Witajcie!

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Witajcie!

przez pekaes 08 cze 2007, 11:11
Witam! Jestem na tym forum nowy. Przeczytałem wiele waszych wpisów i także ja postanowiłem napisać i podzielić się moim paskudnymi problemami. Na wstępie chcę zaznaczyć, że moje dolegliwości nie są potwierdzone diagnozą lekarską. Jako jednak, że od dłuższego czasu nie czuję się dobrze, próbuje na „własną rękę” dojść do nazwania swoich dolegliwości po imieniu. A że czytając wasze posty na tym i innych forach, stwierdziłem, że mogę właśnie cierpieć na nerwice, postanowiłem tutaj zaznaczyć swoja obecnosc. Przy okazji, nie ukrywam, że chciałbym otrzymac jakies porady od was, zaprawionych w boju z tym paskudztwem. Uprzedzam, ze historia mojej choroby jest dość długa, więc tekst zapewne tylko dla wytrwałych;-)

W tym roku kończę 29 lat. Moje problemy, tak na dobrą sprawę zaczęły się niemal dokladnie rok temu. Byłem wtedy w trakcie zmiany pracy i kupna mieszkania. Pamiętam, ze po upatrzeniu wymarzonego lokum, targały mną wielkie emocje. Wiecie – ogromne koszty zakupu, kredyt na 30 lat, zobowiązania, niepokój o to czy będę w stanie podołać tym zobowiązaniom finansowym i jednocześnie „uszczknąć” jeszcze coś od życia dla siebie... Ojciec ostrzegał mnie, bym się tym wszystkim aż tak bardzo nie przejmował, bo wiedział jak może się skończyć trwanie przez długi czas w stresie. Poza tym nowa praca, nowi ludzie, nowe obowiązki, zadania i masa stresu....Pamiętam, ze nie spałem wtedy kilka nocy z rzędu, nie myslalem o niczym innym, jak tylko o moim zakupie i obawach, ze ten zakup z czegoś wymarzonego może doprowadzić mnie do frustracji; myślałem całymi godzinami o nowej robocie, etc.

I nagle pojawiło się paskudztwo. Zaczęło się od mrowienia w lewej części głowy, w okolicach lewej skroni. Ponieważ objawy nie ustępowały, a wręcz w momencie gdy te objawy zacząłem przypisywać do jakiejś poważnej choroby, mrowienie zaczęło się nasilać, zgłosiłem się na nocny dyżur neurologiczny. Lekarz, dokonując rutynowego badania neurologicznego (typu: przy zamkniętych oczach dotknąć palcem do nosa...) nie stwierdził niczego, co wskazywałoby poważniejszą chorobę. W ciągu kilku następnych dni, gdy objawy wciąż nie ustępowały, zgłosiłem się do prywatnego gabinetu neurologicznego. Pani doktor, po badaniu (stwierdziła bóle na tle nerwowym) wysłała mnie na tomografię głowy. TK nie wykazała również niczego niepokojącego. Po pewnym czasie objawy ustąpiły, lub stały się mało zauważalne. Przez parę miesięcy wiodłem względnie normalne życie, wolne od kłopotów zdrowotnych.

Na nowo to coś, to cholerstwo, dało o sobie znać pod koniec ubiegłego roku. Mrowienie zastąpił ni to ucisk, ni to uczucie drętwiejącej skóry w lewej skroni i lewej części głowy. Nie jest to dolegliwość bolesna, bo ten ucisk mnie nie boli i od biedy można by z nim żyć, ale potworne są dolegliwości „towarzyszące” – otępienie w chwilach ucisku, uczucie ciężkiej głowy, lekkie zawroty głowy, słabsze widzenie w lewym oku. Te dolegliwości w lewej części głowy czuję jakby zaraz pod skórą. Czasami mam wrażenie, że to może wina układu krążenia, że może jakaś żyłka nie dostarcza odpowiedniej ilości krwi do mózgu i stąd to niby-mrowienie, niby-ucisk i w konsekwencji otępienie...Zauważyłem też, że w trakcie „napadu” niby-ucisku, kiedy zaczynam intensywnie o tym mysleć, dolegliwości stają się coraz bardziej dotkliwe...Bardzo się wtedy boję, myślę o różnych chorobach, „pętla” na głowie zaciska się coraz mocniej, by po chwili zaniknąć. Błędne koło.

Ten ucisk – przemijający, pojawiający się z mniejszą lub większą regularności co pewien czas – pojawiły się na dobre w okolicach Świąt Wielkanocnych. Będąc wówczas u rodziców, przypadkowo zmierzyłem ciśnienie (myślałem, że ono jest winowajcą mojego złego samopoczucia) – ciśnienie było wysokie jak na mój wiek, jakies 150/90, 160/100, no i tętno także było nienatutralnie wysokie (około 100/minutę), co zresztą stwierdził mój lekarz pierwszego kontaktu, kiedy badał mnie po infekcji dróg oddechowych, która złapałem w połowie lutego br... Udałem się zatem do kardiologa, który po badaniu (EKG, echo serca) stwierdził początki nadciśnienia tętniczego (w moim wieku!!!) oraz przepisał leki na zbijanie ciśnienia. Objawy znowu na jakiś czas ustąpiły (na początku kuracji zbijającej ciśnienie, myślałem, że za moimi problemami stało właśnie wysokie ciśnienie), ale powróciły znowu ze zdwojoną siłą kilkanaście dni później. Okazuje się zatem, że to nie ciśnienie... Ucisk w głowie (poza innymi objawami, które pojawiły się niedawno) pojawiał się kilka razy dziennie na jakiś czas przez prawie trzy tygodnie. A te objawy towarzyszące, które pojawiły się relatywnie niedawno, o których zresztą i wy pisaliście, to drżenie części ciała (łydki, pośladki, kolana), osłabienie kończyn (nogi „jak z waty”), no i od niedawna kłopoty z zasypianiem. Mam wrażenie, że w momencie kiedy zasypiam, cos nagle mnie budzi, a ja czuję niepokój i jakby kołatanie serca...Tak wyglądała, dla przykładu, moja ostania noc, prawie nie przespana. Dopiero po zażyciu jakiegoś syropiku uspokajającego udało mi się zasnąć. I jeszcze jedna sprawa: zawsze byłem nerwową osobą, wybuchową... Gwałtownie reagowałem na sytuacje stresowe, ale teraz moje zachowanie staje się nie do zniesienia dla moich najbliższych. Nie chcę ich ranić, ale często moje wybuchowe reakcje są nieadekwatne do zaistniałej sytuacji. I to mnie bardzo boli...

Te wszystkie opisane objawy, szczególnie po przeczytaniu waszych komentarzy, pozwalają mi wiązać moje objawy z nerwicą. Często jednak przypisuje te objawy nowotworom, tętniakom i innym paskudztwom (psychoza). Wiem, że bez wizyty u lekarze się nie obejdzie, ale sęk w tym, że panicznie się boję diagnozy. Proszę wiec was o jakąś poradę. Co sądzicie o moich dolegliwościach, czym to może być spowodowane, etc? Za wszystkie odpowiedzi serdecznie dziękuję. Pozdrawiam.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
06 cze 2007, 16:04

przez aleks-23 08 cze 2007, 11:27
Cześć pekaes!
Doskonale rozumiem twoje zdenerwowanie odnośnie nieadekwatnych reakcji......ja mam podobnie. czsami potrafię wybuchnąc, powiedziec bardzo dużo złych rzeczy, a potem siedizec i plakać jak jestem wredna..... podejrzewam jednak,że to jakiś wewnetrzny problem, za ktory wini sie najbliższych z tej bezsilności i niemożnosci rozwiązania go.... tak mi sie wydaje.
Pozdrawiam
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
06 cze 2007, 14:41
Lokalizacja
Warszawa

przez Pstryk 08 cze 2007, 11:27
pekaes witaj!
Przeczytałam Twojego posta powitalnego od dechy do dechy (nie było to takie straszne :D ) i mam mieszane uczucia - nie potrafię stwierdzić czy to na pewno nerwica. Wierzę, że jest to bardzo uciążliwe, dlatego polecam gorąco wizytę u specjalisty - psychologa lub psychiatry. Na pewno nie zaszkodzi a wręcz być może pomoże. W każdym razie nie powinieneś z tym zwlekać, ponieważ, jak sam zauważyłeś, objawy nasilają się i utrudniają Ci codzienne życie, tym bardziej, że zaczyna sie ta cała sytuacja odbijać na Twoich najbliższych!
Powodzenia!
Pstryk
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Mona75 09 cze 2007, 01:21
Witaj na forum, jesteśmy z Tobą
Avatar użytkownika
Offline
Posty
601
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:19
Lokalizacja
Wrocław

przez pekaes 12 cze 2007, 16:09
Witam ponownie. Na wstępie dziękuję za miłe przyjęcie na forum. A teraz do rzeczy;-)Dziś miałem wizytę u neurologa. Po chwili wysłuchania moich opowieści o dolegliwościach, stwierdził nerwicę z oznakami depresji...Trudno mi to wszystko ogarnąć, przetrawić. Bo o ile mogłem podejrzewać nerwicę, jako, że jestem osobą nerwową, a do tego wiele się na czytałem na różnych forach (i objawy wielu z was idealnie pasowały do moich), to o tyle nigdy nie przypuszczałbym, że mam depresję. Zgodzę się, że moje życie nie jest usłane różami, miewam większe lub mniejsze problemy, mam chwile słabości, ale nie posądzałbym się o lęki, depresje, etc...W każdym razie neurolog wykluczył zmiany nowotworowe, stwardnienie rozsiane...Nie dał również skierowania na tomografie ani na rezonans magnetyczny. Przepisał tylko lek „Cipramil”. Podobno ma zadziałać z pewnym opóźnieniem (do 2 tygodni). Ja jednak mimo wszystko rozważam wykonanie rezonansu – tak dla świętego spokoju. Pozdrawiam serdecznie wszystkich nerwusków;-)
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
06 cze 2007, 16:04

Avatar użytkownika
przez yoyo 12 cze 2007, 16:45
pekaes napisał(a):Ja jednak mimo wszystko rozważam wykonanie rezonansu

:roll:
teraz jak już znasz opinię neurologa, to może idź do psychologa (jeśli boisz się psychiatry). Weź się za swoje życie, póki nie jest aż tak xle, a zobaczysz, ze wszystko się ułoży :)
I nie chcę płakać, Panie mój
Uczyń bym była z kamienia
I pozwól mi, pozwól mi spróbować jeszcze raz
Jeszcze raz....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
22 paź 2006, 20:00

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do