Witam wszystkich gorąco ...

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Witam wszystkich gorąco ...

przez suavemente_besame 21 lip 2007, 11:25
witam.
Na imię mi Monika.... Monika Wioletta Maria [tzn.samotny fiołek napawa radością]
Mam 18 lat i mimo tak młodego wieku mam depresje i nerwice... problemy z bezsennoscia i problemy z normalnym zyciem. Moje problemy zaczely sie juz od 3 roku zycia kiedy to moj ojciec odszedl od nas do swej kochanki i znia zalozyl rodzine. Tak bardzo go kochalam,ze uciekalam do niego ... przyjedzalam tam ale nigy nie bylam mile widziana.. przez jego zoneczke. Ale to byl poczatek problemow. Pozniej klopoty finansowe,ktore trwaja po dzi dzien,problemy ze spadkiem i klocaca sie rodzina,pobica,zastraszenia itd. zylam w ciaglym strachu przed rodzina albo nawet przed nowymi facetami mojej mamy. pozniej przyszla kolej na szykanowanie w szkole... juz w podstawowce bylam gorsza bo nie mialam pieniedzy i nie mialam ojca.. eh dzieci potrafia byc bezlitosne... i tak sie to ciagnelo do gimnazjum. zaczelam bac sie ludzi. eh nadszedl czas milosci. Moja pierwsza milosc odszedl ode mnie do swojej kochanki ... okazalo sie ze przez miesiac naszego zwiazku mnie zdradzal az wkoncu zostawil. nadeszla pozniej kolej na kolejnego faceta. Z nim przezylam swoj pierwszy raz [odrazu mowie ze to byl wielki niewypal] po wszytskim kazal mi sie ubierac i wyjsc a na nastepny dzien poprostu odszedl zrywajac ze mna. Poznalam pozniej faceta o 11 lat starszego ... spragniona bylam czyjejs bliskosci,kogos kto sie mna zaopiekuje. pomyslalam ze skoro jest dorosly to nie zabawi sie moimi uczuciami. mylilam sie. kiedy nie chcialam isc z nim do lozka upil mnie i zgwalcil. pozniej kazal mi to robi. balam sie a jednoczesnie czulam sie winna. bylam glupia. zeby to jakos zniesc wmawialam sobie ze jest mi dobrze i lubie to robic. lecz doszlo do tego ze prawie na nic mi juz nie pozwalam i mnie szantazowal. odeszlam. on jednak nie dawal mi spokoju,wciaz dzwonil,wysylal listy z pogrozkami i mnie sledzil. i tu pojawil sie moj niby obronca. dzieki niemu tamten przesta mnie nachodzic i sledzic... ah,zakochalismy sie w sobie. przez pierwsze 3 miesiace czulam sie jak w niebie... poprostu czulam ze to milosc. jednak chcial czegos w zamian. sex. bylam tak zdesperowana ze oddalam mu sie,czulam ze bez niego nie przezyje. i kochalam sie z nim choc sex nie sprawial mi przyjemnosci. z czasem spotykal sie ze mna tylko po to ... kazal mi to robi nawet jak nie chcialam . bywalo ze podczas sexu plakalam. wkoncu odszedl mowiac ze bylam tylko jego zabawka i ze jestem dziwka... chodzil ze mna do szkoly wiec wszyscy wiedzieli co mi zrobil i wszyscy do dzis smieja sie ze mnie.A ja nie potrafilam przestac go kochac. Teraz jestem w zwiazki z bardzo milym i dobrym chlopakiem . lecz tak bardzo sie boje,ze juz nie potrafie pokochac i nie potrafi odczuwac fizycznej przyjemnosci. jestem z nim ale nasz zwiazek wyglada bardziej jak przyjazn. boli go to jak sie zachwouje ale choc chce to nie potrafie. potrzebuje milosci ale sama nie potrafie jej juz dac. czuje sie tak jakbym sie wypalila.... teraz sie zaczelam leczyc. mam za soba dopiero jedna wizyte u psychologa. on jest przy mnie i mnie wspiera. moze z czasem go pokocham? hmm kto wie? boje sie ze juz nigdy nie wyjde z depresji i nigdy nie pozbede sie nerwicy ....m :( :( :(
codziennie czuje lek w sercu i kamien na duszy ... placz dlawi mnie w gardle.... BOJE SIĘ :!: :!: :!: :!:
suavemente_besame
Offline

przez suavemente_besame 21 lip 2007, 13:31
dzięki mam nadzieje ze tak bedzie
boje sie jednak tego zwiazku bo on tez ma problemy z samym soba. bywa agresywny i bardzo zmienny,ale nie chce isc sie leczyc bo mowi ze jest wszytsko ok. swego czasu sie cial tak jak ja i probowal sie zabic wiec on napewno tez ma problem z psychika. czy dwie chore osoby moga byc w zwiazku szczesliwe?
suavemente_besame
Offline

przez suavemente_besame 21 lip 2007, 16:15
aly czas probuje mu uswiadomic ze cos z nim nie tak,zeby hcociaz na probe poszedl. on wciaz powtarza dobrze,ale i tak nie idzie. nie wiem co robic. czy walczyc czy uciec? boje sie ze przy nim moj stan sie pogorszy :(
suavemente_besame
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Dzwoneczek 21 lip 2007, 19:48
suavemente_besame ja mam 16 lat i kiedy weszlam na to forum ludzie pomogli mi i nazwali moje problemy.. wiesz ze nadac problemu nazwe to polowa sukcesu? mam depresje i samookaleczam sie... moj ojciec co dizen przychodzi do domu pijany, sa klotnie, bija nas i mame... sama boje sie ze w moim zyciu sie tez tak kiedys wydarzy... Lzy mi polecialy kiedy przeczytalam co napisalas.... Tez mam na imie monika wiesz? wydawalo mi sie przez ostatnie 2 lata ze znaczenie mojego, naszego, imienia jest moim przeznaczeniem... chciala bympodejsc uscisnac cie, potrzymac za reke wesprzec.. ale moge tlyko napisac kilka slow....
suavemente_besame napisał(a):potrzebuje milosci ale sama nie potrafie jej juz dac. czuje sie tak jakbym sie wypalila....


Mysle, ze poprostu potrzebujesz czasu. Wierze ze twoja dusza placze... Ale czas powoli wyjmie ten ciern ktory masz w serduszku. Ciesze sie ze masz przy sobie kogos kto jst dla ciebie dobry. Pamietaj rozmawiaj z nim szczerze, i czesto. Ja tez zaczynam od wrzesnia chodzic do psychologa wiec wieze ze nam sie uda :) bede trzymac za ciebie kciuki.

suavemente_besame napisał(a):aly czas probuje mu uswiadomic ze cos z nim nie tak,zeby hcociaz na probe poszedl. on wciaz powtarza dobrze,ale i tak nie idzie. nie wiem co robic. czy walczyc czy uciec? boje sie ze przy nim moj stan sie pogorszy Sad



Mysle ze to dla niego bardzo delikatna sprawa. Mysisz powolutku, stopniowo rozmwawiac z nim o tym i powiedziec, zeby np. poszedl na 5 spotkan a pozniej powie ci czy mu pomogly, jesli tak niech chodzi dalej , jesli stwierdzi ze nie to nie. tlyko nie zmuszaj go do niczego. Moze warto tez isc na jakas terapie razem? moze on poprostu wstydzi sie i nie chce isc sam ? przemysl to


to takie kilka slow dla Monisi od monisi. Sciskam cieplutko:* trzymaj sie :)
To nie tak, że boję się umrzeć. Po prostu nie chciałbym być w pobliżu, kiedy to się stanie....
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
18 lip 2007, 18:21

przez suavemente_besame 21 lip 2007, 23:22
Dzwoneczek dziękuje ci.
co do znaczenia naszego imienia też tak myślałam że jest to naszym przeznaczeniem i chyba nadal tak mysle. Kiedyś wróżka powiedziała,że wielu będzie mężczyzn w moim życiu ale żadnego kochać nie będę. boje się że już nie zaznam milości :( W tym wszyskim wiem,że przez moja chorobe nie cierpie sama ale i ludzie wokół mnie... np. moja mama... choć mówi że nie obwinia siebie za to co sie stało ze mną to jednak to robi i widze jak płacze bo nie potrafi mi pomóc. :roll: Ciesze sie ze ja mam bo przynajmniej moge powiedziec co mnie dreczy ... Co do ojca to fakt nie miałam go więc nie przychodził pijany,ale za to faceci mojej mamy tak ... jeden nawet próbował mnie molestwoać jak byłam mała... ale dzięki Bogu mama w pore wyrzuciła go z domu :!: Co do samookaleczania też przez to przechodziłam i teraz blizny na rękach przypominają mi o tym. Przyznam się że nadal mnie ciągnie do tego w chwilach najgorszego załamania ale próbuje myśleć o mamie i o moim chłopaku.
Chciałabym aby ktoś taki jak ty Dzwoneczku był obok mnie i na codzień mnie wspierał ;) Jednak pokrewieństwo imion coś daje ;*
suavemente_besame
Offline

przez Dzwoneczek 22 lip 2007, 13:28
suavemente_besame napisał(a):Kiedyś wróżka powiedziała,że wielu będzie mężczyzn w moim życiu ale żadnego kochać nie będę. boje się że już nie zaznam milości Sad


suavemente_besame kiedys jak bylam u wrozki przepowiedziala mi ze w wieku 15 lat dostane raka piersi i odetna mi ja. Bo podobno odziedzicze ta chorobe po prababce. Mialam wtedy 13 lat. Balam sie cholernie. Wiedzialm ze ona " niby ustrzeze mnie od tej choroby bo wczensije mi powiedziala". Potem pytalam ja o milosc. powiedziala ze znajde pierwszego chlopaka w wieku 23 lat i bede z nim szczesliwa. Tymczasem ja od poltora roku mam wspanialego chlopaka z ktorym jestem szczesliwa. Przestalam wierzyc we wrozki kiedy uslyszalm od niego kocham. Moze te powody wydzadza ci sie blache ale NIE WIERZ WROZCE I NIE PRZJEMUJ SIE TYM .



suavemente_besame napisał(a):co do znaczenia naszego imienia też tak myślałam że jest to naszym przeznaczeniem i chyba nadal tak mysle


Co do przeznaczenia. Mysle ze To my jestesmy odpowiedzialni za nesze zycie i to co przed nami. to my kreujemy nasza rzeczywisctosc i my ja tworzymy. jesli pisane bylo isc ci w prawo a ty pojdziesz w lewo to co sie stanie? Nic... Bo to ty jestes odpowiedzialna za swoje zycie i ty robisz z nim co chcesz. Tylko ty wybierasz farby tak, aby namalowany przez ciebie Obraz Zycia na koniec wygladal tak... jak ty tego chcesz.

Pozdrawiam cie skarbie :* trzymaj sie cieplutko.
To nie tak, że boję się umrzeć. Po prostu nie chciałbym być w pobliżu, kiedy to się stanie....
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
18 lip 2007, 18:21

przez suavemente_besame 22 lip 2007, 16:33
Moje imie stało się moim przekleństwem ... wreszcie zostałam całkiem sama.
mój chłopak który jeszcze wczoraj zarzekał że mi pomoże dziś odszedł ode mnie.... powiedział,że nie da rady zKiedy przeczytałam smsa od niego wpadłam w taka histerie że dopiero tabletki mnie uspokoiły. Jednak siedze teraz odretwiała,mam łzy w oczach i myśle o tym jak cudnowa jest śmierć. poraz kolejny zaufałam,poraz kolejny oddałam serce i poraz kolejny zostałam odzucona... co ze mną jest nie tak? czy ja jestem zła?
suavemente_besame
Offline

przez Dzwoneczek 22 lip 2007, 18:14
suavemente_besame napisał(a):Moje imie stało się moim przekleństwem ... wreszcie zostałam całkiem sama.
mój chłopak który jeszcze wczoraj zarzekał że mi pomoże dziś odszedł ode mnie.... powiedział,że nie da rady zKiedy przeczytałam smsa od niego wpadłam w taka histerie że dopiero tabletki mnie uspokoiły. Jednak siedze teraz odretwiała,mam łzy w oczach i myśle o tym jak cudnowa jest śmierć. poraz kolejny zaufałam,poraz kolejny oddałam serce i poraz kolejny zostałam odzucona... co ze mną jest nie tak? czy ja jestem zła?


Oh.. Moja biedna monisia.. :cry: :cry: :cry: :cry: nawet nie moge cie uscisnac... Coz moge ci doradzic? Chyba tylko to zebys sie nie poddawala.... Bedziemy cie wspierac i rozmwiac. przychodzdo na bo czekamy niecierpliwie. Mysle ze nie szukaj teraz pospiesznie milosci. tA PRAWDZIWA I USKRZYDLAJACA PRZYJDZIE SAMA.

Pozdrawiam mocno trzymaj sie kochanie :*
To nie tak, że boję się umrzeć. Po prostu nie chciałbym być w pobliżu, kiedy to się stanie....
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
18 lip 2007, 18:21

przez Amy Lee 23 lip 2007, 11:09
suavemente_besame napisał(a):Dzwoneczek dziękuje ci.
co do znaczenia naszego imienia też tak myślałam że jest to naszym przeznaczeniem i chyba nadal tak mysle. Kiedyś wróżka powiedziała,że wielu będzie mężczyzn w moim życiu ale żadnego kochać nie będę. boje się że już nie zaznam milości :(

Sie nie chodzi do wróżki, nunu!

A zauważyłam, że bardzo dużo pań na forum nosi to imię. Ale nerwica chyba nie z tego się bierze :shock:

Pozdrawiam cieplutko,
witaj na forum!
na pewno sobie poradzisz ze swoimi problemami!
Amy Lee
Offline

przez dominika75 23 lip 2007, 14:05
Suavemente_besame- witaj na formum.
Twoja historia jest bardzo smutna. Przykro mi, że po raz kolejny zawiodlaś się na miłości. Myślę, że jednak przede wszystkim powinnaś się skupić na tym żeby złapać życiowy dystans. Wiem że to ogromnie ciężkie, ale może z pomoca psychologa będzie łatwiej. Sama tez walcze z depresją i nerwicą lękową. Też jestem sama, bo nie mam szczęścia do mężczyzn. Ale myślę, że my kobiety depresyjne za bardzo pragniemy tej miłości, za bardzo nam na niej zależy, na tym żeby byc kochanym i akceptowanym - to nasz ogromny problem. Mężczyźni albo tego nie rozumieją, albo się boją tak wielkiej odpowiedzialność, albo po prostu w okrutny sposób nas wykorzystują.
Jednak wierzę w to że kiedyś spotkamy naszą bratnią duszę, tego kogoś bliskiego i wartego naszej miłości. Czego Tobie jak i sobie życzę
Trzymaj się! Buziaczek!
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
21 maja 2007, 13:39
Lokalizacja
RZESZÓW

przez suavemente_besame 23 lip 2007, 15:21
dominika75
oh oby tak bylo ... bo juz mi sie naprawde robi ciezko.

dominika75 napisał(a):Ale myślę, że my kobiety depresyjne za bardzo pragniemy tej miłości, za bardzo nam na niej zależy, na tym żeby byc kochanym i akceptowanym - to nasz ogromny problem. Mężczyźni albo tego nie rozumieją, albo się boją tak wielkiej odpowiedzialność, albo po prostu w okrutny sposób nas wykorzystują.


myśle że wykorzystują naszą słabość,że igrają na uczuciach. Wiedzą że jesteśmy słabe duchowo,że potrzebujemy wsparcia... więc udają pokrzywdzonych przez los abysmy im pomogli i wtedy nas wykorzystują. Czy kiedykolwiek zaufam? choć w sumie bardziej się boje że znów wpadne w sidła takiego mężczyny. że moje pragnienie bycia kochanym mnie doprowadzi do zguby :cry:
suavemente_besame
Offline

Avatar użytkownika
przez lovefoxxx 23 lip 2007, 15:56
ciesz się, że go masz. ja byłam przez rok z chłopakiem... niewytrzymał mojego ciągłego płaczu... zdradzał mnie... ech... a ja potrzebuję kogoś bliskiego. to okropne kiedy tak bardzo się chce, a nie potrafi...
popchnij mnie w stronę życia...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
92
Dołączył(a)
23 lip 2007, 14:35
Lokalizacja
przestrzeń między Sopotem a Gdańskiem

przez suavemente_besame 23 lip 2007, 17:43
lovefoxxx ja już nie mam chłopaka... przeraził się mojej choroby.
nie mam też przyjaciół,nie mam nikogo...
suavemente_besame
Offline

Avatar użytkownika
przez lovefoxxx 23 lip 2007, 19:08
mnie mój poinformował na gadu-gadu. wiesz... ja też dość długo nie miałam nikogo. ale zmusiłam siebie do rozmowy z ludźmi, wtedy znalazłam przyjaciół... albo raczej oni znaleźli mnie. uszy do góry! na pewno wszystko się ułoży! (chciałabym wierzyć, że u mnie również...)
popchnij mnie w stronę życia...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
92
Dołączył(a)
23 lip 2007, 14:35
Lokalizacja
przestrzeń między Sopotem a Gdańskiem

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do