Cześć. Mam 20 lat i studiuję.

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Cześć. Mam 20 lat i studiuję.

przez wielbłądzica 08 maja 2016, 01:54
jakub358, na terapii w miarę rozgarnięty psychoterapeuta powiedziałby ci żebyś nie patrzył na siebie przez pryzmat diagnozy, bo nią nie jesteś.
Offline
Posty
453
Dołączył(a)
04 mar 2009, 02:27

Cześć. Mam 20 lat i studiuję.

Avatar użytkownika
przez jakub358 08 maja 2016, 19:23
Powietrzny Kowal, rozumiem to jako powszechność problemów z którymi się zmagam , przy jednoczesnej dramatyzacji, użalaniu się nad sobą, i z tych powodów - niemożnością udzielenia mi pomocy. I może są w tym gorzkie okruchy prawdy, ale reszta pieczywa jest odmienna i smaczna.
Staram się sobie pomóc. Wielbłądzica ma rację - błędne jest określanie kogoś schizofrenikiem, ponieważ choroba nie może określać tożsamości osoby; pozostaje tylko chorobą. Dziękuję za to, bo to rada przydatna.
Jednak nie potrafię zrozumieć tego, co czuję. Jest konflikt między tym, co wiem, co sądzę, a tym, co pragnę. Najprostszy przykład - mam wrażenie, że jestem brzydki i pokrzywiany; a zaprawdę jestem przystojny.
To, że czuję się mało inteligentnym głupcem, a czyż nie jestem mądry?
To, że czuję że nie potrafię podołać studiom i pracy, a w prawdzie jestem do tego zdolny.
Razem z terapeutką podobne złe myślenie na zasadzie ,,uważam, że..." przypisaliśmy do chochlika, który niczym cień zaległ w mojej głowie - nazwałem go Zgredusiem.
A więc dużo czerpię z terapii, jednak potrzeba czasu, aby przyniosła zamierzone efekty. Narazie terapeutka pełni rolę kontenera emocjonalnego, jednak już powoli zawiązuje z nią relacje - na przykład lubi, tak jak ja, kwiaty.
Jednak pomimo tego wszystkiego, moje codzienne funkcjonowanie jest dość minimalistyczne. Nie interesują mnie studia, praca, ani nic podobnego. Nie mam motywacji. A chwilą wytchnienia jest mi terapia, sen, no i pisanie na tym forum...

Pragnę ujrzeć góry wysokie i chłodne morza, i przejść przez lasy ciemne z promieniem gwiazdy na czole. Pożądam świata, a jednocześnie trwam w szarej strefie; jak pielgrzym, który utknął na wyspie bezdrzewnej. A więc z czego przyszło mi łódź zbudować?
Wenlafaksyna [225mg] + Abilify [7,5mg] + Trittico [150mg] +
Chloroprotiksen [doraźnie] + czasami Lorafen, lub Haloperidon
Avatar użytkownika
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
12 sty 2016, 16:22

Cześć. Mam 20 lat i studiuję.

Avatar użytkownika
przez Powietrzny Kowal 10 maja 2016, 01:18
Osobiście Cię Jakub uwielbiam - jesteś gość.... keep up the good work :)
Tylko loty dla lotuffff! xD ;) xD :* :DDDD - https://www.youtube.com/watch?v=NUgcygzQAwM
Posty
2119
Dołączył(a)
18 sie 2013, 23:07

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Cześć. Mam 20 lat i studiuję.

Avatar użytkownika
przez jakub358 30 maja 2016, 00:44
Czuje się smutno
nic mi się nie chce
czuje, jakbym się rozpadał
jakby w moich żyłach krążył odłamek lodu
jakbym tkwił na krześle bezkresnego snu
jak król pogrążony na tronie smutku
w bezkresnej przestrzeni swego jestestwa
który zapomniał kim już jest
ale pamięta kim był
w czasach dobrobytu, gdzie muzyka grała wesoła
gdzie ludzie ubrani w najdroższe szaty tańczyli szczęśliwi
i pracowali niestrudzenie
a słońce świeciło jasno nad ich głowami, lub niebo ślicznemi gwiazdami uhaftowane było
... lecz to przeminęło i świat się odmienił
pozostała cisza, i ogrom nieba, który przeraża
omszałe pomniki splendorem dawnej chwały, wśród gnijących drzew
i słońce dla głupców, które tylko oślepia i wypala

Jeśli otworzę swoje usta, to popłynie z nich pieśń smutku
jeśli otworzę swoje oczy, to popłyną z nich łzy
niczym morze najszlachetniejszych pereł, które wezbrały tak, że były zdolne zalać cały świat!
Brodzę w tym morzu łez, bo pękło mi serce i nie powrócę już na ląd wśród kwilenia mew
czasem tylko usłyszysz legendę o królu, co ze swojego smutku zamienił się w skałę;
a jeśli ujrzysz ją kiedyś samotną wśród fal, to może usłyszysz wśród szeptów wiatru smutną opowieść o tym, co przeminęło i nie powróci nigdy.
Czas przechodzi, a nigdy nie wraca. Co w sobie zawiera, nie zmieni się nigdy,
Wenlafaksyna [225mg] + Abilify [7,5mg] + Trittico [150mg] +
Chloroprotiksen [doraźnie] + czasami Lorafen, lub Haloperidon
Avatar użytkownika
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
12 sty 2016, 16:22

Cześć. Mam 20 lat i studiuję.

Avatar użytkownika
przez one man show 30 maja 2016, 01:50
ze mnie w młodości zrobiono groźnego, chorego schizofrenika i nawet zlecono mi badanie EGG i mam dzień takiego badania pani przeprowadzające owe badanie i chce być miała i pyta, a z jakiego powodu ma pan robione EGG na co ja całkiem serio i bez żartów odpowiadam, że mam problemy z koncentracją i pamięcią przez co z przedmiotów humanistycznych nie osiągam zadowalających mnie rezultatów, no może oprócz historii :lol: pani mają zlecenie dobrze wiedziała, że mam schizofrenie i patrzy na mnie dziwnie. nawet z przerażeniem i pyta się czy może porozmawiać z kimś z mojej rodziny :oops: na co domyśliłem się o co chodzi i mówię no tak choruje na schizofrenie :lol:

własnie tak matka zamknęła mnie w psychitryku. znaczy ogólnie nie wiedziałem dlaczego tam jestem i za co, ale ogólnie to czułem się jak na wakacjach :lol:

tylko nie ogarniałem co się dzieje.. i tak zostałem schizofrenikiem :lol:


nie wiem jakub jak było u ciebie? skoro nie czujesz jedności z diagnozą...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
401
Dołączył(a)
17 kwi 2016, 17:51

Cześć. Mam 20 lat i studiuję.

Avatar użytkownika
przez sailorka 30 maja 2016, 21:55
one man show, ile masz lat?
Cześć, jestem czubkiem
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10544
Dołączył(a)
27 sty 2014, 00:41

Cześć. Mam 20 lat i studiuję.

Avatar użytkownika
przez one man show 30 maja 2016, 22:09
sailorka napisał(a):one man show, ile masz lat?


przegrałem życie. :lol:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
401
Dołączył(a)
17 kwi 2016, 17:51

Cześć. Mam 20 lat i studiuję.

Avatar użytkownika
przez sailorka 30 maja 2016, 22:15
to nie wyczerpuje tematu, ale jak nie chcesz, to nie mów
Cześć, jestem czubkiem
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10544
Dołączył(a)
27 sty 2014, 00:41

Cześć. Mam 20 lat i studiuję.

Avatar użytkownika
przez jakub358 31 maja 2016, 00:14
one man show, u mnie po prostu nie ma postawionej jasnej diagnozy - ,,nie wiadomo, co mi jest". Psychiatrzy przebierają niczym w delicjach pomiędzy depresją, schizofrenią, a zaburzeniami osobowości, czy nawet zniewoleniem duchowym.
Z tego też powodu dostałem skierowanie do psychiatryka na Oddział Zaburzeń Lękowych. Na rozmowie rekrutacyjnej w komisji zasiadło 11 osób, a ja sam na wprost nich. Działo się to w bardzo przestronnym i jasnym pomieszczeniu; pełnym drewna i dostojnych obrazów. Wtedy przewodniczący rady zapytał: ,,Z czym pan przychodzi?". A ja odpowiedziałem: ,,Czuję smutek". On na to rzekł: ,,Niech pan o tym opowie" - i tak zacząłem opowiadać.
A gdy już skończyłem, to on zwrócił się do zasiadającej reszty: ,,Chyba nikt z rady nie ma wątpliwości, co do przyjęcia pana na oddział". Nikt nie odpowiedział, zaległa cisza i parę osób tylko pokiwało głowami - mięli bardzo smutny wyraz twarzy i unikali mojego wzroku.

Tak właśnie dostałem się do szpitala, do którego pójdę dopiero za około 3 tygodnie - to krótki okres oczekiwania, bo ,,potrzebuje pan się leczyć jak najszybciej".
Czuję obecność smutku. Skupia się w nim potężna wola. Skierował się w moją stronę jak wyciągnięty palec, szukając ofiary. Próbuję się przed nim ukryć, ale czuwa bezsennie i świadomie. Wije się w męce, przeszyty jego ostrzem. Jest to czas wielkiej kaźni, nie mający początku ani końca. Rodzaje mąk, które odczuwam: pierwszą męką, jest poczucie grzechu; drugie - ustawiczny wyrzut sumienia; trzecie - nigdy się już ten los nie zmieni; czwarta męka - jest ustawiczny smutek, który mnie przenika, ale nie zniszczy mnie; piąta męka - jest ustawiczne towarzystwo samotności; szósta męka - jest straszna rozpacz. Z wszystkich mąk, które doświadczam, najstraszliwszą jest rozpacz.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
12 sty 2016, 16:22

Cześć. Mam 20 lat i studiuję.

Avatar użytkownika
przez one man show 31 maja 2016, 00:30
sam się zgłaszałem do szpitala "bez powodu", bo miałem dosyć ogólnie "ludzie na których liczyłem byli zajęci swoim życiem", nie czułem się zadowolony z tego jak żyje człowiek z moimi możliwościami i ogólnie przez to że tak żyłem doprowadziłem się dzisiaj skąd już nie ma odwrotu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
401
Dołączył(a)
17 kwi 2016, 17:51

Cześć. Mam 20 lat i studiuję.

Avatar użytkownika
przez jakub358 31 maja 2016, 01:37
one man show napisał(a):sam się zgłaszałem do szpitala "bez powodu", bo miałem dosyć ogólnie "ludzie na których liczyłem byli zajęci swoim życiem", nie czułem się zadowolony z tego jak żyje człowiek z moimi możliwościami i ogólnie przez to że tak żyłem doprowadziłem się dzisiaj skąd już nie ma odwrotu.


O tym też pisałem, że ,,stoję na morzu i nie powrócę już na ląd" - bo to tak, jakbyś drążył kopalnię wgłąb ziemi, gdzie można znaleźć wiele brudnych skał, jak i klejnotów, ale gdy dokopiesz się zbyt głęboko, to odkryjesz demony podziemia, których nie pokonasz; stąd nie ma już odwrotu.
Powoli coraz bardziej odkrywa się swoją nędzę, a jej przepaść robi się tak ogromna, że nie ma czym jej wypełnić. Chyba jedynie wodami miłości, bo leki przeciwdepresyjne są tylko jakby małymi światłami pochodni oświetlającymi jaskinie; ale inaczej swoich ,,klejnotów" w ogóle nie da się dostrzec, wśród tych ciemności duszy...

A powiedziałeś też, że byłeś w szpitalu. Zgłosiłeś się sam. Jak długo tam byłeś? Czy coś Ci to pomogło? Czy poczułeś się lepiej? Jak wyglądał dzień w takim szpitalu, czy rzeczywiście było w nim, jak pisałeś, tak jak na wakacjach?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
12 sty 2016, 16:22

Cześć. Mam 20 lat i studiuję.

Avatar użytkownika
przez one man show 31 maja 2016, 02:01
Powodzenia Jakub :) po prostu osoby którym ufałem mnie pociągnęły na dno. jestem tego świadomy, teraz, ale jakbym powiedział, co o tym myślę skończyło by się to hospitalizacja.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
401
Dołączył(a)
17 kwi 2016, 17:51

Cześć. Mam 20 lat i studiuję.

Avatar użytkownika
przez jakub358 17 cze 2016, 14:00
W przeciągu tych kilka miesięcy, zawsze lubiłem opowiadać tutaj o swoich przygodach, bo wiedziałem, że znajdą się ludzie, którzy mnie chętnie wysłuchają i wesprą. Dalej tak jest.

Za 4 dni, 21.06, idę do szpitala psychiatrycznego na Oddział Zaburzeń Lękowych i Afektywnych. Nie liczę na nic specjalnego, ale wiem, że jest to miejsce w którym mogą mi pomóc.
Teraz uczęszczałem na psychoterapię około 1/tydzień. Biorę wenlafaksyne 187,5mg, risperidon 1mg i chlorprotiksen 45mg. Polepszyło się nieco moje codzienne funkcjonowanie, oraz nawiązałem lepsze relacje z moją rodziną.
A jednak...

czuję się nieustannie upodlony. Jakbym urodził się w bardzo brzydkim pokoju i miał zjadać gorzki owoc, aż do śmierci. Moją obsesją jest poczucie grzeszności, nieprzeniknionej, lecz wyraźnej. Odczuwam ją nieustannie i zupełnie nie wiem, jak się uwolnić. Z powodu tej grzeszności nieprzerwanie odczuwam wstyd - czuję go na każdej płaszczyźnie mojego życia, a wraz z nim przychodzi smutek.

Jednak co by nie było, to naprawdę mam teraz dobre relację z mamą, rodzeństwem i tatą; to mnie ,,trzyma" i daje nadzieję
Avatar użytkownika
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
12 sty 2016, 16:22

Cześć. Mam 20 lat i studiuję.

Avatar użytkownika
przez jakub358 27 cze 2016, 01:43
Zamknę się na /cenzura/ wszystkich.
Jestem irytujący, kontakt ze mną jest dla innych męczący.
Wszystko zbytnio analizuje i emocjonalizuje.
Dzisiaj wieczorem, gdy Mikołaj zapytał mnie czy idę oglądać film - ja zapytałem: ,, a czy chciałbyś oglądać ze mną film?". Odpowiedział, że to oczywiste. A ja chciałem, żeby on mi czasem takie oczywistości mówił. Powiedział mi, że jeśli ma być szczery, to większość ludzi takie coś irytuje. Jestem irytujący. Nie mogę oczekiwać tego, czego chce. Gówno nie relacja. Teraz pewnie będzie miał do mnie dystans, a ja chce się na niego zamknąć. Pewnie pomyśli, że jestem gejem. Ja popełniam pełno błędów, on żadnego. Ja tylko się kompromituje, a on jest taki idealny i bezbłędny nawet w swojej błędności. Potem zapytałem go, dlaczego jest dla mnie taki niemiły, bo chciałem żeby był dla mnie bardziej miły. A on odpowiedział, że jest z natury niemiły i nie mogę go zmieniać. Nie mogę od niego wymagać tego, by był dla mnie bardziej miły - a jednak naciskałem i próbowałem udowodnić, że bycie miłym to raczej uprzejmość, niż cecha charakteru. Ale byłem głupi.
Może się usprawiedliwię, że akurat wtedy czułem się bardzo smutny i potrzebowałem jego uwagi. A może nie, bo to będzie jeszcze tylko bardziej irytujące i zemocjonalizuje nasz kontakt. A wtedy on się wycofa. To będzie tak, jakby rozmawiał z ciepłą kluchą - z pomaziają, którą wszystko może zranić i zbyt wrażliwie odbiera najdrobniejsze nawet bodźce.
Coś co jest oczywiste, nie musi zostać wypowiedziane. A jednak ja czasem wymagam takich oczywistości, chciałbym czasem usłyszeć takie oczywistości. Czy jest to myślenie zbyt sfeminizowane? ,,On jest w środku babą" - brzmi jak obelga i tak też zabrzmiało. Jeśli myślę o tym, że jestem irytujący, to tak też będę się czuł. A nie muszę się tak czuć - jednak co jeśli ja tak myślę, bo wiem że to jest prawdą i próbuję tylko bardziej poznać prawdę? O swojej nędzy i mnogości wad i błędów, które popełniam raz za razem. I się kompromituje. Ośmieszam, bo jestem błaznem - dość haniebnym zresztą, bo ranię tylko innych ludzi. Sieję ferment. Zawsze tak było i pewnie będzie, bo król z tronu tak szybko nie schodzi, jeśli wiele lat trwało przygotowanie, aby na niego wzeszedł. A proces jego detronizacji trwa od momentu, kiedy już tam zasiądzie. Identycznie jest z zaburzeniami osobowości. Drażni mnie to, bo czuję się osobą niekompletną i zaburzoną, bezwiednie powtarzającą błędne schematy i rozczarowującą się za każdym razem, gdy do takowego błędu dojdzie.
To już wolę niczym kowal wyrwać garść iskier mego jestestwa z głębi i cisnąć nimi w niebyt - nie być sobą, wyjść z siebie; usunąć skażenie niczym trądzik ze skóry, jednakże jednocześnie raniąc skórę zdrową i pozostawiając blizny. Olać blizny. Mam siebie dość. Może jakbym był mniej sobą, to byłbym szczęśliwszy - lepiej mieć nijaką, rozwodnioną zupę, ale do której można jeszcze coś dodać; niż schrzanioną breję, która nie nadaje się do jedzenia. A więc tak zrobię - rozwodnię moją zupę, powyławiam kilka warzyw, ale dodam Maggi, żeby ładniej pachniała, kusiła; lepsza taka zupa, niż bulgocząca breja, która niczym małżo-pijawka zassie gembę każdego, kto się nad nią pochyli.
Wenlafaksyna [225mg] + Abilify [7,5mg] + Trittico [150mg] +
Chloroprotiksen [doraźnie] + czasami Lorafen, lub Haloperidon
Avatar użytkownika
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
12 sty 2016, 16:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do