Dzieńdobrywieczór

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Dzieńdobrywieczór

przez Bluetka 28 maja 2007, 22:38
Nie przeczytałam tych powitalnych postów...teraz stwierdzam, że to był błąd, bo przynajmniej wiedziałabym co napisać, a w tej sytuacji mam spory problem. To może zwyczajnie: mam na imię Hania, mam 16 lat. Pojawiłam się tutaj, bo nie wiem co powinnam zrobić. Szukam nie tyle konkretnej pomocy co porady, wsparcia.

Przez wiele lat byłam wzorową uczennicą, zawsze byłam podawana jako przykład- świetne oceny, idealne zachowanie, pierwsze miejsca w konkursach. Wychowuje mnie tylko mama, a tata mieszka ze swoją kochanką i wychowują swojego syna (w moim wieku). Mimo to nigdy nie narzekałam na to, że brakuje mi jego obecności, On tak naprawdę zawsze był przy mnie i pomagał mi wtedy gdy tylko tego potrzebowałam. Oboje zawsze ode mnie wymagali więcej niż już osiągnęłam. Miałam ambicje i z reguły osiągałam cel, to co już zdobyłam wzbudzało zachwyt, ale oni ciągle powtarzali mi, że mam być jeszcze lepsza, że to dopiero pierwszy stopień sukcesu. Przy sprawdzianach zawsze odczuwałam stres, bo oceny były dla mnie niezwykle ważne. Mimo tego, że byłam perfekcjonistką, że sukcesywnie osiągałam cel i efekty mojej pracy były widoczne zawsze miałam jeden poważny kłopot- nadwaga. Mi samej ona nie przeszkadzała, wręcz przeciwnie- było mi wszystko jedno jak wyglądam. Kłopot widziała moja mama, zawsze przy zakupie spodni bardzo się denerwowała i odreagowywała na mnie to, że długo musiałyśmy szukać garderoby tuszującej mankamenty mojej sylwetki. W związku z tym zaczęłam się odchudzać. Po pewnym czasie wpadłam w anoreksję, depresję. Nienawidziłam siebie i chociaż widać było cały mój szkielet i tak uważałam, że jestem zbyt gruba. Wtedy poprosiłam mamę o pomoc...a raczej ona mi ją narzuciła. Gdy pokłóciła się ze mną, zaczęła mnie wyzywać, ja byłam gotowa popełnić samobójstwo, napisałam listy pożegnalne, ostatnią notatkę w pamiętniku...niestety jakimś cudem ów pamiętnik dostał się w jej ręce przed czwartkiem, w którym to miałam ze sobą skończyć. Zawiozła mnie do psychologa, psychiatry, niemalże zniszczyła przyjaźń twierdząc iż to moja przyjaciółka jest źródłem wszelkiego zła. Po wizycie u specjalistów miałam raczej złą opinię o ich działalności- nikt mnie nie wysłuchał, nie spytał co i jak się czuję, od razu zdiagnozowano depresję, nerwicę i anoreksję. Po tej jednej wizycie moja mama stwierdziła, że już wszystko jest w porządku, nigdy nic nie wróci i zaczęło się normalne życie. Z pewnymi rzeczami sobie nie radziłam, miała problemy z koncentracją, ze względu na wycieńczenie organizmu. Zaczęłam normalnie jeść, ideałem nie jest dla mnie osoba chuda, ale wysportowana, silna. Od tamtej pory przytyłam około 10kg, ale nie wyglądam grubo lecz szczupło, jestem dość silna, dużo biegam, pływam, jeżdżę na rowerze. Jednak mojej amie nie podobam się. Dla niej idealna byłam jako dziewczyna wychudzona, blada, chciałaby żebym miała świetny humor, mnóstwo energii i żebra na wierzchu. A ja tego nie chcę, zwyczajnie boję się wrócić do anoreksji, sama myśl o tym jak kiedyś wyglądałam, jak żyłam budzi we mnie strach, obrzydzenie. Mam zdrową dietę, taką jaką powinna mieć osoba wykonująca sporą pracę fizyczną. Ponieważ codziennie uprawiam jakiś spot przez kilka godzin dziennie to nie jem mało, bo przecież potrzebuję energii, gdy tylko jem mama na mnie krzyczy. Zwyczajnie boję się jeść przy niej kolacji, bo wiem, że nie powinnam jej spożywać. Z reguły podjadam małe ilości, ale gdy mnie przyuważy też za to "obrywam". Ile razy próbowałam jej wytłumaczyć, że moja mentalność sprzed kilku miesięcy jest błędna, tyle razy ona mnie nie słucha. Gdy mówię, że boję się powrotu choroby, lub gdy jestem smutna, bo nie radzę sobie z jakimś problemem ona zaczyna się ze mnie śmiać, że robię z siebie dziecko depresyjne, że jestem tylko głupią nastolatką, która próbuje zwrócić na siebie uwagę, ale ja nigdy nie musiałam zwracać na siebie uwagi i zawsze dążyłam do tego żeby być normalną, choć na chwilę znaleźć się w cieniu, a nie ciągle na świeczniku. Nie wiem co mam zrobić, nie mam już siły walczyć ani z nią, ani samej dźwigać tego ciężaru. Proszę, powiedzcie, gdzie mogę znaleźć pomoc, lub jak dogadać sie z mamą.


Dziękuję.
Ostatnio edytowano 28 maja 2007, 23:14 przez Bluetka, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
28 maja 2007, 21:24

Avatar użytkownika
przez gusia 28 maja 2007, 22:49
Witaj Haniu ;)
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

Avatar użytkownika
przez maiev 30 maja 2007, 12:42
Witaj Haniu. Widze że masz spory problem domu. Nie potrafię Ci nic poradzić, bo nic sensownego nie przychodzi mi do głowy. Na pewno nie wierz w to że jesteś tylko "głupią nastolatką", bo to Cię do niczego dobrego nie zaprowadzi. Nie podobasz się swojej mamie? No to trudno. Myślę ze najważniejsze żebyś podobała się sobie i sama ze sobą dobrze się czuła. To w końcu bardzo ważne. Pozdrawiam!
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Pstryk 30 maja 2007, 23:05
Cześć Bluetka, witaj na forum. Jestem przekonana, że znajdziesz tu wiele życzliwych ludzi i przekonasz się, że jesteś wartościową osobą i warto walczyć o siebie.
Pozdrawiam cieplutko!
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez Mona75 31 maja 2007, 00:33
Witaj wśród swoich
Avatar użytkownika
Offline
Posty
601
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:19
Lokalizacja
Wrocław

przez dominika75 31 maja 2007, 15:30
Witaj! Myślę, że twoja mama nie postępuje zbyt mądrze. Jak tak dalej pójdzie to ona wprowadzi Cie w kolejną anoreksję lub bulimię. Nie daj się i przede wszystkij akceptuj siebie taką jaka jesteś. Życze powodzenia!
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
21 maja 2007, 13:39
Lokalizacja
RZESZÓW

Avatar użytkownika
przez GRACJA 01 cze 2007, 00:25
Witaj Bluetka. Nie chce obrażać Twojej mamy ale ona chyba w tej chwili bardziej potrzebuje pomocy psychologa niz Ty. Nie dawaj się jej. Miej swoje zdanie. To jest Twoje życie, twoje ciało. Ty je akceptujesz i finito. Jak się komuś nie podoba to trudno to jest jego problem. Ty jesteś zadowolona i to jest najważniejsze. Musisz z mamą porozmawiać , żeby ona tez ciebie zaakceptowała taką jaką jesteś. Ona powinna Cie zrozumieć. Powinna się cieszyć że tak sobie z tym wszystkim poradziłaś. Powinna byc z Ciebie dumna i to jej uświadom. Będzie dobrze. Dasz radę. Pozdrawiam Cie cieplutko
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do