Tez tak masz?

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Tez tak masz?

przez Pawlito 06 mar 2016, 23:22
Witam serdecznie.
Mam na imię Paweł i pochodzę z Gliwic.
Chciałbym po krótce opisać mój problem. Z nerwicą lękową spotkałem się pierwszy raz na studiach czyli jakieś 15 lat temu. Trochę krwi mi popsuła, trochę relanium zjadłem ale wybrnąłem z niej i za wyjątkiem ataków u dentysty i fryzjera to prawie o niej zapomniałem. Życie toczyło się w miarę normalnie, wziąłem ślub, wybudowałem dom i byłem szczęśliwym człowiekiem. Oczywiście skłonności nerwicowe dawały się cały czas we znaki m.in kalkulowanie czy żonie mam samochód postawić tak czy siak (obawa przed wypadkiem), czy na rowerach mamy jechać w prawo czy lewo, kończenie wchodzenia po schodach zawsze prawą nogą itd... plus hipochondria. No ale dało się z tym żyć. Mój problem pojawił się 3 miesiące temu. Wracając od rodziny byłem świadkiem wypadku samochodowego. Chciałem pomóc poszkodowanym ale oczywiście lęk przed tym , że mogę jeszcze pogorszyć sytuację spowodował, że nie dałem rady i odjechałem. Przez 2 dni nie mogłem dojść do siebie,, nerwica maksymalna (może ktoś przeze mnie zginął bo nie udzieliłem pomocy lub doszło do pożaru a mnie już tam nie było). Jak szwagier powiedział mi po dwóch dniach, że nikt nie zginął to emocje opadły, ale dodał, że mieliśmy szczęście bo chwilę później był wypadek śmiertelny na tej samej trasie. No więc skalkulowałem to sobie tak, że gdybym pozostał przy pierwszym wypadku to drugi by się nie wydarzył bo ja pierwszy odjechałem i pewnie po mnie następni i tak oto wpłynąłem na natężenie ruchu. Dodatkowo tydzień później nie zatrzymałem pijanego kierowcy (przyjechał do pracy we wsi). No więc zacząłem obarczać się za śmierć osoby w wypadku przy którym nie miałem udziału plus lęk, ze kierowca ze wsi w końcu kogoś zabije.
Poczucie winy i lęk po miesiącu doprowadziły mnie na skraj załamania nerwowego. Walczyłem z myślami chodząc na siłownię itp, ale dół postępował wraz z nerwicą. Walczyłem do końca, bałem się psychiatry ale byłem w takim dole , że myślałem, ze wariuję. Lekarz powiedział nerwica o podłożu depresyjnym, nie wie czy pomoże i w ogóle pytał się mnie o myśli samobójcze itd. Po tej wizycie już nawet lorafen 1mg kompletnie na mnie nie działał. Rozsypałem się całkowicie bo przecież podłoże depresyjne to depresja i z tego się nie wychodzi. Do tego ataki lęku powróciły i wszystko się kompletnie zawaliło. Między czasie zaliczyłem kolejnych psychiatrów, diagnozy zaburzenia lękowe, lękowo depresyjne itd. Psychoterapeuta mówił, ze to nie kliniczna depresja, że więcej lęku i nerwicy ale ja już sobie tak wbiłem depresję w głowę, że żadne słowa mnie nie pocieszają. Żadnych badań się nie da zrobić potwierdzających stan depresji, lekka, średnia, ciężka. Leki tj. 40mg parogenu (póxniej kazałem zmienić na seroxat-oryginał) zaczęły działać po 5 tygodniach a miały po dwóch. Przez te 5 tygodni myślałem, ze się skończę, nadzieja uciekała. W końcu coś zaczęło się dziać, pętla w żołądku popuściła, nadzieja powróciła. Biorę już 11 tydzień plus 10 larivonu na noc. Oczywiście jest lepiej ale nie śmieję się jak głupi do sera. Czasem jest lepiej czasem gorzej. W głowie mam cały czas depresję i nie potrafię żyć normalnie. Pani psycholog mówiła, że jak się będę dobrze czuł to nie będę myślał o depresji. Można powiedzieć, ze popadłem w paranoję, czytam już o chirurgii -wszczepianie urządzeń typu "rozruszniki" mózgu, elektrowstrząsach itd. Najchętniej wymazałbym 3 miesiące z życia, żeby zapomnieć pierwszą wizytę u psychiatry gdzie stwierdził podłożę depresyjne. Oczywiście mógłby skłamać i powiedzieć tylko o nerwicy, wtedy po prostu łatwiej byłoby z nią walczyć. No ale mleko się rozlało i teraz mam depresję bo mam depresję...katastrofa. Do tego zacząłem myśleć skoro raz coś sobie przypisałem nie ze swojej winy i doprowadziłem się do takiego stanu do dlaczego nie miałoby się to stać ponownie przy pierwszej lepszej okazji. Zaczęła mnie przerażać sama istota myślenia w ten sposób. Ostatnio zmarła pewna znajoma i już zacząłem się zastanawiać czy przypadkiem nie przeze mnie bo ją częstowałem papierosami lub był wypadek na trasie którą jechałem i znowu myśli o winie. Nawet już przestałem wyrzucać "kiepy" przez okno samochodu bo a nóż coś się stanie w tym miejscu i coś sobie dopiszę.
No i tak w miarę z normalnego faceta od trzech miesięcy stałem się jakimś paranoikiem.
W pracy już tylko czytam o dziwnych metodach leczenia depresji, czyli skalpel, elektrowstrząsy, niacyna (witaminki B), o badaniach EEG (ponoć nic nie dają w określeniu stanu depresji), nawet już do szamana i na hipnozę się wybierałem.
Czy ktoś z Was może ma podobne schizy i dolegliwości jak ja? Czy jest jakaś metoda diagnozy depresji lub nawet bardzo droga metoda leczenia tego zaburzenia?
Czy można z tego wyjść? (boje się czytać po forach bo można dodatkowego doła załapać). Najlepiej byłoby usunąć z pamięci ostatnie 3 miesiące przez elektrowstrząsy i byłoby gitara , ale tak se ne da Panie Hawranek...a szkoda, a może jednak?
Z góry dziękuję za odpowiedzi i przepraszam, jeśli ten wątek poruszyłem nie w tym miejscu (ewentualna prośba do moderatora o przekierowanie).
Zapomniałbym jeszcze wspomnieć, ze obok zaburzeń depresyjnych mam stwierdzony lęk przed lękiem czyli reasumując lęk przed lękiem, depresja w depresji, lęk przed kolejną depresją ........... takie tam :)
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
06 mar 2016, 21:24

Tez tak masz?

przez Pawlito 06 mar 2016, 23:39
Chciałbym jeszcze dodać, ze popijam scull cap (mam nadzieję, ze nie koliduje z lekami) i w weekendy piwko...na pewno nie koliduje :)
Czy ktoś ewentualnie poda namiary na dobrego psychoterapeutę w okolicach Gliwic bo ciągle zmieniam i nie mogę trafić na "swojego"
Czy jestem już na zawsze uwiązany do seroxatu?
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
06 mar 2016, 21:24

Tez tak masz?

Avatar użytkownika
przez White Rabbit 07 mar 2016, 00:12
Pawlito, u kogo byłeś w swoim mieście (pytam o nazwiska [możesz przesłać na pw, jeśli chcesz])?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
524
Dołączył(a)
31 lip 2013, 20:00

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Tez tak masz?

przez Pawlito 07 mar 2016, 12:13
Wolalbym może nazwisk nie podawać. W gliwicach byłem u trzech i w zabrzu u jednego. Masz może jakiegoś sprawdzonego co dobrze zna się na zaburzeniach lękowo depresyjnych?
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
06 mar 2016, 21:24

Tez tak masz?

Avatar użytkownika
przez White Rabbit 07 mar 2016, 14:26
Nie, właśnie szukam i dlatego zainteresował mnie ten fragment, i parę innych. Jednak, choćby co do alkoholu, pomyślałam, że nie będę prawić Ci "morałów".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
524
Dołączył(a)
31 lip 2013, 20:00

Tez tak masz?

Avatar użytkownika
przez monapayne 07 mar 2016, 15:02
Zamiast piwa to chyba już lepiej wypić napad z szyszek chmielu. Albo melise.

W ogóle zmien dietę. Potem odstaw parogen bardzo powoli.

Terapia to dobry pomysł.

Ja tez miewają paranoję, a na lekach są stlumione, ale są.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1351
Dołączył(a)
24 lip 2013, 15:12

Tez tak masz?

przez Pawlito 07 mar 2016, 16:34
Co masz Monapayne na myśli "zmień dietę"? Czy uważasz , ze ma to duży wpływ na poprawę stanu psychicznego?
Czytałem już parę artykułów na ten temat i różnie ludzie piszą( akademiawitalnosci.pl/depresja-nie-to-tylko-brak-witamin/ )Czy Ty masz jakieś dobre doświadczenia z zastosowaniem diety? Mnie po prostu przeraża to co się ze mną stało i paranoja , że się powtórzy.
Żyję już trochę na tym świecie ale czegoś tak strasznego nie przeżyłem. Te ataki paniki z poprzednich lat to powiedziałbym , że pikuś z tym co mnie teraz dopadło. Ten niesamowity dół i lęk, że to nigdy nie przejdzie.
Czasami miałem wrażenie, że żyję w jakimś matrixie, że się obudzę z tego koszmarnego snu.
Melisę piję, scull cap i jakieś zioła od zielarza na poprawę stanu jelit. To piwko to tylko w weekend nie więcej jak dwa bo się boję, ze z rana może być gorzej.
Dziękuje za odpowiedź.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
06 mar 2016, 21:24

Tez tak masz?

przez Pawlito 07 mar 2016, 16:46
Warto dodać, że moja dieta głównie składała się z piwa i papierosów.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
06 mar 2016, 21:24

Tez tak masz?

Avatar użytkownika
przez monapayne 07 mar 2016, 18:18
W liceum moja tez i miałam tego skutki. Potem złe się odzywialam, czyli jak większość ludzi, ciezkostrawnie i mało owoców i warzyw. Dużo pieczywa. Jak zmieniłem dietę to mi się poprawiło.
Takie naturalne sprawy jak przyroda, powietrze, ruch tez maja wpływ. Umysł wtedy inaczej myśli.
Co do depresji to jak jest zaawansowana to i paranoję się pojawiają. Patrz na siebie całościowo, nie wkrecaj sobie, ze to depresja Tobą rządzi. To jej pułapka właśnie.
"Słowo trauma z greki oznacza ranę, a wie pan jak jest sen po niemiecku? Traum. Rany rodzą potwory"
was: robot
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1351
Dołączył(a)
24 lip 2013, 15:12

Tez tak masz?

przez Pawlito 07 mar 2016, 19:02
Wrócę jeszcze do pytań z pierwszego postu.
Czy można w jakiś sposób określić stopień depresji i jej zarys, rodzaj na moim przykładzie?
Chodzę do pracy, jem normalnie, biegam wieczorami ale w głowie śmietnik, którego nie mogę się pozbyć.
Oczywiście jak coś przeczytam niezbyt ciekawego to oblewają mnie poty. Wiem, że wypowiadają się tu na forum ludzie, którzy doskonale znają się na tych sprawach. Być może ktoś będzie mógł w fachowy sposób określić mój stan "umysłu". Tak jak pisałem jeden lekarz mówił nerwica o podłożu depresyjnym, inny zaburzenia lękowo-depresyjne, inna znowu zaburzenia lękowe, czy to by się zgadzało?
W jaki sposób to leczyć poza farmakologią i psychoterapią?, jest jakaś niekonwencjonalna metoda na to dziadostwo? Po prostu chciałbym przestać myśleć o depresji a nie całymi dniami o niej rozmyślać.
Dziękuję za odpowiedzi.

P.s ...szkoda, że nie ma leku na zapominanie. Mam nadzieję, że już wkrótce coś lepszego wynajdą w USA.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
06 mar 2016, 21:24

Tez tak masz?

Avatar użytkownika
przez cozicozicozi 07 mar 2016, 19:27
Będzie ciężko znaleźć jakieś niekonwencjonalne metody niestety. Raczej zostaje farmakoterapia i/lub psychoterapia. Co do tych diagnoz, które postawili Ci lekarze, wydają się być bardzo prawdopodobne - każda z nich. Ja osobiście obstawiam, że to coś w deseń połączenia depresji z nerwicą. W psychiatrii ogólnie zauważyłem, że często występuje problem diagnostyczny jeśli chodzi o różnicowanie tychże schorzeń. Tym bardziej, że jedno często towarzyszy drugiemu. Proponuje udać się do dobrego psychiatry i podjąć leczenie schorzenia, które zdiagnozuje. Tak to już jest, że trzeba chyba zaufać lekarzowi. Bierzesz dalej tę paroksetynę? Może za słabo na Ciebie działa i warto pomyśleć o zmianie leku. No i alkohol jest bardzo zdradliwy. Ja w czasie gdy moja depresja była bardzo nasilona i byłem już naprawdę na skraju swojej psychiki jak wypiłem coś wieczorem to wiadomo, że przychodziło jakieś tam rozluźnienie jak to po alkoholu ale rano wszystko uderzało mnie ze zdwojoną siłą. Także alkoholu nie polecam w depresji/nerwicy. Ogólnie to chyba ciężko się to leczy. Ja sam biorę antydepresanty jakieś 4 miesiące. Jest ze mną nieco lepiej ale nadal nie jestem sobą. Ale bez nich to prawdopodobnie bym się unicestwił albo wylądował w psychiatryku po próbie. Najgorsze jest to, że sam po części jestem sobie winien, bo się męczyłem ponad 3 lata z depresją zanim poszedłem do lekarza. Ale cóż, pozostaje cierpliwość. Myślę, że u Ciebie to jest kwestia dobrze dobranych leków i powinieneś się poczuć lepiej ale musisz pamiętać, że to nie minie jak katar po 7 dniach. Leczenie bywa długie. Pozdrawiam i głowa do góry :great:
Znów cholerne upiory czepiają się mych skrzydeł,
nie chcę groźnych demonów, wolę te dobrotliwe.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
497
Dołączył(a)
14 lut 2016, 16:30

Tez tak masz?

Avatar użytkownika
przez monapayne 07 mar 2016, 20:02
To Twoja decyzja co ze sobą zrobisz. Leczenie psychiatryczne to mały wysiłek i jest tanie. Psychoterapia z prawdziwego zdarżenia kosztuje. Ważne żebyś wiedział co jest przyczyna. Wg mnie jeśli nie masz depresji endogennej czyli od urodzenia to po prostu coś w życiu nie gra. Nie uznaje przyczyny biologicznej depresji. Biologia się zmienia pod wpływem trudnych doświadczeń.
"Słowo trauma z greki oznacza ranę, a wie pan jak jest sen po niemiecku? Traum. Rany rodzą potwory"
was: robot
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1351
Dołączył(a)
24 lip 2013, 15:12

Tez tak masz?

przez Pawlito 07 mar 2016, 20:12
Seroxat biorę 3 miesiąc. Ja poszedłem po miesiącu do psychiatry gdzie i tak teraz sobie pluję w twarz, ze nie wcześniej tzn. np po tygodniu czy dwóch.
Byłem w takim stanie, że nawet samochodów bałem się wyprzedzać, lęki miałem straszne. Ale oczywiście sądziłem , że się uspokoję, czas leczy rany a tu klops. 3-4 miesiące temu temat depresji czy stanów depresyjnych kompletnie mnie nie interesował, było to dla mnie fikcją. Przez ten cholerny wypadek wszystko mi się pomieszało. Mam tylko nadzieję, że mam więcej nerwicy niż depresji ale to tylko gdybanie. Może jest jakiś test psychologiczny, który określi stopień depresji albo rodzaj? Jeśli jest to jeszcze pytanie czy to ma sens jak się bierze antydepresanty.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
06 mar 2016, 21:24

Tez tak masz?

Avatar użytkownika
przez cozicozicozi 07 mar 2016, 20:17
Jest coś takiego jak skala depresji Becka ale nie sugeruj się; lekarz powinien to ocenić, a nie jakiś test, o którego wiarygodności nie mam pojęcia szczerze mówiąc. No ale jest coś takiego. W każdym razie słuchaj najlepiej lekarza. Sam się nie diagnozuj. Nie polecam.
Znów cholerne upiory czepiają się mych skrzydeł,
nie chcę groźnych demonów, wolę te dobrotliwe.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
497
Dołączył(a)
14 lut 2016, 16:30

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do