[SZCZECIN]

Gabinety, poradnie, psycholg, psychiatra... Reklamy, oferty, linki - od tego jest to subforum. Właściciele forum nie biorą odpowiedzialności za oferty tutaj przedstawiane. Forum ma na celu ułatwienie odnalezienia pomocy osobom zainteresowanym.

SZCZECIN szukam terapii ostra nerwica

przez otakion1 18 maja 2011, 20:18
Witaj

-- 18 maja 2011, 19:26 --

Witam

A ja chętnie bym porozmawiał z kimś kto ma takie same objawy jak ja :) Mam 25 lat

Pozdrawiam.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
02 gru 2010, 00:27

Szczecin

przez on23 29 maja 2011, 11:47
Witam wszystkich :)

Chciałbym odświeżyć temat.

Czy jest mi ktoś w stanie powiedzieć coś na temat dr. Przemysława Jarosińskiego, gdyż we wtorek mam wizytę,
Pozdrawiam
Chciałem Ci powiedzieć tyle o tęsknocie o samotności o wspomnień potopie. O tym wszystkim czego mi brakuje i o pustce którą teraz czuje
Offline
Posty
223
Dołączył(a)
18 maja 2011, 16:58
Lokalizacja
zachodniopomorskie, lubuskie

Violetta Krause w Szczecinie

przez Zadowolony_Z_Wizyty 22 lip 2011, 14:30
Polecam szczecińską terapeutkę Violettę Krause - gabinet "Teraz TY". Naprawdę świetne podejście do rzeczy. 4 spotkania i poważny problem rozwiązany, który wydawał mi się nie do rozwiązania. Psychologów odradzam. Lepiej iść do Pani Krause, bo ma bardzo dobre podejście do klienta. Na pierwszym spotkaniu mówisz co chciałbyś osiągnąć i nie ma żadnego "naciągania tematu" oraz ile mniej więcej TY chciałbyś na ten temat poświęcić spotkań. Mój problem dot. "złego wychowania" a przez to życia poniżej swoich możliwości. Dosłownie w ciągu 4 spotkań udało się wiele osiągnąć i przyznam Wam, że jeszcze do tej Pani wrócę, ale to innej sprawie- życie zawodowe, bo P. Krause zajmuje się również coachingiem. Jednej rzeczy tylko żałuję....że mogłem pójść wcześniej do P. Krause.
Posty
1
Dołączył(a)
22 lip 2011, 13:50

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

psycholog

przez anna_pacjentka 29 lip 2011, 13:14
Hej dziewczyny! Chciałam wam polecić Iwonę Korab-Kowalską, która przyjmuje w centrum medycznym falck przy ulicy Narutowicza. To bardzo sympatyczna kobieta, która bardzo mi pomogła. Byłam w naprawdę ciężkiej sytuacji, świat mi się walił. Zasadniczo długo by o tym opowiadać, w każdym razie ciężko było mi związać koniec z końcem i wtedy porada znajomej zaczęłam ją regularnie odwiedzać. Wszystkim znajdującym się w podobnej sytuacji bardzo polecam tą panią, bardzo mi pomogła.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
29 lip 2011, 13:00

Szpital psychiatryczny

przez clone 31 sie 2011, 14:17
Wasz pobyt w szpitalu psychiatrycznym

Chciałbym poznać waszą opinię na temat szpitala psychiatrycznego. U mnie wyglądało to tak:

7:45 - pobudka
8:00 - śniadanie
8:15 - leki
8:30 - "społeczność"
13:00 - obiad
13:15 - leki
17:00 - kolacja
17:15 - leki
22:00 - cisza nocna

Czasem przychodził do mnie psychiatra pytając jak się czuję. Niektóre pielęgniarki były ordynarne, ale pozostałe były całkiem wporzo. Niestety skutki uboczne leków tłumaczono postępującą chorobą. Nie było jak się dogadać. Dopiero jak dostałem dystonii, przestraszyli się i wezwali neurologa, który przepisał mi lek.

Szpital to wielka monotonia, o ile ktoś do ciebie nie przychodzi. Pacjentów była cała masa. Niedoszli samobójcy, depresanci, nerwicowcy, anorektycy i dzieciaki z zaburzeniami zachowania.

Z jednej strony fajne miejsce, bo można o wszystkim zapomnieć, z drugiej jednak strony nie idzie się dogadać z lekarzami. Wypisałem się po dwóch tygodniach. Próbowali mi wmówić, że mam myśli "s", których de facto nie miałem.

A u was, jak było?
Ostatnio edytowano 20 wrz 2011, 18:12 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: połączono z w/w wątkiem z uwagi na treść Twojego postu
Offline
Posty
256
Dołączył(a)
06 kwi 2011, 08:58

Szpital psychiatryczny

przez uzytkownik 31 sie 2011, 14:34
Tak z ciekawości, jakie leki dają w psychiatrykach? Dokładnie to samo co ludzie, którzy leczą się w domach, np. zwykłe SSRI? Bo skoro 3 razy dziennie, to wątpię.
uzytkownik
Offline

Szpital psychiatryczny

przez clone 31 sie 2011, 14:46
Dają takie same leki jak przy leczeniu ambulatoryjnym, z tym że dawki są kilkakrotnie wyższe.

-- 02 wrz 2011, 15:41 --

...
Offline
Posty
256
Dołączył(a)
06 kwi 2011, 08:58

Szpital psychiatryczny.

przez diotiama1985 12 wrz 2011, 18:51
Szpital psychiatryczny a praca - help
Witam. Mam do Was pytanie.
Mam 26 lat i przez większość dorosłego życia cierpię na depresję. Są samookaleczenia i myśli samobójcze. Nie jestem w stanie wstać z łóżka, żeby się umyć, zrobić sobie jeść, nic. Gniję w fotelu jak zombie.

Zawsze pomagał mi seronil (40mg), już nie pomaga. Psychiatra sugeruje szpital psychiatryczny. Chcę tam iść, jeśli to ma mi pomóc. Pytanie mam w związku z pracą.

1. Na jak długo mogą mnie zamknąć w szpitalu? Czy mogę wyjść np. po 2 tygodniach, nawet jeśli nie będzie poprawy? (na 2 tygodnie mogę wziąć urlop i ukryć fakt psychiatryka przed ludźmi z pracy).

2. Czy ktoś z Was przedstawiał w pracy zwolnienie ze szpitala psychiatrycznego? Jakie były konsekwencje? Wypowiedzenie przy najbliższej redukcji etatów?

3. Nikt z rodziny, chłopak, po prostu nikt nie wie o moich problemach. Nie chcę im mówić, więc musiałabym się nagimnastykować, żeby ukryć pobyt w szpitalu. 2 tygodnie - nie ma sprawy. Dłużej będzie ciężko. Czy można wyjść na własne żądanie? Nie miałam prób samobójczych, ale przyznaję się psychiatrze, że mam takie myśli + samookaleczenia. Czy po 2 tygodniach mnie wypuszczą? Czy to ma w ogóle sens iść tam na 2 tygodnie?
Ostatnio edytowano 11 wrz 2013, 16:20 przez abcZdrowie, łącznie edytowano 2 razy
Powód: połączono z w/w wątkiem z uwagi na treść Twojego postu
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
12 wrz 2011, 18:48

Szpital psychiatryczny

Avatar użytkownika
przez *Monika* 12 wrz 2011, 20:21
diotiama1985, To chyba zależy od tego ile będzie trwało ustawienie leków w Twoim przypadku.
Może zapytaj lekarza.
Rozumiem,że wstydzisz się później z powodu L-4 wystawionego przez szpital.
A jakbyś spróbowała zrobić coś takiego...pójść po te skierowanie do psychiatry, a potem z tym skierowaniem do lekarza rodzinnego, pokazać mu i powiedzieć prawdę, że się wstydzisz, ze zależałoby Ci na L-4 od niego- rodzinnego.
Ja bynajmniej tak zrobiłam. Nie byłam w szpitalu, ale na L-4 prawie 3 miesiące.
Zdolność do pracy po tych 3 miesiącach dał mi rodzinny bo jest również lekarzem medycyny pracy.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Szpital psychiatryczny

przez ewaalicja 12 wrz 2011, 20:51
Hmm ale L4 szpitalne jest płatne 70 % a nie 80 % pensji. Ja też idę do szpitala na 8 tyg ( około 8 tzn między 6 a 10) i wydaje mi się że nie można wziąc od rodzinnego
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
22 maja 2011, 15:09

Szpital psychiatryczny

Avatar użytkownika
przez *Monika* 12 wrz 2011, 21:07
ewaalicja, Będąc w szpitalu......L-4 od rodzinnego......
Może masz rację.......może być ciężko.
Ja miałam innąsytuację, ale niech diotiama popyta.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Szpital psychiatryczny.

Avatar użytkownika
przez kangurekkk 13 wrz 2011, 01:12
diotiama1985 napisał(a):Szpital psychiatryczny a praca - help
Witam. Mam do Was pytanie.
Mam 26 lat i przez większość dorosłego życia cierpię na depresję. Są samookaleczenia i myśli samobójcze. Nie jestem w stanie wstać z łóżka, żeby się umyć, zrobić sobie jeść, nic. Gniję w fotelu jak zombie.

Zawsze pomagał mi seronil (40mg), już nie pomaga. Psychiatra sugeruje szpital psychiatryczny. Chcę tam iść, jeśli to ma mi pomóc. Pytanie mam w związku z pracą.

1. Na jak długo mogą mnie zamknąć w szpitalu? Czy mogę wyjść np. po 2 tygodniach, nawet jeśli nie będzie poprawy? (na 2 tygodnie mogę wziąć urlop i ukryć fakt psychiatryka przed ludźmi z pracy).

2. Czy ktoś z Was przedstawiał w pracy zwolnienie ze szpitala psychiatrycznego? Jakie były konsekwencje? Wypowiedzenie przy najbliższej redukcji etatów?

3. Nikt z rodziny, chłopak, po prostu nikt nie wie o moich problemach. Nie chcę im mówić, więc musiałabym się nagimnastykować, żeby ukryć pobyt w szpitalu. 2 tygodnie - nie ma sprawy. Dłużej będzie ciężko. Czy można wyjść na własne żądanie? Nie miałam prób samobójczych, ale przyznaję się psychiatrze, że mam takie myśli + samookaleczenia. Czy po 2 tygodniach mnie wypuszczą? Czy to ma w ogóle sens iść tam na 2 tygodnie?



Można wyjść na własne żądanie ,pod warunkiem że nie stwierdzą ze zagrażasz sobie lub innym, a myśli czy autoagresję mogą pod to podciągnąć. Ale tak jak już ktoś to pisał zależy też od czasu dobrania leków. Mój psychiatra mówił że można normalnie wyjść kiedy chcesz,a powiem że mam też myśli ss i się okaleczam, jak jest na faktach jeszcze nie wiem. Najlepiej jak porozmawiasz z nim co myśli i czy jest taka możliwosć. powodzenia
Jeśli jesteś geniuszem w swojej dziedzinie ludzkość doceni cię dopiero za lata po tym jak zginiesz
Your own life, cuts you like a knife
Avatar użytkownika
Offline
Posty
222
Dołączył(a)
18 gru 2008, 20:46

Wasz pobyt w szpitalu psychiatrycznym

Avatar użytkownika
przez skohinka 20 wrz 2011, 17:58
Ja bym nie lykała bo wtedy całkowicie bym byla nieprzytomna.
Codziennie pytam, czy kiedyś to się skończy
I nienawidzę słów: "Nic nas nie rozłączy"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
59
Dołączył(a)
18 wrz 2011, 13:02
Lokalizacja
Kraina wiecznego cienia

Szpital psychiatryczny

Avatar użytkownika
przez madseason 20 wrz 2011, 20:56
diotiama: przechodziłam przez podobne kwestie z tym, że ja byłam na oddziale dziennym. też nie chciałam nikomu mówić. wszystko jest procesem. minęły dwa lata i byłam na dwóch oddziałach. wiedzą o tym bliscy znajomi, moja rodzina najbliższa też. kiedyś wydawało mi się to nie do wyobrażenia że mogę im powiedzieć. ale myślę, że to konieczne. to choroba. i leczenie. po co ukrywać? lepiej nie produkować kłamstw i zastępników.
robisz to dla siebie. po to by żyć. to jest hierarchia ważności. życie. cała reszta typu praca, może teraz wydaje się to niewyobrażalne, ale warto to na jakiś czas odwiesić na kołek. i wyleczyć siebie.

2 tygodnie to masakryczniemało. ledwo co zdążysz wejść w środowisko szpitalne. możliwe że Ci się bardzo pogorszy. bo terapia działa trochę jak leczenie zębów. boli. ale działa. czasem bardzo powoli. czasem trzeba podrążyć głęboko.
ja bym na Twoim miejscu przegadała z psychiatrą to wszystko. co dla Ciebie najlepsze teraz. dla tego, żebyś żyła a nie wegetowała.
(i w tym wypadku - skoro tak jak mówisz - siedzisz w fotelu i nie wstajesz, dziwne że rodzina nie reaguje ani Twój chłopak nie widzi, że jesteś w złym stanie).

pogadaj o możliwościach, o czasie i rodzaju terapii. skoro boisz się zostawić na jakiś czas pracę może formy wieczornych spotkań grup wsparcia? po prostu obgadaj to ze specjalistą.

i na pewno nie czekaj dłużej.

to się "samo" nie rozwiąże. wiem co mówię.
auf der verzweifelten Suche nach meinem wahren Selbst...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
814
Dołączył(a)
05 cze 2009, 20:41

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do