwór pod blok jak miała np. 15 lat i ciągle siedział w oknie a jak coś się tylko ziało to wrzeszczała z okna na całe podwórko córeczko uważaj bo coś sobie zrobisz, oczywiście miała dziewczyna przerąbane bo wszyscy polewali, ja to jeszcze byłam kulturalna, ale wiecie jacy potrafią być nastolatki tacy mający mniej wyczucia , intelektu i taktu,
po prostu tacy rodzice krzywdzą własne dziecko, to jest skrajność w druga stronę czasem rodzice się specjalnie nie przejmują i nie ma ich gdy człowiek potrzebuje wsparcia a czasem w druga stronę właśnie i jedno i drugie jest nieprawidłowym postępowaniem,
które podejście jest gorsze nie wiem pewnie oba śa tak samo złe chociaż skrajnie różne

______
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty


 
 Zobacz profil  
 
Władcza, nadopiekuńcza matka
Post 25 mar 2012, 19:05 

Od: 25 mar 2012, 17:24
Posty: 8
zielona miętowa, jest coś w tym stylu, jak piszesz. Jak już jestem poza domem, jak np. wczoraj na spotkaniu z dziewczyną, to wieczorem przychodzi sms, że chyba by wypadało już do domu wracać. Albo jeśli jestem na wyjeździe, to pretensje, że nie dzwonię.
Pracę mam, jest to staż w firmie zorientowanej mniej-więcej na mój kierunek studiów, jednak jak to na stażu - marne grosze i za miesiąc pracy nie wychodzi nawet średnia krajowa. Obecnie szukam usilnie czegoś konkretniejszego, ale i z perspektywami, abym mógł jak najszybciej zacząć własne życie.


 
 Zobacz profil  
 
Władcza, nadopiekuńcza matka
Post 25 mar 2012, 19:31 
Avatar użytkownika

Od: 05 mar 2012, 23:21
Posty: 719
Lokalizacja: Krk
pensja na stażu to na pewno nie pozwoli ci godnie żyć, ale warto to przekalkulować, pogadać z kolegami wynajmującymi mieszkanie, popytać ile schodzi im na życie (dla przykładu w krakowie za miejsce w pokoju zapłacisz 400-450 zł, za jedynke 650zł)

tak sobie myślę, że możesz się nad tym wahać z tego względu, że matka bedzie (a będzie na pewno) bardzo nie zadowolona z pomysłu usamodzielnienia się. może ci zacząć wmawiać, że sobie nie poradzisz, że to głupota, w porywie rozpaczy zacznie się odwoływać do argumentów ekonomicznych, wszyskto po to, żebyś dalej czuł się niesamodzielny.

może być też tak, że w momencie, gdy będziesz rozważać na poważnie pomysł wyprowadzki, poczujesz się winny, a cały pomysł zbyt utopijny, by go zrealizować, ale to tylko błedne wrażenie. jestes dorosłym facetem, masz prawo podejmować własne wybory. a poza tym uważam, że bez wizyty u psychologa się nie obejdzie, bo to głeboko zakorzenione myślenie, fizyczna wyprowadzka nic nie zmieni bo matka będzie cię kontrolowac na odległość.

______
Every time of midnight
Every time we muddle again
Call and hold flash memory





 
 Zobacz profil  
 
Władcza, nadopiekuńcza matka
Post 25 mar 2012, 19:56 
Avatar użytkownika

Od: 18 sty 2010, 04:32
Posty: 730
Lokalizacja: Łódź
Wyprowadzka od mamusi to jak najbardziej słuszny kierunek. Natomiast już teraz możesz ćwiczyć wyłączanie komórki. Ja mam matkę w filtrowanych. Druga ważna rzecz to buduj znajomości które zapełnią ci czas. Odwiedzaj kluby, kolegów w akademiku.

______
Wszystkie wymienione tutaj porady moga byc nieprawidłowe. Stosujesz na własne ryzyko !


 
 Zobacz profil  
 
Władcza, nadopiekuńcza matka
Post 25 mar 2012, 20:06 
Avatar użytkownika

Od: 05 mar 2012, 23:21
Posty: 719
Lokalizacja: Krk
Pasman, trzeba sobie zadać pytanie co da wyłączenie tej komorki? jeśli matka jest typem jękliwo-cierpiętniczym, to po jego powrocie powie najwyżej, że się martwiła i jak on tak może. ale jeśli jest typem agresywno-pyskującym (a na to opisy wskazują) to zacznie się wydzierać, obrażać, wymyślać od najgorszych, facet poczuje się 2x gorzej, niż jak by odebrał ten telefon. w dodatku wyrobi sobie lęk przed powrotem do domu i bedzie sie za każdym razem czuł jak na dywnaniku u dyrektora po wybiciu szyby.

______
Every time of midnight
Every time we muddle again
Call and hold flash memory





 
 Zobacz profil  
 
Władcza, nadopiekuńcza matka
Post 25 mar 2012, 20:15 
Największy Forumowy Maruda
Avatar użytkownika

Od: 02 lip 2011, 15:27
Posty: 13452
Lokalizacja: Kaszebe
też mam nadopiekuńczą matkę ale nie jest władcza ani apodyktyczna. Nigdy ode mnie niczego nie wymagała nie zakazywała ani nie rozkazywała prawie w ogóle. Była i jest po prostu za dobra za opiekuńcza, martwi się o mnie że se w życiu nie radzę, utrzymuje mnie mimo że 32 lata mam. Cieszy się że jestem w domu a nie gdzieś się włóczę po świecie. Jak mieszkałem za granicą to mnie namawiała do powrotu bo słyszała że se nie radzę. Zostałem wychowany w zbyt cieplarnianych warunkach i boję się zderzenia z twardą rzeczywistością, gdyż wielokrotnie już zostałem wykorzystany i oszukany przez innych.
Wiem że ona chcę dla mnie najlepiej ale czasem myślę że jak by była twardsza bardziej wymagająca i np. kazała się wynieść z domu to dobrze mi by zrobiło. A tak czuje się małym dzieckiem uwięzionym w ciele 30- paro latka bo tak mi wygodniej.


 
 Zobacz profil  
 
Władcza, nadopiekuńcza matka
Post 25 mar 2012, 20:35 
Avatar użytkownika

Od: 18 sty 2010, 04:32
Posty: 730
Lokalizacja: Łódź
Zielona miętowa, awantury ze strony matki są nieuniknione. Tak więc im szybciej zacznie ją odzwyczajać od kontroli tym lepiej.

______
Wszystkie wymienione tutaj porady moga byc nieprawidłowe. Stosujesz na własne ryzyko !


 
 Zobacz profil  
 
Władcza, nadopiekuńcza matka
Post 25 mar 2012, 20:54 

Od: 25 mar 2012, 17:24
Posty: 8
zielona miętowa, bo tak zazwyczaj jest po powrocie. Wywiad środowiskowy, gdzie byłem, co robiłem. W moim odczuciu, nie daje mi ani trochę prywatności.


 
 Zobacz profil  
 
Władcza, nadopiekuńcza matka
Post 25 mar 2012, 21:01 
Avatar użytkownika

Od: 09 sty 2011, 22:22
Posty: 9988
Moim zdaniem wyprowadzka nic nie da na dłuższą metę bo matka zacznie go jeszcze nawiedzać niespodziewanymi wizytami itp. a jak bedzie się zadawał z kolegami i pojedzie na złot motoryzacyjny to jeszcze usłyszy ,że ona tak sie poświęcała a on teraz próbuje się zabić jeżdżąc na jakieś zloty gdzie szybko jeżdżą i wszystko jedno czy to będzie zgodne z prawda czy nie. Dla niej to nie będzie miało różnicy i zrobi mu jazdę przy najbliższej okazji, jak będzie możliwość to się wyprowadź. Na razie jesteś na stażu i masz jakąś tam kasę możesz wyjść z kumplem na piwo i wrócić nad ranem w sobotę, jak matka zacznie biadolić wejdź do siebie do pokoju i włącz komputer youtuba i słuchawki na uszy , wychodź gdzie chcesz i nie pytaj się jej o zgodę, najwyżej jak pójdziesz to zadzwoń i powiedz wrócę nad ranem żeby się nie martwiła i tyle. Pojedź na ten cholerny zlot klubu motoryzacyjnego i poinformuj ja o tym i zacznij się pakować. Mama będzie gadać a Ty się spakuj i wróć za 3 dni, w końcu zobaczy,ze jej gadanie nie ma wpływu i tyle wszystko z szacunkiem i bez wrzasków z Twojej strony z uśmiechem na ustach i informacja ,ze bardzo ją kochasz, co zresztą pewnie będzie zgodne z prawdą, ale jesteś dorosły i masz ochotę pojechać na zlot motoryzacyjny bo sprawia Ci to przyjemność i wychodzisz i wracasz za 3 dni. Udawanie i trzymanie w tajemnicy nic nie da , ona musi widzieć ,ze nie ma nad Tobą kontroli i przyzwyczaić się do tej sytuacji, to jest najważniejsze a jak przed nią się chowasz to ona widzi ,ze ma władze nad tobą i tutaj jest problem, rozumiesz :?: :!: .Po prostu ją wychowaj sobie, trochę to potrwa,ale nawet później jak się wyprowadzisz to ona już nie będzie Cię kontrolować tak bardzo i robić wyrzutów w takiej mocy.

______
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty


 
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ 27 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 |  


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Administratorzy forum psychologicznego nie biorą odpowiedzialności za treści pisane przez Użytkowników.
Forum ma charakter informacyjny.
Wszelkie decyzje odnośnie leczenia muszą być podejmowane w porozumieniu z lekarzem i za jego zgodą.
Forum jest prowadzone przez Nextweb Media Sp. z o.o.
Korzystanie z serwisu oznacza akceptacje regulaminu.
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group

Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO
Forum Psychologiczne - Depresja - Nerwica

All rights reserved by nerwica.com © 2005-2014

Grupa NextWeb Media

sitemap