Cześć. Mam 20 lat i studiuję.

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Cześć. Mam 20 lat i studiuję.

Avatar użytkownika
przez bedzielepiej 31 sty 2016, 00:11
jakub358 napisał(a):zo spotęgowało zły stan. Studia idą mi do kitu, w ogóle ich nie potrafię ogarnąć. Oraz zazwyczaj przesypiam większą część doby. Tak to wygląda.
Od około 3 tyg mam bardzo słaby kontakt z Bogiem, nie byłem u spowiedzi i nie modlę się. No i pominąłem jedną dawkę mojego psychotropu przedwczoraj; w ogóle nie wiem, czy brać - bo to tylko beznadziejna neurotoksyna, która nie zmienia istoty mojego problemu. Chyba.
No i byłem też przedwczoraj u tego psychologa. Spotkanie trwało tylko 20min - bo się spóźniłem 10min, a u niej ,,jedno spotkanie na tydzień trwa 30min i ma to formę poradnictwa psychologicznego". Nie wiem, czy chcę się bawić w takie coś - ja potrzebuję gruntownej psychoterapii, a nie jakiegoś półgodzinnego poradnictwa z uśmiechniętą psycholożką; gdzie takie coś przypomina mi bardziej próbę posłodzenia kawy, jednym ziarnem cukru.

A więc ani leki nie pomagają, ani pomoc psychologa. A psychiatra stwierdza, że mam schizofrenie (czyt: jestem świrem), bo najprościej przykleić taką łatkę, kiedy mamy ,,trudny przypadek". W sumie to jest pełny przekrój moich ostatnich dni. Może nakupię sobie jedzenia i będę tylko leżał na łóżku? Bo serio, ale tak serio - nie wiem co mam robić, zupełnie.


Jeżeli jesteś wierzący, to spróbuj się modlić, co to byłby za Bóg który odsuwa się gdy jesteś w dołku.
Co do leków decyzję oczywiście podejmiesz sam. Ze swojej strony mogę poradzić żebyś poszedł do innego psychiatry, nie mówił mu nic o tej schizofrenii tylko o swoich objawach i zobaczył co on na to. Najlepiej idź prywatnie, wtedy może poświęci Ci więcej czasu i uwagi. I poproś o skierowanie na psychoterapię.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1541
Dołączył(a)
02 wrz 2013, 19:49

Cześć. Mam 20 lat i studiuję.

przez wielbłądzica 31 sty 2016, 05:26
bedzielepiej napisał(a):Najlepiej idź prywatnie, wtedy może poświęci Ci więcej czasu i uwagi. I poproś o skierowanie na psychoterapię.
Rzeczywiście lepsze jakościowo są spotkania prywatne z psychiatrą? I tak ostatecznie wypisze receptę na antydepresant. Czy ze skierowaniami na psychoterapię nie jest tak, że nie wiadomo na kogo się trafi? Może lepiej przeznaczyć pieniądze na skutecznego psychoterapeutę i zanim zadziałają leki, popracować nad samooceną?
Offline
Posty
453
Dołączył(a)
04 mar 2009, 02:27

Cześć. Mam 20 lat i studiuję.

Avatar użytkownika
przez jakub358 02 lut 2016, 03:25
Schizofrenia prosta (F20.6)

Profesor Tadeusz Bilikiewicz uważał schizofrenię prostą za podstawową formę schizofrenii. Jej początek ma miejsce zwykle w dzieciństwie lub w okresie dojrzewania płciowego, rzadko później. Aktywność seksualna chorych na ten rodzaj schizofrenii jest zwykle obniżona, choć niekiedy chorzy ci bez skrępowania uprawiają samogwałt. Niestety rokowanie jest złe, choroba postępuje wolno ale stale. Proces chorobowy może czasami ujawnić nowe zdolności lub talenty. Schizofrenię określa się wtedy schizofrenią paradoksalnie społecznie pozytywną.

1. Występuje powolny ale stały rozwój przez okres przynajmniej jednego roku wszystkich trzech warunków:
- znaczna i konsekwentnie utrzymująca się zmiana w zachowaniu jednostki, która ujawnia się utratą napędu i zainteresowań, bezcelowością, bezmyślnością, zaabsorbowaniem własną osobą i wycofaniem społecznym
- stopniowe pojawiają się i pogłębiają objawy negatywne takie jak wyraźna apatia, ubóstwo mowy, zmniejszenie aktywności, stępienie afektu, bierność i brak inicjatywy, uboga komunikacja pozawerbalna (mimika twarzy, kontakt wzrokowy, modulacja głosu i postawa)
- znaczny spadek funkcjonowania społecznego, zawodowego i wyników w nauce.
2. Nie występują objawy z grupy 1 kryteriów ogólnych schizofrenii (patrz powyżej). - czyli omamy, urojenia, zwidy itd.



Wydaje mi się, że jednak ten pierwszy psychiatra u którego byłem, chyba postawił dobrą diagnozę - schizofrenia prosta... a nie depresja.
Szukałem w sieci jakichś informacji na ten temat, ale jest niewiele.
No i ogólnie to jestem trochę przerażony i zdezorientowany.

Wszedłem tutaj w dział ,,Schizofrenia", ale nie znalazłem niczego o schizofrenii prostej - więc jeśli jest tutaj na forum taka osoba, to czy mógłbym prosić o kontakt?

W sumie, to nie rozumiem swojego działania - nie wiem, co mógłbym zrobić, ale z autopsji zauważyłem, że najlepiej jest skupić się na życiu codziennym: ćwiczyć, modlić się, uczyć itd. Chyba teraz ta choroba się tak uwidoczniła, przez to, że siedziałem bezczynnie sam w pokoju i hodowałem tą nienawiść do siebie. Czy jest dla mnie jeszcze nadzieja? Bardzo chciałbym jednak walczyć o normalność.
W ten czwartek mam wizytę u psychiatry (tego co mi tą schize stwierdził) i poproszę go o skierowanie na psychoterapie , bo ostatnio dostałem do psychologa - czy w ogóle mogę poprosić o takie coś, czy nie wiem na jakiej podstawie to działa; czy może to psycholog wystawia takie skierowanie na psychoterapie?

No i teraz dalej nie wiem co z tymi lekami: czy brać ten SSRI (Asentra 25mg), czy ten neuroleptyk (Risperon 0,5mg)? No a jeśli jednak ten neuroleptyk, to czy mogę go brać od jutra, czy zrobić sobie przerwę po SSRI, który wziąłem dzisiaj? No i w jaki sposób w ogóle działa ten Risperon 0,5mg na mózg (bo asentra wiem, że serotonine zatrzymuje)?
Wenlafaksyna [225mg] + Abilify [7,5mg] + Trittico [150mg] +
Chloroprotiksen [doraźnie] + czasami Lorafen, lub Haloperidon
Avatar użytkownika
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
12 sty 2016, 16:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Cześć. Mam 20 lat i studiuję.

Avatar użytkownika
przez bedzielepiej 04 lut 2016, 21:37
wielbłądzica napisał(a):
bedzielepiej napisał(a):Najlepiej idź prywatnie, wtedy może poświęci Ci więcej czasu i uwagi. I poproś o skierowanie na psychoterapię.
Rzeczywiście lepsze jakościowo są spotkania prywatne z psychiatrą? I tak ostatecznie wypisze receptę na antydepresant. Czy ze skierowaniami na psychoterapię nie jest tak, że nie wiadomo na kogo się trafi? Może lepiej przeznaczyć pieniądze na skutecznego psychoterapeutę i zanim zadziałają leki, popracować nad samooceną?


Żadna psychoterapia nie podwyższy Ci samooceny szybciej, niż leki zaczną działać.
Jak podsypiesz kaską to z reguły psychiatra będzie milszy i poświęca więcej czasu i uwagi. Sprawdzone info.

jakub358 napisał(a):W ten czwartek mam wizytę u psychiatry (tego co mi tą schize stwierdził)


I jak było?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1541
Dołączył(a)
02 wrz 2013, 19:49

Cześć. Mam 20 lat i studiuję.

Avatar użytkownika
przez jakub358 05 lut 2016, 15:05
Cześć Wam!
Nastąpiła u mnie odmiana. Jest lepiej, dobrze. W sumie to sam siebie nie poznaje - głównie chyba przez to, że leki działają; a działają rewelacyjnie, mówię o Rispolepcie.
Każdemu w podobnej sytuacji do mojej gorąco polecam ten środek - funkcjonuje się po nich zupełnie lepiej.
Chce mi się wstawać, chce mi się uczyć, chce mi się robić. Poprawiła mi się pamięć, dzisiaj pisałem kolokwium z którego poradziłem sobie całkiem dobrze i na pewno zdam. Spotkałem się kilka razy z ludźmi i dzisiaj wieczorem również się z kimś zobaczę.
Serdecznie dziękuję za całe wsparcie, którego mi udzieliliście - była to nieoceniona pomoc.
Ja obecnie będę uczęszczał na psychoterapie, biorę te leki i patrze w optymizmem w przyszłość.
Pozdrawiam, Jakub.
Wenlafaksyna [225mg] + Abilify [7,5mg] + Trittico [150mg] +
Chloroprotiksen [doraźnie] + czasami Lorafen, lub Haloperidon
Avatar użytkownika
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
12 sty 2016, 16:22

Cześć. Mam 20 lat i studiuję.

Avatar użytkownika
przez Flora3 04 mar 2016, 01:41
jak u Ciebie Jakub?
"Ogólnie mówiąc - life is brutal
Poza tym wszystko doskonale... "

absenor
sertralina
xanax
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1290
Dołączył(a)
21 wrz 2014, 16:20

Cześć. Mam 20 lat i studiuję.

Avatar użytkownika
przez jakub358 09 mar 2016, 13:21
Cześć.
Minął prawie miesiąc od mojego ostatniego wpisu.
Chciałbym napisać ten post, aby dać trochę nadziei wszystkim, którzy są ,,beznadziejni"; a niech moje wcześniejsze wpisy w tym wątku będą dowodem stanu, w którym się znajdowałem.

Więc na początku powiem, że było u mnie serio kiepsko już od kilku lat - a pierwszym krokiem ku zmianie tego, było udanie się do psychiatry. Przepisał mi on leki, bardzo dobrze dobrane leki- na zaburzenia zachowania w połączeniu z depresją. Dostałem Risperon na to pierwsze, a Citabax antydepresyjnie.

Odkryłem też powód mojej depresji - odczucia homoseksualne sprzeczne z religią i wynikające z tego potworne uczucie bycia grzesznym, gorszym; a dalej ciągnęło to za sobą oderwanie od innych ludzi, jak i również od własnego ciała.
Moje życie się zmieniło. Zacząłem spotykać się z ludźmi i znalazłem nowe zainteresowania; ale co najważniejsze - odczuwam z tego przyjemność. Zacząłem też o siebie dbać i uczęszczać na psychoterapię. Oczywiście to wszystko trwa nadal.

Jednak nie jest idealnie. Dalej są momenty, kiedy leżę jak warzywo na łóżku i niczego nie pragnę, ale są to stany chwilowe, a nie nieprzerwane uczucie beznadziejności, trwania w ,,szarej strefie".
Odszedłem trochę od wiary, obecnie rzadko się modlę. Stwierdziłem, że szkodziła mi ona w takim wymiarze, w jakim ją przeżywałem - ciągłego potępienia, poczucia winy i uczucia, że do końca życia będę trwał w samotności, niczym w bezgwiezdnym zimowym zmierzchu.
Nie mogę pogodzić tych dwóch światów. Nie potrafię wyprzeć się mojej wiary całkowicie, a jednocześnie sercem czuję coś innego. Rozmyślałem nad tym od kilku wieczorów i o terapii leczenia homoseksualizmu. Jednak możliwe, że popycham się na coś porównywalnego z samobójstwem, przy tej depresji. A myśli te obrastają mnie jak wały żwiru przy morskich wylewach, bo w nich skamieniałem i ruszyć się nie potrafię.

Myślę, że powiedziałem wszystko, co najważniejsze. Pozdrawiam wszystkich ,,beznadziejnych" i trzymam kciuki, ponieważ głęboko wierzę, że każdy może być szczęśliwy
-Jakub.
Wenlafaksyna [225mg] + Abilify [7,5mg] + Trittico [150mg] +
Chloroprotiksen [doraźnie] + czasami Lorafen, lub Haloperidon
Avatar użytkownika
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
12 sty 2016, 16:22

Cześć. Mam 20 lat i studiuję.

Avatar użytkownika
przez jakub358 06 kwi 2016, 12:57
Hejho!

Chciałbym powiedzieć, że dzięki Wielbłądzicy zainteresowały mnie wielbłądy i tak jakoś wyszło, że ostatnio kupiłem z 2 paczki Cameli.
Dowiedziałem się, że wielbłądy potrafią wypić w ciągu 10min aż 100 litrów wody - a to tyle, ile wypija słoń! Wielbłądom wystarcza to na długie tygodnie.

Obecnie dawne, czarne chmury zostały rozwiane. Wciąż biorę leki i chadzam do psychologa, oraz na psychoterapię. Wiele dowiedziałem się o sobie.
Buduję moje poczucie wartości cegła po cegle. Może kiedyś zbuduję porządną chałupę.

No i jest tak, jak ktoś mi tutaj powiedział - nie jestem ani gejem, ani nie mam powołania do zakonu. Z moimi odczuciami homoseksualnymi się pogodziłem, jednak one wcale nie muszą oznaczać bycia gejem; to dwie różne kwestie. Można mieć takie odczucia, a być w związku z kobietą i zbudować rodzinę. Pogodziłem się też z moją wiarą - z tym, że jestem nieidealny i grzeszny. To moje dążenie do perfekcjonizmu przysporzyło mi tyle tarapatów, a mieści się ono w moich mieszanych zaburzeniach osobowości, z obsesjami na czele.
Teraz to wiem.

Bardzo ważne jest, żeby się na kogoś otworzyć - może to być brat, mama, tata, przyjaciel, psycholog, lub nawet ksiądz, czy Bóg. Chodzi po prostu o to, aby starać się być bardziej ,,na zewnątrz", a nie kierować się tak bardzo ku wnętrzu. Zresztą jest to egoistyczne, w złym odcieniu tego słowa; bo istnieje też dobry egoizm, którym osoby w depresji powinny się kierować (jednak w sumie nie nazywa się on już wtedy egoizmem).

Kontynuując ten wątek chciałbym zaznaczyć, jak ważne jest robienie tego, co się lubi. Większość osób zapewne zgodzi się ze mną, że pomocne jest słuchanie dobrej muzyki. Mieści się to w worku z różnymi rzeczami z nalepką ,,ZAINTERESOWANIA". Każdy z nas nosi w sercu taki woreczek. W moim przypadku jest to rysowanie, gra na gitarze i granie w gry komputerowe. A jakie są Twoje?

Żeby dać sobie pomóc, trzeba najpierw samemu zrobić pierwszy krok i wyjść ,,na zewnątrz". Mi się udało już całkiem spory kawałek tak zawędrować i takim sposobem spotkałem osoby, które chwycą mnie za rękę i zatrzymają, gdybym chciał się cofnąć. To działa antylękowo.
Dawniej, trwałem w smutku i żalu, niczym przemieniony w ogniu wstydu w kamień i czekałem tak bez nadziei, niczym w bezgwiezdnym, zimowym zmierzchu na wypełnienie długich dni mojego życia. Obecnie kwitnące rośliny rozkruszyły ten kamień i oblał go złoty blask Słońca.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
12 sty 2016, 16:22

Cześć. Mam 20 lat i studiuję.

Avatar użytkownika
przez tahela 06 kwi 2016, 15:50
jakub358,
Czyli jest lepiej,widzisz czasem po prostu trzeba o siebie zawalczyc tak jak ty,poznawac siebie,dowiedzec sie co sprawia nam przyjemnosc co nie i robic to co nam te przyjemnosc sprawia, jak chocby wlasnie sluchanie muzyki,ktora lubimy czy czytanie ,powodzenia w zyciu
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Cześć. Mam 20 lat i studiuję.

przez kasiulek8431 07 kwi 2016, 20:31
Cześć

Mam na imię Kasia i jestem z Warszawy
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
07 kwi 2016, 20:28
Lokalizacja
Warszawa

Cześć. Mam 20 lat i studiuję.

Avatar użytkownika
przez jakub358 06 maja 2016, 21:53
Czuje się gorszy od innych. Kiedy jestem w tłumie, to czuje się jako takie zbędne chuchro. Jestem brzydki i wyglądam nieatrakcyjnie. Inni mężczyźni są ode mnie lepsi, a ja funkcjonuje na niskim poziomie. Jestem osobą nędzniejszą od nich. Rozmawiają ze mną, ale może nawet nie czują, że nie jestem na ich poziomie - jestem na niskim poziomie. To co robię, jest złe i bezowocne - z reguły więcej grzeszę, niźli czynię dobro. Moje uczynki są spaczone, czyli ja jestem spaczony. Odbija się to w tym co czynię, a także w tym co mówię i jak wyglądam. Nie jest mi dane zaznać szczęścia zdrowego człowieka. Nie miałem tych złych myśli, jedynie dzięki branym lekom. Gdy ich nie wezmę, to cała ta czerń zostaje uwolniona jak z gotującego się garnka, a leki są taką pokrywką. To żałosne, że taki jestem. Nikt normalny tak o sobie nie myśli - jestem nienormalny i skażony. Skaziłem sam siebie, przez moje grzeszne czyny, jak i przez ogólne postępowanie. Zaczęło się to rozwijać już od kiedy byłem mały i trwa nieprzerwanie, to jest proces wypaczania. Będzie to tak dążyło w dół, w coraz głębszą ciemność, bez światła - bo w mej duszy zaległy cienie i brud. Nie potrafię się go pozbyć, może Bóg to potrafi - ale ciężko mi do Niego wrócić, to zbyt bolesne. A odszedłem od Niego na wzgląd na mój homoseksualizm. Jednak odejście od wiary nie dało ukojenia, wcale nie rozwiązało konfliktu. On był światłem w mej ciemności, a teraz tego światła nie mam - sam się go pozbawiłem, ale jak mógłbym postąpić inaczej, kiedy jednocześnie pragnę rzeczy homoseksualnych. Chciałbym wydrzeć się z tych odczuć, pozbyć się ich i nie przyznawać do nich. Ukryć głęboko. Brzydzę się homoseksualizmu, a jednocześnie pragnę - w emocjonalnym wymiarze, miłości. Ale jak ktoś taki jak ja, tak żałosny, mógłby spełnić tą potrzebę miłości.
Starałem się, żeby było dobrze, ale nie wyplenię z siebie tego spaczenia. Nie potrafię sam sobie pomóc, a i powątpiewam, czy te leki coś zmienią, czy tylko zamaskują - jak przykrywa się brudną podłogę postrzępionym dywanem.
A najgorsze w tym wszystkim jest to, że sprawia mi jakąś dziwaczną satysfakcję oblewanie siebie tym szlamem. To tak, jakbym dawał temu upust, żeby to ze mnie wylazło; przy czym jednocześnie utwierdzam te złe myśli i pojawia się ich więcej. Dlaczego ja to w sumie robię? Czemu nie potrafię myśleć o sobie dobrze.
Czuję smutek, który niczym woda wezbrał jeszcze jakby kto rzucił weń czarny kamień.
Świat jest dla mnie dziwny, nie potrafię zrozumieć jak ludzie z taką łatwością wykonują różne zadania. Czemu tak łatwo przychodzi im załatwianie różnych spraw, jak podróżowanie, czy wykonywanie swojej pracy. Nie rozumiem kontaktów międzyludzkich - w jaki sposób przychodzi ludziom z taką łatwością przebywanie ze sobą, rozmowa, czy bycie w związku.
Nie wiem już, co powinienem myśleć - postaram się nie myśleć.
Wenlafaksyna [225mg] + Abilify [7,5mg] + Trittico [150mg] +
Chloroprotiksen [doraźnie] + czasami Lorafen, lub Haloperidon
Avatar użytkownika
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
12 sty 2016, 16:22

Cześć. Mam 20 lat i studiuję.

przez wielbłądzica 06 maja 2016, 22:43
jakub358 napisał(a):A najgorsze w tym wszystkim jest to, że sprawia mi jakąś dziwaczną satysfakcję oblewanie siebie tym szlamem. To tak, jakbym dawał temu upust, żeby to ze mnie wylazło; przy czym jednocześnie utwierdzam te złe myśli i pojawia się ich więcej. Dlaczego ja to w sumie robię? Czemu nie potrafię myśleć o sobie dobrze.

Też czasami czuję ulgę dopiero przy destrukcyjnych myślach. Wtedy wypróbowuję na sobie wczuwanie się w siebie. Bo gdy chcę unikać pewnych emocji, to one bardziej się intensyfikują. Jeśli czuję smutek to daje go sobie poczuć i na przykład wtedy dobrze słucha mi się poezji śpiewanej, która staje się towarzyszem mojej "niedoli".
A jeśli chodzi o pragnienie dobrego traktowania siebie, to chyba ma to związek z tym czy realizujemy swoje potrzeby, które mogą być w konflikcie z nienaturalną dla nas narzuconą powinnością.
Offline
Posty
453
Dołączył(a)
04 mar 2009, 02:27

Cześć. Mam 20 lat i studiuję.

Avatar użytkownika
przez Powietrzny Kowal 08 maja 2016, 01:18
jakub358 napisał(a):Cześć. Mam 20 lat i studiuję.
Lekarz wystawił mi przedwczoraj skierowanie do psychiatry uzasadniając, że mam zaburzenia osobowości.
Nigdy o tym tak nie myślałem. Nie wiem, czego mam się spodziewać; opiszę jak to wygląda u mnie.

jakub358 napisał(a):Jestem chrześcijaninem.

Jak większość porządnych Polaków...

jakub358 napisał(a):Regularnie od paru lat masturbuje się i oglądam pornografie, z małymi przerwami.

Jak większość porządnych Polaków...

jakub358 napisał(a):Jestem potwornie egoistyczny.

Jak większość porządnych Polaków...

jakub358 napisał(a):A jednocześnie myślę, że może chciałbym wstąpić do zakonu.

Jak większość porządnych Polaków...

jakub358 napisał(a):Czuję się tak, jakby każdy kogo spotkam chciał do mnie powiedzieć ,,zamknij mordę".

Jak większość porządnych Polaków...

jakub358 napisał(a):Od 3 lat prowadzę dzienniczek, w którym wypisuję słowa nienawiści do siebie.

Jak większość porządnych Polaków...

jakub358 napisał(a):Chciałbym móc dawać innym miłość, jednak nie potrafię - wszystko we mnie jest spaczone i zużyte.

Jak większość porządnych Polaków...

jakub358 napisał(a):Wszedłbym do dziury, ciemni - i nie wychodziłbym z niej.

Jak większość porządnych Polaków...

jakub358 napisał(a):Żyłbym, ale nie istniałbym.

Jak większość porządnych Polaków...

jakub358 napisał(a):W wakacje siedziałem 3 miesiące w domu, nigdzie się nie ruszyłem i tylko spałem i istniałem jak warzywo.

Jak większość porządnych Polaków...

jakub358 napisał(a):Obecnie zawaliłem całkowicie studia, w ogóle nic mi się nie chce studiować, uczyć, robić.

Jak większość porządnych Polaków...

jakub358 napisał(a):Siedzę tylko zamknięty w pokoju całymi dniami i tylko śpię, lub siedzę przed monitorem.

Jak większość porządnych Polaków...

jakub358 napisał(a):Nawet wyjście do sklepu jest dla mnie problemem.

Jak większość porządnych Polaków...

jakub358 napisał(a):Wizja pracy zarobkowej mnie przeraża.

Jak większość porządnych Polaków...

jakub358 napisał(a):Już nawet nie chce mi się tego zmieniać.

Jak większość porządnych Polaków...

jakub358 napisał(a):Jestem pasożytem, a do tego pedałem.

No tu masz maleńkiego pecha... ale tylko pozornie - orientacja jak widzisz po powyższym wiele tu nie zmienia....

jakub358 napisał(a):Potrafię tylko grzeszyć.

Jak większość porządnych Polaków...

jakub358 napisał(a):Często myślę, że nie chce w ogóle kontaktu z innymi ludźmi - niech do mnie nic nie mówią, niech na mnie w ogóle nie patrzą.

Jak większość porządnych Polaków...

jakub358 napisał(a):Nie potrafię z nimi być - jestem zbyt dziecinny, niemęski i robię z siebie tylko błazna; gdy coś powiem swoim sztucznym głosem, to pytają ,,czy czegoś nie brałem?".

Jak większość porządnych Polaków...

jakub358 napisał(a):Wstydzę się kontaktu z innymi ludźmi, to co mówię i tak jest bezwartościowe.

Jak większość porządnych Polaków...

jakub358 napisał(a):Nigdy nie miałem przyjaciela i dziewczyny też nie, bo mam odczucia homoseksualne.

Tu też niby odskocznia... ale taka jakaś z dupy wyjęta....

jakub358 napisał(a):W sumie dziewczyny nie interesuję mnie kompletnie, są dla mnie jak boty komputerowe.

No w końcu jesteś homoseksualistą - czego się spodziewałeś po takim obrocie rzeczy?

jakub358 napisał(a):A chłopaka nie chce mieć, bo jednak jestem chrześcijaninem.

Jak większość porządnych Polaków...

jakub358 napisał(a):Nigdy nie będę gejem, jednak robię to co oni.

Jak większość porządnych Polaków...

jakub358 napisał(a):Jestem żałosny.

Jak większość porządnych Polaków...

jakub358 napisał(a):A do tego ciągle grzeszę i obrażam Boga.

Jak większość porządnych Polaków...

jakub358 napisał(a):Mam powykrzywiane ciało.

Jak większość porządnych Polaków...


Jak sam widzisz - logicznie nawet jest to opcja "żałosna".... Nawet gdybym chciał Ci pomóc - to po prostu nie wiem jak przy Twoim nastawieniu..........
Tylko loty dla lotuffff! xD ;) xD :* :DDDD - https://www.youtube.com/watch?v=NUgcygzQAwM
Posty
2130
Dołączył(a)
18 sie 2013, 23:07

Cześć. Mam 20 lat i studiuję.

Avatar użytkownika
przez jakub358 08 maja 2016, 01:47
Wczuwanie się w siebie działa u mnie na zasadzie niekończącego się fraktalu tak, że mógłbym kopać bardzo długo i coraz głębiej, przebijając się przez kolejne gęste warstwy mojego jestestwa, docierając w końcu do jądra niematerialnej przestrzeni duchowej - przerażająco rozległej i głębokiej niczym bezdenny ocean. Jednakże jeszcze nigdy tak głęboko nie zapadłem się w sobie, a wczuwanie się w siebie jest dla mnie tym trudniejsze, że najpierw muszę przebić się przez warstwy zewnętrzne, okryte kamieniami smutku i piórami wstydu.

Mam zdiagnozowane zaburzenia osobowości bliżej nieokreślone, oraz schizofrenie prostą - bez objawów wytwórczych, tylko negatywne. Psychiatra nie powiedział mi tego wprost, ale ja wiem, że choroba będzie powoli, lecz nieprzerwanie postępować. Wiem, że mam dopiero 20 lat - jestem TAK młody... Wiem, że mógłbym zdobyć orzeczenie o niepełnosprawności i żyć na rencie i zasiłkach.
I wiem, że nazywam się Jakub i nie pójdę tędy; wybiorę drogę trudniejszą, drogę której przedwiecznie zapragnąłem - wyruszę w podróż usianą cierpieniem i niebezpieczeństwem, niosąc przez świat jako najdroższy klejnot który posiadam własne serce; nie wiem, dokąd tak zawędruję i jakie spotkają mnie przygody, ale wiem, że będę wolny - postaram się rozbić i roztrzaskać tysiączne łańcuchy schizofrenii jak miliony gwiazd na niebie nocnym.
Ale boje się - boje, że będę żył wspomnieniem echa muzyki, która dawno zgasła. Jak trup tańczący na sznurkach do żałobnego marszu, i że przeminie tak moje życie bez cienia chwały, w smutku i rozpaczy która trwa wiecznie jak nieprzerwane pływy morskie - bez nadziei zamieniony jakby w kamień i trwający tak niczym w bezgwiezdnym, zimowym zmierzchu.
Wenlafaksyna [225mg] + Abilify [7,5mg] + Trittico [150mg] +
Chloroprotiksen [doraźnie] + czasami Lorafen, lub Haloperidon
Avatar użytkownika
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
12 sty 2016, 16:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do