SZPITALE,KLINIKI,OŚRODKI,SANATORIA-WĄTEK ZBIORCZY.

Gabinety, poradnie, psycholg, psychiatra... Reklamy, oferty, linki - od tego jest to subforum. Właściciele forum nie biorą odpowiedzialności za oferty tutaj przedstawiane. Forum ma na celu ułatwienie odnalezienia pomocy osobom zainteresowanym.

Ośrodki leczenia anoreksji

przez mixturka 02 lut 2015, 15:48
Zastanów się czy nie lepiej zainwestować swój czas w oddział dzienny gdzie rzeczywiście są terapie
Albo grupę wsparcia

Byłam w Józefowie,w Zagórzu i na Sobieskiego.
Dawno więc nie powiem za dużo - nie wiem jak jest teraz ale bym się broniła przed pójściem tam - rękami,nogami i wszystkimi innymi częściami ciała :p
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
03 gru 2014, 23:45

SZPITALE,KLINIKI,OŚRODKI,SANATORIA-WĄTEK ZBIORCZY.

przez AlexCCC2 04 lut 2015, 22:25
Kto był jeszcze w Zagórzu na oddziale szóstym?
Offline
Posty
182
Dołączył(a)
05 sty 2015, 23:31

SZPITALE,KLINIKI,OŚRODKI,SANATORIA-WĄTEK ZBIORCZY.

Avatar użytkownika
przez hobbyturysta 08 lut 2015, 20:25
Czy ktoś zna bądź może polecić jakiś ośrodek od leczenia osób z podwójną diagnozą ?
The truth is... everyone is going to hurt you. You just have to decide... who is worth the pain.

http://www.youtube.com/watch?v=EK_Fe4wL-t4
http://www.youtube.com/watch?v=3A5uf8FE ... plpp_video
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5668
Dołączył(a)
18 lut 2014, 23:55
Lokalizacja
Bukareszt

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

SZPITALE,KLINIKI,OŚRODKI,SANATORIA-WĄTEK ZBIORCZY.

przez AlexCCC2 08 lut 2015, 21:53
ja mogę Ci polecić bardzo w łodzi ul.aleksandrowska świetny oddział 10 tygodni trwa pobyt odpowiem Ci na jakieś pytania jak chcesz
Offline
Posty
182
Dołączył(a)
05 sty 2015, 23:31

SZPITALE,KLINIKI,OŚRODKI,SANATORIA-WĄTEK ZBIORCZY.

przez kassam 27 lut 2015, 21:41
Witam serdecznie !

Chciałam się podzielić moją historią. Mam zdiagnozowaną schizofrenie paranoidalną, z czym się nie zgadzam. Byłam już czteroktrotnie w szpitalu, ale chciałabym opowiedzieć jak się dostałam i jak było w ostatnim szpitalu w którym byłam.

No więc. Na co dzień mieszkam sama w mieszkaniu moich rodziców, ale w wakacje niespodziewanie przyjechała moja mama i przez dwa dni mnie prowokowała. W końcu podczas powrotu samochodem z jeziora tak się na nią wkurzyłam, że kazałam jej wypier.... z samochodu, nazwałam ja suką je... i nawet spoliczkowałam lekko. Ona mi oddała i z auta nie wysiadła więc urządziłam mały rajdzik do domu. W aucie wtedy też siedziała moja ciocia i do dziś uważa, że to w samochodzie to była wina mojej matki. Po powrocie do domu z tej przejażdżki poszłam grzecznie do swojego pokoju i nie odzywałam się do matki. Ale ona na drugi dzień wezwała pogotowie.

Przyjechało dwóch sanitariuszy. Próbowałam uciec więc siłą zaciągnęli mnie do karetki i w tej karetce czekałam na drugą karetkę, która miał przyjechać lekarz i wypisać skierowanie do szpitala. Lekarz przyjechał i nawet ze mną nie porozmawiał. Potem czekaliśmy na trzecią karetkę - ponoć transportową. Ta ostatnia karetka zawiozła mnie do szpitala w Międzyrzeczu, trafiłam na oddział 15, którego ordynatorką jest dr Przybylska.

Na izbie przyjęć nie chciałam rozmawiać z lekarzem co nie przeszkodziło doktórce zlecić mi dwóch zastrzyków już na oddziale. Nie podpisałam zgody na leczenie, co akurat nikogo nie obchodzi. Przyszedł do mnie niby biegły, z którym też nie rozmawiałam, była też rzekomo pani sędzia - z nią też nie rozmawiałam. W ogóle nie rozmawiałam z żadnym lekarzem, nikogo to nie obchodziło, nikt nawet nie starał się ze mną rozmawiać - pakowali tylko we mnie leki.

Sanitariusze złapali mnie tak jak stałam, a matka nie spakowała mi nawet żadnej torby więc przez pierwsze dni w szpitalu nie miałam nawet jak się umyć. Nie miałam nawet papieru toaletowego, a w szpitalu tym dawali papier toaletowy do wc raz w tygodniu i jak się skończył to miały to gdzieś. Nikogo nic nie obchodziło. Na oddział trafił nawet chłopak bez butów i tak na boso cały czas chodził i nikt się tym nie zainteresował

Ogólnie dzień wyglądał następująco. o 6:30 darły się, żeby wstawać, bo mierzyły ciśnienie wszystkim, to ciśnienie zresztą było mierzone rano i wieczorem, nie wiem po co. O 8 było śniadanie, potem leki, a potem salowa myła podłogi w sali i na czas wyschnięcia podłogi zamykała sale i nie było gdzie się podziać. O 9 był obchód i dr chodziła i zadawała pytanie jak się dziś czuje i tyle.

Łazienka na dzień była zamykana, otwierali tylko rano i wieczorem, więc kapanie czy jakieś pranie tylko w tym czasie. Jak już ktoś wyprał sobie gatki to nie można było ich suszyć na kaloryferach i nie można było nic kłaść na parapetach. Więc jak się te mokre gatki powiesiło na poręczy od łóżka to piguły latały przed obchodem i kazały je na ten obchód chować. W salach były szafki przy łóżkach i szafki na rzeczy osobiste, ale były zamykane na klucz i otwierane tylko dwa razy na dzień, więc nie można było nawet dostać się do swoich rzeczy. Telefony tez ładowały tylko dwa razy na dobę. Piguły się wiecznie darły i straszyły pasami i zastrzykami.

W środy był tzw. psychorysunek z psychologiem, ale nie uczestniczyli w nim wszyscy, tylko te osoby, które "zaprosił" pan psycholog. Ja byłam 2 miesiące i dopiero w ostatnim tygodniu szanowany pan psycholog łaskawie mnie "zaprosił".

Z racji tego, że nie podpisałam zgody na leczenie odbyła się bez mojej obecności rozprawa, na której ustalono, że moje przyjęcie do szpitala było zasadne, mimo, iż jak już wcześniej wspominałam z nikim nie rozmawiałam.

Przez sześć tygodni byłam całkowicie zamknięta - nie mogłam chodzić nawet na spacery w grupie. A przez 2 miesiące zaledwie trzy razy terapeutka przyniosła do robienia jakieś kwiatki z bibuły i kilka razy zrobiła muzykoterapie - czyli przez 20 minut puszczała muzykę.

Czy ktoś z Was trafił też do szpitala, w kórym są aż tak chore "zasady"?
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
27 lut 2015, 21:19

Leczenie bulimii w szpitalu

przez damaged0 28 lut 2015, 23:04
Więc. Wpadłam po pachy w bulimię. Nie radzę sobię już w ogóle, do tego depresja i takie tam. Z 44kilo(waga,przy ktorej czuje sie dobrze,zdrowo i zgrabnie) skoczylam do 48 i jestem flegmatyczna,zmeczona i zajadam emocje,po czym znowu wyrzuty sumienia-czasem zwracam,czasem nie mam sily... Ale nie o sama wage chodzi. Chodzi o zdrowie,wiem,ze nie mam sklonnosci do tycia i jesli zaczne jesc jak czlowiek,waga sama sie ustabilizuje. Moje pytanie brzmi, jak wyglada leczenie bulimii w szpitalach?Jak wyvlada jadlispis dla osob ktore nie musza juz tyc?Czy warto?Pod uwage biore Starogard Gdanski lub Srebrzysko
Szczesliwie wyleczona z bulimii dzieki fluoksetynie:)
Depresja wciaz.
Offline
Posty
73
Dołączył(a)
09 cze 2014, 19:55
Lokalizacja
trójmiasto

Leczenie bulimii w szpitalu

Avatar użytkownika
przez Helvetti 02 mar 2015, 00:06
Leczenie się w szpitalu w oddziale ogólnym nie jest moim zdaniem dobrym pomysłem. Są przecież specjalnie ukierunkowane oddziały leczenia zaburzeń odżywiania.
Ja leżałam w szpitalu na bulimię. Pytali mnie po każdym posiłku czy wymiotowałam, ale zupełnie nie pilnowali ani żadnych rozmów z psychologiem, nic. Bez sensu pobyt.
got a date with suicide.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2478
Dołączył(a)
16 kwi 2009, 21:14
Lokalizacja
Warszawa.

Leczenie bulimii w szpitalu

Avatar użytkownika
przez barbieturan 02 mar 2015, 01:27
Helvetti napisał(a):Leczenie się w szpitalu w oddziale ogólnym nie jest moim zdaniem dobrym pomysłem. Są przecież specjalnie ukierunkowane oddziały leczenia zaburzeń odżywiania.
Ja leżałam w szpitalu na bulimię. Pytali mnie po każdym posiłku czy wymiotowałam, ale zupełnie nie pilnowali ani żadnych rozmów z psychologiem, nic. Bez sensu pobyt.


zgadzam się/ kilka lat temu rowniez trafiłam do szpitala z bulimią. do szpitala w ktorym znaczna cześć osob stanowiły patologie i to dosłownie. wtedy jeszcze byłam niepełnoletnia, umieścili mnie na tym oddziale młodzieżowym z ćpunkami, chłopcami i dziewczętami z zakładów poprawczych i całą bandą zwyrodnialcow, którzy kradli żarcie i znęcali sie nad innymi.
oddziały ogólno psychiatryczne odradzam, jeżeli mowa tu o oddziałach młodzieżowych. najlepiej szukać czegos typowo pod zaburzenia odżywiania. wyłącznie. koniecznie
Jestem pod nieustannym gradem niepokojów. Czego chcę teraz, tego już nie chcę za chwilę. Gdy wszedłem już po schodach na górę, nie wiem jeszcze, w jakim będę nastroju, gdy wejdę do mieszkania. Muszę nagromadzić w sobie niepewności, zanim staną się one jakąś małą pewnością.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1268
Dołączył(a)
15 wrz 2013, 08:35

Leczenie bulimii w szpitalu

przez damaged0 02 mar 2015, 17:39
barbieturan napisał(a):
Helvetti napisał(a):Leczenie się w szpitalu w oddziale ogólnym nie jest moim zdaniem dobrym pomysłem. Są przecież specjalnie ukierunkowane oddziały leczenia zaburzeń odżywiania.
Ja leżałam w szpitalu na bulimię. Pytali mnie po każdym posiłku czy wymiotowałam, ale zupełnie nie pilnowali ani żadnych rozmów z psychologiem, nic. Bez sensu pobyt.


zgadzam się/ kilka lat temu rowniez trafiłam do szpitala z bulimią. do szpitala w ktorym znaczna cześć osob stanowiły patologie i to dosłownie. wtedy jeszcze byłam niepełnoletnia, umieścili mnie na tym oddziale młodzieżowym z ćpunkami, chłopcami i dziewczętami z zakładów poprawczych i całą bandą zwyrodnialcow, którzy kradli żarcie i znęcali sie nad innymi.
oddziały ogólno psychiatryczne odradzam, jeżeli mowa tu o oddziałach młodzieżowych. najlepiej szukać czegos typowo pod zaburzenia odżywiania. wyłącznie. koniecznie

tak tak, bedzie mozliwosc pobytu na oddziale dla osob z ED. a czy jesli mam wage w normie to bedzie taki mega nacisk na jedzenie czy jesli cos mi nie bedzie smakowac to nie beda mi wpychac? chce sie nauczyc odzywiac normalnie, a jak wiadomo zmuszanie do jedzenia w przypadku bulimii nie jest zbyt dobre. Myslisz,ze bedzie mizliwosc konsultacji z dietetykiem?
Szczesliwie wyleczona z bulimii dzieki fluoksetynie:)
Depresja wciaz.
Offline
Posty
73
Dołączył(a)
09 cze 2014, 19:55
Lokalizacja
trójmiasto

Leczenie bulimii w szpitalu

Avatar użytkownika
przez barbieturan 02 mar 2015, 18:34
damaged0, a co to za szpital i co to za Oddział? z tym dietetykiem to szczerze watpię. nie wiem jak inne oddziały funkcjonują. ja pamietam, że dziewczyny chore na anoreksję potRafily pół dnia spędzić na stołówce patrząc sie na kanapkę z szynka której nie miały najmniejszej ochoty zjeść . nie mogły odejsc od stołu poki nie zjadly. nie wiem.
Jestem pod nieustannym gradem niepokojów. Czego chcę teraz, tego już nie chcę za chwilę. Gdy wszedłem już po schodach na górę, nie wiem jeszcze, w jakim będę nastroju, gdy wejdę do mieszkania. Muszę nagromadzić w sobie niepewności, zanim staną się one jakąś małą pewnością.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1268
Dołączył(a)
15 wrz 2013, 08:35

Leczenie bulimii w szpitalu

przez damaged0 03 mar 2015, 19:57
barbieturan napisał(a):damaged0, a co to za szpital i co to za Oddział? z tym dietetykiem to szczerze watpię. nie wiem jak inne oddziały funkcjonują. ja pamietam, że dziewczyny chore na anoreksję potRafily pół dnia spędzić na stołówce patrząc sie na kanapkę z szynka której nie miały najmniejszej ochoty zjeść . nie mogły odejsc od stołu poki nie zjadly. nie wiem.


Oddzial Mlodziezowy w Starogardzie Gdanskim.. tak zwane Kocborowo chyba. Ja nie mam zamiaru sie tam glodzic. Na anoreksje nie cierpie. Chce jesc normalnie, ale tez tak, zebym mogla sobie wybrac, a nie ze mnie beda zmuszac, co w sumie nie powinno byc problemem jak dla osoby o poprawnej wadze
Szczesliwie wyleczona z bulimii dzieki fluoksetynie:)
Depresja wciaz.
Offline
Posty
73
Dołączył(a)
09 cze 2014, 19:55
Lokalizacja
trójmiasto

Ośrodki leczenia anoreksji

Avatar użytkownika
przez siostrawiatru 03 mar 2015, 21:07
Ja byłam w klinice na Sobieskiego 9 w Warszawie. Zgłosiłam się z borderline, ale w toku terapii wyszło, że mam również anoreksję. Mają tam specjalny kontrakt i dodatkowe zajęcia dla osób z zaburzeniami odżywiania. Mi pomogło. Oczywiście wszystko okaże się w praniu, ale nie mam już obsesyjnych myśli na temat odchudzania. Polecam.
“Ja… ja naprawdę w tej chwili nie bardzo wiem, kim jestem, proszę pana. Mogłabym powiedzieć, kim byłam dziś rano, ale od tego czasu musiałam się już zmienić wiele razy.”
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3196
Dołączył(a)
03 paź 2012, 14:00
Lokalizacja
Druga strona lustra

SZPITALE,KLINIKI,OŚRODKI,SANATORIA-WĄTEK ZBIORCZY.

przez Core 10 mar 2015, 13:47
Witam, nie wiem czy to odpowiedni dział. Chciałem zapytać jak wygląda, przebiega pobyt w szpitalu psychiatrycznym (jakby ktoś był na oddziele psychosomatyki i psychiatrii)?
Offline
Posty
236
Dołączył(a)
07 gru 2011, 20:20

SZPITALE,KLINIKI,OŚRODKI,SANATORIA-WĄTEK ZBIORCZY.

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 10 mar 2015, 13:50
To zależy od danego szpitala i specyfiku oddziału- ale zwykle tak
- pobudka
- śniadanie
- leki
- ewentualnie jakieś zajęcia- społeczność terapeutyczna, aktywność ruchowa, czasami jakieś indywidualne konsultacje z psychologiem
- obiad
- leki(jak ktoś bierze po południu)
- kolacja
- leki
- spanie
(większość czasu to czas wolny czyli szwędzanie się po oddziele, rozmowy z innymi pacjentami, palarnia, gry w karty itp)
i jedziemy od początku.

No chyba,ze trafisz na typowy OLZN- tam jest dużo zajęć, terapia grupowa, ruchowa, arteterapia, masz indywidualnego psychoterapeutę itd.
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do