Depresyjny życiorys w wersji skróconej

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Depresyjny życiorys w wersji skróconej

przez arrivistE 25 sty 2016, 20:52
koniec Polski to nie tak zle jeszcze, wyobrazcie sobie ze jedno z was mieszka za granica :tel2:
Smiling when you don't feel like it? Fake.
Showing enthusiasm when you're not sure about the issue? Fake.
Asking how I feel just to show concern? Fakefakefake.
Offline
Posty
82
Dołączył(a)
21 paź 2015, 13:07
Lokalizacja
overseas

Depresyjny życiorys w wersji skróconej

Avatar użytkownika
przez Bluepb 25 sty 2016, 21:02
Niby tak ale zależy od $$ :)
Z resztą która chciałaby człowieka bez perspektyw... (zamieniam się w Owsika? :smile: )
Sertralina 200mg
Polecam farmakoterapie! :!:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
460
Dołączył(a)
06 gru 2015, 22:01

Depresyjny życiorys w wersji skróconej

przez klex 25 sty 2016, 22:16
Co do ryzyka poznałem tu jedną zryła mi psyche okazało się że borderka z chadem :mrgreen:
12513238
Offline
Posty
308
Dołączył(a)
09 maja 2015, 20:14

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Depresyjny życiorys w wersji skróconej

przez akwen 05 lut 2016, 20:06
Miilena napisał(a):Jestem samotna. Nie związałam się z nikim, nie założyłam rodziny, choć bardzo tego chciałam. Mieszkam sama. Funkcjonuję w trybie praca, dom, praca, dom. Życia towarzyskiego prawie zero, najwyżej raz na kilka miesięcy spotkam się z kimś ze starych znajomych. Jeszcze jakiś czas temu miałam kilku przyjaciół, dosyć bliskich. Obecnie te znajomości porozpadały się. Niektóre samoistnie, niektóre przez to, że ludzie wyjechali, niektóre sama zakończyłam bo przynosiły mi więcej szkody niż pożytku. Zupełnie nie mam z kim pogadać i spędzić czasu. Mam chorobliwie niską samoocenę, jestem bardzo nieśmiała, co bardzo utrudnia mi funkcjonowanie wśród ludzi. Gdziekolwiek nie pójdę to mam ochotę schować się do mysiej dziury. Mam poczucie, że wszyscy ludzie od razu na wstępie mnie nie lubią, uważają za głupią i niewiele wartą. To zapewne projekcja mojego umysłu, a nie stan faktyczny, ale to poczucie blokuje mnie na tyle, że kontakty z ludźmi powodują u mnie już taki stres, że wolę ich unikać.

Mam za sobą uzależnienie od pornografii i masturbacji. Udało mi się z tym skończyć, ale kac moralny pozostanie chyba do końca życia. Mam w sobie ogromne pragnienie bycia w związku i założenia rodziny. Marzę o tym by mieć kogoś bliskiego, by mieć życie seksualne. Zawsze mi tego potwornie brakowało, stąd też szukanie substytutów w pornografii. Oczywiście nie znalazłam tam tego czego szukałam, a tylko jeszcze bardziej wzmogłam w sobie poczucie tego, że jestem bezwartościowa jako kobieta. Zdaję sobie sprawę z tego, że przez to jaka jestem mam praktycznie zerowe szanse na realizację swoich potrzeb i związanie się z kimś. Osoba, która ma takie problemy ze sobą raczej nie byłaby dobrą partnerką czy matką. Mam poczucie, że tacy ludzie jak ja nie zasługują na miłość. Po ostatnim zawodzie miłosnym, który sprawił, że niemalże serce mi pękło, obiecałam sobie, że więcej nie będę już próbować. Staram się teraz oswoić ze swoją samotnością i zaakceptować ten stan. Póki co idzie marnie. Bardzo marnie. Potrzeba bliskości jest naturalną ludzka potrzebą i cholernie trudno ją w sobie zabić.

Jeszcze kilka lat temu, mimo depresji, zależało mi na moim życiu. Chciałam walczyć z chorobą, chciałam mieć kontakt z ludźmi, chciałam się rozwijać. Teraz czuję potworną obojętność na swój własny los. Mam poczucie, że nie warto robić niczego, bo i tak nic już ze mnie nie będzie. Bo i tak nigdy nie będę szczęśliwa, bo i tak nigdy nie spełnię nawet jednego ze swoich marzeń. Bo straconych lat już nie odzyskam, bo już na wszystko jest za późno. Mam poczucie, że przegrałam swoje życie.

Sama nie wiem czemu się tutaj zarejestrowałam i czemu to piszę. Może dlatego, że w kolejny już samotny weekend w domu po prostu mi od tej samotności odbija. Tak czy siak - witajcie.


Nie lubią się otwierać, to się nigdy dobrze nie kończyło, ale mamy sporo wspólnego, poza tym że nie szukam już żadnych związków, czasem trzeba zaakceptować swoją karmę, no i nie mam już problemów z samoakceptacją, ani z samooceną, choć gdybym był teraz równie krytyczny wobec siebie jak Ty, to pozostałoby mi tylko chodzić z papierową torbą na głowie i otworami na ślepia 24/7.

Obojętność na życie?, u mnie to coś więcej, wygaszenie, życie jest męczące i niewiele daje frajdy.

Też uważam, że na wszystko co w życiu miłe jest już za późno, taki los niektórym ludziom jest pisany.

Mi kiedyś odbiło z samotności i skończyło się w pewnym ośrodku medycznym, a potem było tylko gorzej.

Wiem co czujesz i nie jesteś sama, chociaż domyślam się, że to pewnie marne pocieszenie.

klex napisał(a):Co do ryzyka poznałem tu jedną zryła mi psyche okazało się że borderka z chadem :mrgreen:


Borderki i chaderki, w szczególności łączące w sobie obie te cechy, może i są zryte, ale bywają naprawdę kochane i wycierpiały się jak mało kto na tym świecie. W serdecznej d. mam opowiastki o obozach i głodnych dzieciach w Afryce, im przynajmniej ktoś współczuje. Kogoś poranionego trzeba czasem zrozumieć, nawet jeśli jest to wyjątkowe trudne.
Offline
Posty
398
Dołączył(a)
27 sty 2016, 23:34

Depresyjny życiorys w wersji skróconej

Avatar użytkownika
przez Morphine90 05 lut 2016, 21:00
Bluepb napisał(a):@up Dzięki za pocieszenie.

Moje obecne życie seksualne zawdzięczam niniejszemu forum
:mrgreen: :D

W sumie warto mieć nadzieje.


Znam użytkownika, który już tu się nie udziela, ale nie przeszkodziło mu to związać się z jedną z bywalczyń na lokalnym zlocie :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
794
Dołączył(a)
25 sie 2015, 15:59
Lokalizacja
Poznań miasto doznań

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do