Witam, moja historia

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Witam, moja historia

Avatar użytkownika
przez NN4V 26 mar 2016, 12:53
Ravyna napisał(a):Pisałam, to porozmawiamy chwilę, potem mówi, że rozmowa ze mną go tylko denerwuje i idzie. Bardzo zależy mi na tym, aby mieć zdrowe relacje jeszcze przez ten wspólny czas, myślałam nawet nad tym, aby bez rozmowy po prostu zacząć działać. Znaleźć chwilkę na spędzenie wspólnie czasu, wyjść gdzieś. Ale boję się, że będę tylko zabawką, na wolne chwile. Że znów powtórzą się jego chamstwa.


Ravyna, pisząc "kocham go" informujesz o swoim emocjonalnym uzależnieniu. Jednocześnie sama widzisz, że związek z gościem nie ma sensu (niezależnie od przyczyny). Na to nakłada się konieczność wspólnego mieszkania - co jest okolicznościa fatalną w obecności emocjonalnego uzależnienia. W tej sytuacji próby w rodzaju: "Znaleźć chwilkę na spędzenie wspólnie czasu, wyjść gdzieś" to proszenie się o kłopoty. Moim zdaniem rozmowa powinna dotyczyć jedynie regulacji waszych stosunków na poprawnym poziomie, bez dążenia do jakiejkolwiek intymności.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4312
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Witam, moja historia

Avatar użytkownika
przez Bonus 26 mar 2016, 12:54
Rosa26 napisał(a):Bonus, a może to po prostu kwestia doświadczeń? Tak zwyczajnie... raz czy drugi się sparzysz, to potem się nauczysz, różowe okulary spadają... Trudno wymagać od nastolatek na przykłąd, żeby myślały rzeczowo i konkretnie. Zawsze idealizują. Zawsze dają się ponieść emocjom. To jest urocze z jednej strony, ale z drugiej cholernie potem bolesne...
Moim zdaniem zwyczajnie doświadczenia kształtują człowieka.

Oczywiście, zgadzam się.
Dzisiejsza rzeczywistość jest taka, że to te młode, nastoletnie dziewczyny są najbardziej naiwne i łatwowierne.
One mają tylko w głowie: zabawy, imprezy, seks z byle kim i zero odpowiedzialności.
Nie twierdzę, że wszystkie takie są, ale jest sporo, takich nastolatek.
Dlatego jest łatwo wykorzystać takie, młode dziewczyny, i tak się dzieje.

Myślę, że tutaj jest potrzebna edukacja i uświadamianie takich, nastoletnich dziewczyn, jakie są zagrożenia i sytuacja, wynikająca z braku odpowiedzialności za swoje zachowania.
To w Polsce jest potrzebne, bo to, co się teraz dzieje z młodzieżą, jest przerażające.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1994
Dołączył(a)
08 sty 2012, 20:23
Lokalizacja
Pionki/Szczecin

Witam, moja historia

Avatar użytkownika
przez Bonus 26 mar 2016, 13:15
Ravyna napisał(a):Też tak uważam, zresztą, taka rozmowa jest bez sensu. Chcę, abyśmy ustalili jakieś zasady, jeśli chodzi o dalsze mieszkanie razem i życie przy sobie, przez te kilka miesięcy, o to, aby zrozumiał, że potrzebuję, aby zachowywał się z jakimś szacunkiem, bo to, co teraz robi bardzo mnie niszczy.

Nie dawaj się wykorzystywać, dziewczyno.
Nie bądź naiwna.
Takich typów, jak ten gość, to teraz jest wiele.
Oni tylko czekają na to, żeby wykorzystać nie jedną dziewczynę.
Nie pozwalaj sobie na to, żeby ktoś Cię nie szanował. Musisz mieć jakieś postanowienie i tego się trzymać.

Natomiast, jeśli chodzi o "inne kontakty z kobietami", to on ma do tego prawo.
Jeżeli chodzi o normalne relacje, kontakty, to co jest złego w tym, żeby mieć koleżanki?
Nie liczy się tylko osoba w związku.
Inni ludzie też się liczą, a nikt nie ma nikogo "na własność".
Ja nie zgadzam się z takim myśleniem, że "jak ja już z kimś jestem, to liczy się tylko ta osoba i nikt inny".
Nie ma żadnych ograniczeń w związkach.
To jest głupie myślenie niektórych ludzi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1994
Dołączył(a)
08 sty 2012, 20:23
Lokalizacja
Pionki/Szczecin

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Witam, moja historia

Avatar użytkownika
przez Rosa26 26 mar 2016, 13:19
Bonus napisał(a):Natomiast, jeśli chodzi o "inne kontakty z kobietami", to on ma do tego prawo.
Jeżeli chodzi o normalne relacje, kontakty, to co jest złego w tym, żeby mieć koleżanki?
Nie liczy się tylko osoba w związku.
Inni ludzie też się liczą, a nikt nie ma nikogo "na własność".
Ja nie zgadzam się z takim myśleniem, że "jak ja już z kimś jestem, to liczy się tylko ta osoba i nikt inny".
Nie ma żadnych ograniczeń w związkach.
To jest głupie myślenie niektórych ludzi.


Myślę,że nie chodziło o zwykłe kontakty. Chociaż w sumie nie wiem, tak założyłam, że chodziło o jakieś gierki na boku, tak?
No bo o zwykłe kontakty, to bez przesady... ludzie będą wszędzie,... nie da się zamknąć przecież. Tak to już bywa w relacjach, że nawet będąc w związku flirt się zdarzy... byle nic więcej. Najważniejsze, to umieć trzymać odpowiednią odległość i nie przekraczać granic.
Kotom bez trudu udaje się to, co nie jest dane człowiekowi: iść przez życie nie czyniąc hałasu
Ernest Hemingway


http://niewygodnieszczere.blogujaca.pl

ObrazekObrazek
https://www.facebook.com/niewygodnieszczere/?ref=hl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1062
Dołączył(a)
15 lut 2016, 23:27

Witam, moja historia

Avatar użytkownika
przez Bonus 26 mar 2016, 13:32
No ale nie chodzi żadne zdradzanie, nie szanowanie kogoś.
Po prostu, "bycie z kimś", to nie jest więzienie, jak myśli wielu ludzi.
Oczywiście, trzeba się trzymać pewnych granic, ale bez przesady.
Są rzeczy, które nie są zabronione i nikt nie może komuś, czegoś zabraniać.
Psychologia uczy nas myślenia i mądrego postrzegania świata.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1994
Dołączył(a)
08 sty 2012, 20:23
Lokalizacja
Pionki/Szczecin

Witam, moja historia

Avatar użytkownika
przez Ooak 26 mar 2016, 13:36
Ravyna napisał(a):mamy po dwadzieścia kilka lat, studiujemy. Próbowałam, zawsze efekty były chwilowe.

Z reguły jestem cierpliwa, niestety takie sytuacje doprowadzają mnie do szewskiej pasji. Dodam, że wcześniej przyjaźniliśmy się, nie mam za bardzo nikogo tak bliskiego, jak był mi ten człowiek. :)
A od rozmowy oczekuję jedynie zrozumienia, tego, że potrzebuję pomocy w poradzeniu sobie z moimi "małymi" problemami. Oczekuję też, aby przyznał się do winy - choć to głupie, ale mam okropne poczucie niesprawiedliwości.



Niestety... Prawda jest taka, że gdyby jemu zależało- dowiedział by się na temat Twojej choroby... Jak Ci pomóc..
Mam podobną sytuację i bardzo trudno mi się żyje...
I jak mam być szczera- to wszelkie rozmowy pomagają tylko na chwilę, a po paru dniach jest znowu tak samo...
Robi tak od samego początku naszej znajomości... Od tego czasu moja samoocena zeszła poniżej zera..
Czuję się jak nic nie warty śmieć...
Więc jedyne co ja mogę doradzić- to zakończenie tego związku, chyba, że znasz go na tyle dobrze, że wiesz, że zacznie Cię szanować.
Prawda jest taka, że jak chcesz wiedzieć jak mężczyzna będzie Cię traktował- bardzo łatwo sprawdzić... Wystarczy poobserwować jak się odnosi do własnej matki...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
09 mar 2016, 00:36

Witam, moja historia

Avatar użytkownika
przez NN4V 26 mar 2016, 13:41
Ooak napisał(a):...Prawda jest taka, że jak chcesz wiedzieć jak mężczyzna będzie Cię traktował- bardzo łatwo sprawdzić... Wystarczy poobserwować jak się odnosi do własnej matki...

Bzdura.
Jeszcze z maminsynkiem nie miałaś do czynienia.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4312
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Witam, moja historia

Avatar użytkownika
przez Ooak 26 mar 2016, 13:42
Bonus napisał(a):No ale nie chodzi żadne zdradzanie, nie szanowanie kogoś.
Po prostu, "bycie z kimś", to nie jest więzienie, jak myśli wielu ludzi.
Oczywiście, trzeba się trzymać pewnych granic, ale bez przesady.
Są rzeczy, które nie są zabronione i nikt nie może komuś, czegoś zabraniać.


Ośmielę się nie zgodzić...
Takie stwierdzenia dotyczą obu stron.
To jest jak umowa.
Ja godząc się na związek z kimś mam pewne oczekiwania i partner ma.
Jeżeli obie strony o tym wiedzą i godzą się na stworzenie związku- to nie mogą "łamać zasad umowy" , bo wtedy umowa przestaje być ważna.
Proste.
Jak ja nie chcę, żeby flirtował z koleżankami z pracy, bo sprawia mi to przykrość i ból- to on wiedząc o tym, a mimo to robiąc to... "Zrywa warunki umowy"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
09 mar 2016, 00:36

Witam, moja historia

Avatar użytkownika
przez Ooak 26 mar 2016, 13:44
NN4V napisał(a):
Ooak napisał(a):...Prawda jest taka, że jak chcesz wiedzieć jak mężczyzna będzie Cię traktował- bardzo łatwo sprawdzić... Wystarczy poobserwować jak się odnosi do własnej matki...

Bzdura.
Jeszcze z maminsynkiem nie miałaś do czynienia.



Tak? Ciekawe.
Wyobraź sobie, że miałam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
09 mar 2016, 00:36

Witam, moja historia

Avatar użytkownika
przez Rosa26 26 mar 2016, 13:55
Ooak napisał(a):
Bonus napisał(a):No ale nie chodzi żadne zdradzanie, nie szanowanie kogoś.
Po prostu, "bycie z kimś", to nie jest więzienie, jak myśli wielu ludzi.
Oczywiście, trzeba się trzymać pewnych granic, ale bez przesady.
Są rzeczy, które nie są zabronione i nikt nie może komuś, czegoś zabraniać.


Ośmielę się nie zgodzić...
Takie stwierdzenia dotyczą obu stron.
To jest jak umowa.
Ja godząc się na związek z kimś mam pewne oczekiwania i partner ma.
Jeżeli obie strony o tym wiedzą i godzą się na stworzenie związku- to nie mogą "łamać zasad umowy" , bo wtedy umowa przestaje być ważna.
Proste.
Jak ja nie chcę, żeby flirtował z koleżankami z pracy, bo sprawia mi to przykrość i ból- to on wiedząc o tym, a mimo to robiąc to... "Zrywa warunki umowy"


No ale nie jesteś z parterem w pracy, więc nie wiesz czy flirtował.... Nie popadajmy w paranoję.
Przecież to jest spontaniczne. Przekomarzanie się, żartowanie. Przecież związek nie oznacza bycia drewnem i ślepcem. Ja zawsze byłam na luzie. Z resztą musze stwierdzić, że tylko raz w pracy trafiłam na totalnego chama, który miał swoją kobietę wiedział, że mam faceta i proponował mi spotkanie u niego w domu... Oczywiście spuściłam go na drzewa, ale przed tą historią dobrze nam się rozmawiało zwyczajnie. Nie pomyślałabym nawet, zeby podać mu numer swój czy spotkać poza pracą. No ale przecież bez przesady. Każdy przywoity facet czy kobieta jeśli wie, że druga strona ma kogoś, to nie będzie do niczego namawiać, nic proponować. Na zabawie słowem się skończy.

Z ta matką to różnie. U jednego byłego rzeczywiście się sprawdziło, ale u poprzedniego faceta nie - mamusia na pierwszym miejscu...
Kotom bez trudu udaje się to, co nie jest dane człowiekowi: iść przez życie nie czyniąc hałasu
Ernest Hemingway


http://niewygodnieszczere.blogujaca.pl

ObrazekObrazek
https://www.facebook.com/niewygodnieszczere/?ref=hl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1062
Dołączył(a)
15 lut 2016, 23:27

Witam, moja historia

Avatar użytkownika
przez Rosa26 26 mar 2016, 14:03
Ooak napisał(a):
Bonus napisał(a):No ale nie chodzi żadne zdradzanie, nie szanowanie kogoś.
Po prostu, "bycie z kimś", to nie jest więzienie, jak myśli wielu ludzi.
Oczywiście, trzeba się trzymać pewnych granic, ale bez przesady.
Są rzeczy, które nie są zabronione i nikt nie może komuś, czegoś zabraniać.


Ośmielę się nie zgodzić...
Takie stwierdzenia dotyczą obu stron.
To jest jak umowa.
Ja godząc się na związek z kimś mam pewne oczekiwania i partner ma.
Jeżeli obie strony o tym wiedzą i godzą się na stworzenie związku- to nie mogą "łamać zasad umowy" , bo wtedy umowa przestaje być ważna.
Proste.
Jak ja nie chcę, żeby flirtował z koleżankami z pracy, bo sprawia mi to przykrość i ból- to on wiedząc o tym, a mimo to robiąc to... "Zrywa warunki umowy"



Umowa... a gdzie zaufanie? Nie pamiętam, żeby zaczynała związek od ustalania reguł. To juz nawet ja czuję się jakoś nadzorowana i ograniczona. Niech kazdy będzie sobą... Każdy wie, że nie chce być zdradzany, niech więc nie zdradza. Każdy wie czy podobałoby mu się pisanie smsów o oczywistym charakterze przez partnera... niech więc sam tego nie robi. To są rzeczy oczywiste wg mnie, że pewnych rzeczy się nie robi.
A moim sposobem na rozeznanie jest jedna rzecz - jesli okazuje się nagle, że chowasz telefon, że nie jesteś do końca szczery/a z partnerem i kręcisz, nawet małymi kłamstewkami, to oznacza, że już jesteś nie w porządku, bo musisz kłamać. A kłamiesz, bo wiesz, że gdyby partner usłyszał prawdę, to by go to skrzywdziło, że to jest po prostu nie uczciwe i jest zagrożeniem dla związku.
O takich rzeczach jak flirt, to się nawet nie mówi, o tym się zapomina za chwilę, jeśli jest na prawdę niewinne i już więcej do tego nie wraca.
Kotom bez trudu udaje się to, co nie jest dane człowiekowi: iść przez życie nie czyniąc hałasu
Ernest Hemingway


http://niewygodnieszczere.blogujaca.pl

ObrazekObrazek
https://www.facebook.com/niewygodnieszczere/?ref=hl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1062
Dołączył(a)
15 lut 2016, 23:27

Witam, moja historia

Avatar użytkownika
przez NN4V 26 mar 2016, 15:17
Ooak napisał(a):...
Tak? Ciekawe.
Wyobraź sobie, że miałam

Bzdura pozostaje bzdurą - jak każda prawda generalna z poradników dla panienek na pensji.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4312
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Witam, moja historia

Avatar użytkownika
przez monapayne 26 mar 2016, 16:04
Nie zwracaj na niego w takim razie uwagi.
"Słowo trauma z greki oznacza ranę, a wie pan jak jest sen po niemiecku? Traum. Rany rodzą potwory"
was: robot
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1351
Dołączył(a)
24 lip 2013, 15:12

Witam, moja historia

Avatar użytkownika
przez Bonus 26 mar 2016, 16:09
To jest oczywista sprawa, że obie strony muszą ustalić, konkretnie, czy chcą być razem czy też nie.
Nie jedna strona to ustala, tylko dwie strony.
Zgadzam się z tym, że, jeśli chce się być razem, ustala się to, to są zasady, jest pewna "umowa".
Ale tak jest wtedy, gdy oboje ludzi się szanuje, wzajemnie, mają zaufanie, nie okłamują się, nie oszukują się.

Wtedy są najważniejsze wartości i tej "umowy" trzeba się trzymać.
To się wszystko zgadza.
Ale nie mogę się, do końca zgodzić, że, mimo "bycia razem", ja się czuje w związku ograniczany, odbierana mi jest wolność, swoboda, do której mam prawo.

I to nie jest żadne "zrywanie umowy", tylko korzystanie ze swoich praw.
Co do "kontaktowania się z innymi kobietami", to ja w tym nie widzę nic złego. To są normalne znajomości: kolega - koleżanka i tyle.
Nie ma tu mowy o żadnej zdradzie i "ranieniu kogoś".
Jak można kogoś ranić tym, że ktoś, będąc w jakimś związku, kontaktuje się z innymi kobietami, bo są to normalne znajomości?
Taka "zazdrość" musi mieć uzasadnienie. Muszą być do tego podstawy.
Głupia, bezmyślna zazdrość, jest nie na miejscu.

Tak to wygląda.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1994
Dołączył(a)
08 sty 2012, 20:23
Lokalizacja
Pionki/Szczecin

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do