Oddział Leczenia Zaburzeń Osobowości i Nerwic - 7F

Gabinety, poradnie, psycholg, psychiatra... Reklamy, oferty, linki - od tego jest to subforum. Właściciele forum nie biorą odpowiedzialności za oferty tutaj przedstawiane. Forum ma na celu ułatwienie odnalezienia pomocy osobom zainteresowanym.

Oddział Leczenia Zaburzeń Osobowości i Nerwic - 7F

przez wel2 16 sty 2015, 01:11
a może .. skoro możliwości są ograniczone...
postarać się korzystać z tej możliwości jaką daje kontakt z nią
to zawsze jakaś pomoc
zawsze jakiś komentarz, uwaga, wysłuchanie, jakiś inny punkt widzenia,...

... a może zapisać sobie to co ona mówi w specjalnym dzienniczku. wszystkie te najstraszniejsze rzeczy o jakich ona mówi. Po to żeby odciążyć pamięć. Żeby ta pamięć nie musiała tak usilnie nieustannie analizować to co terapeutka powiedziała.
I ten zeszyt w miarę potrzeby mieć przy sobie, zaglądnąć,...
ale dać sobie przestrzeń i czas na odpoczynek.
Bo nie można tak non stop robić sobie w głowie koszmar :( to wypala i może do niczego nie prowadzi

może to tak jak z tymi genialnymi odkryciami.. które dokonały się nie podczas intensywnego myślenia, ale w trakcie przerwy, odpoczynku
jeśli patrzysz na zachowanie drugiego człowieka i nie widzisz w nim piękna jego niezaspokojonych potrzeb, które stara się zaspokoić, to nieuważnie patrzysz.

jeśli mam ochotę krytykować, oceniać, jeśli czuję złość, to jest duża szansa, że patrzę tylko po wierzchu.
Offline
Posty
620
Dołączył(a)
04 gru 2014, 13:12

Oddział Leczenia Zaburzeń Osobowości i Nerwic - 7F

przez bordelka_82 16 sty 2015, 01:11
takie pisanie na forum tez jest jakąś forma terapii, mozna wyrzucić z siebie to co sie czuje. Ciekawe czy będę miała odwage to wszystko o czym tu piszę powiedzieć terapeutce, pewnie nie. Uciekam już spać. Mam nadzieje że jutro tez mnie ktoś wysłucha. :papa:
Offline
Posty
542
Dołączył(a)
14 sty 2015, 19:53

Oddział Leczenia Zaburzeń Osobowości i Nerwic - 7F

Avatar użytkownika
przez Yvonne 16 sty 2015, 01:11
bordelka_82 napisał(a): Ale które slowa z mojej wypowiedzi to prowokacja, moje czy terapeutki i dlaczego dzięki temu poradziłabym sobie na 7f. Jezeli masz na myśli słowa terapeutki to własnie sobie z tym nie radzę, od kiedy mi to powiedziała mam ochote to wszystko rzucić, juz wtedy w gabinecie miałam ochotę wyjść ale powiedziałam tylko ze teraz to już nic mi się nie chce mówić, ale całe szczęście to już był koniec mojego czasu więc mogłam sobie iść.


Słowa terapeutki. W takim podejściu chodzi o to, aby tą zmianę przyspieszyć i wymusić. Tak też często działają ludzie w relacjach np. żona mówi do męża - "kochanie oj tam.. zamówię hydraulika bo ty na pewno nie poradzisz sobie z naprawą tego kranu", a mąż na to wkurzony bo została dotknięta jego duma i poczucie sprawstwa mówi - "jak to? ja sobie nie dam rady? A właśnie, że zobaczysz, że sobie dam!" I siedzi i naprawia, stara się nawet jak mu to nie wychodzi aż w końcu z zadowoleniem idzie do żony i mówi - "kochanie zrobiłem", a ona jest z niego dumna.

Znosisz to w moim odczuciu bo pisałaś wcześniej o tym, że też słyszysz o tym, że jesteś dziecinna [o ile dobrze pamiętam] etc., więc takich sytuacji jest więcej. Z tego co słyszałam i zaobserwowałam podobnie czynią na 7F - konfrontują Cię z sobą, z Twoimi ograniczeniami.
Zobacz... Miałaś ochotę wyjść co zrozumiałe bo czułaś się urażona i wściekła, zapewne niezrozumiała, ale pomimo to zostałaś jeszcze tą chwilę. Nie spowodowało to tego, że rzuciłaś terapię z dnia na dzień etc. To bardzo ważne, czyli walczysz dalej. Starasz się.

bordelka_82 napisał(a):I wlaśnie przez takie słowa jakie słysze od terapeutki coraz bardziej pogrążam się w przekonaniu że naprawdę jestem beznadziejna.
A prace straciłam bo jestem nieprzystosowanym do zycia dzieckiem, bo teraz ludzie wytrzymują poniżanie w pracy, pracują po 12h za marne pieniądze, nawet jak im praca nie pasuje, a mi praca już od pierwszego dnia nie pasowała, podejście szefa do mnie też, juz wlaściwie 2 dnia chciałam odejść bo wiedziałam że sie tego nie nauczę, ale wiem że każdy normalny człowiek, starałby sie mimo temu że mu nie pasuje, bo wiadomo jak teraz ciężko jest z praca, a ja miałam to gdzieś, nie miałam ochoty sie zmuszać do czegos co mi nie pasuje. Tak własciwie to sama nie wiem czy to on mi podziekował czy ja sama odeszłam


Jej podejrzewam, że nie chodzi o to, aby utwierdzać Cię w przekonaniu o tym, że jesteś beznadziejna, ale raczej pokazać Ci jakie są realia bycia dorosłym, brania odpowiedzialności za siebie, poczucia obowiązku. I słuszne jest Twoje spostrzeżenie, że jesteś nieprzystosowawcza [chociaż to brzmi dziwnie], ale masz tą świadomość tego co napisałaś, że inni pracują etc., a Ty odpuściłaś. Sama widzisz to, że miałaś to gdzieś, że o pracę ciężko, że nie miałaś ochoty się zmuszać etc. Nic zatem dziwnego, że terapeuta Ci to pokazała - pokazała Ci to co sama wiesz i widzisz tylko może bardziej dosadnie. Bo zapewne ne byłoby tej całej rozmowy z terapeutką gdybyś np. pracowala dalej i "się męczyła", a w międzyczasie szukała sobie innej pracy i dopiero mając ją, rzuciła poprzednią. Bo można byłoby sobie zadać pytanie - postąpiłabyś tak mając dzieci na utrzymaniu ? Zrezygnowałabyś z pracy gdybyś mieszkała sama i nie miała pieniędzy na czynsz? Poza tym nie ma czegoś takiego jak idealna praca i idealny szef i dostosować się trzeba. Rzadkością jest, że ktoś ma takie szczęście, że pracuje w miejscu, które kocha, ma wspaniałych wszystkich współpracowników, idealnego szefa i jest jak w bajce. Zawsze jest coś nie tak... Coś co można by było zmienić...
"Rzeczywistość leży gdzieś pomiędzy obietnicami wiecznej szczęśliwości a założeniem, że życie będzie koszmarem"
----------------
Krzyk
Avatar użytkownika
Offline
Posty
233
Dołączył(a)
09 sie 2014, 14:16

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Oddział Leczenia Zaburzeń Osobowości i Nerwic - 7F

przez wel2 16 sty 2015, 01:16
dobrze by było jej o wszystkim powiedzieć. może nie tak o WSZYSTKIM bo nie ma aż tyle czasu. Ale o tym co najważniejsze jest dla ciebie. Wyłuskać sobie ze swojego życia dokładnie to co jest dla ciebie najważniejsze.
Pomedytować dzień przed ;-)
jeśli patrzysz na zachowanie drugiego człowieka i nie widzisz w nim piękna jego niezaspokojonych potrzeb, które stara się zaspokoić, to nieuważnie patrzysz.

jeśli mam ochotę krytykować, oceniać, jeśli czuję złość, to jest duża szansa, że patrzę tylko po wierzchu.
Offline
Posty
620
Dołączył(a)
04 gru 2014, 13:12

Oddział Leczenia Zaburzeń Osobowości i Nerwic - 7F

Avatar użytkownika
przez Yvonne 16 sty 2015, 01:16
wel2 napisał(a):
Nie uważam że "ostre" terapeutki są złe, bo są na pewno ludzi którym to pomogło.
Ale sobie myślę, że nie o to chodzi by być "ostrym", że samo w sobie bycie wymagającym to wartość, wydaje mi się że nie.

Podejście terapeutki zależy od tego jaką ma szkołę za plecami i z jakim pacjentem do czynienia. Terapię się dostosowuje do pacjenta - jego temperamentu, osobowości, wartości, zaburzenia, sposobu funkcjonowania i czasem właśnie bycie ostrym jest bardziej wskazane.

Dlaczego najczęstszymi pacjentami, którzy zmieniają terapeutów jak rękawiczki są osoby z borderline ? Zastanów się nad tym.
"Rzeczywistość leży gdzieś pomiędzy obietnicami wiecznej szczęśliwości a założeniem, że życie będzie koszmarem"
----------------
Krzyk
Avatar użytkownika
Offline
Posty
233
Dołączył(a)
09 sie 2014, 14:16

Oddział Leczenia Zaburzeń Osobowości i Nerwic - 7F

przez wel2 16 sty 2015, 01:27
Ja mam się nad tym zastanawiać, po co ?? rzeczy które biją się o moją uwagę jest tysiące ;-)

chodziło mi o to, że metoda, szkoła,... sama w sobie nie jest wartością.
Wartością jest czy pacjent czuje sens takiej metody, takiej relacji, że widzi sen trwać w niej i walczyć, wtedy taka metoda dowodzi swojej wartości.

Szanuje się silne osoby, twarde podejście...
ale samo w sobie bycie wrednym nie jest wartością dla mnie.
Wartością jest czy jest to dopasowane, czy terapeuta dobrze ocenił sytuację i potrzeby pacjenta.

Owszem można zakładać że wszyscy terapeuci mają zajebistą intuicję ale tak nie jest.
jeśli patrzysz na zachowanie drugiego człowieka i nie widzisz w nim piękna jego niezaspokojonych potrzeb, które stara się zaspokoić, to nieuważnie patrzysz.

jeśli mam ochotę krytykować, oceniać, jeśli czuję złość, to jest duża szansa, że patrzę tylko po wierzchu.
Offline
Posty
620
Dołączył(a)
04 gru 2014, 13:12

Oddział Leczenia Zaburzeń Osobowości i Nerwic - 7F

Avatar użytkownika
przez Yvonne 16 sty 2015, 01:35
wel2 napisał(a):Ja mam się nad tym zastanawiać, po co ?? rzeczy które biją się o moją uwagę jest tysiące ;-)

chodziło mi o to, że metoda, szkoła,... sama w sobie nie jest wartością.
Wartością jest czy pacjent czuje sens takiej metody, takiej relacji, że widzi sen trwać w niej i walczyć, wtedy taka metoda dowodzi swojej wartości.

Szanuje się silne osoby, twarde podejście...
ale samo w sobie bycie wrednym nie jest wartością dla mnie.
Wartością jest czy jest to dopasowane, czy terapeuta dobrze ocenił sytuację i potrzeby pacjenta.

Owszem można zakładać że wszyscy terapeuci mają zajebistą intuicję ale tak nie jest.


Ech... Ja powiem tak. Psychoterapia dla mnie jest jak tango dwojga ludzi. I szkoła, metoda etc. to są wartości jeśli doda się do tego odpowiednie cechy terapeuty. Wiadomo, że nie między każdym psychoterapeutą a pacjentem zaiskrzy, ale to jest normalne bo w końcu w każdych relacjach tak jest. Postawą każdej psychoterapii jest relacja, reszta to "dodatki".
W tym pytaniu chodziło mi o to, że bardzo często interpretujemy zachowania terapeutów pod siebie, pod to co nam nie pasuje, przeciw czemu się buntujemy, co nam nie pasuje bo jest bolesne. Wtedy pojawiają się wątpliwości, złość etc. i kończy się to różnie. Kolejne. Żeby ocenić terapeutę czy jego zachowanie to trzeba by było być na miejscu i słyszeć, i widzieć tą całą dynamikę spotkania, a nie tylko opierać się na czyiś wypowiedziach bo one są dobrze "przeczesane" przez aparat poznawczy. I nie tylko.
"Rzeczywistość leży gdzieś pomiędzy obietnicami wiecznej szczęśliwości a założeniem, że życie będzie koszmarem"
----------------
Krzyk
Avatar użytkownika
Offline
Posty
233
Dołączył(a)
09 sie 2014, 14:16

Oddział Leczenia Zaburzeń Osobowości i Nerwic - 7F

przez wel2 16 sty 2015, 01:35
z jednej strony mam wrażenie że wiem o czym mówi bordelka_82,
ale ja nie mam zdiagnozowanego bordealine

więc co ja mam sobie wyobrażać ? jak mam sobie wyobrażać te wszystkie zmienne, zależności.
albo jak mam sobie autentycznie wyobrazić schizofrenię

zresztą ja nie mam żadnej diagnozy od mojej terapeutki więc mogę być może być KAŻDYM ;-)


Ja nie wiem jak to jest zmieniać non stop terapeutkę bo ja tego nie robię w życiu.
I nie doradzam jednoznacznie zmienianie terapeutki.
Tylko ogólnie próbuje różnie patrzeć raz tak a raz siak, rzucam to jedną koncepcję to drugą,
może bordelke coś z tego sobie wybierze a może nie.

taka burza mózgu ;-)

(ale mi się już kręci w głowie - dobranoc :-)

-- 16 sty 2015, 00:41 --

Yvonne, nie jestem specjalistką tylko pacjentką.
i sobie gadam
usiłuję coś pomóc,
generalnie imponuje mi twoje ogarnięcie się
ale ja mam zupełnie inny sposób myślenia :shock:
nie byłabym w stanie zadawać sobie tych wszystkich pytań jakie ty sobie stawiasz. zadać sobie to jedno ale mieć na nie odpowiedzi ? to już jakaś dla mnie abstrakcja abstrakcji, mistyka umysłu ;-)

trochę się czuję jak plazma która zderzyła się z sześcianem :great:

idę spać ;-)

-- 16 sty 2015, 08:27 --

Yvonne, generalnie czułam, ze stawiasz się w opozycji do mnie. Nie wiem czemu.
Bo dyskusja nie toczyła się na mój temat :why:
jeśli patrzysz na zachowanie drugiego człowieka i nie widzisz w nim piękna jego niezaspokojonych potrzeb, które stara się zaspokoić, to nieuważnie patrzysz.

jeśli mam ochotę krytykować, oceniać, jeśli czuję złość, to jest duża szansa, że patrzę tylko po wierzchu.
Offline
Posty
620
Dołączył(a)
04 gru 2014, 13:12

Oddział Leczenia Zaburzeń Osobowości i Nerwic - 7F

przez bordelka_82 16 sty 2015, 10:41
Dużo się tu zadziało kiedy poszłam spać:).
Znosisz to w moim odczuciu bo pisałaś wcześniej o tym, że też słyszysz o tym, że jesteś dziecinna [o ile dobrze pamiętam] etc., więc takich sytuacji jest więcej. Z tego co słyszałam i zaobserwowałam podobnie czynią na 7F - konfrontują Cię z sobą, z Twoimi ograniczeniami.
Zobacz... Miałaś ochotę wyjść co zrozumiałe bo czułaś się urażona i wściekła, zapewne niezrozumiała, ale pomimo to zostałaś jeszcze tą chwilę. Nie spowodowało to tego, że rzuciłaś terapię z dnia na dzień etc. To bardzo ważne, czyli walczysz dalej. Starasz się.


Wiem że moja terapeutka szkoliła się właśnie na oddziale 7f, stąd przypuszczam jej metody
Jej podejrzewam, że nie chodzi o to, aby utwierdzać Cię w przekonaniu o tym, że jesteś beznadziejna, ale raczej pokazać Ci jakie są realia bycia dorosłym, brania odpowiedzialności za siebie, poczucia obowiązku. I słuszne jest Twoje spostrzeżenie, że jesteś nieprzystosowawcza [chociaż to brzmi dziwnie], ale masz tą świadomość tego co napisałaś, że inni pracują etc., a Ty odpuściłaś. Sama widzisz to, że miałaś to gdzieś, że o pracę ciężko, że nie miałaś ochoty się zmuszać etc. Nic zatem dziwnego, że terapeuta Ci to pokazała - pokazała Ci to co sama wiesz i widzisz tylko może bardziej dosadnie. Bo zapewne ne byłoby tej całej rozmowy z terapeutką gdybyś np. pracowala dalej i "się męczyła", a w międzyczasie szukała sobie innej pracy i dopiero mając ją, rzuciła poprzednią. Bo można byłoby sobie zadać pytanie - postąpiłabyś tak mając dzieci na utrzymaniu ? Zrezygnowałabyś z pracy gdybyś mieszkała sama i nie miała pieniędzy na czynsz? Poza tym nie ma czegoś takiego jak idealna praca i idealny szef i dostosować się trzeba. Rzadkością jest, że ktoś ma takie szczęście, że pracuje w miejscu, które kocha, ma wspaniałych wszystkich współpracowników, idealnego szefa i jest jak w bajce. Zawsze jest coś nie tak... Coś co można by było zmienić...


Czy to oznacza że dorosły człowiek musi być całe życie nieszczęśliwy, bo świata i realiów nie zmienię, więc jeżeli nie umiem się zabić to muszę dzien w dzień znosić to czego nie lubie. Chyba nie dam rady tak. Niby mieszkam z mamą, ale chyba można sobie wyobrazić ile dostaję wyrzutów od niej że musi utrzymywać dorosłą córkę, mimo tego że mimo tego że nie pracuję to dokadam się do życia ponieważ mam jakieś tam oszczędności. Ja nie potrafię się dostosować, czy nauczę się tego na terapii?
Yvonne, bardzo podoba mi się twój sposób myslenia, mam nadzieję że dostaniesz się na 7f, chociaż z twoich wypowiedzi widać że ty już duzo wiesz i nie wiem czy ci to wogóle jest potrzebne.. Wogóle to chyba zaśmiecam wątek 7f, bo powinnam iść ze swoim problemem do innego forum, ale tutaj znalazlam osoby które mi dają fajne rady.
wel2,
a może .. skoro możliwości są ograniczone...
postarać się korzystać z tej możliwości jaką daje kontakt z nią
to zawsze jakaś pomoc
zawsze jakiś komentarz, uwaga, wysłuchanie, jakiś inny punkt widzenia,...

... a może zapisać sobie to co ona mówi w specjalnym dzienniczku. wszystkie te najstraszniejsze rzeczy o jakich ona mówi. Po to żeby odciążyć pamięć. Żeby ta pamięć nie musiała tak usilnie nieustannie analizować to co terapeutka powiedziała.
I ten zeszyt w miarę potrzeby mieć przy sobie, zaglądnąć,...
ale dać sobie przestrzeń i czas na odpoczynek.
Bo nie można tak non stop robić sobie w głowie koszmar :( to wypala i może do niczego nie prowadzi


Napewno jakbym miała taką możliwość to bym poszła do kogoś innego, zobaczyć jakie jest podejście innego terapeuty, mimo temu że jak już pisałam moja relacja z obecną terapeutką jest bardzo silna. A co do zapisywania sobie najistotniejszych rzeczy w notesie to nic to nie da bo ja to cały czas mam w głowie i po prostu nie potrafię o tym nie myśleć. Dziś np. mam w glowie że nie mam ochoty iść na kolejną sesję, ale z drugiej strony sobie myślę ze jak zostanę z tym całkiem sama to co wtedy, przecież sama nie potrafię sobie pomóc
Offline
Posty
542
Dołączył(a)
14 sty 2015, 19:53

Oddział Leczenia Zaburzeń Osobowości i Nerwic - 7F

Avatar użytkownika
przez Yvonne 16 sty 2015, 13:15
wel2,
oj oj oj... to wcale nie tak!! Absolutnie nie stawałam przeciwko Tobie, po przeciwnej stronie :great: Strona jest ta sama bo obie chcemy pomóc bordelka_82 :mrgreen:
bordelka_82 napisał(a):Czy to oznacza że dorosły człowiek musi być całe życie nieszczęśliwy, bo świata i realiów nie zmienię, więc jeżeli nie umiem się zabić to muszę dzien w dzień znosić to czego nie lubie. Chyba nie dam rady tak. Niby mieszkam z mamą, ale chyba można sobie wyobrazić ile dostaję wyrzutów od niej że musi utrzymywać dorosłą córkę, mimo tego że mimo tego że nie pracuję to dokadam się do życia ponieważ mam jakieś tam oszczędności. Ja nie potrafię się dostosować, czy nauczę się tego na terapii?


Dokładnie tak. Masz wpływ tylko na niektóre aspekty świata. Na swój świat masz największy wpływ. Nie sprawisz, że nie będzie wojen, głodu, ludzi, którzy wykorzystują, przemocy, chamstwa i tak można wymieniać. Co najwyżej możesz zostać żołnierzem i walczyć w imię pokoju, zaciągnąć się do jakiejś akcji humanitarnej, czy zostać policjantem i łapać bandytów.
Człowiek dorosły musi zdać sobie sprawę z tego, że część rzeczy może zmienić i ma na nie wpływ, a z inną częścią nic nie może zrobić, musi się z nią pogodzić. A to co może zmienić to sam siebie, swoje życie.
Możesz sie nauczyć, ale to zależy od Ciebie - ile z siebie dasz, ile będziesz chciała dać. Nie pustymi słowami, ale czynami. Nie wiecznym buntem, ale pochyleniem się. ;)
"Rzeczywistość leży gdzieś pomiędzy obietnicami wiecznej szczęśliwości a założeniem, że życie będzie koszmarem"
----------------
Krzyk
Avatar użytkownika
Offline
Posty
233
Dołączył(a)
09 sie 2014, 14:16

Oddział Leczenia Zaburzeń Osobowości i Nerwic - 7F

przez bordelka_82 16 sty 2015, 13:26
Ale w jaki sposób człowiek może byc szczęśliwy kiedy ktoś go gnębi, ubliża, kiedy pracuje nic z tego nie mając oprócz kasy na życie, jeżeli praca nie sprawia mu żadnej radości, ba jeżeli życie nie sprawia mu radości. Ile czasu człowiek jest w stanie tak żyć?
Ja się przymuszałam przez ten miesiąc do tej pracy bo miałam nadzieję że wpadnę już w taki dołek z którego nie będę miała siły wyjść i wtedy wezmę te wszystkie tabletki które już mam i skończę ze sobą, no ale nie stało się tak, nadal się męczę, po co?
Offline
Posty
542
Dołączył(a)
14 sty 2015, 19:53

Oddział Leczenia Zaburzeń Osobowości i Nerwic - 7F

Avatar użytkownika
przez Yvonne 16 sty 2015, 13:34
bordelka_82 napisał(a):Ale w jaki sposób człowiek może byc szczęśliwy kiedy ktoś go gnębi, ubliża, kiedy pracuje nic z tego nie mając oprócz kasy na życie, jeżeli praca nie sprawia mu żadnej radości, ba jeżeli życie nie sprawia mu radości. Ile czasu człowiek jest w stanie tak żyć?

Piszesz o sobie?

-- 16 sty 2015, 12:42 --

P.S.
Nikt nikomu nie każe, aby pozwalał sobie na gnębienie,czy ubliżanie [inna sprawa, że niektórzy są nadwrażliwi i źle interpretują pewne zachowania].
Jakoś doświadczenie trzeba zdobyć. Rzadko się zdarza, aby ktoś dostał wymarzoną pierwszą prace zaraz po studiach. Jeszcze idealną. O... czasem tak informatycy mają, że są "łapani" jeszcze w trakcie studiów, ewentualnie inne "techniczne" spece.
Życie od czegoś trzeba zacząć...
"Rzeczywistość leży gdzieś pomiędzy obietnicami wiecznej szczęśliwości a założeniem, że życie będzie koszmarem"
----------------
Krzyk
Avatar użytkownika
Offline
Posty
233
Dołączył(a)
09 sie 2014, 14:16

Oddział Leczenia Zaburzeń Osobowości i Nerwic - 7F

przez bordelka_82 16 sty 2015, 14:02
Tylko że ja nie zaczynam swojej kariery, już pracowałam, tylko ze z każdej pracy albo sama się zwalniam, albo mnie wywalają. Skończyłam studia i chyba wtedy moje mrzonki o wspaniałym zyciu się skończyły, ponieważ w żaden sposób nie mogłam znaleźć pracy w księgowości a tego się uczyłam, a jak już dostałam to okazało sie że ze studiów niewiele pamiętam, a pseudo koleżanki z pracy oprócz pokazania mi co mam robić, na moje pytania odnośnie tego co same robią, albo pokazania mi czegos więcej, nie miały ochoty. W końcu po roku szef zorientował się że ja prawie nic nie robię i mnie wywalił i wtedy trafiłam do psychiatry, bo te zwolnienie nie było miłe. Ale jakby nie było w moim cv w doświadczeniu są same prace biurowe, taka platanina róznych, krótkookresowych momentów pracy, i jak wysyłam takie cv do sklepu bądź na produkcje to wogóle nie ma odezwu, a jak staram się o pracę w biurze to oni widząc moje doświadczenie też mnie nie chcą, wiadoma rzecz. I co ja w takiej sytuacji mam zrobić?
Offline
Posty
542
Dołączył(a)
14 sty 2015, 19:53

Oddział Leczenia Zaburzeń Osobowości i Nerwic - 7F

przez wel2 16 sty 2015, 14:36
ja dziś już nie nadążam :-)
za dużo do czytania.
idę spać :)
dostałam dziś leki przeciwdepresyjne na koncentrację. zobaczymy czy mi pomoże :twisted: :great:

Yvonne, no tak to zrozumiałam, nie dość że w opozycji to jeszcze z wyższością, jakbym była jakimś głupim cielakiem.
Pewnie powinnam się pogodzić ze swoją tępą głową, a co najmniej nie udzielać się w temacie który jest za trudny do pojęcia dla mnie.
ObrazekObrazek

człowiek na pewnym poziomie intelektualnym nie powinien się w ogóle odzywać, żeby się nie pogrążać. Chyba że humanitarnie pozwoli innym ludziom czuć się lepiej z powodu ich inteligencji :8):

-- 16 sty 2015, 13:40 --

w tym wątku czuję się jak w jakiejś sali tortur
Obrazek
jeśli patrzysz na zachowanie drugiego człowieka i nie widzisz w nim piękna jego niezaspokojonych potrzeb, które stara się zaspokoić, to nieuważnie patrzysz.

jeśli mam ochotę krytykować, oceniać, jeśli czuję złość, to jest duża szansa, że patrzę tylko po wierzchu.
Offline
Posty
620
Dołączył(a)
04 gru 2014, 13:12

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do