Mój przypadek

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

przez mariola3001 01 cze 2007, 08:20
Hej Rafal.Dobrze sobie radzisz a nawet bardzo.Plusik za ciezka prace ,odwage za jazde samochodem,podziw za kontakt z ludzmi.Super.marta powinna zrozumiec ze czasami czegos ci sie nie chce masz do tego pelne prawo.ja jak sie zle czuje to pytam sie co to mi daje co tym osiagne ,to tak jak bys rozmawial ze swoim ja.nie musisz wiedziec odpowiedzi ona przyjdzie sama .poprostu pozwol sobie czuc sie zle,nie przejmuj sie nic ci sie nie stanie,wyprobowana metoda i dziala.Powodzonka
mariola
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
29 maja 2007, 19:58
Lokalizacja
londyn

Avatar użytkownika
przez merkia 01 cze 2007, 22:20
welcome ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
65
Dołączył(a)
13 maja 2007, 20:13
Lokalizacja
Poznań

przez maua 01 cze 2007, 22:54
Witam... to przerażające jak coraz więcej ludzi, głównie młodych, wrecz masowo ma problemy z własną psychiką, z samym sobą... ze mną nie jest inaczej... 3 lata temu zdecydowałam się pojsc po raz pierwszy do psychologa,ale niestety kobieta nie zdobyła mojego zaufania i juz nigdy do niej nie poszłam... było lepiej było gorzej, jakos nie zwariowalam... ale jak wracało, to zawsze ze zdwojoną siła... poźniej zdecydowałam sie, a raczej mama z siostrą wysłaly mnie do prywatnego psychologa , bo nie mogły juz patrzec jak sie mecze... zaliczyłam kilka spotkań i było ok, ale jak to zwykle po ciezkim czasie bywa - przychodza dobre dni i nie wiem czy to akurat sie nie zbiegło... w kazdym bądź razie zaprzestałam terapii... przyszły wakacje i było ok. Niestety z kolejnym rozpoczęciem roku akademickiego (obecnego) znowu sie zaczeło... mam problem z sobą samą... nawet nie wiem skad mi sie to wzielo, bo w liceum jeszcze bylam bardzo pogoda, zadowolona z zyciai siebie dziewczyną... nie potrafie sie polubic, ciągle cos mnie w sobie wkurza, rozpamietuje swoje zachowania sprzed kilku dni, miesiecy a nawet i lat... strasznie mnie to męczy i dręczy... tych stanów przewineło sie u mnie kilka i niestety nie wiedziec dlaczego ciagle przybywa... obsesyjnie traktuje swój brzuch... praktycznie nie ma dnia, kiedy bym nie narzekała na niego... strasznie szybki mi rosnie co bym nie zjadła czy wypiła... w ogóle jedzenie pochłania mi duzo mysli... kiedys strasznie sie odchudzała (ale nie doszło do potrzeby ingerencji lekarza), teraz nie potrafie sie czesto powstrzymac od jedzienia... nie zebym sie objadala,ale mam czasem ochote na cos i sobie nie odmawiam, potem od razu brzuch mi rosnie, wkurzam sie na siebie i błędne koło... był czas, że jak tylko zostawalam sama w mieszkaniu, to od razu szłam do kuchni i cos jadłam... to było straszne, jak w jakims amoku... zaznaczam,ze nigdy nie zwracałam... niestety czy tez stety nie potrafię... w kazdym badź razie przez ten brzuch, pełnosc na brzuchu (niekoniecznie z jedzenie, bo też i z nerwów, które bardzo łatwo do mnie "przychodzą"), czesto nie mam ochoty wychodzić, nie mam ochoty przebywac z ludźmi... ostatnio moim problemem jest notoryczna myśl, że ktos mnie obgaduje... jak tylko wyjde np.mieszkania od razu myśle, ze moim znajomi beda o mnie mowic, o moim zachowaniu itp. Nie potrafie tego dokładnie opisac... i nie potrafie sie tego pozbyc... w ogole ciezko opisac co sie w mojej głowie kłebi... jest tego niestety sporo;( chodziłam ostatnio do scanmedu do psychologa, zrobiła mi kilka testow, po czym praktycznie nie wiele o nich powiedziala i zaproponowała terapie grupowa... ok, tylko taka terapia jest codziennie i do poludnia... kto ma czas codziennie do poludnia... a studia, praca... nie rozumie... tamtejszy psychiatra dała mi skierowanie i namiar na ul.Śląską 5, mam spotkanie we wtorek... czy ktoś moze był tam? w ogóle jak ktoś dobrnął do tego momentu, to bardzo dziękuje za cierpliwosc i wyrozumiałość... ja juz czasem, a nawet i często, nie wiem co mam robic... jak mnie dopadaja te myśli destrukcyjne, jakies lęki "z dupy"(sorry...) to poprostu czuję sie bezradna... pozdrawiam Was wszystkich i mam nadzieje,ze bedziemy kiedys mogli napisać w poście "udało mi sie"... dobranoc...
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
01 cze 2007, 21:12
Lokalizacja
krk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Mój przypadek

przez Rafał Gondek 01 cze 2007, 22:58
Dziękuję za słowa otuch bardzo mi się przydały to dla mnie ważne żeby od czasu do czasu porozmawiać z ludźmi o swojej chorobie niestety nikt mnie nie może wyręczyć w mojej pracy gdyż to jes moja firma i sam pracuję na to co mam ciążą na mnie spore zobowiązania wobec banków które muszę spłacać , zobowiązania wobec klientów podpisane umowy może właśnie to mnie dusi i przytłacza mam pytanie do uczestników forum czy ktoś z Was pił kiedyś mieszankę somatyczną czy coś takiego bo lekarz mi ją przepisał na moje stany nerwowe tylko zastanawiam się czy ją brać to kolejny kłopot który mnie prześladuje jak wezmę jakieś lekarstwo to się boję że ono nie działa , że się uzależnię i czuję się gorzej jak je wezmę niz jak go nie biorę chyba się negatywnie nastawiam do leków bo pracując lata z osobami z zaburzeniami psychicznymi widziałem za dużo skrajnych przypatków ludzi otumanionych którzy szczęśliwi żyją w własnym swiecie ale tak naprawdę nie wiedzą że żyją tego się boję najbardziej że stanę się kimś kto pod wpływem leków nie będzie wiedział nic o świecie ( będzie mi obojetne czy są ze mną bliscy czy nie obojetne co jem w końcu obojętne czy zyję czy nie ) może dlatego jestem taki any do leków zwłaszcza tych przytłamiających czy psychotropowych . A ja przecież muszę żyć chcę żyć czuć bliskich nie być obojętny na świat może to że pracuję w zakładzie gdzie wszyscy powoli odchodzą ( starzy ludzie w wieku 90 lat ) którym jest obojętne życie widzę jak powoli przygasają nafaszerowani lekami uśmiechają się powtarzajac w kółko te same żeczy a w oczach widać wygasły płomień życia jakie kiedyś mieli sam sobie wybrałem taki zawód taki biznes bo nic innego nie robiłem od kiedy pierwszy raz poszedłem do pracy zaraz po ogólniaku może to też ma wpływ na mnie i na moje zachowanie . Nerwica to straszna choroba a największą jej shizą jes to że toczy się w środku nas ludzie z którymi rozmawiam , spotykam się nie wiedzą że gotuję w środku że ukratkiem badam tętno że moje dziwaczne zachowanie jes spowodowane chorobą a nie tym że ich lekceważę lub że jestem z natury nadęty czy opryskliwy a przecież im nie powiem że mnie trzepią nerwy że nie mogę dłużej stać w kolejce bo zaraz mnie rozniesie że nie będę z nimi rozmawiał dłużej bo nie dam rady wytrzymać że kręci mi sie w głowie a nie jestem pijany . Chciałbym kiedyś jak dawniej być na luzie jeździć samochodem bez stresu poznawać nowych ludzi jak pomyślę o tym co przeżyłem do trzydziestki ilu ciekawych , zwariowanych , inteligentnych ludzi spotkałem ile miałem siły wewnętrznej to nie jedna książkę bym napisał mam nadzieję że kiedyś tak będzie . Co do dzisiejszego dnia to trochę lepiej trzy do dwóch dla nerwicy ale już lepszy wynik niż dwa dni temu .
Najpierw wizyta lekarki 0-1 dla N nawet nie porozmawiałem z nia posłałem pracownika może się nie obrazi ( była u pacjenta z wizyta ) potem poczta i już 2-0 dla N za długa kolejka objawy tradycyjne ale wracam jak jest mniej ludzi i wytrzymuję 4 przelewy zapłacone i fax z potwierdzeniem już 2-1 dla N apteka kolejka dużo recept ( wybieram dla moich pacjentów ) objawy tradycyjne już mam wyjść zostawić martę samą ale przełamuję się i wytrzymuję 3-2 dla N potem już dobrze praca fizyczna koszenie trawy murowanie grila godzinka snu i już jestem na nocce byle do rana jutro kolejny mecz ( przywożą nową pacjentkę w cięzkim stanie ) spróbuję wygrać do jutra Rafał

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 11:02 pm ]
Zapominiałem o sobie napisać że trochę piszę ( głównie wiersze i poezję śpiewana )zapraszam na moją autorską stronę www.Rafal-Gondek.prv.pl
znajdziecie tam info o mnie jeszcze z dobrych czasów przed Nerwicą mam nadzieję że was nie wystraszy szata ale pisałem ją w 2001 r. mam nadzieję że jeszcze chodzi pozdrawiam wszystkich Rafał
Rafał
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
30 maja 2007, 22:33
Lokalizacja
Małopolska

przez mariola3001 02 cze 2007, 09:20
?????????
Wszyscy mamy podobne objawy i natlok dziwacznych mysli. Nie jest to takie okropne jak pozwolisz im przejsc nie skupiac sie na nich.Psycholog to cudowna istota ktora duzo moze pomoc ale zaufanie to podstawa.Trzeba powiedziec ,wyznac mu wszystko nawet te mysli ktorych sie boimy czy wstydzimy.Ja choruje rowniez ok 3 lata i na dodatek mieszkam w Londynie.Nie mam takiego wyboru co do lekarzy,ale moze to plus bo z kazdym nowym objawem latala bym do nich i tracila mnostwo czasu.ja jestem pewna ze kazdy z nas szybko wyjdzie z tego stanu ,gdyz kazdy ma dobre i zle dni,wiec czemu ma nie byc tych dobrych 99%?Trzeba w to wierzyc.Jestem dzis pozytywnie nastawiona i wam tego tez zycze :P
mariola
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
29 maja 2007, 19:58
Lokalizacja
londyn

Avatar użytkownika
przez Mona75 02 cze 2007, 09:36
Zaraziłaś mnie optymizmem. Dziękuję. Świat rzeczywiście może być piękny
Avatar użytkownika
Offline
Posty
601
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:19
Lokalizacja
Wrocław

kolejny dzień

przez Rafał Gondek 02 cze 2007, 22:54
Dziś już poraz trzeci piszę o sobie i moich problemach , to naprawdę dobre i rozładowywujace uczycie kiedy można wyżucić z siebie wszystko co złe . Co do maui problemy z brzuchem każdy je ma ja też tylko cokolwiek zjem zaraz puchnę i mam proplemy gastryczne wdęcia szemrania uciski już nawet noszę pasek pod podbrzuszem co go jeszcze bardziej uwydatnia i robi ze mnie wielkiego grubasa . siedząc gdzieś lub jadąc samochodem muszę mieć rozpięte spodnie aż strach pomysleć co by się stało jakbym miał wypadek a tu rozpięte spodnie . Wogóle moja przygoda rozpoczeła się od problemów z jelitami zostałem żle zdiagnozowany bo stwierdzono u mnie zespoł jelita wrażliwego odsyłam do tematów zespół jelita drażliwego a jelita w dziale archiwalnym . Mariola 3001 co do cudownosci psychologów to mam trochę inne zdanie może tam w Londynie to cudowni ludzie ale nie w Polsce uwierz pracuję z psychologami ponad 10 lat ( jestem terapeutą zajęciowym) już różnych widziałem po drodze ale jak Boga kocham nie poszedł bym do żadnego z nich tu jest problem bo w moim mieście jestem dość znaym to znaczy tu wszyscy o wszystkich wiedzą dlatego nie mam odwagi pójść tylko sam walczę z tym Sam przez trzy lata w Krakowie robiłem za psychologa w sprawach depresji osób niewidomych i chorych na shizofrenię nawet kilka z nich wyciągnąłem że do dziś funkcjonują normalnie dlatego znam ten temat dogłębnie ( najtrudniej leczy się sam lekarz ) dlatego wolę pisać na forum i walczyć z nerwicą sam bez pomocy specjalistów jak już nie będę dawał rady wtedy może . co do dzisiejszego dnia to prawie był normalny w meczy z N 0-0 zakupy i most ok , przyjęcie pacjenta ok , chociaż mnie trzepało , zakupy w biedronce już trochę gorzej ale wytrzymałem natomiast samodzielne zakupy w mięsnym przegrana odpuściłem poczekałem na Martę i dopiero z nią jakoś poszło tak że nie jest tak żle zaczołem pić mieszankę uspakajającą ziołową co rano i jakoś daję rady dziś znowu noccka mam nadzieję że wytrzymam do rana bo mam ciężki stan pacjentki już prawie w stanie agonalnym 96 lat , sonda , odleżyny itd. mam nadzieję że jakoś przetrzyma noc . Bo nie wyobrażam sobie jakby miała jakąś zapaść w nocy nie żebym nie był przygotowany bo już nie jedną reanimację ( podopiecznych ) mam za sobą też kilka odeszło przy mnie ale stres z pogotowiem aktem zgonu załatwianiem tych spraw formalnych które z racji że jest to mój własny interes spoczywają teraz namnie jak pracowałem na " państwowym" to mnie wal...................... martwił się dyrektor jednostki a teraz to muszę być ja i jak wytłumaczyć to innym że się trzęse od srodkai niepotrafię być profesjonalitą to trudne zwłaszcza w moim zawodzie . Ale mam nadzieję że dam radę i wam tego życzę do jutra pozdrawiam wszystkich Rafał
Rafał
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
30 maja 2007, 22:33
Lokalizacja
Małopolska

Avatar użytkownika
przez GRACJA 02 cze 2007, 23:59
Witaj maua. Myślę że powinnaś jednak skorzystać z psychoterapii. Studia studiami, praca pracą, ale pare dygodni przerwy Ci nie zaszkodzą. Poza tym nie długo jest przerwa wakacyjna i w tym momenci mogłabyś skorzystać z psychoterapii. Mnie się wydaje że potrzebujesz pomocy, że nie umiesz sobie sama poradzić. Nie należy pogłębiać tego stanu który jest, trzeba iść do przodu. Daj sobie szansę. Ja też byłam w takim miejscu że mnie wszystko denerwowało, drażniło. Same leki nie pomagały. W pracy było coraz gorzej, nie dawałam rady. Dopiero psychoterapia przyniosła poprawę. Rozmowy z ludźmi którzy też zmagali się z takimi samymi problemami co ja. Szkoda że chcesz się wypisać z forum. To jest jakby psychoterapia grupowa, dużo ludziom daje. Decyzja należy do Ciebie. Zyczę powodzenia. Pozdrawiam
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

przez maua 03 cze 2007, 11:46
...problem w tym, że nie jestem z krk i nie zostaje na wakacje w tym mieście, a u mnie chyba nie ma takich punktów... zobaczymy co mi powiedzą jutro, ide do kolejnego psychologa, może tym razem trafie na miejsce, gdzie bede w stanie podjąć terapie...
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
01 cze 2007, 21:12
Lokalizacja
krk

przez mariola3001 05 cze 2007, 23:27
Hej
Nie moglam odpisac gdyz mialam bardzo zajete te ostatnie dni komunia synka.Bardzo sie balam ze bede sie zle czuc ale bylo i jest ok,chyba naprawde umiem sobie z tym radzic tak jak i kazdy z nas.Rafale nie kazdy psycholog jest taki jakich ty spotkales ,sam paru osobom pomogles wiec ja trafilam chyba na kogos dobrego.jak mozesz sie bac tego ze wszyscy beda wiedzieli o twoich problemach skoro lekarze terapeuci skladaja przysiege.Wiesz jestes tym za kogo sie uwazasz a nie jak oceniaja cie inni.Fajnie ze radzisz sobie sam,ja jednak wole miec wolnego sluchacza.Wiem ze to ciezko sie przelamac ale i tak wierze ze z tego szybko wszyscy wyjdziemy........
mariola
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
29 maja 2007, 19:58
Lokalizacja
londyn

przez Pstryk 06 cze 2007, 20:20
Ja tak króciutko! Witaj wśród swoich Mariola
Pstryk
Offline

Mój przypadek

przez Rafał Gondek 08 cze 2007, 22:24
Parę dni nie pisałem ale to nie znaczy ze wszystko jest ok co do przełamania się i pujścia do psychologa to jeszcze nie jestem gotów to tak jak z dentystą od dzieciństwa chodziłem do niego dopiero jek mnie bolał ząb na razie sobie radzę chociaż dzisiejszy dzień upłuną na dużych rozczarowaniach bo nie dałem rady z Realem ( supermarket ) w prawdzie weszłem ale po 10 minutach już musiałem wyjść bo nie mogłem ustać na nogach tak mnie trzepało a po za tym dużo pracy i wtedy człowiek zapomina albo zmęczenie to też dobry element bo najgorsze są te mysli które nas dopadają w wolnym czasie boję się tylko jednego ciągle jeżdzę i załatwiam wszystkie sprawy z Martą ( moją nażeczoną ) tak się składa a i mi jest lżej kiedy jest ona przy mnie boję się uzależnić od jej obecności że nie będe w stanie pojechać sam gdzieś czy czegoś załatwić to znaczy wychodzę sam do sklepów czy do kiosków czy do banków ale ona zawsze jest w pobliżu w aucie jak nie daję rady sam to idzie ona nie wiem sam może w najbliższych dniach spróbuję zrobić coś sam pojechać po obiad czy sam nie wiem załatwić jakąś sprawę trzymajcie za mnie kciuki bo jutro zakupy do firmy na tydzień w biedronce to dla mnie tragedia przez ten czas jaki spędzam w tym sklepie kolejki i sami wiecie najgorsze że nie potrafię się przełamać np disiaj po powrocie z reala siedziałem w aucie i czekałem na Martę była w sklepie dwie godziny a mi się chciało bardzo sikać ale nie potrafiłem się przełamać żeby wejść do toalety w tym supermarkecie wolałem się skręcać co napędzało jeszcze większy stres bo co ona tam robi w końcu jak wróciła to byłem dla niej szorstki i szybko jechałem do domu to przykre bo rok temu potrafiłem jak ona spedzić w tym markecie dwie godziny i cieszyć się zakupami . Może jutro będzie lepiej .
Rafał
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
30 maja 2007, 22:33
Lokalizacja
Małopolska

przez mariola3001 10 cze 2007, 22:37
hej Bethi
moze cos napiszesz o sobie ?dziekuje za mile powitanie

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 8:39 pm ]
rafale mam nadzieje ze dales sobie rade z tym wyjsciem sam na sam ze sob.mi rowniez nie jest lekko ale musimy sie wspierac bdyz to dodaje nam odwagi.skoro inni mogli to cos pokonac to my tez mozemy.pa
mariola
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
29 maja 2007, 19:58
Lokalizacja
londyn

przez aleks-23 11 cze 2007, 16:57
mariola3001 przywracasz mi wiarę ,że bez leków mozna dac sobie radę.!!!! :lol: naczytałam tu sie mnóstwo wypowiedzi, ale zadko kto pisał, że nie bierze leków. ja nie chce!! i wiem teraz, ze nie trzeba...że psychoterpaia wystarczy!! :D
Pozdrowienia!!
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
06 cze 2007, 14:41
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do