No to kolej na mnie...

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

No to kolej na mnie...

przez gosiaczek** 15 cze 2007, 18:13
cześć wam .Jestem tu pierwszy raz... bardzo się cieszę że znalazłam to forum.... świadomość że nie jestem odosobnionym przypadkiem działa pokrzepiająco.....hm... kiedy poczułam ze coś jest nie tak..... trudno powiedzieć... pierwszy atak, jeśli mogę tak to nazwać miał miejsce 2 lata temu albo połtora... byłam z chłopakem u koleżanki, była noc... psiapsióła zaczęła opowiadać o duchach, jej zmarłej babci, jakieś paranormalne historie... i się zaczęło...dostałam takiej schizy że myślałam ze zaraz umrę i dołącze do owej babci.... czegoś takiego nigdy wcvześniej nie miałam... przeogromny strach, zanik czucia własnego ciała, czułam się jakbym miała zaraz ulecieć w przestworza.... usiadłam chłopakowi na kolanach i powtarzałam jak w transie... ,,Trzymaj mnie.!.. trzymaj mnie!"....myślałam ze nie dojedziemy do domu.....drętwienie całego ciała pustka wewnętrzna ... nie wiem jak to określic.... no horror po prostu...
po tym incydencie nic więcej takiego nie nastąpiło... przez okrągły rok spokój , wszystko ok.. zbliżały się wakacje, upały... zaczęłam sie dziwnie czuć, niewyspana, zmęczona, czułam dziwny niepokój...miałam taka nieswoja głowe... trwało to ok 2 miesięcy...ale zwaliłam to na karb przeciązenia nauką - robiłam licencjat....Po obronie spokój... aż do maja tego roku....na początku miesiąca zaczęłam sie dziwnie czuć... na początku pojawił się niepokój... pracuje wszkole.. rano wszystko w porządku, do południa też.. przychodzi 17ta.... zaczyna się...codziennie dzwonie do chłopaka....Boże jak dobrze że mam takiego wspaniałego faceta... on działała na mnie jak najlepsza tabletka usokajająca.... jego stanowczy ton, czasami opieprzka sprowadzała mnie na ziemie....czułam się pokrzepiona.. ale niepokój nie ustawał.... zaczęłam myśleć i bać się śmierci....w dodatku czułam że serce mi dziwnie bije.. jakby nierówno..ciagle łapałam sie za nie i sprawdzałam czy tyka... Bozszzz://....i nastąpił przełom... poniedziałek wieczór .. dzwoni moje kochanie i mowi mi że jego ciocia nie zyje... widziałam sie z nią w ubiegłym tygodniu... i się zaczęła jazda bez 3manki.... lęk, panika..ból w klatce, uczucie ze i mnie zaraz szlak trafi... biedna mama nie wiedziasła co ze mna robić... wstawałam , siedziałam... prawie mdlałam... nie potrafiłam normalnie gadac z kumplem... no po prostu koszmar.. ale przeszło... pogrzeb przeżyłam nie lepiej.. w kosciele miałam wychodzić...miałam głupie myśli .. wyobrażałam sobie ze teraz moja kolej.. ze niebawem ja będę na jej miejscu leżeć... czułam sie jakas zobojętnionaa, rozbita.. a przeciez nie znałam jej tak dobrze ....ale zawsze bałam sie smierci i silnie przeżywałam wiadomosci dotyczące ze ktoś np. zginął tragicznie ( tak sie stało w przypadku 2 braci którzy w ubiegłym roku zginęli tragicznie jadąc samochodem.... nie znałam ich wcale... ale niedaleko mieszkali.. strasznie to przeżyłam.. ciagle myślałam.. wyobrażalam,sobie jak wyglądał ich poranek, wieczór zanim...)....od tej pory niepokój stał sie moim codziennym towarzyszem... i wreszcie miał miejsce jeden wypadek który skłonił mnie do pojscia do lekarza jakieś 2, 3 tyg. temu... kładłam się spać... leże i nagle czuje że powieki robią mi się cięzkie jak z ołowiu, czuję jakbym sie zapadała w łóżko... ucisk w klatce, nie czuje ciała, serce wali jak oszalałe... była 12 w nocy.. narobiłam paniki.... nie moge oddychać.. czuje ze zaraz umre , ze cos mi sie stanie.. no i to straszne drętwienie ręki.. to musi oznaczać zawał.. tak to na pewno to... sprawdzam serce ... oczekuje ze zaraz przestanie bić...mama nerwowo przewraca kartki książki telefonicznej i dzwoni prywatnie do naszego lekarza rodzinnego...lekarz każe mi wstrzymywac odech i zażyć relanium... pomogło... ulga.... sen....następnego dnia idę do lekarza... pada wyrok - NERWICA..oczywiscie domagam sie ekg...- wynik książkowy, ciśnienie bardzo dobre.. jestem zdrowa, nie grozi mi żaden zawał.. mam sobie to wbić do głowy..przepisuje mi propranolol i neurol... zażywam już kilka dni... hm... czy jest lepiej.?. dzis w szkole cos sie zaczynało dziać - miałam akurat rade pedagog. ale zaczęłam się w duchu besztać i pomogło...uffffffffffff ale sie rozpisałam.... myśle ze nie jest ze mną tak najgorzej.. ja zawsze byłam niepoprawna optymistka i sądze ze to pomaga mi z tym walczyć.. acha... mam krótka linie zycia.. to mnie też nakręca, że pewnie to jakiś znak ze niedługo pozyje..czasami mi sie zdaje ze mam przeczucie ze niebawem umrę ...lekarz powiedział że jestem nadwrażliwa ( w końcu raczek zodiakalny :).... pale fajki.. sporadycznie... moze to też mnie nakręca....no i pisze prace mgr- chwilowy stres... nie wiem.. uważam ze moje zycie jest bardzo fajne.. mam świetnego chłopaka, pracę która kocham... normalny dom, rodzinę, impreski, wspaniałych przyjaciól....kocham zycie... czemu mnie to spotkało.. lekarz mówi ze mój organizm dopiero teraz odreaghowuje wcześniejsze stresy ( jedynie egzaminy)... boje sie że wyląduje w psychiatryku.... ale nie poddam się... no i to zmęczenie potworne... od rana do wieczora... czuje się jak stara , zmęczona zyciem kobieta .. a mam 24 lata...powodzenia Gosiek**:((...
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
15 cze 2007, 16:33
Lokalizacja
Tarnów

przez a2d2 15 cze 2007, 21:12
gosiaczek** napisał(a):powodzenia Gosiek

W zasadzie sama sobie odpisałaś :)

gosiaczek** napisał(a):w końcu raczek zodiakalny :)

a jakże

pale fajki.. sporadycznie... moze to też mnie nakręca....no i pisze prace mgr- chwilowy stres...

witam w klubie

Teraz na poczatek pomysl o czymś takim - boisz się śmierci bo nie da sie jej kontrolować. Może wiec boisz sie czegoś nad czym nie mozesz zapanowac, nie masz zupelnie kontroli ? Na poczatek pomysl o tym.
Ludzi znudzonych życiem ,którzy narzekają w życiu na brak adrenaliny
Zapraszam po moją nerwicę, i zakupy do hipermarketu
Wrażenia gwarantuję niezapomniane, i nie jeden dreszczyk emocji :))
Offline
Posty
112
Dołączył(a)
08 kwi 2007, 23:38

Powitanie.

Avatar użytkownika
przez Gepard 15 cze 2007, 22:24
Witaj na forum gosiaczku !
Mam nadzieję że znajdziesz tu nie tylko odpowiedzi na nurtujące cię problemy ale i przyjaciół którzy będą cię wspierać.
Serdecznie pozdrawiam.
Możesz mieć wszystko , ale jeśli nie masz zdowia , nie masz nic. Zdrowie jest bezcenne.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
06 mar 2007, 15:33
Lokalizacja
Opolskie

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez jevii 15 cze 2007, 22:47
cześć gosiaczek**
Głowa do góry! Dobrze, że jesteś.

~*~
Moja przestrzeń
Bo są dwa rodzaje bólu, Oskarku. Cierpienie fizyczne i cierpienie duchowe.
Cierpienie fizyczne się znosi. Cierpienie duchowe się wybiera.Éric-Emmanuel Schmitt
Avatar użytkownika
Offline
Posty
242
Dołączył(a)
13 sie 2006, 20:26

przez gosiaczek** 16 cze 2007, 09:44
Dzięki za odpowiedzi i słowa otuchy:)..swoją drogą nie sądziłam że aż tyle osób się z tym zmaga.... jeśli chodzi o tą kontrolę....hm moze coś w tym jest... ja zawsze musze mieć wszystko zaplanowane... każdy weekend.. i jak coś nie pojdzie po mojej myśli to mnie szlak trafia....nie wiem czemu tak strasznie się boję tej śmierci...wyszukuje sobie tysiąc objawów... i zkażdą pierdołą bym do lekarza leciała.. Boże co ja już nie miałam...wcześnie był rak płuc, teraz na tapecie jest zawał serca....jestem jaką cholerna hipohondryczką...ech....
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
15 cze 2007, 16:33
Lokalizacja
Tarnów

przez wiatr 16 cze 2007, 14:49
witaj gosiaczek** z uwagą przeczytałam twoje posty i wydaje mi się , że jesteś osobą bardzo odpowiedzialną, nawet bym powiedziała zbyt bardzo. Zbyt wiele nałożyłaś na siebie obowiązków, a przy Twojej odpowiedzialności nie pozwalasz sobie na popełnienie jakiego kolwiek błędu. Nieświadomie wmówiłaś sobie wszyscy inni tak a ja nie, jestem odpowiedzialna i ambitna. Jeśli chodzi o mnie jesteś najlepszą osobą na świecie i nie ma drugiej takiej jak ty i tylko dlatego daj sobie prawo do popełniania błędów , nie zmierzaj do doskonałości gdzie ceną jesteś ty sama. Nie rań aż tak siebie, nie zasługujesz na to. Masz rodzinę która Cię kocha , wspaniałego chłopaka, pracę i dlatego poluzuj , ponieważ oni Cię bardzo kochają i potrzebują. Ludzie rzeczywiście się doskonalą, podnoszą sobie poprzeczki ale stopniowo, a przy tym stają się profesjonalistami wówczas i tylko wówczas jak tylko popełniają błąd. Bo tylko na nich można się doskonalić i stawać się coraz to lepszym. Pozdrawiam ;)
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Avatar użytkownika
przez gusia 16 cze 2007, 22:11
Witaj gosiaczku**
gosiaczek** napisał(a):jestem jaką cholerna hipohondryczką...ech....

Dibrze że to "tylko" hipohondria i zdajesz sobie z tego sprawę.
Głowa do góry.
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

Avatar użytkownika
przez Mona75 17 cze 2007, 13:27
Witaj na forum i niech Ci będzie z nami dobrze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
601
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:19
Lokalizacja
Wrocław

przez gosiaczek** 18 cze 2007, 20:50
hm...z tą odpowiedzialnością to bym się kłociła... ja raczej nie jestem zbyt ambitna... zresztą cały czas słysze to od mamy.. jestem leń i tyle... owszem potrafię się zmobilizować ale w sytuacjach podbramkowych... ciagle coś zapomne, zgubię, i ciagle uczę się na błedach, których popełniam niemało....a tak przy okazji to w godziny temu miałam kolejny atak.... wracałam pociagiem z "Krakowa.... myślałam ze nie dojadę...dobrze że w torbie miałam relanium.... chce mi się płakać bo myślałam ze jest już lepiej :(.............
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
15 cze 2007, 16:33
Lokalizacja
Tarnów

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do