Dwa oblicza mojego partnera w ciągu dnia

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Dwa oblicza mojego partnera w ciągu dnia

Avatar użytkownika
przez Michellea 05 sie 2016, 01:54
Kasia55, facet dba o Ciebie tylko kiedy istnieje prawdopodobieństwo, że od niego odejdziesz albo gdy zapali marihuanę. Związek jest ewidentnie toksyczny. Ja bym odeszła i na odchodne powiedziała mu, żeby skorzystał z usług psychiatry/psychologa i wtedy ewentualnie jeśli by mu coś to dało, że może się do mnie odezwać. On się nie zmieni, jeśli sam nie będzie tego chciał. Nie wiem też na ile to, co powiedział u psychologa było prawdziwe (czy naprawdę nie chce bić). Stracona100 słusznie zauważyła, że jesteś od niego uzależniona. Miłość miłością, ale sama widzisz, że on Cię krzywdzi. Uważam, że najlepiej by było się wyprowadzić. Tobie by to dobrze zrobiło, bo nie musiałabyś przeżywać codziennych awantur i poniżania, a jemu by nie zaszkodziło. Bo jeśli naprawdę coś do Ciebie czuje, to Twoja wyprowadzka może dałaby mu trochę do myślenia, a jeśli nie czuje nic (albo prawie nic), to nic nie zrobi i nie warto ciągnąć tej toksycznej relacji.

iiwaa napisał(a):Ale że KOBIETY tutaj podchodzą do damskiego boksera z taką wyrozumiałością, to aż mi się słabo zrobiło.

Ja tak tego nie odebrałam. Autorka tematu jest wyraźnie uzależniona od swojego partnera, próby odchodzenia skończyły się porażką, więc powiedzenie jej, żeby go pozwała, raczej nie odniesie spodziewanego efektu. To może budzić reakcję obronną pt. "on nie jest aż taki zły".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2222
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

Dwa oblicza mojego partnera w ciągu dnia

Avatar użytkownika
przez iiwaa 05 sie 2016, 03:13
Ale terapia bedzie trwac, trwac i trwac, a wcale nie musi odniesc skutku.
Poza tym najpierw musi odrzucic nalog. Nie bedzie mogl cpac. Moze byc jeszcze gorszy na poczatku.
All the lights are shining
So brightly everywhere
And the sound of children's
Laughter fills the air
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2106
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

Dwa oblicza mojego partnera w ciągu dnia

przez Kasia55 05 sie 2016, 05:04
Witam serdecznie wszystkich. Muszę Wam powiedzieć że dzisiaj po kolejnych krzywych fazach mojego partnera, które funduje mi przez telefon ( bo jest w pracy za granicą) poraz kolejny czytałam Wasze komentarze. No i wydaje mi się że macie rację, ON SIĘ NIE ZMIENI! Czy ja naprawdę chcę tak żyć? Czy to jest dobre żeby martwić się tylko o drugą połowę? Własnym kosztem? Przecież jeszcze trochę to ja będę potrzebowała pomocy, no i kto mi wtedy pomoże? On? Wątpię, a wiecie dlaczego to właśnie dzisiaj do mnie dotarło? Bo dzisiaj mój syn zadzwonił do mnie i spytał czy może przyjechać na kilka dni do mnie. Bez wahania i chwili zastanowienia, "powiedziałam pewnie że tak kochanie" przecież to moje dziecko i zawsze znajdę dla niego czas i miejsce w domu. Nawet przez myśl mi nie przyszło że coś takiego się wydarzy... Więc tak, syn dzwonił rano i zaraz po tym był już u mnie, w południe gdy mój partner wyspał się po nocce zadzwonił do mnie, no i jak zwykle zdaje mu relacje jak do tej pory mija mój dzień. Rozmowa spokojna, miła, ale tylko do momentu kiedy zaczynam mówić że syn jest u nas i że przyjechał na kilka dni, zmiana tonu partnera była natychmiastowa. Od razu wyczułam nie zadowolenie i rozdrażnienie, w końcu pyta " na ile przyjechał?" nie wiem, na ile będzie chciał, a co jest jakiś problem? " on tylko NIE CO NIE MOGĘ ZAPYTAĆ? No możesz. Ale za chwilę A na czym on będzie spał? Powinnaś kiedy do Ciebie zadzwonił i zapytał to za nim mu dasz odpowiedź powinnaś najpierw zadzwonić do mnie i zapytać czy nie mam nic przeciwko temu. W tym momencie nie zapanowałam nad swoim emocjami i wybuchłam... Dobrze że syna akurat nie było w domu i nie słyszał tej rozmowy. Powiedziałam mu że kiedy się ze mną wiązał doskonale wiedział o tym że mam dzieci i że to jest normalne że czasami będą one pojawiać się w naszym życiu, że mam prawo sama decydować o tym kiedy mogę spotkać się z własnymi dziećmi, a on nie ma prawa mi tego bronić, bo dla mnie moje dzieci to najważniejsze skarby i zawsze są tu mile widziane, nawet bez zapowiedzi... Że żaden facet nigdy nie będzie dla mnie ważniejszy niż one i jak stanę przed wyborem dzieci czy facet to zawsze bez zastanowienia wybiorę dzieci! Uważam że jak by naprawdę mnie kochał to nawet gdyby nie był zadowolony z faktu że któreś dziecko do mnie wpadło na kilka dni to nic by nie powiedział bo wie jak bardzo się cieszę jak się widzimy, jakie to dla mnie wazne i gdyby faktycznie mu na mnie zależało, na moim szczęściu, a nie tylko patrzył na to by to jemu było dobrze to potrafił by to jakoś znieść w milczeniu. Wiem że to możliwe, bo sama to przerobiłam. Po pierwszym razie gdy podniósł na mnie rękę miałam do niego tak ogromny żal że nie mogłam sobie z tym poradzić, odczuwałam potrzebę rozmowy o tym co się wydarzyło i próbowałam zrozumieć dlaczego? Co w moim zachowaniu wzbudziło w nim aż taką agresję? Jednak dla niego takie rozmowy były bardzo trudne, stawał się smutny, przepraszał za każdym razem ze łzami w oczach, a później długo chodził przygnębiony. Więc w którymś momencie stwierdziłam dobra, koniec z tymi rozmowami bo mi w prawdzie jest dzięki nim trochę lepiej ale on za to czuję się przez to dużo gorzej. Nie patrzyłam na własne dobro, bardziej liczył się on i jego szczęście niż moje. No i co mi z tego przyszło? Chyba tylko to że, tu przyznaje Wam rację jest coraz gorzej. Ten post zaczęłam pisać wczoraj około godziny 12.00 po pierwszej naszej dzisiejszej rozmowie, a raczej ostrej wymianie zdań( przez telefon miałam odwagę powiedzieć mu co mysle) przez resztę dnia ciągle dzwonił i za każdym razem z innymi pretensji mi, a to wtedy było źle, a to wtedy zrobiłaś nie tak... Itp. W końcu zadzwonił i spytał " czy Ty chcesz urodzić mi dziecko?" po całym dniu kłótni było mi już wszystko jedno, miałam dość, powiedziałam " NIE BO NIE CHCE BY DZIECKO DORASTAŁ W TAKIEJ RODZINIE GDZIE TATA NIE SZANUJE MAMY I PATRZYŁ JAK JĄ BIJE, na co on że dziecko by dużo zmieniło, ja jednak nie ugiecie, że powinno to wyglądać tak że najpierw musi się zmienić, przestać stosować przemoc wobec mnie i zacząć mnie szanować a dopiero po jakimś czasie spokojnego, stabilnego i udanego życia razem można zacząć myśleć o dziecku. Później znów powiedziałam coś (szczerze nawet nie pamiętam co) że wyprowadziło go to tak z równowagi że zaczął krzyczeć że mam się z tąd wynosić i że jak on wróci to nie chce mnie tu widzieć, na co ja ze spokojem odpowiedziałam " dobrze ostatni raz spelnie Twoją wolę i jeszcze dzisiaj się pakuję i wynosze z tąd, po czym się rozlaczylam. Chwilę później były sms.y proszę nie rób tego, zadzwoń do mnie proszę (no nie wierzę, on pisze do mnie proszę?) z mojej strony zero odzewu, to zaczęły się telefony, w końcu odebrałem, ale nadal nie ugielam się, zdawałam tylko jedno pytanie " skoro jestem taka zła, nic nie potrafię i wszystko robię źle to dlaczego kiedy chcę odejść Ty prosisz bym tego nie robiła? Nie uzyskałam odpowiedzi na moje pytanie. Za to gdy widział że prośby nie przynoszą efektu, zaczęły się groźby, jak wrócę to lepiej dla Ciebie żebyś tam była, bo jak Cię nie będzie to nie wiem co zrobię, ale to na pewno nie będzie miłe dla Ciebie. Powiedziałam żeby mi nie groził bo się go nie boję, no to znów zmiana taktyki, typu, no przecież ja Cię kocham i chcę dla Ciebie jak najlepiej.... Bzdura moim zdaniem, ale tak naprawdę to teraz siedzę i myślę co ja mam zrobić? Przecież dzisiaj po raz pierwszy tak mu wszystko wygranełam, że jest chamem, prostakiem który nie szanuje kobiet, narcyzem, egoistą, że uważa się za kogoś lepszego niż ja bo więcej zarabia i jak mówi dlatego ja mam wsadzić mordę w kubeł i robić tak jak on tego chce. Życzyłam mu nawet żeby kiedyś jego spotkała taka sytuacja jak teraz mnie i żeby jego też ktoś tak potraktował i zeszmacił, powiedziałam że za wszystkie nasze kłótni i niepowodzenia obwinia mnie, ale ja mam za sobą jeden nie udany związek, który w dodatku trwał przez 18 lat, a on miał ich tyle że się pogubiłam i każdy jeden kończył się tak samo, to jego każda kobieta zostawiła i w dodatku z tego powodu że bił robiły to tak że poprostu uciekały z domu pod jego nieobecności. Takie cudowne życie jest u jego boku, ale on nadal uważa się za ideał, nie da sobie nic wytłumaczyć nawet nie ma zamiaru postarać się zrozumieć mnie no i nadal za wszystko obwinia mnie. Nawet czepił się tego że z koleżanką rozmawiałam (podczas gdy odwozilismy go na pociąg) na taki temat a nie inny i nie powinno to tak wyglądać tylko tak... No poprostu szok, nawet temat do rozmów z koleżanką mi będzie dyktował? Sądzę że on potrzebuje takiej kobiety, która pozwoli mu się ubezwlasnowolnic, będzie mu bezgranicznie posłuszna i nie będzie wyrażać własnego zdania, tylko zawsze będzie mówić i postępować zgodnie z jego zasadami i oczekiwaniami. Nie wiem czy taką znajdzie, ale ja mam dość! Po dzisiejszym dniu i po tym jak naprawdę starałam się nakłonić go do tego by zastanowił się nad tym czy faktycznie on jest taki idealny i nigdy nie popełnił błędu, nigdy nie zawinił? Po tym jak starałam się mu wiele kwestii wyjaśnić, jak z mojego punktu widzenia to czy tamto wygląda, a on dalej jak osioł, że to on ma rację i to że są awantury i agresja to moja wina, to ja to wszystko prowokuje i koniec. Nie uważam się za ideał, zdaje sobie sprawę z tego że też popełniam błędy, ale nie zawsze i nie wszystko co złe jest moją winą. A jak już brakowało mu argumentów, a ja wciąż twardo mówiłam to koniec, bo uważam że ten związek jest bez przyszłości, to że on taki, że tak gada, że marudzi,bo chcę dla mnie jak najlepiej i nie może patrzeć jak wszyscy mnie w dupę kopią bo mnie kocha i dla tego że chce bym się zmieniła tak by inni mu zazdroscili że ma taką kobietę... Żeby mógł być ze mnie dumny. Poprostu brak słów. No więc teraz tak, nagadałam mu dzisiaj tak bardzo że na 100% po powrocie do domu będzie chciał mnie za to ukarać w taki czy inny sposób, obiecał że nie uderzy jak wróci, ale już nie raz składał takie obietnice, iść do rodziców, przecież tam jest za blisko, na pewno przyjdzie, mam fundowac schrowanym rodzicom taki stres? A tam nawet jak zadzwonię na policję to zanim dojadą to zdążył z 10 razy mnie zamordowac i pochować. No i teraz mam ogromny problem co ja mam w tej sytuacji zrobić? Prawda jest zupełnie inna niż mu powiedziałam ( nie strasz mnie bo ja się Ciebie nie boje) tak naprawdę to umieram ze strachu, ale sądzę że lepiej dla mnie będzie jak on się o tym nie dowie. Proszę piszcie co myślicie o tym wszystkim? Co powinnam zrobić? Zostać? Tak jak chciał i ryzykować nie laniem? Czy może lepiej uciekać póki jeszcze nie wrócił?
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
03 sie 2016, 08:39

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Dwa oblicza mojego partnera w ciągu dnia

przez Kasia55 05 sie 2016, 06:25
NN4V napisał(a):
Kasia55 napisał(a):... BIJE KOBIETY I NIE WIEM DLACZEGO TAK ROBIĘ ALE NIE UMIEM TEGO POWSTRZYMAĆ..


Kasia55 napisał(a):... UDERZE I ZARAZ ŻAŁUJĘ, NIGDY NIE MIAŁEM ZAMIARU UDERZYĆ NIE CHCE TAK ROBIĆ.


Kasia55 napisał(a):... Bo on uważa że z nim jest wszystko w porządku, jak sam mówi.

Najwidoczniej uważa, że bicie partnerek jest w porządku. Czemu więc żałuje?
Tobie pozostaje również przyjąć ten punkt widzenia.

I jak się rozwinęło z tą pracą za granicą? Bo mam wrażenie, że ta historyjka niedopowiedziana jest.

Wygląda to tak że wyjechał do pracy za granicą no i pracuję tak jak chciał za dużo lepsze pieniądze, niestety jednak na drugą wizytę u psychologa już nie poszedł gdyż w tym czasie był tam. Nawet nie wspomniał ani razu o tym że nie ma teraz jak chodzić na te spotkania, nie dowiedział się o te spotkania dla osób które stosują przemoc fizyczną i psychiczną, po prostu jak by nie było tematu. Kiedy ja próbowałam o tym mówić odpowiadał, no przecież wiesz sama że nie mam jak, bo w tygodniu mnie nie ma tu. No fakt nie ma go w tygodniu, ale myślę teraz że tak naprawdę to podjęcie tej pracy było mu bardzo na rękę nie tylko z powodów finansowych... Wtedy i teraz wygląda to tak że wyjeżdża do pracy w poniedziałek rano, ok 9 wraca w sobotę około południa. Gdy jest tam, to wiecznie są jakieś dziwne wątpliwości i podejrzenia, np. Co robiłam że nie oddzwonilam odrazu, tylko po dłuższej chwili? No to mówię jak było, wyszłam na ogród i nie wzięłam telefonu bo nie mam kieszeni, a po za tym był pod ładowarka. W odpowiedzi słyszę, tak na pewno miałaś wyciszony żeby Ci nikt nie przeszkadzał... No i żadne moje tłumaczenie nie ma sensu bo on i tak wie lepiej dlaczego nie oddzwonilam odrazu! A zdarzyło się to tylko raz. Dla czego jak jestem u mamy zawsze wychodzę na dwór żeby z nim pogadać? No bo przecież sam wiesz że tam jest kiepski zasięg i najlepszy jest na dworze i to w dodatku na środku drogi i bez ruchu muszę stać, no i znów nie Ty na pewno wychodzisz bo mówisz jej że nie jesteśmy razem, a mi że mnie kochasz, bo i tu i tu mówisz to co ktoś chce usłyszeć żeby mieć z tego korzyści. Moja mama owszem jest tego zdania że powinnam go zostawić, bo wie jaki jest dla mnie i próbowała mnie do tego nakłonić i wcale się jej nie dziwię, każda matka martwi się o swoje dziecko bez względu na jego wiek, ale ja nie kryje przed nią że nadal z nim jestem. No i tak z reguły mija tydzień, są może ze dwie normalne rozmowy, a reszta polega na tym że muszę wysłuchać co, kiedy,jak i dla czego zrobiłam źle, lub też czego nie zrobiłam a powinna. Na przykład, dlaczego sama wyszłaś na spacer? Na pewno nie sama, na pewno się z kimś umówiłaś, no powiedz mi prawdę z kim się umówiłaś no i tak, ja swoje on swoje... Albo często jest tak zadaje mi pytanie, czasami zacznę mówić, a czasami nawet nie zdążę zacząć a on odpowiada za mnie, no szlak mnie trafia, po co pytasz skoro sam wiesz lepiej jaka jest odpowiedź? Bo nawet jak mi się uda wypowiedzieć, a on ma inne zdanie, to na pewno nie jest tak jak mówię ja tylko tak jak mówi on, chyba sądzi że zna mnie lepiej niż ja sama. W dzień powrotu do domu jest spokojny i kochany dla mnie. Zawsze przygotuję jakiś dobry domowy obiad, zjemy, on podziękuję, odstawi talerz do zlewu a nawet powie pyszny obiadek kochanie zrobiłaś, naprawdę smaczny, po tem wiadomo, prysznic, przytulanki i wiadomo... Dzień następny, rano ok przeważnie tak zaczyna się nerwy klimat od śniadania, lub nie długo po. Wojna... Krzyki, wyzwiska, groźby, coś takiego w jego oczach że aż mnie przeraża. Ja zastanawiam się czy tym razem znów oberwe? Jak to zrobić żeby uciec z tąd? Jak odpowiadać na pytania żeby go nie rozwscieczyc jeszcze bardziej, jak powstrzymać narastającą agresję? A na słowa " bo zaraz ci przyje.. e, jak dostaniesz wstrząsów to może zaczniesz myśleć tak jak trzeba tłuczku jeden" Wiem że od ciosu dzielą mnie już tylko chwilę, i obsesyjnie myślę jak się z tąd wydostać? Przecież on mi nie pozwoli wyjść. No i różnie się kończy, albo uciekne na kilka godzin i gdzieś przeczekam, albo on w końcu daje mi spokój i kupuję i pali albo dostaje lanie i jeszcze trochę obelg a po tem wychodzi kupić, pali wraca pali i znów jest normalnie ale tak jak gdyby nigdy nic się nie wydarzyło. Kiedyś mówiłam mu że po takim czymś ja nie potrafię tak na zawołanie zapomnieć o tym co mi zrobił i jak bardzo zranił, ale to go irytowało więc z obawy przed kolejnymi akcjami zaciskam zęby i tak jak on udaje że nic się nie stało i tłamsze swoje uczucia w sobie. Do następnego dnia jest już ok, rano tylko chwilę coś tam mu się nie podoba ale szybko przestaje ze swoim zlosliwosciami. No i tak tydzień w tydzień, historia się powtarza, jedynie zmieniają się tylko powody do awantury, albo czas jej trwania, no i loteria uderzy tym razem czy nie? A coraz częściej kończy się na tak, tylko mocniej lub słabiej
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
03 sie 2016, 08:39

Dwa oblicza mojego partnera w ciągu dnia

Avatar użytkownika
przez NN4V 05 sie 2016, 06:54
To jest w ogóle jakiś dziwny typ. Zielsko generalnie hamuje agresję - również w okresach odstawienia, tylko słabiej. (Co za bzdura z tym głodem.) Wynika z tego, że u niego poziom agresji jest bardzo wysoki, a Ty masz szczęście, że on nie chleje, bo byś dawno w kostnicy wylądowała. Jeśli on przestanie palić, to problem urośnie - za duże ryzyko dla Ciebie.
Najrozsądniej byłoby po prostu zwiać, bo szanse na zmianę są nikłe.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4345
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Dwa oblicza mojego partnera w ciągu dnia

Avatar użytkownika
przez Stracona100 05 sie 2016, 09:29
Kasia55 Twoja sytuacja wygląda znacznie gorzej niż myślałam. Moim zdaniem musisz natychmiast uciekać i zrobić wszystko, by uwolnić się z tego chorego i niebezpiecznego związku. Twoje poświęcenie dla tego człowieka nie ma żadnego sensu. Jeśli tego nie zrobisz będziesz żyła w piekle i to na własne życzenie. Uciekaj natychmiast, gdziekolwiek. Jeśli na razie nie ma innej opcji, to do rodziców, wszak tam u siebie i wśród swoich będziesz najbezpieczniejsza.
Nie zastanawiaj się, uciekaj.
Powodzenia.
"Im mniej człowiek wie, tym łat­wiej mu żyć. Wie­dza da­je mu wol­ność, ale unieszczęśliwia."
"Le­piej jest um­rzeć, kiedy człowiek chce żyć, niż umierać wte­dy, kiedy człowiek chce już tyl­ko umrzeć."

- E.M.Remarque

zabija mnie DEPRESJA ENDOGENNA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1423
Dołączył(a)
18 sty 2016, 11:45

Dwa oblicza mojego partnera w ciągu dnia

przez Kasia55 05 sie 2016, 09:43
NN4V napisał(a):To jest w ogóle jakiś dziwny typ. Zielsko generalnie hamuje agresję - również w okresach odstawienia, tylko słabiej. (Co za bzdura z tym głodem.) Wynika z tego, że u niego poziom agresji jest bardzo wysoki, a Ty masz szczęście, że on nie chleje, bo byś dawno w kostnicy wylądowała. Jeśli on przestanie palić, to problem urośnie - za duże ryzyko dla Ciebie.
Najrozsądniej byłoby po prostu zwiać, bo szanse na zmianę są nikłe.

Wiesz, to że jestem na tym forum to dlatego że czuję że jestem na skraju wytrzymałości. Tak naprawdę nie mam z kim o tym porozmawiać, od pół roku praktycznie nie wychodzę z domu, nie mam na to ochoty, siły no sama nie wiem ale tkwie w mojej samotności. Nie przychodzą do mnie też żadne koleżanki ani rodzina. Nie wiem dlaczego ale dobrze mi z tym, mimo iż jeszcze do niedawna chodziłam do ludzi, koleżanki przychodziły do mnie. Z przyjaciółką rozmawiałam co dzień, teraz może raz na dwa, trzy tygodnie. Wczoraj akurat między walkami słownymi z partnerem, ona do mnie zadzwoniła, i nie było tak jak dawniej że pierwsze co powiedziałam jej o tym co się dzieje i co czuje, a wręcz przeciwnie, mówiłam że wszystko jest ok, temat który mnie najbardziej gnebi ominęłam. Nie wiem dlaczego? Co się ze mną stało? Ale zaczynam coraz bardziej dostrzegać że ten związek, to związek bez przyszłości. Że mimo iż wciąż go kocham i nadal mi na nim zależy ( chociaż sama siebie tu nie rozumiem) muszę odejść. Tylko jak? Z kąd wziąć siłę by nie ulec gdy znów ze łzami w oczach będzie przepraszal, obiecywał zmianę i mówił o swoich uczuciach do mnie? Naprawdę tak już było, odchodząc mówiłam sama do siebie, to już naprawdę koniec, choćby nie wiem co powiedział czy zrobił, przecież wiem że to są obietnice bez pokrycia, że za jakiś czas znów zacznie się to samo. A jednak jak krowa na łańcuchu wracam do domu za swoim Panem... Nie wiem dlaczego tak jest, od męża wyprowadziłam się z dnia na dzień po 18latach małżeństwa a tu po tak krótkim czasie nie potrafię tego tak po prostu zrobić.
Co do jarania to też tego nie kumam on staje się tak bardzo agresywny już po kilku godzinach bez zielska. Ja niestety nie mam pojęcia jak to jest, bo nie pale tego czegoś
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
03 sie 2016, 08:39

Dwa oblicza mojego partnera w ciągu dnia

przez Kasia55 05 sie 2016, 09:56
iiwaa napisał(a):Do psychiatry go wysyłać?
Wybaczcie, chyba na głowę upadłyście.
Chyba najpierw do policyjnej celi aresztowej, potem do aresztu śledczego, a na koniec do zakładu karego.


Autorko, obiadki mu gotujesz? Damskiemu bokserowi?
Przecież on nawet na splunięcie nie zasługuje (szkoda wysiłku), a co dopiero na robienie mu żarcia.
On się na Ciebie drze, jak mu zrobisz obiad, a Ty koło niego skaczesz i dostosowujesz godzinę? Matko...
Może go jeszcze przepraszaj, jak Cię uderzy, że mu pod rękę sama weszłaś. Przepraszam, ale tak to wygląda.

Przeczytaj sama:
Obiad tydzień temu był o godz 14 awantura bo obiad powien być podany o 13 no to teraz podaję o 13

Wiesz co robi normalna kobieta w normalnym związku kiedy facet marudzi? Mówi, żeby zrobił sobie sam lepiej, jak mu się nie podoba.
Co więcej - normalny facet dziękuje za obiad, a nie marudzi.

nic nie potrafię, nawet gotować

Bo to nie jest Twój obowiązek, żeby mu gotować. Jeśli chcesz - możesz. Nie chcesz - nie musisz. Ja nie gotuję, jakoś żyjemy.

Dla mojego partnera duże znaczenie mają pieniądze

Dla mojego też, ale nie robi tak:
bardzo często wspomina mi że zarabiam mniej niż on i że powinnam ruszyć dupę do roboty

Więc go nie usprawiedliwiaj, bo nie ma znaczenia, co jest dla niego ważne w tym wypadku.

Teraz gdy wraca mój łagodny ukochany mężczyzna

Nie oszukuj samej siebie. ON NIE WRACA. Wracają narkotyki, to trawka jest łagodna, nie on. To zwykły ćpun - naćpa się, to jest wesoły, jest na głodzie, to nie panuje nad sobą.

albo mówi że się wyprowadzi

A proszę bardzo. Au revoir!

to jeszcze mogłam zostać kaleką gdyby nie tak mnie uderzył

Cóż za wspaniałomyślny człowiek. Leje właściwie.

Czy mój partner powinien iść do lekarza, jak tak to do jakiego?

Tak, oczywiście, że powinien. Do biegłego sądowego, a raczej biegły do niego.
A najlepiej do lekarza w Zakładzie Karnym nr 1 w .... (wpisać właściwe).

Teraz gdy wraca mój łagodny ukochany mężczyzna jest tak jak gdyby nigdy nic się nie wydarzyło

To ćpun wraca, nie ukochany mężczyzna.

Jesteś przekonana o prawdziwości jego uczuć? Świetnie! Jestem od 20 lat mężatką przekonaną o prawdziwości uczuć. Gdyby choć raz mnie uderzył (nie mówię o sytuacjach przypadkowych jak rąbnięcie drzwiczkami od szafki przez nieuwagę) czy poniżył, to nigdy więcej by mnie nie zobaczył. Miałby rozwód z orzeczeniem o winie, odebraną większość majątku (damskich bokserów zwykle można nawet eksmitować na czas postępowania w sprawie o rozwód), musiałby mi zapłacić zadośćuczynienie, skończyłby z wyrokiem skazującym i być może bez pracy (bo w jego pracy wymagana jest "nieposzlakowana opinia").
I wówczas - za przeproszeniem - gówno by mnie obchodziła "prawdziwość jego uczuć".
Na szczęście mój małżonek nie ma świerzbiących rączek.
Ale Tobie polecam wyżej wymienione rozwiązanie.

Zawiadomienie do prokuratury, bo (nie)szanowny pan wiele przestępstw popełnił. Również tych z użyciem przemocy. I nie ma ŻADNEGO ZNACZENIA, że on nie wie i nie chciał. Bo zamiar bezpośredni tutaj bez wątpienia występował, więc to czyn umyślny. I powództwo cywilne o zadośćuczynienie i odszkodowanie (wszak chyba poniosłaś jakąś szkodę majątkową).
Zaraz Ci wyliczę, ile mu grozi.
Za znieważenie - do roku.
Za znęcanie się - do lat 5.
Ale jako że to ta sama sposobność...
(nie)szanowny pan jest w tzw. ciągu przestępstw, jeśli chodzi o znęcanie się i znieważenie. Jeżeli mamy ciąg przestępstw, to maksymalna granica jest o połowę podwyższona (tzw. nadzwyczajne obostrzenie).
A więc: 5 + 5*0,5 = panu grozi 7 i pół roku kary pozbawienia wolności, potocznie więzienia.

Jeszcze posiadanie narkotyków - do lat 2.

No i mamy dwie kary - 7,5 i 2 lata. Sąd orzeka karę łączną - od najwyższej kary do sumy wszystkich kar.
Najwięcej może posiedzieć 9 lat i 6 miesięcy.
A Ty mu obiadki serwujesz...
Ok, możesz być uzależniona.

Ale że KOBIETY tutaj podchodzą do damskiego boksera z taką wyrozumiałością, to aż mi się słabo zrobiło.

Autorko, jeżeli chcesz pomocy, to odezwij się do mnie w wiadomości prywatnej. REALNEJ POMOCY, uwolnienia się od niego raz na zawsze, a nie jakiegoś pitu-pitu i traktowania go jak pokrzywdzonego.


Witaj, nie mam pojęcia dlaczego i co robię źle ale nie umiem wysłać do Ciebie tej prywatnej wiadomości, może Ty napisz do mnie pierwsza to ja będę mogła po prostu odpisać normalnie. Pozdrawiam
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
03 sie 2016, 08:39

Dwa oblicza mojego partnera w ciągu dnia

Avatar użytkownika
przez refren 05 sie 2016, 10:42
Kasia55, masz chyba zaniżone poczucie własnej wartości i wbite przekonanie, że inny facet Cię nie zechce. Może przez to, że nie możesz mieć dzieci. Ale zasługujesz na normalny związek i miłość. A lepiej i być samą niż z takim typem, bo on zamiast wspierać, poprawiać Twoje myślenie o sobie, wkopuje Cię w dół.
To, że kiedy chciałaś odejść starał się, żebyś tego nie zrobiła, nie jest oznaką wielkich uczuć. W związkach toksycznych jest pewna dwubiegunowość, facet potrafi się na chwilę przemienić w czułego i kochającego, bo nie chce stracić swojej ofiary, która go akceptuje i się nim opiekuje, nie che zostać sam w swoim piekle. Ale potem jest znowu tak samo i jej nie szanuje. Zresztą miłość każdy przeżywa inaczej, on pewnie coś czuje na swój sposób, ale zachowuje się w sposób toksyczny i ta miłość jest chora razem z nim.
Jeśli chcesz to ciągnąć, musisz wrócić do sprawy terapii, to jest absolutna podstawa, dla chcącego jakiś sposób się znajdzie, są nawet terapie przez skajpa.

Jesli chodzi o uzależnienie od miłości, tutaj można to sprawdzić rozwiązując testy.
http://www.kobieceserca.pl/testy-diagnostyczne/
All men will be sailors, then, Until the sea shall free them...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3282
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Dwa oblicza mojego partnera w ciągu dnia

Avatar użytkownika
przez Stracona100 05 sie 2016, 11:52
Kasia55 napisał(a):Wiesz, to że jestem na tym forum to dlatego że czuję że jestem na skraju wytrzymałości. Tak naprawdę nie mam z kim o tym porozmawiać, od pół roku praktycznie nie wychodzę z domu, nie mam na to ochoty, siły no sama nie wiem ale tkwie w mojej samotności. Nie przychodzą do mnie też żadne koleżanki ani rodzina. Nie wiem dlaczego ale dobrze mi z tym, mimo iż jeszcze do niedawna chodziłam do ludzi, koleżanki przychodziły do mnie. Z przyjaciółką rozmawiałam co dzień, teraz może raz na dwa, trzy tygodnie. Wczoraj akurat między walkami słownymi z partnerem, ona do mnie zadzwoniła, i nie było tak jak dawniej że pierwsze co powiedziałam jej o tym co się dzieje i co czuje, a wręcz przeciwnie, mówiłam że wszystko jest ok, temat który mnie najbardziej gnebi ominęłam. Nie wiem dlaczego? Co się ze mną stało? Ale zaczynam coraz bardziej dostrzegać że ten związek, to związek bez przyszłości. Że mimo iż wciąż go kocham i nadal mi na nim zależy ( chociaż sama siebie tu nie rozumiem) muszę odejść. Tylko jak? Z kąd wziąć siłę by nie ulec gdy znów ze łzami w oczach będzie przepraszal, obiecywał zmianę i mówił o swoich uczuciach do mnie? Naprawdę tak już było, odchodząc mówiłam sama do siebie, to już naprawdę koniec, choćby nie wiem co powiedział czy zrobił, przecież wiem że to są obietnice bez pokrycia, że za jakiś czas znów zacznie się to samo. A jednak jak krowa na łańcuchu wracam do domu za swoim Panem... Nie wiem dlaczego tak jest, od męża wyprowadziłam się z dnia na dzień po 18latach małżeństwa a tu po tak krótkim czasie nie potrafię tego tak po prostu zrobić.

Wszystko to co napisałaś świadczy o tym, że jesteś od niego uzależniona i jako taka sama potrzebujesz pomocy/wsparcia psychologa. Samej trudno Ci będzie walczyć o wolność zwłaszcza, że już próbowałaś i się nie udało. Ten związek doprowadził Cię do takiego stanu, w którym straciłaś własne JA, poczucie godności i wartości własnej osoby. Musisz to odzyskać i stać się silna, i tu najlepszą pomocą będzie psychoterapia. Widzę też u Ciebie objawy depresji - zamykanie się w domu, unikanie kontaktów z ludźmi - to niepokojące symptomy. Pomyśl wreszcie o sobie i poszukaj dobrego terapeuty by nie było za późno i byś nie wpędziła się w poważną chorobę.
"Im mniej człowiek wie, tym łat­wiej mu żyć. Wie­dza da­je mu wol­ność, ale unieszczęśliwia."
"Le­piej jest um­rzeć, kiedy człowiek chce żyć, niż umierać wte­dy, kiedy człowiek chce już tyl­ko umrzeć."

- E.M.Remarque

zabija mnie DEPRESJA ENDOGENNA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1423
Dołączył(a)
18 sty 2016, 11:45

Dwa oblicza mojego partnera w ciągu dnia

Avatar użytkownika
przez agusiaww 05 sie 2016, 12:33
Kasia55, na takim forum ludzie bez problemow nie piszą. Niemniej musisz sie na cos zdecydowac, bo bedziesz tak mielic to w głowie az facet tak zleje ze zafundujesz sobie sztuczna szczeke. Po co sie go rozpaczliwie trzymasz? Uswiadom sobie ze on Cie nie kocha, tylko szantazuje uczuciem i przymilaniem sie, jak widzi ze chcesz odejsc. Zrob cos z tym bo bedziesz trwac w tym bałaganie az stracisz zęby.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Dwa oblicza mojego partnera w ciągu dnia

Avatar użytkownika
przez agusiaww 05 sie 2016, 12:35
iiwaa napisał(a):Do psychiatry go wysyłać?
Wybaczcie, chyba na głowę upadłyście.
Chyba najpierw do policyjnej celi aresztowej, potem do aresztu śledczego, a na koniec do zakładu karego.


wystarczy sie rozejsc, owszem mozna mu zalozyc sprawe karna i sie bujac x lat w sadach. Nie sa malzenstwem, nie maja dzieci, nie ma poprawy=wystarczy zamknac drzwi za soba.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Dwa oblicza mojego partnera w ciągu dnia

Avatar użytkownika
przez Kobresia ☾ 05 sie 2016, 13:16
Jesteś uzależniona od tego mężczyzny i od "miłości".
Przeczytaj tą książkę. Jest dostępna za darmo pod tym linkiem:

http://www.kobieceserca.pl/wp-content/u ... _wyd_2.pdf
Poznawczo - behawioralna / Humanistyczna
Psychoanaliza
Lamotrygina 100
Seronil 20

Avatar użytkownika
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
05 sie 2016, 10:46

Dwa oblicza mojego partnera w ciągu dnia

Avatar użytkownika
przez NN4V 05 sie 2016, 14:06
Kasia55 napisał(a):.... Wiesz, to że jestem na tym forum to dlatego że czuję że jestem na skraju wytrzymałości. Tak naprawdę nie mam z kim o tym porozmawiać, od pół roku praktycznie nie wychodzę z domu, nie mam na to ochoty, siły no sama nie wiem ale tkwie w mojej samotności. Nie przychodzą do mnie też żadne koleżanki ani rodzina. Nie wiem dlaczego ale dobrze mi z tym, mimo iż jeszcze do niedawna chodziłam do ludzi, koleżanki przychodziły do mnie. Z przyjaciółką rozmawiałam co dzień, teraz może raz na dwa, trzy tygodnie. Wczoraj akurat między walkami słownymi z partnerem, ona do mnie zadzwoniła, i nie było tak jak dawniej że pierwsze co powiedziałam jej o tym co się dzieje i co czuje, a wręcz przeciwnie, mówiłam że wszystko jest ok, temat który mnie najbardziej gnebi ominęłam.
Nie wiem dlaczego? Co się ze mną stało? ...

Najtrudniej rozpoznać zmiany we własnej psychice. Poczytaj o psychologii ofiar przemocy - może znajdziesz podobieństwa. W istocie tłumaczenie Tobie Twojego uzależnienia nie ma sensu - musisz do tego dojść sama.

Kasia55 napisał(a):.... Że mimo iż wciąż go kocham i nadal mi na nim zależy ( chociaż sama siebie tu nie rozumiem) muszę odejść. Tylko jak? Z kąd wziąć siłę by nie ulec gdy znów ze łzami w oczach będzie przepraszal, obiecywał zmianę i mówił o swoich uczuciach do mnie? ...

Nie wiem.

Kasia55 napisał(a):...Co do jarania to też tego nie kumam on staje się tak bardzo agresywny już po kilku godzinach bez zielska. Ja niestety nie mam pojęcia jak to jest, bo nie pale tego czegoś

Raczej jego agresja nie ma związku z paleniem. W przeciwieństwie do alkoholu, w badaniach nie notowano tego rodzaju związków z THC.
Natomiast jest dość prawdopodobne, że to jednostka w jakiś sposób zaburzona. Z zaburzeniem silnie podnoszącym poziom agresji.

agusiaww napisał(a):Kasia55, na takim forum ludzie bez problemow nie piszą. ...

Pieprzenie w bambus.
Wbij sobie wreszcie w pusty łeb, że forum jest o tematyce psychologicznej.
Nie jest to natomiast forum dla psychicznych.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4345
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do