Witam

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Witam

Avatar użytkownika
przez Ooak 11 mar 2016, 01:15
wczorajsza rozmowa z mężem:

ja: dlaczego tak się zachowujesz względem mnie? co ja ci takiego zrobiłam, że zasługuję na takie traktowanie?
on: nie wiem
ja: jestem już na skraju kompletnego załamania nerwowego, a ciebie to nie obchodzi
on: nie wiem jak mam ci pomóc, nie znam się na depresji
ja: wiesz co jest przykre? że jak się zepsuje komputer to potrafisz poświęcić i kilka dni czytając jak go naprawić, a dla mnie jesteś niemiły, bo nie wiesz jak masz mi pomóc?
on: widzisz różnica jest taka, że komputer się sam nie potrafi naprawić
Postawiłam wagę w kącie
I ta menda zostanie tam póki nie zmieni zdania!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
09 mar 2016, 00:36

Witam

Avatar użytkownika
przez kosmostrada 11 mar 2016, 02:21
Ooak, Witaj na forum!
Myślę, że sam fakt , że tu napisałaś świadczy o tym, że przyszedł już czas. Czas zadbać o siebie. Uratować się, bo tylko Ty sama możesz to zrobić. Dla siebie, ale też dla dzieci, bo potrzebują szczęśliwej mamy. Zdaję sobie sprawę, że masz mało czasu, ale to ten moment, by go dla siebie wreszcie znaleźć, więc podsunę Ci najpierw lekturę, która Cię wesprze i doda Ci sił do kolejnych kroków. Melody Beattie " Koniec współuzależnienia". Łatwo, a przede wszystkim mądrze napisane. Daje kopa! Do dostania w dobrych bibliotekach, do kupienia przez neta, czy w empiku. Przeczytaj i napisz mi co o tym myślisz. Powodzenia!
Ever tried? Ever failed? No matter. Try again. Fail again. Fail better.
S. Beckett
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7456
Dołączył(a)
27 lip 2014, 16:47

Witam

Avatar użytkownika
przez Ooak 11 mar 2016, 15:27
Dziękuję bardzo. Sprawdzę tą książkę.
Postawiłam wagę w kącie
I ta menda zostanie tam póki nie zmieni zdania!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
09 mar 2016, 00:36

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Witam

Avatar użytkownika
przez Bluepb 11 mar 2016, 18:17
Będziesz musiała iść do lekarza bez niego będzie trudniej ale chyba jest to możliwe?
Sertralina 200mg
Polecam farmakoterapie! :!:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
460
Dołączył(a)
06 gru 2015, 22:01

Witam

Avatar użytkownika
przez bedzielepiej 12 mar 2016, 01:04
Ooak napisał(a):wczorajsza rozmowa z mężem:

ja: dlaczego tak się zachowujesz względem mnie? co ja ci takiego zrobiłam, że zasługuję na takie traktowanie?
on: nie wiem
ja: jestem już na skraju kompletnego załamania nerwowego, a ciebie to nie obchodzi
on: nie wiem jak mam ci pomóc, nie znam się na depresji
ja: wiesz co jest przykre? że jak się zepsuje komputer to potrafisz poświęcić i kilka dni czytając jak go naprawić, a dla mnie jesteś niemiły, bo nie wiesz jak masz mi pomóc?
on: widzisz różnica jest taka, że komputer się sam nie potrafi naprawić


Ale jak ma Ci pomóc, człowiek to nie komputer i nie ma dołączonej instrukcji obsługi. Jeśli nie doświadczył sam depresji to skąd ma wiedzieć jak Ci pomóc? Nie uważasz, że trochę przesadzasz? Smutne, że tak ze sobą rozmawiacie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1541
Dołączył(a)
02 wrz 2013, 19:49

Witam

Avatar użytkownika
przez tahela 12 mar 2016, 02:43
powinien chociaz porozmawiac i wykazać troche empatii, nie musi rozumiec ,ważne zeby próbował a tu cie olał całkowicie emocjonalnie , dla mnie jak widze ,ze ktos nie wykazuje checi nawet zeby zrozumiec to próbuje mu to uswiadomic ,
a jak nie rozumie o co chodzi,niekoniecznie musi wiedziec wszystko,ale niech sie wykaze checia zrozumienia, wrazliwoscią jesli tego nie widze to odchodze a mało kto to potrafi a ja tego wymagam, w sumie taka wrazliwosc emocjonalna jest dla mnie najwazniejsza plus pare innych cech wiadomo,najprosciej olać i zacząc naprawiac komputer,
idź do lekarza i nie patrz na niego bo komputer ważniejszy, nosz /cenzura/ mac jakby ci poswiecił pól godziny to komputer by nie uciekł, własnie mnie to razi najbardziej z tego co piszesz, chodzi o wsparcie i próbe porozumienia, której nie widac z drugiej strony,
lekarz, leki, moze terapia a jego zostaw razem z tym komputerm
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Witam

Avatar użytkownika
przez NN4V 12 mar 2016, 02:50
Ooak napisał(a):....to tak w skrócie...

Dobrze wiedzieć.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4355
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Witam

Avatar użytkownika
przez agusiaww 12 mar 2016, 15:12
Ooak, wiesz co sama mam dziecko i napisze Ci tak, mało rzeczy mnie wkurza, ale takie baby jak Ty mnie wkurzają. Dlaczego, bo krzywdzą swoje dzieci. Siedzisz z jakims durnym jełopem, który Cie poniża, szantazuje ze odbierze dzieci, a Ty jak niewolnica bez mózgu go słuchasz. Skoro kochasz swoje dzieci to nie funduj im dziecinstwa gdzie beda widziec ze ojciec poniza matke, tylko zdrowe normalne dziecinstwo. To jego gadanie ze Ci odbierze dzieci to dobrze wiesz ze tylko wymowka dla Ciebie zeby od niego nie odejsc. Kazda gada to samo, taka uciemieżona w zwiazku ale nie jestes ubezwlasnowolniona. A tak sie zachowujesz jakbys byla. I te całe gadanie ze kochasz dzieci, to wez sie do roboty i albo pogon facet albo ustaw. I nie pytaj dlaczego Cie poniza, tylko schowaj kable od kompa daj mu w łape mop i niech zmyje podłoge.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Witam

Avatar użytkownika
przez Ooak 12 mar 2016, 19:41
bedzielepiej napisał(a):
Ooak napisał(a):wczorajsza rozmowa z mężem:

ja: dlaczego tak się zachowujesz względem mnie? co ja ci takiego zrobiłam, że zasługuję na takie traktowanie?
on: nie wiem
ja: jestem już na skraju kompletnego załamania nerwowego, a ciebie to nie obchodzi
on: nie wiem jak mam ci pomóc, nie znam się na depresji
ja: wiesz co jest przykre? że jak się zepsuje komputer to potrafisz poświęcić i kilka dni czytając jak go naprawić, a dla mnie jesteś niemiły, bo nie wiesz jak masz mi pomóc?
on: widzisz różnica jest taka, że komputer się sam nie potrafi naprawić


Ale jak ma Ci pomóc, człowiek to nie komputer i nie ma dołączonej instrukcji obsługi. Jeśli nie doświadczył sam depresji to skąd ma wiedzieć jak Ci pomóc? Nie uważasz, że trochę przesadzasz? Smutne, że tak ze sobą rozmawiacie.



Jak rozumiem nie przeczytałaś całości- tylko ten fragment... Żeby odpowiedzieć- musiałabym napisać wszystko od nowa...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
09 mar 2016, 00:36

Witam

Avatar użytkownika
przez Ooak 12 mar 2016, 19:56
Byłam wczoraj u psychologa... Stwierdził u mnie nerwicę ( tylko nie zapamiętałam jaką)- generalnie na tle przemęczenia i przytłoczenia problemami. Powiedział, że stąd mam te stany lękowe... Kazał sie udać do psychiatry...
Co chyba uczynię, gdyż nie daję rady...

I odpowiadając na to, dlaczego nie odejdę? Bo to nie jest rozwiązanie, które mnie uszczęśliwi...
tak samo zapytana dlaczego nie rzucę pracy skoro czuję się w niej przytłoczona i przeraża mnie wszystko, każda rozmowa- odpowiem tak samo- nie jest to rozwiązanie, które mnie uszczęśliwi...

Dlaczego ja mam się ciągle usuwać w cień- jak tylko coś mi nie wychodzi?
Nie chcę tak...

Ja chcę być szczęśliwa w życiu jakie zbudowałam...
Czy to, że jestem gruba- skreśla mnie z walczenia o bycie szczęśliwą...?

Kurcze.. nie potrafię wytłumaczyć o co mi chodzi...
Ja nie chcę za każdym razem rezygnować z czegoś, bo to nie dla mnie- rozumiecie?
to co chcę napisać - wynika z całej długiej treści od której zaczęłam...
od małego czułam się jakby codziennie ktoś zabierał mi wcześniej podarowane mi zabawki- zanim zaczęłam się nimi cieszyć...
( może to nie jest dobry przykład- bo zaraz usłyszę, ze nie jestem dzieckiem)
chodzi o to, że ZAWSZE odkąd pamiętam czułam się kimś gorszym i wychodziłam z założenia, że wszystko co mnie spotyka- że tak musi być, ze nie zasługuję na nic lepszego... bo jestem gruba ( chociaż kiedyś wagę miałam w normie proporcjonalnie do wzrostu) A teraz jestem niestety i staram się z tym walczyć..
Nie pomaga mi mówienie, że jestem głupią babą i mam go rzucić w cholerę... bo nie chcę tak... to jest dla mnie ostateczność...
Nikt mnie nie rozumie?
Postawiłam wagę w kącie
I ta menda zostanie tam póki nie zmieni zdania!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
09 mar 2016, 00:36

Witam

Avatar użytkownika
przez Bluepb 12 mar 2016, 20:09
Ja Cię rozumiem to przez dzieci inaczej już dawno byłabyś do wzięcia. :yeah:

Powiedział, że stąd mam te stany lękowe... Kazał sie udać do psychiatry...

Muszę sobie zapisać tą wypowiedź specjalnie dla ludzi którzy sugerują iść najpierw do psychologa zamiast najpierw do psychiatry ( co jest logiczniejsze). :tel2:
Sertralina 200mg
Polecam farmakoterapie! :!:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
460
Dołączył(a)
06 gru 2015, 22:01

Witam

Avatar użytkownika
przez Ooak 12 mar 2016, 20:28
Ja chcę, żeby był dla mnie miły... żeby mnie wspierał we wszystkich problemach... żebym po przyjściu zestresowana z pracy, żebym w domu odnalazła azyl... chcę móc z nim normalnie porozmawiać i nie słyszeć po 10 sek. " już to mówiłaś", albo gorzej "mamusia już to opowiadała", "skąd wiesz, że cię w pracy dyskryminują, na pewno tak nie jest". Nie chcę się dowiadywać, że skarżył się, swojej babci, że jak wrócił z pracy to nie było posprzątane, lub nie było obiadu... nie chcę się dowiedzieć, że pomimo tego, że robię to wszystko- (ale nie tak pedantycznie jak jego mama, gdyż wychodzę z założenia, że dzieci są na pierwszym miejscu i ich rozwój/ wiedza i umiejętności są dla mnie priorytetem, a porządek w domu na trzecim miejscu..)- to że wszystko co jest zrobione- to na 100% tylko jego zasługa...
A jego niestety nie ma prawie cały dzień... pracuje 8-16, ale ma 40 min dojazd, więc nie ma go prawie 10h... wstaje ciągle spóźniony więc z rana widzimy go 15 min. czasami wcale...
wraca ok 16:40 i pierwsze co robi idzie zająć się sobą (toaleta, obiad, telefon itd.) ok 17:20 przychodzi do dzieci...
o 18:00 idziemy jeść kolację... ok 19:00 dzieci kąpię i kładziemy je spać...
po czym mąż siada do gier/ komputera i tyle go widziałam...
czasami posprząta naczynia...
nasze dzieci są bardzo absorbujące... zwłaszcza młodszy.. kiedy jest aktywny- nie da się nic zrobić przy nim... bo włazi na meble/ wcina różne zabawki itd.. generalnie trzeba mieć oczy dookoła głowy... z córeczka tak nie było... ale poświęcałam jej dużo uwagi i dzięki temu jako 10 miesięczne bobo- zaczęła próbować budować zdania...
Może to też nie jest normalne, ze im tyle czasu poświęcam? ale może bierze się to stąd, że pierwszą ciążę straciłam... i dlatego, że one dają mi prawdziwe szczęście... dla nich jestem kimś wartościowym... jestem im potrzebna...
a ja chcę się tak czuć cały czas...
no więc mam trochę czasu kiedy maluszek śpi w ciągu dnia... ( wtedy zazwyczaj na szybciora gotuję obiad) i te 45 min kiedy wróci mąż...
jednak wtedy nie zawsze, bo on nie zawsze raczy mnie "zmienić"...
więc dom i tak nie wygląda tak źle jak mógłby- bo jest względny porządek ( jak to może być przy 2 dzieci i ew. naczynia w zlewie.) ale gdzie jest powiedziane, że całym domem ma się zajmować żona?
żona ma zająć się domem, dziećmi, obiadami, ma chodzić do pracy... tylko proszę nie zapominać, ze dzieci- to nie jest chwilowy obowiązek... to jest 24h obowiązek każdej doby...
mama nie może pozwolić sobie na to, żeby zasnąć jak suseł i nie usłyszeć płaczu dziecka w nocy... mama nie może sobie pozwolić na drzemkę w trakcie dnia... mama nie może położyć się do łóżka jak jest chora...
mama musi być najlepiej 24h aktywna...
i nie chcę się dowiadywać, że po dniu (o którym mąż nawet nie ma zielonego pojęcia, bo przecież o to nie pyta) w którym byłam z dziećmi u 2 lekarzy, potem na tygodniowych zakupach ( robimy raz w tygodniu na cały tydzień) i jeszcze w trakcie gotując obiad i zajmując się dzieci- mąż przychodzi do domu ( podobno byliśmy pokłóceni) i robi zdjęcia nierozpakowanych siatek z zakupami na blacie i jakieś leżące zabawki i wysyła swojej mamie... kiedy zapytałam dlaczego tak zrobił? usłyszałam on nie pamięta...
łatwo jest komuś kogoś oceniać nie znając sytuacji...
on jest 15 min sam z dziećmi i już pyta, czy mogą schodzić na kolację...
a to dlatego, że z racji tego, że jego nigdy nie ma, a kiedy jest przez tą chwilę- to albo śpi zajmując się nimi, albo coś robi na telefonie- to więc one go w ogóle nie słuchają- i oczywiście jest to również moja wina...
tego jest tak dużo, że nie da się tego opowiedzieć..
pewnie takie wyrywkowe rzeczy, które tu przytaczam dają mój zły obraz... ale to nie tak...
od 2011 roku nie spałam dłużej w jednym ciągu niż 2h... to był taki max i zdarzył się tylko parę razy...
jestem zmęczona... ciągłymi problemami finansowymi...
dopiero od roku mąż zmienił pracę i zaczął zarabiać powyżej minimum... a tak od 2010- przynosił miesiąc w miesiąc minimum i twierdził, że nie jest powiedziane, ze to on powinien utrzymać rodzinę...
ale to nie on potem musi iść na zakupy trzymając ostatnie 30zł w ręku na 15 dni przed wypłatą i zastanawiać się co najpierw kupić, czy serek dziecku, czy kaszkę, czy może chleb, lub masło...
to nie mąż musi stać przed pustą lodówką zastanawiając się co włożyć do gara....
to nie on musi robić wszystkie opłaty i zastanawiać się ile z tego zostanie na życie... a gdzie jakieś ubrania? dzieci przecież rosną...
nie pamiętam kiedy kupiłam coś dla siebie...
Dlaczego nie on robi opłaty? bo kiedyś on miał to robić.. i kiedy wyłączyli nam prąd dowiedziałam się, że nasze pieniądze szły na spłatę jego długów... wybaczyłam mu po raz kolejny i sama się tym zajęłam...
dlaczego? bo przysięga małżeńska mówi- na dobre i na złe.. w zdrowiu i chorobie...
szkoda tylko, że u nas to w jedną stronę działa...
Postawiłam wagę w kącie
I ta menda zostanie tam póki nie zmieni zdania!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
09 mar 2016, 00:36

Witam

Avatar użytkownika
przez Ooak 12 mar 2016, 20:30
Bluepb napisał(a):Ja Cię rozumiem to przez dzieci inaczej już dawno byłabyś do wzięcia. :yeah:

Powiedział, że stąd mam te stany lękowe... Kazał sie udać do psychiatry...

Muszę sobie zapisać tą wypowiedź specjalnie dla ludzi którzy sugerują iść najpierw do psychologa zamiast najpierw do psychiatry ( co jest logiczniejsze). :tel2:


Rozbawiłeś mnie do łez ;) kto by chciał takie ohydne coś ... mniejsza z tym ;)
jeżeli chodzi o to drugie- nie wiem w jakiej kolejności się powinno iść, czy do psychologa, czy do psychiatry- nigdy nie byłam aż w takiej potrzebie...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
09 mar 2016, 00:36

Witam

Avatar użytkownika
przez Ooak 12 mar 2016, 21:26
Strasznie dużo napisałam... nie mam z kim pogadać w prawdziwym życiu...
Mam dwie osoby, ale są znacznie młodsze ode mnie i nie koniecznie muszą wiedzieć, że ich matka jest nienormalna... ;)
Dziękuję Wam wszystkim za miłe słowa i za te krytyczne też... poświęciliście swój prywatny czas dla zupełnie obcej osoby... a to jest bezcenne...
bardzo, ale to bardzo Wam dziękuję...
Postawiłam wagę w kącie
I ta menda zostanie tam póki nie zmieni zdania!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
09 mar 2016, 00:36

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 7 gości

Przeskocz do