Boje sie tego ze zyje.....

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Avatar użytkownika
przez IceMan 11 mar 2007, 15:29
murti - zgadzam się w 100%. Taki tekst należy się do zawieszenia na ścianie i do czytania każdego ranka. Obrazek

Patrishia - a to dla Ciebie - temat o lęku przed śmiercią - sam za bardzo nie czytałem, ale może sama wyciągniesz z tego jakieś wnioski - mam nadzieję, że pozytywne
http://www.forum.nerwica.com/viewtopic.php?t=1145
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez 11 mar 2007, 16:11
Witaj Patrycjo! :) Nie ma to jak uroki młodości - "twardy duszy formował się krawężnik"... I ja tyż tak myślę, że lepiej być nadwrażliwym, wiecznie rozchybotanym, przeżywającym weltschmerze, niż przetoczyć się przez życie jak kamyczek, utartym szlakiem. A że ciężko? Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo. Ale za to jest - ciekawie... ;)
.'..wyjść z obłędu, to wyjść z labiryntu, bez żadnej nici Ariadny w ręku..'.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
10 mar 2007, 22:22

Avatar użytkownika
przez Patrishia 11 mar 2007, 18:58
lubie koty:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
09 mar 2007, 22:59

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

nerwica

przez kopciuszek 12 mar 2007, 14:16
Ja osobiście bardzo boję się cierpienia i niedołęstwa swojego i moich najbliższych.Leczę się i dużo dają mi rozmowy z przyjaciółmi którzy tak jak ja mają niepełnosprawne dzieci. Teraz mi trochę lżej chociaż są momenty gdy bliskie osoby cierpią z powodu fizycznych chorób a ja nie mogę im pomóc. Wtedy nachodzą mnie myśli że dobrze by było gdybyśmy wszyscy razem zginęli. Bardzo mi pomaga mój niepełnosprawny i chory syn który jest optymistą. Ma dziwne właściwości że umie pocieszać ludzi.
To na razie pozdrawiam Jagoda
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
06 mar 2007, 17:50
Lokalizacja
sosnowiec

Avatar użytkownika
przez GRACJA 12 mar 2007, 15:03
Rozumiem cię doskonale. Ja też tego się boje. Mam chory kręgosłup i jeśli nie będę o niego odpowiednio dbała to grozi mi wózek inwalidzki - to jest wyrok przekazany mi przez lekarzy. Kiedy o tym myśle ogarnia mnie przerażenie. Pracowałam kiedyś w służbie zdrowia i wiem co to jest i jak wygląda ból, cierpienie,niedołęstwo. Myśle że najlepiej nie myśleć o tym, że może być źle. Trzeba żyć dniem dzisiejszym i starać się odsuwać złe myśli. Nie zawsze możemy pomóc cierpiącym ale możemy ich wspierać i próbować choć na chwile odwrócić ich uwage od cierpienia. To wspaniałe, że masz tak optymistycznego syna. Jakie Ty masz w nim oparcie. Gratuluje. Myśl pozytywnie. Zobacz jakie dziś ładne na niebie słoneczko.
Idzie wiosna. Wszystko budzi się do życia. To słoneczko świeci też i dla Ciebie. Czyż to nie piękne?
Pozdrawiam.
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

przez kopciuszek 12 mar 2007, 15:44
Tak się wspieramy nawzajem ale przychodzą momenty ciężkie. Ja już od dłuższego czasu żyję z dnia na dzień. Miałam bardzo fajną pracę ale przeszłam na świadczenie przedemerytalne bo bałam się że nie podołam.
I w perspektywie czasu chyba dobrze zrobiłam chociaż na początku bardzo przeżyłam odejście z pracy. Ojciec szpital amputacja nogi do kolana, mama wiecznie chora. Syn od urodzenia chory porażenie mózgowe i zarażony wirusem C, mąż po zawale to jest tylko króciutko. Mogłabym napisać na ten temat książkę, ale może innym razem
Jagoda
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
06 mar 2007, 17:50
Lokalizacja
sosnowiec

Avatar użytkownika
przez GRACJA 12 mar 2007, 19:25
Współczuje Ci bardzo kopciuszku. No rzeczywićcie masz wyjątkowo trudną sytuację. No wiesz - rodzice to już starsze osoby i nic dziwnego że chorują. Prawo natury.Wiek robi swoje. Mąż po zawale - ale zapewne czuje się już lepiej i dochodzi do siebie. Widze że przeżyłaś w ostatnim czasie dużo. Wpadaj tu na forum. Ono rzeczywiście pomaga. Ja co prawda za dużo o sobie nie pisze=chyba jeszcze nie jestem na to gotowa. Raczej dziele się spostrzeżeniami, opiniami, czasami doradzam. Może dlatego że kiedyś chciałam być psychologiem. Życie potoczyło się inaczej. Ale lubię pomagać ludziom i wspierać ich w ciężkich chwilach, choć sama bardzo rzadko dostaje pomoc od ludzi. Ale tu dostaje dużo i to pomaga mi, poprawia nastrój. Myśle że i Tobie to forum - Ci ludzie, ktorzy nas rozumieją pomogą Ci poczuć się lepiej. Głowa do góry. Zdrówa.
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

przez kopciuszek 12 mar 2007, 19:50
Rzeczywiście to forum to wspaniała rzecz, że mogę poczytać o kimś i napisać o sobie. Znam ludzi dużo starszych niż moi rodzice i są w bardzo dobrej kondycji i wtedy wiem że niedobrze ale im zazdroszczę bo ja też bym chciała jeszcze z mamą iść na spacer lub do sklepu a tak muszę patrzyć jak moja mam tak strasznie cierpi a to tacy wspaniali ludzie pod każdym względem.
Ja jestem z zawodu technikiem a teraz przeobraziłam się w pielęgniarkę i robię opatrunki kiedyś to było nie do pomyślenia .Życie taki scenariusz pisze.
Pozdrawiam Jagoda
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
06 mar 2007, 17:50
Lokalizacja
sosnowiec

przez ewa100 18 mar 2007, 21:41
cześć Patrycja.współczuję Ci twojego cierpienia.Jeśli masz zaburzenie takie jakie napisałaś to jest całkiem normalne te myśli o śmierci i o wielu bzdurach. Napisałaś że po lekach uspakajających maleje intensywność tych myśli.no to jasno wynika, że z twoją psychiką jest okej.jeśli podejmiesz właściwe leczenie to te problemy z czasem ustąpią.życzę wytrwałości w powrocie do zdrowia.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
25 gru 2006, 12:32

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do