Witam ciepło! :-)

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Witam ciepło! :-)

przez ShadesOfBlue 08 maja 2016, 02:57
Witam wszystkich!
Nie bardzo nawet wiem, jak zacząć ten wątek. Pierwszy raz korzystam z takiego forum, gdzie tyle ludzi ma podobne problemy, co ja. To budujące, że nie jest się samemu, a zarazem przykre, jak wiele osób cierpi na okropne choroby, jakimi są choroby psychiczne...

Więc zacznę (oby) pokrótce, od opisania trochę siebie (nie żeby kogoś to interesowało, ale jak wszyscy, to wszyscy :D).
Na imię mi Sandra. Z depresją i nerwicą doczynienia mam od 5 lat. Od początku lutego b.r postanowiłam podjąć z tym walkę i wybrałam się do psychiatry. Początkowo przyjmowałam Asertin. Po miesiącu jednak musiałam przejść na Asentrę, bo wreszcie doczekałam się upragnionego dziecka! Mijają już 3 miesiące od początku farmakoterapii, skutki narazie są nikłe. Wciąż męczy mnie brak energii i ciągła płaczliwość (dodam, że towarzyszy mi to od początku choroby, nie od początku ciąży). Nie mam nawet siły odebrać telefonu, czy zadzwonić do ojca, babci...Ostatnio nawet ani mi się śni wyjść z domu do starych znajomych, mimo że mieszkają kilka bloków dalej. Straciłam już masę przyjaciół, teraz tracę i tych, którzy byli przy mnie od zawsze.
Partner od początku nie jest dla mnie jakimś wsparciem. Trochę bagatelizuje mój stan, który dla mnie jest poważny. Nieraz myślałam nad samobójstwem. Teraz, kiedy dowiedziałam się, że będę mieć dziecko, mam dla kogo żyć! Muszę stać się silna dla niego, bo przecież już jest całym moim światem i sensem życia!

Moje życie było pasmem porażek, odkąd pamiętam...Matka cierpi na zespół maniakalno-depresyjny, więc gdy byłam mała, ona ciągle przebywała w szpitalu psychiatrycznym, bo jej stan naprawdę był poważny. Kilka lat potem rozwiodła się z moim ojcem, którego kochałam nad życie. Strasznie się załamał, zaniedbał nasze stosunki, które wtedy były dla mnie tak ważne. Potem było już tylko gorzej. Zostałam z matką, wraz z siostrą i babcią. W wieku 13 lat popadłam w okropne towarzystwo. W szkole zaczęto mi dokuczać, że jestem głupia, bo nieumiejętnie "wytapetowana" (wiadomo, jak to z eksperymentami, z kosmetykami w tym wieku). Zaczął się alkohol. Początkowo rzadko. Szkoła przestała mnie kompletnie interesować, liczyło się tylko to, aby dobrze się bawić. Przez kłopoty w szkole zaczęły się kłótnie z matką, która mało się interesowała wówczas macierzyństwem, a także z babcią, przez co "zbuntowałam" się o wiele mocniej. Ciągłe upajanie się alkoholem, przynosiło mi wtedy taką ulgę....Zapominałam o kłótniach z matką, że w szkole jest fatalnie, że oceny są do kitu, że ojciec ma mnie w dupie. Kilka lat zajęło mi, aby się "trochę" uspokoić. Problemów było przez to co niemiara. W między czasie, gdy imprezowałam już trochę mniej, poznałam fajnego mężczyznę. Wpadł mi w oko, mimo że był 10 lat odemnie straszy. Mądry, spokojny, zrównoważony - moje kompletne przeciwieństwo. Zaczęliśmy się spotykać. Byliśmy razem długo, mieszkaliśmy wspólnie, daleko od mojego rodzinnego miasta, dlatego byłam strasznie samotna, przez cały nasz związek. Wróciłam do mojej mamy, żeby jakoś wystartować od "nowa", w swoim mieście. Po miesiącu się wyprowadziłam, na "swoje". Znalazłam pracę, zaczęłam odnawiać stare przyjaźnie, zaniedbane przez dzielącą nas odległość. Zaczęłam się spotykać z moim długo znanym przyjacielem. Zostaliśmy parą, i tak jesteśmy razem do dziś (mimo naprawdę ciężkich chwil), spodziewając się największego cudu na świecie, za 6 miesięcy! Niestety mimo tego, że moje życie wygląda ewidentnie lepiej, w stosunku do "byłego życia" (zero alkoholu, papierosów, imprez), nadal tkwię w głębokiej depresji. Tracę najbliższych, tracę chęć do czegokolwiek.
To co przeżyłam, nie daje mi spokojnie żyć. Nie umiem się pogodzić z przeszłością, te wszystkie wydarzenia potwornie na mnie wpłynęły i mnie zmieniły. W moim życiu, gdyby nie to, że będę mieć upragnionego dzidziusia, nie byłoby już nadziei, że kiedyś moje życie będzie lepsze. Mimo tej najszczęśliwszej, jak dotąd wiadomości, nie umiem się cieszyć moim istnieniem. Jedyna moja szansa w lekach...Modlę się, żeby wreszcie mi pomogły, bo nie wyobrażam sobie żyć tak dalej.




Pozdrawiam Was serdecznie i bardzo miło mi gościć na tym forum!
ShadesOfBlue
Offline

Witam ciepło! :-)

Avatar użytkownika
przez agusiaww 11 maja 2016, 18:14
ShadesOfBlue, czesc, pomoga ale trzeba na to czasu. Staraj sie nie myslec o samobojstwie, masz dziecko juz wiec staraj sie byc odpowiedzialna. Tez mam depresje i nerwice i tez urodzilam niedawno dziecko. To mozna poukladac, nie jest latwo ale nikt tego nie gwarantował. Faceci przewaznie ciaze bagatelizuja bo nie wiedza jaki to stan. Odpoczywaj duzo, wychodz na slonce :)
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Witam ciepło! :-)

Avatar użytkownika
przez Stracona100 11 maja 2016, 20:26
ShadesOfBlue witaj!
Cierpliwości, leki pomogą, a jak już będzie lepiej dużo odpoczywaj, sprawiaj sobie przyjemności i często myśl o swoim maleństwie i o tym jak wspaniale będzie być mamą :) Dasz radę, tylko nie rozmyślaj o przeszłości.
"Im mniej człowiek wie, tym łat­wiej mu żyć. Wie­dza da­je mu wol­ność, ale unieszczęśliwia."
"Le­piej jest um­rzeć, kiedy człowiek chce żyć, niż umierać wte­dy, kiedy człowiek chce już tyl­ko umrzeć."

- E.M.Remarque

zabija mnie DEPRESJA ENDOGENNA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1423
Dołączył(a)
18 sty 2016, 11:45

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Witam ciepło! :-)

Avatar użytkownika
przez kosmostrada 11 maja 2016, 21:37
ShadesOfBlue, Witaj na forum! Jest tu wątek dla kobiet w ciąży, dziewczyny na pewno dadzą Ci wsparcie.
Dobrze byłoby żebyś wybrała się na terapię, żeby przeszłość zamknąć i zobaczyć jak trudną drogę przeszłaś, jak niezwykła zmianę, jak możesz być z siebie dumna.
Pozwól sobie teraz na chwile słabości, Twój organizm wykonuje bardzo ciężką pracę... Trudno, żebyś w ciąży przestała być płaczliwa, nie była zmęczona, nawet jak bierzesz leki. Dbaj o siebie, rozpieszczaj się.
Ever tried? Ever failed? No matter. Try again. Fail again. Fail better.
S. Beckett
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7416
Dołączył(a)
27 lip 2014, 16:47

Witam ciepło! :-)

Avatar użytkownika
przez tahela 11 maja 2016, 23:57
ShadesOfBlue,
jesli dobrz\e zrzumiałm to jestes w ciązy, to chyba nie powinnas brac lekó w tej chwili jednak, lepiej zapisz sie na terapie i zacznija brac leki po urodzeniu dziecka, terapia dobrze ci zrobi bo musisz uwazac zeby nie popasc w wiekszą depresje po porodzie co sie zdarza, jesli bedziesz brac leki po porodzie to nie powinnas dziecka karmic, ale to akurat jest problem juz do przejscia i dziecko mozna karmic kupowanymi mlekami przeróznymi i nier powinno to zaszkodzic ,natomiast w ciazy nie powinnas brac leków bo to odrazu jednak wpływa na dziecko
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10990
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do