Witam

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Witam

Avatar użytkownika
przez agusiaww 13 mar 2016, 09:00
Ooak, ja mam nerwice lękowa i powiem Ci ze w domu sie nie opiepszam. Z mezem mamy podzielone obowiazki po rowno. Tez moj maz pracuje długo i nie ma go w domu ale jak wraca to nie siada do kompa, tylko zje i zajmuje sie dzieckiem, pozniej sprzata swoja działke. Obiady gotujemy po rowno. Czyli np. tydzien ja, tydzien facet. Nie wyobrazam sobie zwiazku gdzie ja mam wyłącznie latac z mopem, bo juz w takim byłam i podziekowałam. Nie dam sie wiecej wykorzystywac bo to jest wykorzystywanie. Chce swoje dziecko nauczyc zdrowych relacji w zwiazku bo kiedy bedzie dorosłe, to ma wiedziec jak postepowac a nie dac sie wtłoczyc w gary i bycie słuzaca dla faceta. Ma byc rownoprawnym członkiem w zwiazku a nie popychadłem. Masz dwa wyjscia:albo pogadaj z facetem i zmiencie cos, albo rozstancie. Oczywiscie ze jak facet dlugo pracuje to tez musi odpoczac, wiadomo, ale jak poswieci codziennie godzine dla dzieci, to w tym czasie masz czas dla siebie. Obiady tez mozna robic na dwa dni. A facet chociaz niech w weekend sie zajmie kuchnia, ogarnie dom. Dzieci poczuja ze maja ojca, a Ty meza co o Was dba. W wolnym czasie mozesz sobie cwiczyc no. pol godziny codziennie jak facet sie zajmuje dziecmi, schudniesz, lepiej sie poczujesz. W weekend idz do fryzjera jak facet sie zajmuje domem, do kosmetyczki. Pamietaj ze jezeli chcesz byc szanowana przez faceta to nie jecz mu nad uchem tylko po 1) zajmij sie soba zeby go zainteresowac a nie wiecznie jęczec i smecic, a po 2) tez to wdroz w obowiazki, rece mu nie odpadna. Przy okazji ja tez pracuje i zajmuje sie dzieckiem wiec rownie dobrze i kazdy kto pracuje moze to zrobic.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Witam

Avatar użytkownika
przez Ooak 13 mar 2016, 11:34
agusiaww napisał(a):Ooak, ja mam nerwice lękowa i powiem Ci ze w domu sie nie opiepszam. Z mezem mamy podzielone obowiazki po rowno. Tez moj maz pracuje długo i nie ma go w domu ale jak wraca to nie siada do kompa, tylko zje i zajmuje sie dzieckiem, pozniej sprzata swoja działke. Obiady gotujemy po rowno. Czyli np. tydzien ja, tydzien facet. Nie wyobrazam sobie zwiazku gdzie ja mam wyłącznie latac z mopem, bo juz w takim byłam i podziekowałam. Nie dam sie wiecej wykorzystywac bo to jest wykorzystywanie. Chce swoje dziecko nauczyc zdrowych relacji w zwiazku bo kiedy bedzie dorosłe, to ma wiedziec jak postepowac a nie dac sie wtłoczyc w gary i bycie słuzaca dla faceta. Ma byc rownoprawnym członkiem w zwiazku a nie popychadłem. Masz dwa wyjscia:albo pogadaj z facetem i zmiencie cos, albo rozstancie. Oczywiscie ze jak facet dlugo pracuje to tez musi odpoczac, wiadomo, ale jak poswieci codziennie godzine dla dzieci, to w tym czasie masz czas dla siebie. Obiady tez mozna robic na dwa dni. A facet chociaz niech w weekend sie zajmie kuchnia, ogarnie dom. Dzieci poczuja ze maja ojca, a Ty meza co o Was dba. W wolnym czasie mozesz sobie cwiczyc no. pol godziny codziennie jak facet sie zajmuje dziecmi, schudniesz, lepiej sie poczujesz. W weekend idz do fryzjera jak facet sie zajmuje domem, do kosmetyczki. Pamietaj ze jezeli chcesz byc szanowana przez faceta to nie jecz mu nad uchem tylko po 1) zajmij sie soba zeby go zainteresowac a nie wiecznie jęczec i smecic, a po 2) tez to wdroz w obowiazki, rece mu nie odpadna. Przy okazji ja tez pracuje i zajmuje sie dzieckiem wiec rownie dobrze i kazdy kto pracuje moze to zrobic.



Odpowiem Ci, bo takie osoby (oceniające innych przez pryzmat siebie) mnie strasznie irytują...
1) każdy człowiek jest inny, ma inny charakter, inne potrzeby, inne zainteresowania, inne relacje, pochodzi z innego domu, był wychowywany w innym otoczeniu/ środowisku.... więc do każdej sprawy/ człowieka należy podejść indywidualnie- a nie napisać " ja mam nerwice lękowa i powiem Ci ze w domu sie nie opiepszam... Masz dwa wyjscia:albo pogadaj z facetem i zmiencie cos, albo rozstancie. 1) zajmij sie soba zeby go zainteresowac a nie wiecznie jęczec i smecic, a po 2) tez to wdroz w obowiazki, rece mu nie odpadna." Ale jako psycholog dziecięcy powinnaś to wiedzieć..
Nie znasz mnie nie wiesz jak się zachowuję na co dzień- więc nie oceniaj mnie przez pryzmat siebie.
2) jak chce się doradzać innym i pomóc im a nie zaszkodzić- trzeba się wykazać większą empatią, a nie kopać leżącego pisząc "w złości" - jak szukasz źródła ujścia emocji- to może muzyka klasyczna Cię nieco zrelaksuje- a jak nie to kickboxing na pewno.. A forum na którym przebywają ludzie nieraz w okropnym stanie - powinnaś chyba zostawić, gdyż czasami takie teksty, które wkleiłam powyżej- są kropką nad "i" - i mogą narobić więcej szkody niż pożytku...
3) Dziękuję za poświęcony czas i chęć pomocy, przez danie "kopa w tyłek"- jednak mam zbyt gruby tyłek, żeby to na mnie skutkowało :? na mnie taka metoda ma odwrotne skutki.. de-motywuje i sprawia, że czuję się jeszcze gorzej- gdyż (nie zrozum mnie źle) widać, że nie czytasz całości, albo nie czytasz ze zrozumieniem.
pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
09 mar 2016, 00:36

Witam

Avatar użytkownika
przez agusiaww 13 mar 2016, 12:02
Ooak, skoro piszesz zeby nie oceniac itd to po co dajesz posty na forum? Jak chcesz uslyszec ze niech facet nadal Cie poniza, nazywa grubaska, to widocznie Ci z tym dobrze. I tak oceniam poprzez pryzmat siebie, bo mozna bedac chorym nie dawac sie ponizac i sie zgadzac na wszystko. Jak wczesniej napisalam skoro Ci dobrze ze facet nie pomaga, nie wspiera, poniza, itd. to po co sie pytasz co robic. Napisalam co robic i ze sa inne modele rodziny a TY swoje. To siedz i nic nie rob, a niech facet sobie bimba :mrgreen: tylko nastepnym razem jak nie chcesz znac czyjegos zdania to się nie żal na forum a napisz w pamietniku. Nikt swojego zdania nie napisze i bedziesz szczesliwa :blabla: wiadomo ze inne zdanie boli, ale jak chcesz cos zmienic to zrob to, a nie oczekuj ze samo sie zdarzy jak w bajce :mrgreen: A jak Ci napisze, ze o biedna jestes, taka ponizana przez faceta i traktowana jak sluzka i baba do robienia dzieci a facet ma na Ciebie wywalone i wspolczuje to Ci ulzy? :time: :uklon: :mrgreen: Tak bardzo Ci wspolczuje ze jestes pomiatana i nieszczesliwa na wlasne zyczenie, BARDZO BARDZO WSPOLCZUJE :mhm: :roll: :silence: :mrgreen: :lol: A i facet na pewno Cie bardzo kocha dlatego nazywa Cie grubaska i nie wspiera i nie pomaga :) To taki kochany facet ale wiesz pogubiony :( Na pewno ciezko pracuje ale za to w weekendy Ci pomaga i w ogole.... :nono: :bezradny: bedzie lepiej, poczuje na wiosne do Ciebie miete i sie zmieni. :great: (to chyba empatia i wspolczucie :angel: :105: )
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Witam

Avatar użytkownika
przez Ḍryāgan 13 mar 2016, 12:38
A ja myślę, że autorce wątku teraz najbardziej jest potrzebne wzmocnienie jej poczucia wartości. To szwankuje... Oddziałuje też na relacje z mężem. Skoro ona sama uważa się za takie "bezwartościowe nic bez zalet" i to właśnie komunikuje światu - więc również jemu daje taki komunikat. Rozumiem, że to błędne koło, o z jednej strony on ją w tai stan wpędził, ale jednak proponuj się wzmocnić. Być może psychoterapią, być może rozmową z kimś bliskim i życzliwym. Jeśli Ooak uwierzy, że jest fajną babką (nawet z dodatkowymi kilogramami) i nabierze pewności siebie, to i inni zaczną ją postrzegać jak fajną babkę. Tak to działa. Ooak, zatem popracuj nad własną psyche. Napisz sobie jakie masz zalety a nie doszukuj się wad. Ciągle sobie potarzaj, że jesteś tego warta, żeby być szczęśliwa. Zmianę zacznij od siebie...
Nadanie sensu życiu może doprowadzić do szaleństwa, ale życie bez sensu jest torturą niepokoju i próżnych pragnień, jest łodzią pragnącą morza i jednocześnie obawiającą się go.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3957
Dołączył(a)
22 lis 2015, 20:40

Witam

Avatar użytkownika
przez Ooak 13 mar 2016, 12:53
agusiaww napisał(a):Ooak, A i facet na pewno Cie bardzo kocha dlatego nazywa Cie grubaska i nie wspiera i nie pomaga :) To taki kochany facet ale wiesz pogubiony :( Na pewno ciezko pracuje ale za to w weekendy Ci pomaga i w ogole.... :nono: :bezradny: bedzie lepiej, poczuje na wiosne do Ciebie miete i sie zmieni. :great: (to chyba empatia i wspolczucie :angel: :105: )

O tu właśnie pokazujesz, że nie czytałaś tego co pisałam- bo on nigdy mnie nie nazwał grubaską... gdzie takie informacje znalazłaś?
Dopowiadasz sobie historie pod daną sytuację, żeby Ci było wygodnie...
Nie potrzebuję, żeby się nade mną użalać- potrzebuję opinii osób, które poświęcą więcej czasu, żeby mnie zrozumieć, a nie tych takich jak Ty, które przeczytają pobieżnie wybrane fragmenty i będą się wymądrzać jak to im w życiu dobrze.
Cieszę się, że sobie "radzisz z problemem", chociaż nie wiem jak długo jest w stanie wytrzymać związek z "ustawionym facetem". Tak jak napisałam Ci chyba trzy komentarze wstecz- nie będę Ci tłumaczyć, ze nie masz racji, bo musiałabym napisać wszystko od nowa. A naprawdę mi się nie chce...
Więc jeżeli chcesz pomagać innym to nie "słuchaj" wyrywkowo- tylko całość, bo tylko wtedy będziesz mogła kogoś oceniać i doradzać.
W żadnym innym wypadku dla mnie pomoc od osób, które nie chciały poświęcić czasu na wysłuchanie mnie- nie jest wartościowa i nic nie wnosi do mojego życia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
09 mar 2016, 00:36

Witam

Avatar użytkownika
przez Ooak 13 mar 2016, 13:13
Ḍryāgan napisał(a):A ja myślę, że autorce wątku teraz najbardziej jest potrzebne wzmocnienie jej poczucia wartości. To szwankuje... Oddziałuje też na relacje z mężem. Skoro ona sama uważa się za takie "bezwartościowe nic bez zalet" i to właśnie komunikuje światu - więc również jemu daje taki komunikat. Rozumiem, że to błędne koło, o z jednej strony on ją w tai stan wpędził, ale jednak proponuj się wzmocnić. Być może psychoterapią, być może rozmową z kimś bliskim i życzliwym. Jeśli Ooak uwierzy, że jest fajną babką (nawet z dodatkowymi kilogramami) i nabierze pewności siebie, to i inni zaczną ją postrzegać jak fajną babkę. Tak to działa. Ooak, zatem popracuj nad własną psyche. Napisz sobie jakie masz zalety a nie doszukuj się wad. Ciągle sobie potarzaj, że jesteś tego warta, żeby być szczęśliwa. Zmianę zacznij od siebie...



Dziękuję ...
To prawda... moja zerowa samoocena, wręcz niechęć i nienawiść do samej siebie ma ogromny wpływ na całe moje życie. Tylko problem polega na tym, że nie potrafię sobie z tym poradzić.
Kiedy dzielę kartkę na pół- to zawsze jest tylko jedna strona ubazgrana. Druga jest niemal całkowicie pusta.
Jedyne co tam zapisałam to, ze "urodziłam wspaniałe dzieci"....
czy to jest żałosne? pewnie tak...
I wiem, że powinnam popracować nad sobą... staram się to robić od 30 lat- jednak nie wiem dlaczego każde moje niepowodzenie, każde złe spojrzenie, każde krytyczne słowo- wszystko biorę strasznie do siebie i traktuję jako.. sama nie wiem jak to opisać...
może mój mózg nie funkcjonuje tak jak powinien? może mam coś uszkodzone? tak bardzo chciałabym być normalna...
I nie wpędzać się wszystkim w poczucie winy i nienawiść do samej siebie...
Widzisz Agusia- nawet to, że Ci w ten sposób odpowiedziałam sprawiło, że się czuję z tym źle...
Ja nie radzę sobie również z moją przerośniętą empatią i zbyt dużą wrażliwością... ale najbardziej nie radzę sobie ze samą sobą- z pozytywnym myśleniem na swój temat.
Jestem tak psychicznie chora, że nawet jakiś komplement ( potencjalnie szczery) traktuję jako sarkazm, lub ukrytą krytykę...
Podejrzewam więc, że między innymi dlatego mój mąż mnie nie raczy niczym miłym do powiedzenia...
A dlaczego tak odbieram komplementy? bo nie jestem głupia, ani ślepa.... i wiem, że ktoś taki jak ja nie może się podobać i nie może być lubiany, nie może być nikim ważnym...

zawsze stałam w czyimś cieniu i zawsze czułam się kimś gorszym- i dlatego usuwałam sie w cień, bo uważałam, ze tak musi być...
Bo jestem za gruba, żeby być baletnicą... bo jestem zbyt wrażliwa, żeby mieć faceta... bo mam słomiany zapał do wszystkiego, więc NA PEWNO ZNOWU MI SIĘ NIE UDA...
mam dość słuchania, że wszystko jest za daleko, żeby po to sięgnąć, bo jestem niska i gruba...
mam dość... tego że całe życie się z tym godzę.... a może powinnam się z tym pogodzić? może to jest lekarstwo na mój problem...?
pogodzić się z tym, że jestem kimś gorszym... że tak musi być...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
09 mar 2016, 00:36

Witam

Avatar użytkownika
przez Ḍryāgan 13 mar 2016, 13:29
Kiedy dzielę kartkę na pół- to zawsze jest tylko jedna strona ubazgrana. Druga jest niemal całkowicie pusta.

Ooak, to masz w tej chwili zakaz pisania po tej drugiej stronie. Pisz tylko zalety, nawet swoje małe sukcesy. Wiesz, ja Ciebie rozumiem. Też całe życie mi wmawiano, że jestem nie taki jak trzeba. Rodzice porównywali mnie do brata, który był ideałem i jeszcze jak na złość umarł, więc stał się jeszcze bardziej idealny. A ja zamiast zniknąć z tego łez padołu zachorowałem na ChAD, co jeszcze pogłębiło moje poczucie beznadziejności. Na szczęście miewam od czasu do czasu zwyżkę i wtedy czuję się bogiem. A tak serio - weź swoje życie we własne ręce. Twoja "beznadziejność" tkwi tylko w Twoim mózgu - jest gdzieś tam zakodowana jak wirus komputerowy. Najlepiej nabyć program antywirusowy i pozbyć się paskudztwa :) Tego Ci życzę. I od tej pory spróbuj tu pisać o swoich maleńkich sukcesach w myśleniu, maleńkich krokach do zmiany. Tylko wtedy stawisz czoła życiu. Zrób to jeśli nie dla siebie, to dla swoich dzieci. Niech wiedzą, że mają wspaniałą matkę. Po prostu musisz to zrobić i tyle. O mężu na razie nie myśl. Po prostu ignoruj, co gada.
Nadanie sensu życiu może doprowadzić do szaleństwa, ale życie bez sensu jest torturą niepokoju i próżnych pragnień, jest łodzią pragnącą morza i jednocześnie obawiającą się go.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3957
Dołączył(a)
22 lis 2015, 20:40

Witam

Avatar użytkownika
przez agusiaww 13 mar 2016, 16:05
Ooak, ale pomoc nie polega na przytakiwaniu tylko na tym aby sobie polepszyc zycie. Dla mnie to mozesz nadal słuchac meza i siedziec w garach-to nie ja sie żalę ;) albo cos z tym zrobic. Napisalam cwicz jak masz problem, a faceta ustaw i w czym tu widzisz brak pomocy? Przyjechac i dac po gebie zeby sie zmienił? Czy mopem przez łeb? :lol: 8)
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Witam

Avatar użytkownika
przez agusiaww 13 mar 2016, 16:06
Ḍryāgan napisał(a): A tak serio - weź swoje życie we własne ręce. Twoja "beznadziejność" tkwi tylko w Twoim mózgu - jest gdzieś tam zakodowana jak wirus komputerowy. Najlepiej nabyć program antywirusowy i pozbyć się paskudztwa :) Tego Ci życzę. I od tej pory spróbuj tu pisać o swoich maleńkich sukcesach w myśleniu, maleńkich krokach do zmiany. Tylko wtedy stawisz czoła życiu. Zrób to jeśli nie dla siebie, to dla swoich dzieci. Niech wiedzą, że mają wspaniałą matkę. Po prostu musisz to zrobić i tyle. O mężu na razie nie myśl. Po prostu ignoruj, co gada.

no to o to chodzi, o zmiany...trzeba zaczac od siebie i zaczac sie szanowac bo inaczej i facet nie bedzie szanował. A tak w ogole zaden post nikomu nie pomoze, jak ktos nie chce pomoc sam sobie, ani psychiatra, ani psycholog.



Ludzie zawsze chca uslyszec to co sami mają na mysli, a pozniej jak zwykle płacze i zale ze swiat inaczej wyglada. Niestety nikt nigdy nikomu nie zagwarantuje ze zycie jest usłane rozami i bezproblemowe.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Witam

Avatar użytkownika
przez Bluepb 13 mar 2016, 16:40
Problem w tym, że Ty robisz to zbyt ostro...
Sertralina 200mg
Polecam farmakoterapie! :!:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
460
Dołączył(a)
06 gru 2015, 22:01

Witam

Avatar użytkownika
przez Ooak 13 mar 2016, 21:20
Ḍryāgan bardzo Ci dziękuję... spróbuję tak zrobić...
Przykro mi z powodu Twojego brata...
Jednak to co napisałeś przypomina mi jak bardzo jest to bolesne uczucie kiedy rodzic, chociaż nie powinien porównywać jednego dziecka do drugiego- to niestety tak często się tak dzieje ( moi też tak robili- w sumie to głównie mama... moja siostra starsza ode mnie i zgadnij... wysoka i szczupła... do dziś dnia słyszę jak to jest wspaniała, że ma tyle cierpliwości, że jest bardziej rozważna niż ja itd. Na szczęście siostra żyje i ma się dobrze, a przynajmniej stara się trzymać dzielnie... bo też znerwicowana- tu raczej na tle zawodowym. Bardzo siostrę kocham i nie wyobrażam sobie życia bez niej...)
Rodzice powinni do każdego dziecka podchodzić indywidualnie, ale każde kochać jednakowo... żadne nie jest gorsze od drugiego...
Nie znam Cię, nie wiem jaki jesteś w życiu prywatnym, ale po tych kilku zdaniach jakie do mnie skierowałeś- mogę się domyślać, ze jesteś bardzo miłym, kulturalnym, empatycznym człowiekiem... i nie pozwól( pomimo straty brata)wmówić sobie, że byłeś kimś gorszym...
moim zdaniem nie ma lepszych i gorszych ludzi... każdy jest po prostu inny...
I nie wiem jak myślisz o sobie dzisiaj... wiedz jednak, że jesteś wartościowy i każdy kto myśli inaczej- JEST W BŁĘDZIE :)
Dziękuję, że jesteś.
Postawiłam wagę w kącie
I ta menda zostanie tam póki nie zmieni zdania!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
09 mar 2016, 00:36

Witam

Avatar użytkownika
przez Ḍryāgan 13 mar 2016, 21:31
Ooak, dokładnie jest tak jaak piszesz. Myślę, że Twój problem (podobnie jak mój) tkwi w zamierzchłej przeszłości, w dzieciństwie. To tam gdzieś mają początek Twoje kompleksy. To tam gdzieś stałaś się beznadziejna. I to tamte żale naależy "wyleczyć" i wyeliminować w pierwszej kolejności. Wszystko co teraz doświadczasz jest wynikiem deficytów z przeszłości. Napisałaś do mnie to, co powinnaś powiedzieć sobie: Jesteś wartościowa i każdy kto myśli inaczej jest w błędzie. Właśnie tak sobie powiedz To początek!
Nadanie sensu życiu może doprowadzić do szaleństwa, ale życie bez sensu jest torturą niepokoju i próżnych pragnień, jest łodzią pragnącą morza i jednocześnie obawiającą się go.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3957
Dołączył(a)
22 lis 2015, 20:40

Witam

Avatar użytkownika
przez Ooak 13 mar 2016, 21:39
agusiaww napisał(a):Ooak, ale pomoc nie polega na przytakiwaniu tylko na tym aby sobie polepszyc zycie. Dla mnie to mozesz nadal słuchac meza i siedziec w garach-to nie ja sie żalę ;) albo cos z tym zrobic. Napisalam cwicz jak masz problem, a faceta ustaw i w czym tu widzisz brak pomocy? Przyjechac i dac po gebie zeby sie zmienił? Czy mopem przez łeb? :lol: 8)

nie jestem typem człowieka, próbującym ustawiać innych...
ja staram się nikogo nie zmuszać do niczego, nie męczyć swoją osobą...
kiedy ktoś daje mi do zrozumienia, że mnie nie lubi, nie akceptuje, nie chce... odchodzę.. usuwam się w cień...
nie rozumiem osób, które próbują ustawiać innych... rodzina to nie terroryzm.. pomoc nie ma wychodzić z musu, tylko chęci pomocy...
nie mam zamiaru ustawiać męża- "dostosuj się, albo spadaj" . To nie ja... ja taka nie jestem... Owszem... powiem, że mógłby wynieść śmieci, czy zmyć naczynia, że była by to dla mnie wielka pomoc... i kiedy pomoże mówię kulturalnie dziękuję...
nie zrobi- robię sama, bo ktoś to musi zrobić... to jest dom, a nie chlewik.
Ot tyle.
Uczono mnie, że dobro rodzi dobro i że złe uczynki do nas też wrócą...
Nie wiem ile w tym prawdy, ale na przykład pomimo mojego jak to określiłaś ciągłego smęcenia nad sobą- potrafię czasami czuć radość- kiedy ktoś się do mnie zwyczajnie uśmiechnie po tym jak powiem dzień dobry, miłego dnia, lub po prostu kogoś wysłucham...
To się nazywa życzliwość- możesz nie znać- bo mało spotykane w dzisiejszych czasach...
jak jesteś komuś życzliwa- to ten ktoś potrafi coś zrobić dla nas sam, bo sprawi mu to radość...
przynajmniej tak to działa w moim przypadku...
Nie pogniewaj się, ale jak czytam Twoje komentarze to naprawdę trudno mi uwierzyć, że jesteś psychologiem dziecięcym...
no chyba, że to mają być takie żarciki, a z moim poczuciem humoru ostatnio nie bardzo- to przepraszam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
09 mar 2016, 00:36

Witam

Avatar użytkownika
przez Vengence 13 mar 2016, 22:05
Ooak, nie przejmuj się agusiaww, bo ona taka jest i się nie zmieni, ale forum bez niej nie było by takie samo. :mrgreen:
"Nawet jeśli udało ci się wygrać bitwę, nie oznacza to od razu, że wygrałeś wojnę, depresja ma swoje nawroty"


ODSTĄPIĘ LEKI
Avatar użytkownika
Offline
obserwowany
Posty
2072
Dołączył(a)
14 lip 2015, 22:23

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do