Sam nie wiem co mi jest...

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Sam nie wiem co mi jest...

przez lordJim 18 cze 2007, 20:34
Witam!

Sam nie wiem co mi dokładnie jest. Od jakiegoś czasu dzieją się ze mną dziwne rzeczy. Postaram się je wypunktować:

1. Dość często odczuwam bóle brzucha i ból w okolicach krocza. Zauważyłem nasilenie tych bóli w sytuacjach stresowych i w momentach, gdy długo przebywam w odosobnieniu np. uczę się do sesji...
2. Od dłuższego czasu bardzo stresuję się każdym kolokwium, czy egzaminem. Ciągle myślę o uczelni i studiach. Boję się, że coś zawalę, a jednocześnie przejmuję się każdą "czwórką plus".
3. Zupełnie nie mogę się niczym zainteresować. Moje dawne pasje jakoś mnie już nie pociągają. Z trudem przychodzi mi mobilizacja do czegokolwiek.
4. Nie bardzo widzę sens w życiu. Po części moje przygnębienie spowodowane jest wymienionymi wyżej objawami. Cały czas jestem smutny, miewam myśli samobójcze. Dużo myślę o śmierci.
5. Często bez powodu czuję się bardzo zmęczony. Nie raz zdażyło mi się przysnąć na zajęciach.
6. Po prawie czterech latach przerwy znów zacząłem palić.
7. Czuję, że tracę moją wiarę.
8. Izoluję się od innych ludzi. Straciłem zaiteresowanie poważniejszymi związkami.

W najbliższym czasie mam zamiar spotkać się z psychologiem lub psychiatrą (sam nie wiem do którego iść najpierw). Nie wiem tylko czy sam sobie nie "wymyśliłem" całego problemu. Z drugiej strony z trudem przychodzi mi normalne funkcjonowanie. Miałem szereg nieprzyjemnych sytuacji w przeszłości (przerwane studia, dziewczyna, dość bolesna choroba, konflikty w domu) wydawało mi się, że jakoś sobie z tym wszystkim radzę...
Pamiętam, że podobne objawy - tylko o znacznie mniejszym nasileniu - towarzyszą mi od 3-4 lat. Nie bardzo wiem co powinienem zrobić. Wizyta u psychologa to już postanowione, ale nie wiem co dalej... Czy mówić o tym rodzicom, znajomym. Cały czas czuję się niepełnowartościowy z powodu moich problemów.
lordJim
Offline

Avatar użytkownika
przez Mona75 19 cze 2007, 02:30
Fajnie, że postanowiłeś iść do psychologa, tam dowiesz się co dalej robić. Nie wiem na ile wyrozumiałych masz rodziców i znajomych, na początku pewnie będzie trudno, ale potem pójdzie z górki. O mojej chorobie wie rodzina i znajomi. Reakcje były różne, ale teraz wszystko jest w normie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
601
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:19
Lokalizacja
Wrocław

przez lordJim 19 cze 2007, 14:08
Dzięki za odpowiedź. Cóż jeśli chodzi o reakcję znajomych i rodziny to u mnie też może być różnie. Na razie trochę "ściemniam" rodzicom - mówię, żeby się nie martwili i że będzie ok.

Jestem już po wizycie u psychiatry i podobno mam depresję... Na ewentualną terapię zdecyduję się chyba dopiero po wakacjach. Na razie dosłałem tabletki - Seronil 20 mg. Zobaczymy po tygodniu jak się będę czuł.

Swoją droga to trochę przykre, że jakiś związek chemiczny (a raczej jego niedobór) w tak dużym stopniu determinuje to kim jesteśmy. Podobnie wzorce wyniesione z domu, wychowanie itp. Mylałem, że mam większą kontrolę nad swoim życiem. Rozczarowałem się.
lordJim
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez inez3 19 cze 2007, 14:48
lordJim witaj! no niestety tak to bywa. a czemu chcesz odlozyc terapie na po wakacjach? moim zdaniem powinienes isc jak najszybciej, bo nawet przy lekach moga sie zdarzyc gorsze chwile.

co do lekow, nie wiem jak to jest z seronilem, ale wiem, ze wiekszosc antydepresantow zaczyna dzialac dopiero po 2 czy 3 tyg., wiec moze byc roznie.

moim zdaniem nie zwlekaj z terapia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

przez lordJim 19 cze 2007, 15:08
Czemu po wakacjach? Cóż, chciałbym wrócić do domu i trochę odpocząć. W Krakowie tylko studiuję, a gdybym chciał zostać na wakacje to pewnie musiałbym pracować - a raczej nie jestem teraz w stanie... Pani doktor powiedziała mi po za tym, że możliwe, że wystarczy tylko kuracja farmakologiczna, bo cytuje "jakoś sobie radzę". Zobaczę jak będzie działać lek. I tak nie uda mi się załapać na terapię w czerwcu, więc na razie i tak niewiele mogę zrobić. Poczekamy, zobaczymy.

Pozdrawiam!
lordJim
Offline

Avatar użytkownika
przez inez3 19 cze 2007, 16:20
lordJim, aha, skoro tak to dobrze. wazne jest to co lekarz mowi, my tylko mozemy podtrzymywac na duchu i dawac rady.

pozdrawiam i glowa do gory :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

przez lordJim 20 cze 2007, 12:45
Również pozdrawiam :)

Rozmawiałem wczoraj z moim bardzo dobrym kumplem - powiedziałem mu, że mam depresję i że zacząłem brać leki. Trochę rozczarowałem się jego reakcją. Owszem nie zbagatelizował tego co powiedziałem, wypytał się dokładnie co się dzieje, próbował mi jakoś pomóc. I właśnie to mnie trochę zmartwiło. Powiedział bowiem, że on też ma takie stany i że to normalne, tylko ja się za bardzo tym przejmuje i teraz jeszcze niepotrzebnie tracę czas na szukanie przeczyn tego wszystkiego. Oczywiście wiem, że nie ma racji - bo wiem lepiej od niego jak się czuję itp. Tylko zastanowiło mnie czy faktycznie przypadkiem sam nie traktuję tego za poważnie, czy teraz nie będę "szukał wymówek" w mojej depresji... Rozwiązaniem wydaje mi się akceptacja tego wszystkiego co się dzieje i próba życia z "tymi wszystkimi myślami". Tylko tak trochę żal tych chwil, które tracę.
lordJim
Offline

przez Pstryk 20 cze 2007, 20:49
Witaj na forum lordJim.

lordJim napisał(a):niepotrzebnie tracę czas na szukanie przeczyn tego wszystkiego.


Niepotrzebnie? Gdyby tak było, to żyłbyś sobie zdrowo i kolorowa - tak ja Twój kumpel, który też niby tak ma, ale się tym nie przejmuje. Zastanawiam się kogo usiłujesz przekonać, że wszystko ok? Siebie czy resztę świata?
Pozdrawiam
Pstryk
Offline

przez lordJim 20 cze 2007, 21:05
Witam!

Nikogo nie chcę do niczego przekonywać. Sam wiem, że nie jest dobrze i potrzebna mi pomoc. Tylko chodzi o to, że z rozmów z moimi znajomymi wynika, że oni raczej nie rozumieją co się ze mną dzieje. Druga sprawa, nie chcę żeby ktokolwiek jakoś się nademną litował, wystarczy, że sam się nad sobą użalam :) Uwierz mi na prawdę chciałbym żyć bez tych wszystkich dołów, poczucia bezsensu i samopotępiania, bez strachu i ciągłego uczucia jakbym miał zaraz zwymiotować. Ale mam problem z akceptacją swojej 'przypadłości', nie chcę sam podpinać sobie etykietki 'kogoś gorszego'. Nie chcę wmawiać sobie, że jest gorzej niż jest w rzeczywistości. Właściwie trudno mi opisać to co myślę... Odkąd pamiętam było ze mną różnie, ale dopiero od niedawna wszystko się nasiliło. Trudno mi w jednej chwili spojrzeć na to w kategoriach choroby.
lordJim
Offline

przez Pstryk 20 cze 2007, 21:31
Słoneczko, nie możesz oczekiwać od innych, tzw. "zdrowych", że zrozumieją, co się dzieje. Skąd oni mogą to wiedzieć? Nie doświadczają tych problemów.

lordJim napisał(a):mam problem z akceptacją swojej 'przypadłości', nie chcę sam podpinać sobie etykietki 'kogoś gorszego'. Nie chcę wmawiać sobie, że jest gorzej niż jest w rzeczywistości.


Rozumie, że masz problem z akceptacją tego co się dzieje, choćby dlatego, że i dla Ciebie jest to "nowość". Czujesz się zagrożony, ale w żadnym przypadku nie jesteś gorszy od kogokolwiek - nawet "zdrowych"! Takie myślenie jest błędem, ponieważ prowadzi do udawania przed sobą, że wszystko jest ok. To oznacza, że choroba wygrywa. To bzdura, że ludzie z zaburzeniami psychicznymi są gorsi. Niby dlaczego?
A jak nie jesteś pewien co to jest, to poradź się specjalisty.
Pstryk
Offline

przez lordJim 20 cze 2007, 22:38
Dziękuję za odpowiedz.

Ze specjalistą już rozmawiałem - diagnoza: depresja. Czy jestem gorszy? Sam nie wiem. Spotykałem się z różnymi zdaniami na temat ludzi chorych na depresję - trudno się nie sugerować... Z resztą może całkiem niedawno różnież zbyt ostro oceniałem ludzi z problemami. Przyznaję, że funkcjonuje u mnie trochę zafałszowany obraz człowieka tzn. bardziej cenię ludzi silnych, inteligentnych i radzących sobie z życiem. Cóż, tak też 'świat' patrzy i wartościuje ludzi, takie osoby po prostu zwykle wydają się niezwykłe i atrakcyjne. Wiem, że to nie w porządku. O ile w stosunku do innych dość łatwo mi być wyrozumiałym, gorzej jest gdy próbuję myśleć o sobie - wtedy jestem bardzo surowy.

Przynaję ciężko mi teraz znaleźć jakąś wartość w tym co się dzieje. Przewartościowało się wszystko na czym chciałem budować moje życie. Dosłownie wszystko. To co czuję, niezbyt orginalnie, nazwę pustką. Nie wiem jak mam żyć, co dalej robić, o co warto walczyć. Byłem (jestem?) osobą wierzącą, ale jakoś teraz nie widzę w tym sensu. Czuję 'nieznośną lekkość bytu', tak jakby nic nie miało znaczenia. Nie będę się rozpisywał, bo wiem, że to nic 'wyjątkowego' u osób z depresją. Po za tym wiem, że to nieprawda, ale nie mogę myśleć inaczej.

Co do udawania to masz rację. Sam za długo na siłe chciałem udawać, że wszystko jest w porządku. Tyle czasu i okazji straciłem. Wiem, że wszystko jest do nadrobienia, ale wiem też że nie będzie to proste.

Jeszcze raz dzięki!
lordJim
Offline

Avatar użytkownika
przez Mona75 21 cze 2007, 00:54
Nie jesteś gorszy, jesteś jedyny w swoim rodzaju, wyjątkowy, pamiętaj o tym
Avatar użytkownika
Offline
Posty
601
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:19
Lokalizacja
Wrocław

przez nitka 21 cze 2007, 01:20
lordJim jeśli chcesz sie wybrac na terapie poszukaj w swoim mieście moze jest oddział dzienny na który mógłbyś chodzić na terapię? ale żeby się tam dostać trzeba sie wcześniej zarejestrować, więc lepiej zrob to juz teraz to moze cię przyjmą akurat na sierpien albo wrzesien?


lordJim napisał(a):Mylałem, że mam większą kontrolę nad swoim życiem. Rozczarowałem się.

Rozczarowałem? Powiedziałeś, że Twoj kumpel przyznał że też ma takie stany. Ale kto ma większa kontrolę nad sobą, ten który zdaje sobie z nich sprawę i szuka pomocy czy ten który je przyjmuje jako rzecz normalną i czeka az choroba sie rozwinie?? Myślę, że jesteś rozsądny i bardzo dobrze, że poszedłeś po pomoc.
Co do leków, czasem trzeba wielu popróbować zanim się trafi na odpowiedni. A jeśli zaczną pomagać to nie myśl, że jest to jak APAP, łyk i po bólu. Bo z tego co widzę Twoje problemy biora sie nie tylko z chemii ale i z myśli. Polecam terapię!! Z całego serca polecam ;)
Pozdrawiam!!!!
"To jest szczęśliwy dzień. Bo otworzyłam oczy, poruszyłam ręką, bo mam coś do zrobienia i mogę mówić..."
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
13 sty 2007, 11:09

przez lordJim 21 cze 2007, 12:53
Na początku dziękuję wszystkim za odzew!
Nie jesteś gorszy, jesteś jedyny w swoim rodzaju, wyjątkowy, pamiętaj o tym

Pamiętam, tylko czasami ta wyjątkowość męczy :smile: Postaram się nabrac trochę dystansu do samego siebie.
dżejem napisał(a):stawiasz sobie zbyt wiele celów na smym początku drogi [bo poznanie diagnozy jest takim początkiem niewątpliwie]. Skup się przede wszystkim na tym, by zaakceptować fakt swojej choroby. Łatwe? Niem nie łatwe.

Faktycznie niełatwe :? Zawsze trudno mi było zaakceptować jakąś swoja słabość. Ale masz chyba rację zbyt dużo chcę osiągnąc 'na starcie', bo chciałbym jak najszybciej zacząć normalnie funkcjonować - zwłaszcza, że jest sesja.
dżejem napisał(a):I nie kieruj się tm, co inni mają do powiedzenia na temat depresji, jeżeli nie są albo:
a) psychiatrą lub psychologiem
b)chorym na depresję.

Postaram się. Zawsze byłem podatny na opinie i wpływy. Czas w takim razie to zmienić. Zwłaszcza, że czeka mnie jeszcze rozmowa z rodzicami. Nie chcę tego załatwiać prze telefon, dlatego poczekam jeszcze tydzień zanim się z nimi zobaczę.
nitka napisał(a):lordJim jeśli chcesz sie wybrac na terapie poszukaj w swoim mieście moze jest oddział dzienny na który mógłbyś chodzić na terapię? ale żeby się tam dostać trzeba sie wcześniej zarejestrować, więc lepiej zrob to juz teraz to moze cię przyjmą akurat na sierpien albo wrzesien?

Dziękuję za radę. Mam zamiar zapiasać się już teraz na jakiś termin powakacyjny. W moim mieście nie ma sensu zaczynać terapi, bo mógłbym na nią uczęszczać tylko dwa-trzy miesiące. A to chyba za mało.
nitka napisał(a):Myślę, że jesteś rozsądny i bardzo dobrze, że poszedłeś po pomoc.

Też tak uważam :smile: Żałuję tylko, że nie pomyślałem o tym wcześniej. Może wiele spraw w moim życiu wyglądało by teraz inaczej. Coż, jak mówią, lepiej późno niż wcale.
nitka napisał(a):Bo z tego co widzę Twoje problemy biora sie nie tylko z chemii ale i z myśli. Polecam terapię!!

Też to zauważyłem. Miałem kilka bardzo nieprzyjemnych przeżyć w przeszłości - kiedyś może o tym napiszę - myślę, że miały one duży wpływ na to kim teraz jestem. Terapia to w moim wypadku bardzo dobry pomysł, na początku nie chciałem się z tym zgodzić, ale teraz faktycznie nie widzę innego wyjścia.

Pozdrawiam!
lordJim
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do