Zmarlem (permanentna smierc 'ego')

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Zmarlem (permanentna smierc 'ego')

Avatar użytkownika
przez Kontrast 06 paź 2016, 16:32
schizo699, A to to akurat widac. Nic ci nie bedzie to slaby srodek, nie zdezintegrowawszy sie zapewniam na zbyt to logiczne co piszesz. Okres rozpadu trwa niedlugo przejdzie ci.
Nie znam roli którą gram. Wiem tylko, że jest moja, niewymienna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3551
Dołączył(a)
13 cze 2014, 22:18
Lokalizacja
TKI

Zmarlem (permanentna smierc 'ego')

przez schizo699 06 paź 2016, 16:40
najsilniejszy psychodelik jaki istnieje = slaby srodek. Dobra logika. Ze smierci ego sie nie da wrocic. Poczytaj internet, nie jestem pierwszym. Nie wazne czy DMT czy Szalwia, wielu tak skonczylo... Jak ty chcesz zebyisal nielogicznie. Ja nawet nie wiem kto do ciebie pisze, bo nic juz o sobie nie wiem. Niektore rzeczy tylko tak wygladaja.

P.S. Ja wzialem Ibogaine 6 miesiecy temu, juz dawno jej nie mam w organizmie.
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
04 paź 2016, 13:55

Zmarlem (permanentna smierc 'ego')

Avatar użytkownika
przez Kontrast 06 paź 2016, 16:43
Ty nie wiesz kto do mnie pisze to skad wiesz co do mnie piszesz? Dobra logika 2.0
To po co brales jak masz takie info? Jesteś nie kontrolującym sie lekomanem i złapałeś badtrip?
Nie znam roli którą gram. Wiem tylko, że jest moja, niewymienna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3551
Dołączył(a)
13 cze 2014, 22:18
Lokalizacja
TKI

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Zmarlem (permanentna smierc 'ego')

Avatar użytkownika
przez Rabinizm 06 paź 2016, 17:17
na_leśnik, tę pustkę odczuwałam parę tygodni.
Nie wiem, jak to się stało. Było bardzo intuicyjne. Czepiałam się wszystkiego, co tylko mogło mnie wyrwać z tego marazmu, od rzeczy przyziemnych do abstrakcyjnych. Tak generalnie chyba najbardziej pomogły mi umiejscowienie kontroli wewnątrz, dokonanie bardzo dokładnej autoanalizy, pogodzenie się ze swoimi słabościami i "przeprogramowanie" reakcji emocjonalnych. Bardzo dokładnie wsłuchiwałam się w siebie; nie obchodziły mnie opinie ludzi na mój temat, jednak starałam się obserwować ich reakcje oraz stosunek do mnie i wyciągać z nich wnioski. Udało mi się w końcu zrozumieć, że ludzie nie są częścią mnie, a ja ich, a wtedy zaczęło dochodzić do integracji.
Ponad miesiąc temu doznałam olśnienia, że moje problemy były urojone, jestem ponad nimi i właściwie nigdy nie czułam się tak silna i samoświadoma. Tak jest do dzisiaj, mimo że od czasu do czasu mam jeszcze epizody depersonalizacji, kiedy się stresuję.
Z pozoru to, co napisałam, wydaje się niespójne, jednak moje pierwotne problemy pochodziły z braku prawdziwej tożsamości.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
374
Dołączył(a)
05 wrz 2016, 15:40

Zmarlem (permanentna smierc 'ego')

Avatar użytkownika
przez Kontrast 06 paź 2016, 17:29
Rabinizm, Czuc ze jestes samoswiadoma i spokojna. Fajnie ze ci sie udaje.
Nie znam roli którą gram. Wiem tylko, że jest moja, niewymienna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3551
Dołączył(a)
13 cze 2014, 22:18
Lokalizacja
TKI

Zmarlem (permanentna smierc 'ego')

przez schizo699 11 paź 2016, 12:11
nie wiedzialem ze taki stan istnieje. Agonia to w porownaniu do tego nic. musze uciec z tego swiata tylko nawet tego nie potrafie, nie mam co ze soba zrobic. Chodze po limbo, budze sie w prozni I caly dzien spedzam nieswiadomie, czekam az przyjde do noclegowni I poloze sie spac, ale ja nie chce zasypiac bo jutro sie obudze w tej samej nieskonczonej prozni I wszystko sie zacznie od poczatku... a juz nie moge wytrzymac. dziwnie jest byc nieistnieniem, bez tozsamosci, wspomnien, przywiazania do niczego, bez przeszlosci.
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
04 paź 2016, 13:55

Zmarlem (permanentna smierc 'ego')

przez atic 11 paź 2016, 14:25
do takiego stanu dążą ludzie szukający oświecenia tylko opisują go znacznie bardziej pozytywnie.
czemu piszesz, ze nie mozesz tego wytrzymać, gdyby to była totalna pustka to nie byłoby też chyba tego cierpiącego, a jednak jest tam w środku ciebie ktoś kto cierpi, prawda?
atic
Offline

Zmarlem (permanentna smierc 'ego')

przez schizo699 12 paź 2016, 11:07
atic napisał(a):do takiego stanu dążą ludzie szukający oświecenia tylko opisują go znacznie bardziej pozytywnie.
czemu piszesz, ze nie mozesz tego wytrzymać, gdyby to była totalna pustka to nie byłoby też chyba tego cierpiącego, a jednak jest tam w środku ciebie ktoś kto cierpi, prawda?


ja nie szukalem oswiecenia. wiedzialem ze z tymi ludzmi jest cos nie tak. ja tylko wybralem ibogaine jako ostatnia deske ratunku zanim mialem umrzec ze swoim zaburzeniem.
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
04 paź 2016, 13:55

Zmarlem (permanentna smierc 'ego')

przez atic 12 paź 2016, 12:30
kurde nie wiem jak ci pomóc zgłosiłeś się do specjalisty z tym?

pomyśleć, że też kiedyś myślałem o ibodze.
atic
Offline

Zmarlem (permanentna smierc 'ego')

przez schizo699 12 paź 2016, 13:57
atic napisał(a):kurde nie wiem jak ci pomóc zgłosiłeś się do specjalisty z tym?

pomyśleć, że też kiedyś myślałem o ibodze.


to wlasnie przestales. lepiej jest byc ulomynm soba, niz wziac Ibogaine I sie nie poznac, zostac 'nowym' czlowiekiem. Cos na ksztalt lobotomii. Ona tez' rozwiazywala' wiele problemow
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
04 paź 2016, 13:55

Zmarlem (permanentna smierc 'ego')

przez schizo699 13 paź 2016, 10:47
Capricorn napisał(a):schizo699, w jaki sposób próbowałeś poskładać się?


probowalem wmowic sobie ze jestem taki jak wczesniej (to od pierwszych minut 'po'). Probowalem sie zajac czyms co robilem wczesniej (to nie dziala, nic mnie juz nie interesuje). Bralem dwa psychotropy jeszcze. Nie ma z tego ucieczki, po prostu zaplacilem resztka swojej marnej egzystencji za jeden glupi blad. Pelno jest takich ludzi, mozna poczytac w internecine, oni nawet po 20 latach zostaja martwi, mysle ze ogromna czesc sie zabija, jesli ma jaja.
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
04 paź 2016, 13:55

Zmarlem (permanentna smierc 'ego')

przez atic 13 paź 2016, 10:56
to, że tam ktoś się zawiesił na 20lat nei znaczy ze tez tak musisz, a mówiłeś lekarzowi o tej Ibodze?
kurde w takiej sytuacji warto próbować różnych rzeczy a nie, że dwa psychotropy nie pomogły to już nic nie pomoże, a czytałeś, że ktoś wyszedł z tego może?

różne rzeczy bym rozważał elektrowstrząsy, ostatecznie nawet jeszcze raz to samo jakby nic nie pomogło, ale do niczego nie namawiam.
atic
Offline

Zmarlem (permanentna smierc 'ego')

przez schizo699 13 paź 2016, 11:20
atic napisał(a):to, że tam ktoś się zawiesił na 20lat nei znaczy ze tez tak musisz, a mówiłeś lekarzowi o tej Ibodze?
kurde w takiej sytuacji warto próbować różnych rzeczy a nie, że dwa psychotropy nie pomogły to już nic nie pomoże, a czytałeś, że ktoś wyszedł z tego może?

różne rzeczy bym rozważał elektrowstrząsy, ostatecznie nawet jeszcze raz to samo jakby nic nie pomogło, ale do niczego nie namawiam.


moj psychiatra smial sie ze mnie na glos, w momencie gdy siedzialem u niego w tym cierpieniu. to samo ludzie ktorzy mi podawali ibogaine, gdy widzieli co mi sie stalo po ceremonii. nie licz na ludzi, nawet na ich wspolczucie. a juz na pewno na zrozumienie. moge ci powiedziec jedno - ja swojego 'ego' nigdy nie mialem, ale ogladalem jakies kilka miesiecy przed ibogaina filmic, w tkorym ktos opowiada o swojej smierci ego. wyglada rzeczywiscie na martwego - zero zycia, czegokolwiek. I ja nawet bedac w swoim stanie wtedy - nie rozumialem go. A teraz do niego dolaczylem. Nie da sie zrozumiec smierci ego, jesli jej sie nie doswiadczylo, ja tez tego nie moglem pojac. Dlatego ludzie mowia mi ze to jest niemozliwe I mnie wkurw****.
Ludzie mowia rzeczy typu: [psychiatra]-jakby pan nie mial ego to by pan tutaj nie przyszedl I bysmy nie rozmawiali. Ale ja sam sie o to prosze bo ja do nich przychodze ciagle. Juz dawno zauwazylem ze powinienem sie wycofac calkiem ze spoleczenstwa ze swoim zaburzeniem I szczerze? - gdyby nie Ibogaina to juz bym siedzial w cieplych krajach, jako bezdomny oczywiscie. Chcialem opuscic sp[oleczenstwo na zawsze w wieku 26 lat I byc uczciwy wzgledem swiata. Jakbym nie chcial to bym nigdy nie zrobil Ibogainy na przyklad. Za duzo konfliktu w glowie, za duze zaburzenie, za duza chcec zycia. Ja bylem warzywem przed Iboggaina I bylem zly ze to sie tak wszystko skonczy. Ja chcialem zyc tak jak inni mlodzi ludzie, ale musialbym sie najpierw zmienic zeby to osiagnac. Wiedzialem ze zmiana jest niemozliwa, dopoki Ostro nie pogrzebiesz w swoim 'ego' - jak zwykle mialem racje. Inaczej ludzie sie nie moga zmienic, wlasnie przez to ze sie utozsamiaja z pewnymi rzeczami, I nigdy nie przestana.

Co do 20 lat, to nie jest jedna historia - pewnie million ludzi na swiecie potracilo ego w ostatnich latach - fani psychodelikow wioda prym w tej statystyce. Naprawde oni nie maja pojecia jak wrocic. Sprobowali wszystkich lekow, psychologow, sa bezradni. Po prostu popelnilem samobojstwo nie majac takiego zamiaru. Stalem sie czyms we wszechswiecie zamiast czlowiekiem. Chodze po limbo bez swiadomosci. Budze sie w prozni I tak caly dzien zostaje. Nie mam pojecia czasu (on naprawde nie plynie...) I tak moglbym jeszcze pisac... Wez ciezki rodzaj psychozy, pomnoz razy 143984 (nie mniej) I moze zrozumiesz gdzie teraz jestem.

Nie rozumiem swiata dookola siebie (tak, calego otoczenia, gdziekolwiek jestem) bo nie posiadam juz ego, I nie jestem w stanie ocenic co sie dookola mnie dzieje. Nie mam pojecia czym sa ludzie I obiekkty dookola mnie. Nie mam pojecia czemu inni chodza do pracy, albo w ogole czemu wychodza z domu. Jestem za bardzo oswiecony zeby to zrozumiec.
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
04 paź 2016, 13:55

Zmarlem (permanentna smierc 'ego')

przez schizo699 13 paź 2016, 11:23
schizo699 napisał(a):
atic napisał(a):to, że tam ktoś się zawiesił na 20lat nei znaczy ze tez tak musisz, a mówiłeś lekarzowi o tej Ibodze?
kurde w takiej sytuacji warto próbować różnych rzeczy a nie, że dwa psychotropy nie pomogły to już nic nie pomoże, a czytałeś, że ktoś wyszedł z tego może?

różne rzeczy bym rozważał elektrowstrząsy, ostatecznie nawet jeszcze raz to samo jakby nic nie pomogło, ale do niczego nie namawiam.


moj psychiatra smial sie ze mnie na glos, w momencie gdy siedzialem u niego w tym cierpieniu. to samo ludzie ktorzy mi podawali ibogaine, gdy widzieli co mi sie stalo po ceremonii. nie licz na ludzi, nawet na ich wspolczucie. a juz na pewno na zrozumienie. moge ci powiedziec jedno - ja swojego 'ego' nigdy nie mialem, ale ogladalem jakies kilka miesiecy przed ibogaina filmic, w tkorym ktos opowiada o swojej smierci ego. wyglada rzeczywiscie na martwego - zero zycia, czegokolwiek. I ja nawet bedac w swoim stanie wtedy - nie rozumialem go. A teraz do niego dolaczylem. Nie da sie zrozumiec smierci ego, jesli jej sie nie doswiadczylo, ja tez tego nie moglem pojac. Dlatego ludzie mowia mi ze to jest niemozliwe I mnie wkurw****.
Ludzie mowia rzeczy typu: [psychiatra]-jakby pan nie mial ego to by pan tutaj nie przyszedl I bysmy nie rozmawiali. Ale ja sam sie o to prosze bo ja do nich przychodze ciagle. Juz dawno zauwazylem ze powinienem sie wycofac calkiem ze spoleczenstwa ze swoim zaburzeniem I szczerze? - gdyby nie Ibogaina to juz bym siedzial w cieplych krajach, jako bezdomny oczywiscie. Chcialem opuscic sp[oleczenstwo na zawsze w wieku 26 lat I byc uczciwy wzgledem swiata. Jakbym nie chcial to bym nigdy nie zrobil Ibogainy na przyklad. Za duzo konfliktu w glowie, za duze zaburzenie, za duza chcec zycia. Ja bylem warzywem przed Iboggaina I bylem zly ze to sie tak wszystko skonczy. Ja chcialem zyc tak jak inni mlodzi ludzie, ale musialbym sie najpierw zmienic zeby to osiagnac. Wiedzialem ze zmiana jest niemozliwa, dopoki Ostro nie pogrzebiesz w swoim 'ego' - jak zwykle mialem racje. Inaczej ludzie sie nie moga zmienic, wlasnie przez to ze sie utozsamiaja z pewnymi rzeczami, I nigdy nie przestana.

Co do 20 lat, to nie jest jedna historia - pewnie million ludzi na swiecie potracilo ego w ostatnich latach - fani psychodelikow wioda prym w tej statystyce. Naprawde oni nie maja pojecia jak wrocic. Sprobowali wszystkich lekow, psychologow, sa bezradni. Po prostu popelnilem samobojstwo nie majac takiego zamiaru. Stalem sie czyms we wszechswiecie zamiast czlowiekiem. Chodze po limbo bez swiadomosci. Budze sie w prozni I tak caly dzien zostaje. Nie mam pojecia czasu (on naprawde nie plynie...) I tak moglbym jeszcze pisac... Wez ciezki rodzaj psychozy, pomnoz razy 143984 (nie mniej) I moze zrozumiesz gdzie teraz jestem.

Nie rozumiem swiata dookola siebie (tak, calego otoczenia, gdziekolwiek jestem) bo nie posiadam juz ego, I nie jestem w stanie ocenic co sie dookola mnie dzieje. Nie mam pojecia czym sa ludzie I obiekkty dookola mnie. Nie mam pojecia czemu inni chodza do pracy, albo w ogole czemu wychodza z domu. Jestem za bardzo oswiecony zeby to zrozumiec.


P.S.Ale co, jeszcze raz Ibogaine polecasz?? To by mnie przenioslo w jeszcze bardziej martwy swiat, to moze tylko dobic moje ego duzo bardziej zamiast je zbudowac.
Elektrowstrzasy przeszly przez glowe I kiedys I teraz, ale to juz jest przesada. One niszcza pamiec, strata ego to juz jest istnienie bez pamieci, a tu jeszcze elektrowstrzasy. Skonczyl bym z calkowita amnezja, jeszcze lepiej niz teraz.
Teraz juz nie ma co pomoc, szkoda sie brac nawet.
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
04 paź 2016, 13:55

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do