Kolejna nowa. Dobrze? Źle?

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Kolejna nowa. Dobrze? Źle?

Avatar użytkownika
przez Adea 21 maja 2007, 13:25
Witam Wszystkich.
Mam 17 lat i jestem nowa na tym forum.
Z jednej strony cieszę się, że trafiłam na to forum, z drugiej zaś - jestem w końcu kolejną osobą z TYM problemem. I ciągle jest nas więcej, więcej...
U mnie to zaczęło się już chyba jakieś 4-5 lat temu. Miałam napady lęku (nie były jednak silne) i długotrwałe okresy smutku. Wszystko się ciągnęło...
Jako dzieciak miewałam myśli samobójcze. Pewnego dnia pewien chłopak z mojej szkoły się powiesił. Wtedy przyrzekłam sobie, że nigdy nie umrę taką śmiercią. Na szczęście...
Płynął czas. Było lepiej, gorzej, ale było, a ja nad wszystkim mogłam panować.
Wszystko ma swoją cenę i wszystko ma swój czas.
W moim domu nigdy nie było dobrze. Kłótnie, intrygi, agresja... Na to wszystko nakładana była maska. Udawanie.

Rozpoczęłam okres wielkiego postu z wieloma postanowieniami. Chciałam w końcu jakoś doprowadzić się do normalnego stanu. Było ciężko, ale w wigilię Wielkiej Nocy czułam, że podołałam zadaniu. Byłam z siebie dumna. Za wcześnie... Wybuchła awantura. Rodzice sami nie mogli sobie poradzić z własnymi problemami. Jestem uważana za osobę zrównoważoną, mądrą, obiektywna, więc to ja miałam z nimi rozmawiać. Już miało być dobrze, ale w pewnym momencie oni przestali słuchać. Do kłótni, intryg i agresji doszłą przemoc...
Tego dnia straciłam nadzieję.
Odtąd tracę wiarę.
Boję się, bo w moim sercu pojawia się nienawiść, której nie umiem zabić.

Wiem, że nie jest tak źle, jak sobie wmawiam. Wiem, że inni mają gorzej. Wiem, że w swoim niezadowoleniu jestem już nudna. Wiem, że to jest takie żałosne.
Najgorsze jest to, że nie potrafię się pozbierać. Nie jestem do końca pewna, czy to depresja czy nie. Ale to napewno jest COŚ. Nauka zawsze przychodziła mi z łatwością. Osiągałam w niej świetne wyniki. Ostatnio nie mogę się skoncentrować. Czuję, że do wszytskiego się zmuszam. Kiedyś też niejednokrotnie musiałam się "zmuszać" do nauki (np. historii ;) ), ale teraz to... nie umiem tego wyjaśnić. Czuję też zmęczenie i ból. Do głowy przychodzą mi takie myśli, że aż się ich boję. Stałam się wulgarna. Jest we mnie nieopisana złość. Panuję nad nią w kontaktach z bliskimi, ale gdy zostaję sama, ona zamienia się w jakiś okropny ból. Chciałabym wówczas krzyczeć, rozwalić coś, a nawet zrobić coś sobie, ale jestem bezsilna.
Prowadzę pamiętnik. Czasami, gdy go otwieram nie mogę patrzeć na to, co napisałam w TYM stanie! Popadam w skrajności. Wiem jak jest, co powinnam myśleć, w co wierzyć, ale w moim umyśle pojawiają się tezy i argumenty, które budzą we mnie lęk. Rozumiem, że są niepoprawne, mam świadomośc tego, że łatwo je obalić, ale sprawiają wrażenie tak rzeczywistych...

Moim największym problemem nie są jednak objawy choroby, bądź tego czegoś, czymkolwiek to jest. Jestem w tym samotna. Rozmawiałam z Siostrą-Przyjaciółką. Na początku uważała, że robię z igły widły, wszystko wyolbrzymiam i powinnam najlepiej wziąść się w garść. Jednak po pewnym wydarzeniu, gdy nie mogłam nad sobą panować (nie chce mi się tego opisywać) uznała, że powinnam poczekać jeszcze do skończenia szkoły i potem sama na własną rękę, bez wiedzy rodziców, iść do psychiatry. Dlaczego tak? Bo w moim domu "choroby psychiczne" to nie choroby. To wyraz słabości i powód do wstydu. Czasem, gdy już ciężko mi z tym wytrzymać, chciałabym powiedzieć o wszystkim Mamie. Ale też nie chcę jej martwić lub złościć. Wiem w sumie czym to by się skończyło (z pewnością nie wizytą u lekarza)
Ale zaraz po tym pojawia się lepszy dzień, przychylniejszy czas i czuję, że dam rady. Towarzyszy mi ciągła niepewność choroba czy nie? Nie wiem dokąd mnie to wszystko zaprowadzi...

Dziękują wszystkim, którzy dobrnęli do końca tekstu :roll:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
08 maja 2007, 14:51

przez murti 21 maja 2007, 13:53
Ładnie to wszystko napisałaś Przemyśl to raz jeszcze czy nie powiedzieć o wszystkim mamie Nie możesz być samotna ze swoimi problemiami PROBLEMAMI a to nie to samo co choroba psychiczna Swoich słabości nie ma co się wypierać i wstydzić Rozmowa z mamą powinna wiele pomóc Trzymam kciuki :-)
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
10 mar 2007, 13:00

Avatar użytkownika
przez jevii 21 maja 2007, 16:35
Witaj Adea na forum,
Ciężko nam dzieciom patrzyć jak dwie najbliższe osoby,jakimi są rodzice,
nie potrafią ze sobą rozmawiać. Wiele włożyłaś wysiłku - starałaś się
im pomóc, jednak jeśli oni sami czegoś nie zrozumieją to nie ruszą 'na
przód'.

Mam nadzieję, że forumowicze podniosą Cię na duchu :smile: - pisz
śmiało o tym co Cię gryzie.

Pozdrawiam

_______
"tak,tak, wiem. Mam skłonności narcystyczne. Z góry przepraszam".
Blog
Avatar użytkownika
Offline
Posty
242
Dołączył(a)
13 sie 2006, 20:26

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Adea 22 maja 2007, 12:23
jevii napisał(a):Mam nadzieję, że forumowicze podniosą Cię na duchu :smile: - pisz śmiało o tym co Cię gryzie.


Dziękuję Wam wszystkim, po części już mi pomogliście. Wcześniej nie miałam wogle pojęcia jak się zabrać za te wszystkie "porządki" i gdzie leży problem. Teraz przynajmniej wiem, że nie jestem tak do końca sama, że inni mają podobne problemy.

A poza tym samo napisanie tego wszystkiego, było dla mnie w pewnym sensie przyznaniem się do tych problemów przed samą sobą. Zastanawiałam się czy postąpiłam dobrze czy źle, że tak się otworzyłam (zwykle jestem zamknięta w sobie). Wydawało mi się to nawet żałosne. Nawet teraz nie chcę patrzeć na tamten tekst :roll:
Zrobiłam to przede wszystkim dlatego, że wcześniej sama czytałam wiele waszych historii (chyba z działu "czy to depresja?") i dzięki nim zauważyłam, że "mam podobnie" (miejscami czułam, jakbym czytała o sobie).

OK, dziękuję jeszcze raz i mam nadzieję, że moja historia też dla innych okaże się przydatną (choć odrobinkę ;) ) ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
08 maja 2007, 14:51

Avatar użytkownika
przez laven 22 maja 2007, 12:45
Tutaj każdy wyrzuca z siebie to co go boli. Nie musisz mieć żadnych oporów. To bardzo dobra terapia. My rozumiemy Ciebie i Twój ból. To straszne gdy jest się bezradnym w danej sytuacji. Ale chyba masz dobry kontakt z mamą. Poproś ją o pomoc. Matki zawsze kochają swoje dzieci. Warto poszukać wsparcia u lekarza czy psychologa. Tu nie ma na co czekać. Nie zamykaj się. W ten sposób potęgujesz cierpienie. Trzymaj się ciepło. Mam nadzieję, że będzie dobrze. Pozdrawiam serdecznie. Pisz do nas.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
219
Dołączył(a)
05 maja 2007, 23:18

Avatar użytkownika
przez Adea 26 maja 2007, 14:49
laven napisał(a):Tutaj każdy wyrzuca z siebie to co go boli. Nie musisz mieć żadnych oporów. To bardzo dobra terapia. My rozumiemy Ciebie i Twój ból.


Przyznaję całkowitą rację. Terapia jest dobra. I chyba po raz pierwszy w życiu czuję, że ktoś naprawde mnie rozumie... :roll:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
08 maja 2007, 14:51

przez Pstryk 26 maja 2007, 17:53
Witaj Adea wśród swoich.
Będzie dobrze.
Pozdrawiam
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez Mona75 27 maja 2007, 02:11
Witaj Adea, w końcu sobie poradzisz, to przyjdzie z czasem
Avatar użytkownika
Offline
Posty
601
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:19
Lokalizacja
Wrocław

Powitanie.

Avatar użytkownika
przez Gepard 27 maja 2007, 07:42
Witaj na forum Adea !
Dobrze że trafiłaś na to forum.
Będzie ci łatwiej bo zawsze będziesz miała z kimś pogadać.
Pozdrawiam cieplutko.
Możesz mieć wszystko , ale jeśli nie masz zdowia , nie masz nic. Zdrowie jest bezcenne.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
06 mar 2007, 15:33
Lokalizacja
Opolskie

Re: Powitanie.

Avatar użytkownika
przez Adea 27 maja 2007, 16:44
Gepard napisał(a):Dobrze że trafiłaś na to forum.
Będzie ci łatwiej bo zawsze będziesz miała z kimś pogadać.


Dokładnie... :roll:

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 3:42 pm ]
Wczoraj odważyłam się i powiedziałam Mamie o tym, że powinnam chyba (i chciałabym) zgłosić się do psychiatry.
Reakcję Mamy mogłam przewidzieć...
Na początku obróciła wszystko w żart. Potem, gdy powiedziałam, że nie uważam tego raczej za śmieszne, powiedziała (wciąż z pewną ironią), że ona też chyba ma depresję. Wszystko zakończyło się tak: "Dobra, przestań gadać głupoty i nie zawracaj mi głowy."
Było mi potwornie głupio. Czułam się żałośnie. Po głowie chodziły mi straszne myśli. Nie wiem, co mam robić.
Niech wszystko będzie jak było...
Wszystko będzie jak było...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
08 maja 2007, 14:51

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do