[KOCBOROWO]

Gabinety, poradnie, psycholg, psychiatra... Reklamy, oferty, linki - od tego jest to subforum. Właściciele forum nie biorą odpowiedzialności za oferty tutaj przedstawiane. Forum ma na celu ułatwienie odnalezienia pomocy osobom zainteresowanym.

Re: UWAGA!!szpital psychiatryczny czyli kocborowo

przez wovacuum 28 wrz 2010, 16:35
nieboszczyk, dlaczego chcesz siè pozbywa obywatelstwa polskiego???mozesz po 3-5 latach przyjàc podwojne.W zaleznosci w jakim kraju.ile masz lat??chcialbys pracowac np. przy tasmie produkcyjnej??znasz trochè jèzyk angielski??nie trzeba zadnch znajomosci,zeby wyjechac i rozpoczàc legalnà pracè.podaj wiècej informacji o sobie.
wovacuum
Offline

Re: UWAGA!!szpital psychiatryczny czyli kocborowo

przez wovacuum 28 wrz 2010, 20:28
Amon_Rah, no tak racja...ale siè zaczerwieniles :twisted:
wovacuum
Offline

Re: UWAGA!!szpital psychiatryczny czyli kocborowo

przez disturbia 30 wrz 2010, 21:07
Jakiś czas temu wróciłam z Kocborowa w Starogardzie Gdańskim. Rodzice wypisali mnie na własne żądanie. Zacznę od mojego problemu.

Mam depresję i myśli samobójcze. Czułam nieustanny lęk i nie mogłam normalnie funkcjonować, chociaż wcześniej wszystko było w normalnym porządku. To się po prostu stało, nie było żadnej przyczyny mojego stanu. Chodziłam do psychologa, który zalecił mi wizytę u psychiatry w celu przepisaniu odpowiednich leków. Trafiłam do doktora Marka K., obecnego ordynatora oddziału młodzieżowego w Kocborowie. Już nie wspomnę o tym, że facet kompletnie mnie nie słuchał i nie rozumiał - gdy tylko usłyszał, że mam myśli samobójcze od razu postanowił pozbyć się problemu i wysłać mnie na oddział. Nie zgodziłam się. Ale po kilku dniach przyjmowania leków stwierdziłam, że nie dam rady i nie poradzę sobie, więc chcę LECZYĆ się w szpitalu.
Facet dał mi skierowanie. Chciał mnie wziąć od razu, a ja chciałam dać sobie kilka dni na przygotowanie psychiczne, ale do faceta to kompletnie nie docierało. W końcu wyszło na moje. Pojechałam w poniedziałek.

To co tam spotkałam było szokiem. SZOKIEM. Szczerze mówiąc, tylko pogrążyło mnie w moim beznadziejnym stanie i teraz wiem, jak "specjaliści" patrzą na ludzi z problemami takie jak moje. To był jeden wielki koszmar. Moim problemem był nieustanny, niekonrolowany płacz. Chciałam by pomogli mi z tego wyjść. A jedyne co otrzymałam w "pomocy" to wrzaski i darcia pielęgniarek i wstrzykanie w du.pę zastrzyków, po których nie mogę siedzieć do dziś. Pielęgniarki tam, to zwykłe (przepraszam za wyrażenie) zimne suki. Przychodziły do mojej sali, wrzeszczały że mam się uspokoić, przestać ryczeć, nie eksponować już swoich "histerii" i przestać udzielać wszystkim mojego złego nastroju. Ponadto cały personel oskarżył mnie o to, że przeze mnie dziewczyna z mojej sali dostawała ataków płaczu i "histerii". Dziewczyna nie mogła się pozbierać, a ja starałam się jej pomóc, wesprzeć, rozumiałam ją. Kiedy rozmawiała z mamą przez telefon, pielęgniarka bezczelnie wyrwała jej telefon i zabroniła "histeryzować". To ulubione słowo pań z Kocborowa. Wyżywają się na pacjentach na każdym kroku. Psychologowie i pedagodzy śmieją się, gdy opowiadasz im o swoim okropnym samopoczuciu. Mam wrażenie, że im wydaje się, że to są wakacje, więc dlaczego my tak ryczymy? To paranoja co tam się dzieje.

Jedna urocza pani pielęgniarka uraczyła mnie takim słowotokiem, kiedy miałam chwilę załamania, leżałam spokojnie w swoim łóżku, i opowiadałam o swoim stanie koleżance z sali : "Opamiętaj się dziewczyno ! Skończ te swoje histerie ! jeśli sama nie potrafisz się uspokoić, to chociaż nie udzielaj swojego nastroju innym ! Koleżanka z sali przez ciebie zachowuje się tak samo ! Uspokój się w końcu! ". Pastwiła się tak nie tylko na mnie. Kiedy powiedziałam jej, że ona nie rozumie, jak to jest być chorym na depresję i nie móc wyjść z domu przez paraliżujący lęk, powiedziała ironicznie : "Jasne, nigdy nie miałam 16 lat i nigdy nie byłam sama poza domem". Eee, czy to jest postawa pielęgniarki w szpitalu psychiatrycznym? Miałam niepochamowaną ochotę napluć jej w twarz. Oni traktują pacjentów jak śmieci. Podśmiewują się, jestem tego pewna. Na przyjęciu facet spojrzał na mnie z głupim uśmieszkiem i powiedział : "To jest długopis, a to jest kartka, wiesz, podpisz ją". To było poniżające.

Indywidualna rozmowa z jakimkolwiek psychologiem była prawie niemożliwa. A może i była możliwa, ale ci "psychologowie" i "pedagogowie" to osoby z mojego punktu widzenia, wzięte z ulicy, o kompetencji, a właściwie jej kompletnego braku, nie wspominając. Nie wiem, jakie bezmózgwie ich tam przyjęło. Zero zrozumienia. Choćby próby zrozumienia. Tylko krzyk i zastrzyki. Gdyby nie moi rodzice, którzy wyciągnęli mnie z tego piekła, to nie wiem, czy teraz bym żyła. A o ordynatorze oddziału nie wypowiem się, facet tak bardzo zakochany w swojej pozycji, że zapomniał, co do niego należy. A poza tym to oszust. Zapytał moja koleżankę, czy chce tam być. Ona oczywiście odpowiedziała, że nie chce. A ona kazał jej w związku z tym podpisać jakiś papier. Pojawiła się w niej nadzieja, że opuści to okropne miejsce. Nie uprzedzając jej o tym wcześniej, poinformował ją, że w związku z jej deklaracją idzie do sądu. Czy to normalne?

Nadal nie pozbyłam się mojego problemu z którym przyszłam do szpitala w Stg, w celu WYLECZENIA się. Ba, czuję, że teraz jest jeszcze gorzej. Teraz już wiem jak "specjaliści" postrzegają osoby z naprawdę dużymi problemami, takie jak ja. Nie ufam już żadnym lekarzom. A i brak zrozumienia bliskich też nie pomaga. Lekarze myślą tylko ekonomicznie.


Na koniec pragnę bardzo podziękować "szanownym" paniom pielęgniarkom z oddziału młodzieżowego szpitala psychiatrycznego w Starogardzie Gdańskim za to,że dzięki nim straciłam nadzieję na to, że ktokolwiek jest w stanie mi pomóc. Swoją postawą udowadniają, że nie ma już pielęgniarek z powołaniem do swojej pracy. No właśnie - pielęgniarek. Etymologia tego słowa karze zauważyć, że pielęgniarki to osoby które pielęgnują, opiekują, pomagają osobom, które tego potrzebują. Niestety, panie które spotkałam w tym miejscu o tym zapomniały. Albo wogóle o tym nie wiedzą.

I jeszcze jedno : szpitalowi psychiatrycznemu w Starogardzie Gdańskim proponuję otwarcie nowego oddziału. Oto on : "Oddział dla pań, które zamiast pomagać wrócić osobom chorym do zdrowia, są zwykłymi zimnymi sukami, które tak bardzo nienawidzą osób dotkniętych chorobą, że potrafią je tylko niszczyć".
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
30 wrz 2010, 16:05
Lokalizacja
California.

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: UWAGA!!szpital psychiatryczny czyli kocborowo

Avatar użytkownika
przez Helvetti 30 wrz 2010, 22:03
disturbia, nie wiem, z jakiego miasta jesteś ale Gdańsk chyba nie jest dużo dalej, a jest tam lepszy szpital.

[Dodane po edycji:]

Ja byłam na młodzieżówce więc jbc to wiem jak tam jest.
got a date with suicide.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2478
Dołączył(a)
16 kwi 2009, 21:14
Lokalizacja
Warszawa.

Re: UWAGA!!szpital psychiatryczny czyli kocborowo

przez disturbia 02 paź 2010, 11:57
Hellvetti, masz podobne wrażenia do moich?
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
30 wrz 2010, 16:05
Lokalizacja
California.

Re: UWAGA!!szpital psychiatryczny czyli kocborowo

Avatar użytkownika
przez nieboszczyk 02 paź 2010, 13:39
disturbia zasada jest przecież prosta jak konstrukcja cepa.zapamiętaj tylko jedno.wszyscy mówią że chcą ci pomóc i tylko tam znajdziesz pomoc i opiekę.mówiąc pomoc tak naprawde oznacza to nic innego jak wygnanie.gdyby było mnie ludzi na świecie to taka ""pomoc"" wyglądała by w następujący sposób:ci zdrowi(społeczeństwo,rodzina)wygnali by chorego ze swoich wiosek,na drogę by im dali łuk i strzały i wysyłają do dżungli gdzie w pojedynkę mają bardzo niewielkie szanse przeżycia.jak sobie znajdą inną wioskę to gratulacje,jeśli nie maja szczęścia to muszą zginąć/na morzu wsadzają gościa do szalupy,na drogę dają flaszke rumu,trochę żarcia-płyń!jak gdzieś dopłyniesz twoja wygrana ale szanse masz niewielkie.a jak niema dokąd wygnać bo mieszkamy w "europie",tu jest ciasno,niema pustych przestrzeni-dokąd wygnać?wtedy tworzy się "wyspy"-miejsce odosobnienia-zakłady psychiatryczne.wyspy na mapie miasta otoczone grubym murem-tam trudno dotrzeć-stamtąd jeszcze trudniej dotrzeć na zewnątrz.są wyizolowani w taki szczególny sposób.kto?ci błagający o pomoc którzy dla zdrowych są tylko niewydajni i nieproduktywni do tego oskarżeni o rzekomą agresję.więc pomoc a wygnanie to dwie sprzeczne rzeczy.

[Dodane po edycji:]

disturbia napisał(a):

Mam depresję i myśli samobójcze. Czułam nieustanny lęk i nie mogłam normalnie funkcjonować, chociaż wcześniej wszystko było w normalnym porządku. To się po prostu stało, nie było żadnej przyczyny mojego stanu. Chodziłam do psychologa, który zalecił mi wizytę u psychiatry w celu przepisaniu odpowiednich leków. Trafiłam do doktora Marka K., obecnego ordynatora oddziału młodzieżowego w Kocborowie. Już nie wspomnę o tym, że facet kompletnie mnie nie słuchał i nie rozumiał - gdy tylko usłyszał, że mam myśli samobójcze od razu postanowił pozbyć się problemu i wysłać mnie na oddział. Nie zgodziłam się. Ale po kilku dniach przyjmowania leków stwierdziłam, że nie dam rady i nie poradzę sobie, więc chcę LECZYĆ się w szpitalu.
Facet dał mi skierowanie. Chciał mnie wziąć od razu, a ja chciałam dać sobie kilka dni na przygotowanie psychiczne, ale do faceta to kompletnie nie docierało. W końcu wyszło na moje. Pojechałam w poniedziałek.

To co tam spotkałam było szokiem. SZOKIEM. Szczerze mówiąc, tylko pogrążyło mnie w moim beznadziejnym stanie i teraz wiem, jak "specjaliści" patrzą na ludzi z problemami takie jak moje. To był jeden wielki koszmar. Moim problemem był nieustanny, niekonrolowany płacz. Chciałam by pomogli mi z tego wyjść. A jedyne co otrzymałam w "pomocy" to wrzaski i darcia pielęgniarek i wstrzykanie w du.pę zastrzyków, po których nie mogę siedzieć do dziś. Pielęgniarki tam, to zwykłe (przepraszam za wyrażenie) zimne suki. Przychodziły do mojej sali, wrzeszczały że mam się uspokoić, przestać ryczeć, nie eksponować już swoich "histerii" i przestać udzielać wszystkim mojego złego nastroju. Ponadto cały personel oskarżył mnie o to, że przeze mnie dziewczyna z mojej sali dostawała ataków płaczu i "histerii". Dziewczyna nie mogła się pozbierać, a ja starałam się jej pomóc, wesprzeć, rozumiałam ją. Kiedy rozmawiała z mamą przez telefon, pielęgniarka bezczelnie wyrwała jej telefon i zabroniła "histeryzować". To ulubione słowo pań z Kocborowa. Wyżywają się na pacjentach na każdym kroku. Psychologowie i pedagodzy śmieją się, gdy opowiadasz im o swoim okropnym samopoczuciu. Mam wrażenie, że im wydaje się, że to są wakacje, więc dlaczego my tak ryczymy? To paranoja co tam się dzieje.

Jedna urocza pani pielęgniarka uraczyła mnie takim słowotokiem, kiedy miałam chwilę załamania, leżałam spokojnie w swoim łóżku, i opowiadałam o swoim stanie koleżance z sali : "Opamiętaj się dziewczyno ! Skończ te swoje histerie ! jeśli sama nie potrafisz się uspokoić, to chociaż nie udzielaj swojego nastroju innym ! Koleżanka z sali przez ciebie zachowuje się tak samo ! Uspokój się w końcu! ". Pastwiła się tak nie tylko na mnie. Kiedy powiedziałam jej, że ona nie rozumie, jak to jest być chorym na depresję i nie móc wyjść z domu przez paraliżujący lęk, powiedziała ironicznie : "Jasne, nigdy nie miałam 16 lat i nigdy nie byłam sama poza domem". Eee, czy to jest postawa pielęgniarki w szpitalu psychiatrycznym? Miałam niepochamowaną ochotę napluć jej w twarz. Oni traktują pacjentów jak śmieci. Podśmiewują się, jestem tego pewna. Na przyjęciu facet spojrzał na mnie z głupim uśmieszkiem i powiedział : "To jest długopis, a to jest kartka, wiesz, podpisz ją". To było poniżające.

Indywidualna rozmowa z jakimkolwiek psychologiem była prawie niemożliwa. A może i była możliwa, ale ci "psychologowie" i "pedagogowie" to osoby z mojego punktu widzenia, wzięte z ulicy, o kompetencji, a właściwie jej kompletnego braku, nie wspominając. Nie wiem, jakie bezmózgwie ich tam przyjęło. Zero zrozumienia. Choćby próby zrozumienia. Tylko krzyk i zastrzyki. Gdyby nie moi rodzice, którzy wyciągnęli mnie z tego piekła, to nie wiem, czy teraz bym żyła. A o ordynatorze oddziału nie wypowiem się, facet tak bardzo zakochany w swojej pozycji, że zapomniał, co do niego należy. A poza tym to oszust. Zapytał moja koleżankę, czy chce tam być. Ona oczywiście odpowiedziała, że nie chce. A ona kazał jej w związku z tym podpisać jakiś papier. Pojawiła się w niej nadzieja, że opuści to okropne miejsce. Nie uprzedzając jej o tym wcześniej, poinformował ją, że w związku z jej deklaracją idzie do sądu. Czy to normalne?

Nadal nie pozbyłam się mojego problemu z którym przyszłam do szpitala w Stg, w celu WYLECZENIA się. Ba, czuję, że teraz jest jeszcze gorzej. Teraz już wiem jak "specjaliści" postrzegają osoby z naprawdę dużymi problemami, takie jak ja. Nie ufam już żadnym lekarzom. A i brak zrozumienia bliskich też nie pomaga. Lekarze myślą tylko ekonomicznie.


Na koniec pragnę bardzo podziękować "szanownym" paniom pielęgniarkom z oddziału młodzieżowego szpitala psychiatrycznego w Starogardzie Gdańskim za to,że dzięki nim straciłam nadzieję na to, że ktokolwiek jest w stanie mi pomóc. Swoją postawą udowadniają, że nie ma już pielęgniarek z powołaniem do swojej pracy. No właśnie - pielęgniarek. Etymologia tego słowa karze zauważyć, że pielęgniarki to osoby które pielęgnują, opiekują, pomagają osobom, które tego potrzebują. Niestety, panie które spotkałam w tym miejscu o tym zapomniały. Albo wogóle o tym nie wiedzą.

I jeszcze jedno : szpitalowi psychiatrycznemu w Starogardzie Gdańskim proponuję otwarcie nowego oddziału. Oto on : "Oddział dla pań, które zamiast pomagać wrócić osobom chorym do zdrowia, są zwykłymi zimnymi sukami, które tak bardzo nienawidzą osób dotkniętych chorobą, że potrafią je tylko niszczyć".


te budynki ludzie wybudowali specjalnie tylko dlatego że u w polsce jest ciasno i chorych niema dokąd wygnać.a życie w takiej taśmowej umieralni niczym się nie różni od życia kury w fermie z chowu klatkowego-one też mieszkają w betonowych piętrowych kurnikach liczących po kilkaset klatek jedna na drugiej.ciasnota w klatkach wywołuje u kur agresję więc hodowcy obcinają im dzioby i nogi,do jedzenia dostają tylko paszę z padłych tam kur lub przegotowanych kurzych gówien bo tak jest ekonomicznie.więc jeszcze niech w szpitalach dla wariatów dają na obiad zmielonych,przegotowanych padłych tam wariatów lub przegotowany kał pacjentów.dla lekarzy będzie jeszcze ekonomiczniej.
psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają samotnie.podobnie jak narkomani.narkomani umierają w jakimś śmierdzącym sraczu a psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają za murami obozów psychiatrycznych we własnych odchodach.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7864
Dołączył(a)
29 wrz 2008, 20:28
Lokalizacja
z trumny z peryskopem

Re: UWAGA!!szpital psychiatryczny czyli kocborowo

Avatar użytkownika
przez Helvetti 23 paź 2010, 00:28
disturbia, ja byłam na srebrze, mam dobre odczucia co do mojego pobytu. Byla tylko jedna pielęgniarka, która z pacjentów robiła śmieci, ale tylko jedna. Ale odnosiłam wrażenie, jakby lekarze chcięli wszystkich wypisywać kilka dni po przyjęciu.
got a date with suicide.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2478
Dołączył(a)
16 kwi 2009, 21:14
Lokalizacja
Warszawa.

Re: UWAGA!!szpital psychiatryczny czyli kocborowo

przez krokiettt 08 gru 2010, 19:20
wypier*alaj z ta reklamą. :shock:

:nono: Dzisiaj w TV został poruszony temat szpitala w KOCBOROWIE i traktowania tam dzieci na oddziale XXIII, prosze sobie wyobrazić że nie byłem w specjalnym szoku. To że w Kocborowie traktuje sie ludzi jak bydło wiadome jest nie od dzisiaj.. trafiłem tam z ostrą nerwicą, natomiast nie z niepoczytalnością i doskonale zdaję sobie sprawę z tego jaskie warunki POWINNY tam panować wg chociażby standardów europejskich. proszę oto link do artykułu- http://www.portalpomorza.pl/aktualnosci/15/14420



A na stronie CELOWNIK a , niedługo powinien znaleźć się materiał filmowy, polecam, dla WSZYSTKICH wybierających sie do kocborowa, nie tylko dla matek chorych dzieciaczków.

:? Pielęgniarki to niedouczone melepety spod pawiaka których jedynym celem jest miło spędzić czas z koleżaneczkami wypić kawkę i posmiać się z chorych. ludzie chorzy psychicznie TO SĄ LUDZIE WYMAGAJĄCY SPECJALISTYCZNEJ OPIEKI! WYKWALIFIKOWANYCH TERAPEUTÓW a nie kobiet pełnych rynsztokowych więc zachowań!


:nono: LICZĘ NA TO, że materiał programu 'celownik' przyniesie zamierzone skutki a wszyscy złoczyńcy z kocborowskiego szpitala zostają odpowiednio ukarani.

:why: aż rzygać się chce na myśl jak pielęgniarki traktują tam swoich pacjentów. mam nadzieję że nie wszystkie takie są, ale ja trafiłem, na te moim zdaniem, najbardziej zwyrodniałe...
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
24 lut 2010, 11:39

Re: UWAGA!!szpital psychiatryczny czyli kocborowo

Avatar użytkownika
przez linka 08 gru 2010, 19:40
krokiettt napisał(a):wypier*alaj z ta reklamą. :shock:

Do kogo to było ??
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: UWAGA!!szpital psychiatryczny czyli kocborowo

przez coma 08 gru 2010, 19:42
chyba do Pana reklamy :lol:
coma
Offline

Re: UWAGA!!szpital psychiatryczny czyli kocborowo

przez krokiettt 08 gru 2010, 22:36
ju, do pana reklamy, rzecz jasna
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
24 lut 2010, 11:39

Re: UWAGA!!szpital psychiatryczny czyli kocborowo

przez Daria123 09 gru 2010, 13:20
Byłam w Kocborowie 7 tygodni, cały personel oddziału na którym się znalazłam bardzo mi pomógł, pielęgniarki były na każde nasze zawołanie, nikt nigdy nie zostal sam ze swoim problemem. Podczas spotkania grup nie mialam wrażenia żeby ktokolwiek z lekarzy czy psychologow sie nasmiewal z naszych problemów, wręcz przeciwnie uważnie nas słuchali i pomgali nam. Dowodem na to jest to że lekarz potrafil nam przytoczyć nasza wypowiedź zprzed tygodnia. Miałam silną depresję i stny lękowe Dzieki całemu personelowi doszłam do siebie i mogę normalnie funkcjonować, co było przed moim pobytem w szpitalu nie możliwe. Nigdy nikt mnie za nic nie karał, czułam się tam bezpiecznie prawie tak jak w domu.Jak miałam większego doła pielęgniarki natychmiast to wychwyciły i pomagały. Jestem im bardzo wdzięczna i z całego serca im dziękuję w szczególności doktorowi Bartkowi G. i siostrze Wiesi, teraz wiem że jeżeli będę się żle czuła mogę na nich liczyć. Plecam wszystkim ten szpital, bo ludzi traktuje się tam poważnie i nikt nie odchodzi bez pomocy, mam nadzieję że juz nie zachoruje ale jeżeli by się tak stało to napewno wrócę spowrotem do tego szpitala bez wachania.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
09 gru 2010, 13:01

Re: UWAGA!!szpital psychiatryczny czyli kocborowo

przez dawciostg2 11 gru 2010, 01:08
zależy jak leży heh mówi się trudno... każdy na swój sposób ma jakieś problemy psychiczne ze sobą niektórzy sobie z nimi radzą a u niektórych są tak silne że potrzebują pomocy innych...
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
11 gru 2010, 01:04

Re: UWAGA!!szpital psychiatryczny czyli kocborowo

Avatar użytkownika
przez nieboszczyk 13 gru 2010, 14:10
tu dziwią się dlaczego personel nie rozumie pacjentów ani nawet nie próbuje.obejrzyjcie "kurację" Jacka Głębskiego.tam profesor Walas skomentował:30 lat ich leczę i jeszcze nie rozumiem a nawet gdybym próbował to by znaczyło że ze mną też coś nie w porządku.ten komentarz powinien dać do myślenia.lobotomię też robili pacjentom nie poto by im pomóc tylko poto żeby mieć spokój z tym pacjentem.bo pomoc wymaga zaangażowania a kto będzie się angażował żeby pomóc obcemu?tak "pomóc" można tylko kwiatkowi w doniczce-nie rusza sie,wystarczy tylko woda i trochę soli.tyle że nie myśli i nie czuje.
psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają samotnie.podobnie jak narkomani.narkomani umierają w jakimś śmierdzącym sraczu a psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają za murami obozów psychiatrycznych we własnych odchodach.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7864
Dołączył(a)
29 wrz 2008, 20:28
Lokalizacja
z trumny z peryskopem

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do