Dwa oblicza mojego partnera w ciągu dnia

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Dwa oblicza mojego partnera w ciągu dnia

przez Kasia55 03 sie 2016, 16:58
Witam serdecznie, od półtora roku jestem w związku z partnerem który można powiedzieć że nałogowo pali marihuanę. Był czas około 3 miesięcy kiedy odstawił palenie, był wtedy trochę bardziej pobudzony, ale nie agresywny. Wiem że miał bardzo trudne dzieciństwo, jego ojciec pił alkohol i stosował przemoc wobec matki( czy wobec niego nie wiem) w wieku ośmiu lat, mama przygotowywała go do 1 komuni świętej. Cyt " wstałem rano, zdziwiony że mama mnie nie budzi do szkoły, biegnę do jej pokoju, zadowolony bo nauczyłem się wierszyka, wołam mamo, mamo... a ona się nie rusza, dotykam ją, a ona zimna, nie żyje. Byłem sam z nią w domu, ojciec był już w pracy. Nie płakałem, sam poszedłem do sąsiadki i zadzwoniłem na pogotowie" Za każdym razem jak o tym mówi ma łzy w oczach i tak jakby miał pretensje do matki i nie rozumiał że ona zmarła we śnie a nie odeszła, bo mówił " bo matka za szybko mnie zostawiła". Mój partner był już w wielu związkach, lecz z powodu jego agresji każda partnerka odchodzi. Ja jednak bardzo go kocham i chcę z nim być, ale muszę pomóc nam. Teraz sytuacja wygląda tak że kiedy mój ukochany zapali tzw. blanta jest dla mnie cudowny i kochany, przytula, całuję, pieści, mówi komplementy, chwali moją kuchnię, uśmiecha się, ma ochotę na seks i wciąż mówi że bardzo go podniecam i że jestem śliczna. Jednak w parę chwil ten raj na ziemi zamienia się w piekło (najczęściej wtedy gdy nie pali marihuany) nagle z byle powodu robi się coraz bardziej nerwowy, najpierw mówi z pretensją, potem wrzeszczy że całe osiedle go słyszy, aż w końcu dochodzi do rękoczynów. Wtedy jego zdaniem wszystko robię źle, nie mam zasad np. Obiad tydzień temu był o godz 14 awantura bo obiad powien być podany o 13 no to teraz podaję o 13 i też nie ta pora, czasami mam wrażenie że nie pamięta co mówił wcześniej. Jak bym nie zrobiła to i tak źle! Nagle jestem zerem, brzydka i smierdząca i nic nie potrafię, nawet gotować. Słyszę wtedy że powinnam go po stopach całować za to że w ogóle chce ze mną być, bo mnie na pewno nikt by nie chciał, a on może mieć każdą jaką zechce i na pewno ladniejszą i lepszą niż ja. Mówi wtedy " nie podoba się to won do matki" albo mówi że się wyprowadzi. Wtedy muszę odpowiadać na pytania ( najlepiej dla mnie jest gdy udzielam takich odpowiedzi jakie on chce usłyszeć) za brak odpowiedzi lub zła odpowiedź obrywam. Bo mówi że go ignoruje, wtedy uważa się za kogoś lepszego niż ja, mówi że nawet zwykła ćpunka jest lepsza od de mnie bo ona może mieć dzieci a ja nie(tymi słowami zawsze rani mnie najbardziej, bo to przecież nie moja wina że nie mogę urodzić mu dziecka, mimo iż bardzo bym chciała) uważa że to moja wina że się tak wściekł, bo ja np. " krzywiłam się bo on grał, lub był na fb" gdzie wcale tak nie było. Często wpiera mi rzeczy nie prawdziwe bo jemu się wydaje że ja to czy tamto... Jeżeli dojdzie do przemocy wobec mnie i uda mi się uciec z domu, bądź czasami sam mnie wyrzuci, to wtedy wracam dopiero po kilku godzinach, on w tym czasie kupi zielsko, zapali i jak wracam jest już spokojny. Ostatnio po takiej akcji i kilku godzinach w parku bez grosza, telefonu itp. po operacji, gdzie nie dość że powinnam dużo leżeć to jeszcze mogłam zostać kaleką gdyby nie tak mnie uderzył, chciałam się wyprowadzić. Wiedziałam że mogę się już spokojnie spakować i że już nic mi nie zrobi, bo wtedy jest już spokojny. Gdy się pakowałam chodził za mną i pytał czy naprawdę tego chcę, " nie chce, ale wiem że tak będzie najlepiej", gdy już miałam wychodzić złapał mnie za rękę i ze łzami w oczach poprosił bym została, kiedy się zgodziłam kazał mi się położyć, odpocząć i biegał wokół mnie, a to zrobię Ci kanapki, kawę... Dla mojego partnera duże znaczenie mają pieniądze, kiedy jest dobrze to nie żałuję mi na nic, jednak w tych napadach bardzo często wspomina mi że zarabiam mniej niż on i że powinnam ruszyć dupę do roboty, no ale przecież on doskonale wie że w tym momencie z powodu mojej choroby nie mogę jeszcze przez jakiś czas podjąć żadnej pracy. Kiedy jest spokojny jest wspaniałym partnerem, ale te napady agresji mnie przerastają, jednak bardzo go kocham i chcę mu jakoś pomóc ale nie mam pojęcia jak to zrobić. Boję się że nie dam rady i w końcu odejdę ze strachu, już teraz cała się trzese w takich sytuacjach i długo po nich. Wtedy naprawdę nawet najprostsze czynności sprawiają mi trudność. Na początku kiedy dochodziło do rękoczynów, to po napadzie furii zawsze ze łzami w oczach bardzo serdecznie mnie za to przepraszał, jednak to stawało się coraz rzadziej, aż w końcu przestał mówić przepraszam. Teraz gdy wraca mój łagodny ukochany mężczyzna jest tak jak gdyby nigdy nic się nie wydarzyło, za to zaczął bardzo często w różnych sytuacjach pytać czy już zawsze będę z nim. Proszę o pomoc, co to może być? Czy mój partner powinien iść do lekarza, jak tak to do jakiego? I jak nakłonić go do pójścia do lekarza? Bo on uważa że z nim jest wszystko w porządku, jak sam mówi.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
03 sie 2016, 08:39

Dwa oblicza mojego partnera w ciągu dnia

Avatar użytkownika
przez Aligheri 03 sie 2016, 18:27
Witam, według mnie powinnaś postawić sprawę następująco, albo zabrać go do psychiatry aby zaczął się leczyć (gdyż ma poważne problemy emocjonalne) i nakłanianie tutaj nic nie da, decyzja musi być podjęta przez niego, albo najprościej w świecie odejść dopóki nie zdominował Ciebie do tego stopnia, że nie będziesz w stanie zrobić tego z powodu strachu, lęku. W podjęciu rozwiązania będziesz miała problemy, ale nie radziłbym Ci abyś pozostała w nadziei że sytuacja się ustabilizuje, czy nie wiadomo co jeszcze. Może ktoś wpadnie na inny pomysł od strony bardziej "dyplomatycznej", ale w przypadku Twojego partnera raczej nie istnieją.
Avatar użytkownika
Online
Posty
112
Dołączył(a)
04 maja 2016, 14:29

Dwa oblicza mojego partnera w ciągu dnia

Avatar użytkownika
przez Stracona100 03 sie 2016, 18:38
Prowadzisz bardzo niebezpieczną (dla Ciebie) grę. Uzależniłaś się emocjonalnie od agresywnego partnera tłumacząc to miłością do niego. Rozumiem, że chcesz mu pomóc i uratować Wasz związek, ale nie tędy droga. Jedyną drogą jest postawienie mu twardych warunków - chcesz być ze mną, to musisz podjąć leczenie swojej agresji. Jeśli się nie zgodzi, nie masz co liczyć na poprawę sytuacji przez swoją uległość. Będzie tylko gorzej. Jeśli się zgodzi, spróbuj mu pomóc wspierając go w leczeniu. Każdy wybuch agresji (podczas leczenia) powinien być dla Ciebie i dla niego "czerwonym światłem ostrzegawczym" dla Waszego związku.
"Im mniej człowiek wie, tym łat­wiej mu żyć. Wie­dza da­je mu wol­ność, ale unieszczęśliwia."
"Le­piej jest um­rzeć, kiedy człowiek chce żyć, niż umierać wte­dy, kiedy człowiek chce już tyl­ko umrzeć."

- E.M.Remarque

zabija mnie DEPRESJA ENDOGENNA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1423
Dołączył(a)
18 sty 2016, 11:45

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Dwa oblicza mojego partnera w ciągu dnia

Avatar użytkownika
przez agusiaww 03 sie 2016, 18:49
Kasia55, akurat to ze Ciebie leje nie mozna tłumaczyc trudnym dziecinstwem. Jakos tutaj 99% miało trudne dziecinstwo i ludzie nie leją swoich partnerów. Natomiast facet Cie poniza, jest agresywny, uzalezniony od narkotykow, stad pewnie i sperma beznadziejna =brak dziecka itd. Natomiast jak mozesz myslec o dziecku z takim typem? Chcesz zafundowac tatusia cpuna, agresywnego chama, bijacego matke dziecka? Jestes zakochana to wiadomo, skoro Ci odpowiada ze Cie leje to wybaczaj az znajdziesz sie w szpitalu ale dziecka lepiej w to nie wciagajcie i nie marnujcie mu życia. Facet powinien isc na terapie -to juz psycholog okresli jaka czy dla DDA, czy dla narkomanow lub inna.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Dwa oblicza mojego partnera w ciągu dnia

Avatar użytkownika
przez Neurotica_Lostica 03 sie 2016, 20:14
Och, pisząca jest w niebezpieczeństwie! Dała się chyba wkręcić w najbardziej toksyczną wersję miłości jaką się da...
Przeżyłam sama coś takiego przeżyłam... Nie ma żadnego ratunku. On się nigdy nie zmieni, a Ty, pisząca, będziesz odwalać syzyfową robotę kamieniem, który ma kolce....
Odejdź, uciekaj! Na świecie na pewno czeka mężczyzna, który będzie Cię na rękach nosił, a nie bij!!!
Nie pakuj się w qowno na swoje własne życzenie!!!
Mój dzienniczek, gdzie spisuję mą depresję...
-> lostica.blogspot.com
Posty
153
Dołączył(a)
13 cze 2016, 20:56

Dwa oblicza mojego partnera w ciągu dnia

Avatar użytkownika
przez NN4V 03 sie 2016, 20:32
Szkoda gadać. Co jedna, to mądrzejsza.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4341
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Dwa oblicza mojego partnera w ciągu dnia

przez Kasia55 04 sie 2016, 15:06
Wiecie co tak naprawdę to spodziewałam się dużo negatywnych komentarzy na mój temat. Wcale się nie dziwię że usłyszałam tyle negatywnych rzeczy, sama kiedyś też tak komentowałam kobiety, które postępują tak jak ja teraz. Jednak tu jest ta różnica że ja naprawdę jestem przekonana o prawdziwości jego uczuć do mnie. Po pierwsze to gdy mieliśmy naprawdę poważny kryzys i nie wytrzymałam już psychicznie wyprowadziłam się do rodziców, nie odbierałam telefonów ani nie odpisywałam na sms.y. Jednak pn nie odpuszczał, w końcu znów zaczęłam z nim rozmawiać, na początku tylko przez telefon i tylko po to by powiedzieć mu żeby dał mi spokój i żeby go nazwymyślać. Czułam do niego żal, złość a może nawet nienawiść. On błagał o spotkanie, mówił o tym że nie wyobraża sobie życia beze mnie, kiedy spytałam dlaczego przecież jestem taka beznadziejna jego zdaniem? On na to że to nie prawda, że wcale tak nie myśl i nie umie wyjaśnić mi dlaczego potrafi mi tak dokopać słowami, mówię mu na to ale ja przecież nie mogę mieć dzieci a Ty tego bardzo pragniesz, więc po co chcesz ze mną być? Znajdź taką która da Ci to czego pragniesz. On że chce być właśnie ze mną bo nigdy żadna kobieta nie była dla niego taka dobra jak ja i jest w stanie pogodzić się z tym że możemy nie mieć dzieci. Postawiłam wtedy właśnie warunek, WRÓCĘ DO DOMU ALE PÓJDZIESZ DO PSYCHOLOGA, nie było żadnego sprzeciwu ( gdzie wcześniej gdy tylko coś wspominałam na ten temat słyszałam, JA NIE JESTEM NIE NORMALNY itp. Za to usłyszałam zrobię wszystko tylko wróć do mnie, nie umiem, nie chcę żyć bez Ciebie. Umówiłam go na wizytę do psychologa, poprosił mnie bym poszła z nim, wspierała go, miał obawy że sam nie da rady i zrezygnuje w ostatniej chwili. Poszliśmy więc razem, pod gabinetem spytał czy wejdę z nim, zgodziłam się. Nawet bardzo podobała mi się jego propozycja. Kiedy mówił pani psycholog o swoim problemie był bardzo zdenerwowany ale mówił wszystko zgodnie z prawdą ( to był dla niego prawdziwy wyczyn gdyż czasami nawet do mnie nie potrafił powiedzieć że mnie uderzył) powiedział BIJE KOBIETY I NIE WIEM DLACZEGO TAK ROBIĘ ALE NIE UMIEM TEGO POWSTRZYMAĆ i spojrzał na mnie, ja dodałam że tylko swoje partnerki, trzymał mnie mocno za rękę. W tedy z ust pani psycholog padło pytanie " czy wie Pan kiedy to nastąpi? On WŁAŚNIE NIE WIEM TO JESTEŚ JAK PSTRYKNIECIE PALCAMI, UDERZE I ZARAZ ŻAŁUJĘ, NIGDY NIE MIAŁEM ZAMIARU UDERZYĆ NIE CHCE TAK ROBIĆ. Wtedy padła propozycja aby poszedł na spotkania grupy wsparcia dla osób które stosują przemoc fizyczną i psychiczną, zgodził się bez wahania. Jednak wszystko ułożyło się nie tak, dostał propozycje pracy za granicą i postanowiliśmy że musi z niej skorzystać. Jak za tem nie trudno się domyślić to była pierwsza i ostatnia wizyta i koniec terapii, która nie zdążyła się zacząć. Teraz nie ma możliwości pójść w tygodniu do psychologa
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
03 sie 2016, 08:39

Dwa oblicza mojego partnera w ciągu dnia

przez Kasia55 04 sie 2016, 16:09
NN4V napisał(a):Szkoda gadać. Co jedna, to mądrzejsza.


Hej, co masz na myśli poprzez swój komentarz? No i może możesz podzielić się swoimi zdaniem na ten temat?
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
03 sie 2016, 08:39

Dwa oblicza mojego partnera w ciągu dnia

przez Kasia55 04 sie 2016, 16:44
agusiaww napisał(a):Kasia55, akurat to ze Ciebie leje nie mozna tłumaczyc trudnym dziecinstwem. Jakos tutaj 99% miało trudne dziecinstwo i ludzie nie leją swoich partnerów. Natomiast facet Cie poniza, jest agresywny, uzalezniony od narkotykow, stad pewnie i sperma beznadziejna =brak dziecka itd. Natomiast jak mozesz myslec o dziecku z takim typem? Chcesz zafundowac tatusia cpuna, agresywnego chama, bijacego matke dziecka? Jestes zakochana to wiadomo, skoro Ci odpowiada ze Cie leje to wybaczaj az znajdziesz sie w szpitalu ale dziecka lepiej w to nie wciagajcie i nie marnujcie mu życia. Facet powinien isc na terapie -to juz psycholog okresli jaka czy dla DDA, czy dla narkomanow lub inna.


Witam, wiesz nie do końca zrozumiałaś kwestię dotyczącą dziecka. To jest tak że ja mam dzieci z małżeństwa ale po ostatniej ciąży podwiązali mi jajowody. On bardzo pranie mieć ze mną dzieci i kiedy był czas kiedy on był spokojny i nasz związek uważam był " normalny" myśleliśmy o poczuciu metodą in vitro, wtedy nawet też chciałam po raz kolejny zostać mamą, mimo obaw że już może sobie nie poradzę, w końcu moje dzieci już są takie duże. Jednak teraz to ja nie mam zamiaru starać się o dziecko, sama mam świadomość tego że zagotowała bym mu piekło w takiej rodzinie. Bardzo żałuję że nie mam możliwości powiedzieć mu tego w prost ( boję się jego reakcji) na razie tylko omijam ten temat. Po za tym nie mogę mieć z nim dziecka, no bo skąd mogę mieć pewność że i dziecko by nie obrywało? Partner powiedział kiedyś " Tylko Ty potrafisz mnie tak wk...ć bo Cię kocham i mi na Tobie zależy" no a własne dziecko też będzie kochał i też mu będzie na nim zależało... Prawda? Może i jestem w nim zakochana, no bo w końcu on pokazał mi że potrafi być dobrym człowiekiem, ale nie jestem aż tak lekko myśla by decydować się na dziecko. Tak samo jest co do kwestii o której wcześniej nie wspomniałam, kwestii ślubu, oświadczyny owszem przyjęłam, ale do ślubu wcale się nie śpiesze. Przecież nie wiem co dalej będzie? Dlaczego on tak się zachowuje? Czy da się zmienić jego nagłe wybuchy agresji? No i jak długo dam radę by walczyć o drugą osobę własnym kosztem?
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
03 sie 2016, 08:39

Dwa oblicza mojego partnera w ciągu dnia

przez Kasia55 04 sie 2016, 16:56
Stracona100 napisał(a):Prowadzisz bardzo niebezpieczną (dla Ciebie) grę. Uzależniłaś się emocjonalnie od agresywnego partnera tłumacząc to miłością do niego. Rozumiem, że chcesz mu pomóc i uratować Wasz związek, ale nie tędy droga. Jedyną drogą jest postawienie mu twardych warunków - chcesz być ze mną, to musisz podjąć leczenie swojej agresji. Jeśli się nie zgodzi, nie masz co liczyć na poprawę sytuacji przez swoją uległość. Będzie tylko gorzej. Jeśli się zgodzi, spróbuj mu pomóc wspierając go w leczeniu. Każdy wybuch agresji (podczas leczenia) powinien być dla Ciebie i dla niego "czerwonym światłem ostrzegawczym" dla Waszego związku.


Witam serdecznie, naprawdę uważasz że to co czuję do mojego partnera to nie jest miłość tylko uzasadnienie? Wiesz dałaś mi sporo do myślenia tym stwierdzeniem. Ja sama nigdy w ten sposób o tym nie myślałam. Czasami sama się sobie dziwię, dlaczego wciąż mu wybaczam? Dlaczego mimo iż zawiódł mnie tyle razy, daje kolejne szansy? Dlaczego kiedy płacze i mówi że żałuję tego co zrobił, że to się więcej nie powtórzy, że wie że źle robi, zawsze mu w to uwierzę i zmiekne i wrócę... Mimo iż jakiś głos w głowie mówi mi " przecież on się nie zmieni, za kilka dni znów będzie to samo" serce wymięka. No a potem okazuje się że jednak ten głos miał rację... I znów to samo? Błędne koło z którego nie potrafię wyjść. Proszę pomóżcie mi? Jak mam to zmienić?
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
03 sie 2016, 08:39

Dwa oblicza mojego partnera w ciągu dnia

Avatar użytkownika
przez NN4V 04 sie 2016, 17:12
Kasia55 napisał(a):... BIJE KOBIETY I NIE WIEM DLACZEGO TAK ROBIĘ ALE NIE UMIEM TEGO POWSTRZYMAĆ..


Kasia55 napisał(a):... UDERZE I ZARAZ ŻAŁUJĘ, NIGDY NIE MIAŁEM ZAMIARU UDERZYĆ NIE CHCE TAK ROBIĆ.


Kasia55 napisał(a):... Bo on uważa że z nim jest wszystko w porządku, jak sam mówi.

Najwidoczniej uważa, że bicie partnerek jest w porządku. Czemu więc żałuje?
Tobie pozostaje również przyjąć ten punkt widzenia.

I jak się rozwinęło z tą pracą za granicą? Bo mam wrażenie, że ta historyjka niedopowiedziana jest.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4341
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Dwa oblicza mojego partnera w ciągu dnia

Avatar użytkownika
przez agusiaww 04 sie 2016, 17:32
Kasia55, dobrze ze do konca nie jestes zaslepiona. Ty nie zmienisz go jak on nie zechce, musi sam byc do tego gotowy. Zaproponuj mu wizyte u psychologa, mozesc isc z nim, jak nie zechce, to juz sie trzeba zastanowic czy warto z takim człowiekiem marnowac swoje lata. Tyle facetow jest dookoła i takich, ktorzy potrafia szanowac kobiete, okazywac uczucie a nie walic po głowie i zaslaniac sie "uczuciem" :shock:
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Dwa oblicza mojego partnera w ciągu dnia

Avatar użytkownika
przez Stracona100 04 sie 2016, 17:59
Kasia55 napisał(a):
Stracona100 napisał(a):Prowadzisz bardzo niebezpieczną (dla Ciebie) grę. Uzależniłaś się emocjonalnie od agresywnego partnera tłumacząc to miłością do niego. Rozumiem, że chcesz mu pomóc i uratować Wasz związek, ale nie tędy droga. Jedyną drogą jest postawienie mu twardych warunków - chcesz być ze mną, to musisz podjąć leczenie swojej agresji. Jeśli się nie zgodzi, nie masz co liczyć na poprawę sytuacji przez swoją uległość. Będzie tylko gorzej. Jeśli się zgodzi, spróbuj mu pomóc wspierając go w leczeniu. Każdy wybuch agresji (podczas leczenia) powinien być dla Ciebie i dla niego "czerwonym światłem ostrzegawczym" dla Waszego związku.


Witam serdecznie, naprawdę uważasz że to co czuję do mojego partnera to nie jest miłość tylko uzasadnienie? Wiesz dałaś mi sporo do myślenia tym stwierdzeniem. Ja sama nigdy w ten sposób o tym nie myślałam. Czasami sama się sobie dziwię, dlaczego wciąż mu wybaczam? Dlaczego mimo iż zawiódł mnie tyle razy, daje kolejne szansy? Dlaczego kiedy płacze i mówi że żałuję tego co zrobił, że to się więcej nie powtórzy, że wie że źle robi, zawsze mu w to uwierzę i zmiekne i wrócę... Mimo iż jakiś głos w głowie mówi mi " przecież on się nie zmieni, za kilka dni znów będzie to samo" serce wymięka. No a potem okazuje się że jednak ten głos miał rację... I znów to samo? Błędne koło z którego nie potrafię wyjść. Proszę pomóżcie mi? Jak mam to zmienić?


Nie, nie do końca o to mi chodziło. Nie twierdzę, że to co do niego czujesz, to nie jest miłość. Wręcz przeciwnie - myślę, że ta miłość spowodowała uzależnienie od agresywnego partnera. To jednak niewiele zmienia, uzależnienie to uzależnienie. Gdybyś go nie kochała, już dawno uciekłabyś jak najdalej się da. Jednak Twoja uległa postawa nie pomoże ani Jemu, ani Tobie. Jeśli chcesz uratować Wasz związek musisz działać stanowczo. Jeśli wierzysz, że on Cię kocha i jeśli jest to faktycznie prawdą, to zrobi wszystko co się da, by Cię nie stracić. Ale to On tutaj musi się postarać, Ty możesz tylko go wspierać i być pomocną, ale nie poprzez wybaczanie po raz kolejny tych samych "występków". On jest chory i wymaga pomocy, jeśli tego nie rozumie lub nie chce przyjąć do wiadomości i nic z tym nie zrobi, zniszczy Ciebie i Wasz związek. Pewnie zrobi to nieświadomie, ale co to za różnica.
Jeśli Ty nic nie zmienisz w swoim zachowaniu i nadal będziesz mu wspaniałomyślnie wybaczać, też przyczynisz się do własnej i Waszej tragedii. Wszystko zależy teraz od Twojej postawy, bo on sam z siebie nie zdecyduje się na leczenie zwłaszcza, jeśli nadal będziesz dla niego taka dobra i wyrozumiała.
"Im mniej człowiek wie, tym łat­wiej mu żyć. Wie­dza da­je mu wol­ność, ale unieszczęśliwia."
"Le­piej jest um­rzeć, kiedy człowiek chce żyć, niż umierać wte­dy, kiedy człowiek chce już tyl­ko umrzeć."

- E.M.Remarque

zabija mnie DEPRESJA ENDOGENNA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1423
Dołączył(a)
18 sty 2016, 11:45

Dwa oblicza mojego partnera w ciągu dnia

Avatar użytkownika
przez iiwaa 05 sie 2016, 00:54
Do psychiatry go wysyłać?
Wybaczcie, chyba na głowę upadłyście.
Chyba najpierw do policyjnej celi aresztowej, potem do aresztu śledczego, a na koniec do zakładu karego.


Autorko, obiadki mu gotujesz? Damskiemu bokserowi?
Przecież on nawet na splunięcie nie zasługuje (szkoda wysiłku), a co dopiero na robienie mu żarcia.
On się na Ciebie drze, jak mu zrobisz obiad, a Ty koło niego skaczesz i dostosowujesz godzinę? Matko...
Może go jeszcze przepraszaj, jak Cię uderzy, że mu pod rękę sama weszłaś. Przepraszam, ale tak to wygląda.

Przeczytaj sama:
Obiad tydzień temu był o godz 14 awantura bo obiad powien być podany o 13 no to teraz podaję o 13

Wiesz co robi normalna kobieta w normalnym związku kiedy facet marudzi? Mówi, żeby zrobił sobie sam lepiej, jak mu się nie podoba.
Co więcej - normalny facet dziękuje za obiad, a nie marudzi.

nic nie potrafię, nawet gotować

Bo to nie jest Twój obowiązek, żeby mu gotować. Jeśli chcesz - możesz. Nie chcesz - nie musisz. Ja nie gotuję, jakoś żyjemy.

Dla mojego partnera duże znaczenie mają pieniądze

Dla mojego też, ale nie robi tak:
bardzo często wspomina mi że zarabiam mniej niż on i że powinnam ruszyć dupę do roboty

Więc go nie usprawiedliwiaj, bo nie ma znaczenia, co jest dla niego ważne w tym wypadku.

Teraz gdy wraca mój łagodny ukochany mężczyzna

Nie oszukuj samej siebie. ON NIE WRACA. Wracają narkotyki, to trawka jest łagodna, nie on. To zwykły ćpun - naćpa się, to jest wesoły, jest na głodzie, to nie panuje nad sobą.

albo mówi że się wyprowadzi

A proszę bardzo. Au revoir!

to jeszcze mogłam zostać kaleką gdyby nie tak mnie uderzył

Cóż za wspaniałomyślny człowiek. Leje właściwie.

Czy mój partner powinien iść do lekarza, jak tak to do jakiego?

Tak, oczywiście, że powinien. Do biegłego sądowego, a raczej biegły do niego.
A najlepiej do lekarza w Zakładzie Karnym nr 1 w .... (wpisać właściwe).

Teraz gdy wraca mój łagodny ukochany mężczyzna jest tak jak gdyby nigdy nic się nie wydarzyło

To ćpun wraca, nie ukochany mężczyzna.

Jesteś przekonana o prawdziwości jego uczuć? Świetnie! Jestem od 20 lat mężatką przekonaną o prawdziwości uczuć. Gdyby choć raz mnie uderzył (nie mówię o sytuacjach przypadkowych jak rąbnięcie drzwiczkami od szafki przez nieuwagę) czy poniżył, to nigdy więcej by mnie nie zobaczył. Miałby rozwód z orzeczeniem o winie, odebraną większość majątku (damskich bokserów zwykle można nawet eksmitować na czas postępowania w sprawie o rozwód), musiałby mi zapłacić zadośćuczynienie, skończyłby z wyrokiem skazującym i być może bez pracy (bo w jego pracy wymagana jest "nieposzlakowana opinia").
I wówczas - za przeproszeniem - gówno by mnie obchodziła "prawdziwość jego uczuć".
Na szczęście mój małżonek nie ma świerzbiących rączek.
Ale Tobie polecam wyżej wymienione rozwiązanie.

Zawiadomienie do prokuratury, bo (nie)szanowny pan wiele przestępstw popełnił. Również tych z użyciem przemocy. I nie ma ŻADNEGO ZNACZENIA, że on nie wie i nie chciał. Bo zamiar bezpośredni tutaj bez wątpienia występował, więc to czyn umyślny. I powództwo cywilne o zadośćuczynienie i odszkodowanie (wszak chyba poniosłaś jakąś szkodę majątkową).
Zaraz Ci wyliczę, ile mu grozi.
Za znieważenie - do roku.
Za znęcanie się - do lat 5.
Ale jako że to ta sama sposobność...
(nie)szanowny pan jest w tzw. ciągu przestępstw, jeśli chodzi o znęcanie się i znieważenie. Jeżeli mamy ciąg przestępstw, to maksymalna granica jest o połowę podwyższona (tzw. nadzwyczajne obostrzenie).
A więc: 5 + 5*0,5 = panu grozi 7 i pół roku kary pozbawienia wolności, potocznie więzienia.

Jeszcze posiadanie narkotyków - do lat 2.

No i mamy dwie kary - 7,5 i 2 lata. Sąd orzeka karę łączną - od najwyższej kary do sumy wszystkich kar.
Najwięcej może posiedzieć 9 lat i 6 miesięcy.
A Ty mu obiadki serwujesz...
Ok, możesz być uzależniona.

Ale że KOBIETY tutaj podchodzą do damskiego boksera z taką wyrozumiałością, to aż mi się słabo zrobiło.

Autorko, jeżeli chcesz pomocy, to odezwij się do mnie w wiadomości prywatnej. REALNEJ POMOCY, uwolnienia się od niego raz na zawsze, a nie jakiegoś pitu-pitu i traktowania go jak pokrzywdzonego.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2039
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do