Z nerwicą od zawsze

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Z nerwicą od zawsze

Avatar użytkownika
przez takatamwariatka 06 sty 2016, 12:31
Cześć wszystkim,
zaglądam na forum od kilku lat w gorszych momentach i przy kolejnych próbach zwalczenia swoich demonów na dobre. W końcu odważyłam się napisać, chociaż to trudne. Może z pomocą ludzi przeżywających podobne stany uda się z tego dziadostwa wyjść, a jeśli nie, to może chociaż moje doświadczenia w tej dziedzinie komuś pomogą.

Problemy lękowe zaczęły się jak poszłam do szkoły (teraz kończę studia). Bo byłam drobniejsza, zdolniejsza od rówieśników i w okularach - idealna do prześladowania. Kilka lat później, jak już histeryzowałam przed wyjściem z domu i non-stop było mi niedobrze (mam emetofobię), rodzice zabrali mnie do psychiatry. Po kilku latach zmieniłam lekarza, a od ponad roku nie mam już z nimi kontaktu i nie biorę leków, bo wydawało się że już jestem w stanie żyć bez tego. Chciałam to sobie udowodnić i przez pewien czas się udawało. Diagnozy były różne - depresja, nerwica lękowa, a nawet anoreksja nerwowa (przez fobię nie miałam apetytu). Sama podejrzewam lekkie OCD. Brałam seronil (jako dziecko 4 lata - kolejny lekarz stwierdził, że to kretynizm), depakinę, a w końcu asentrę i doraźnie chlorprotixen. Zawsze w bardzo małych dawkach. Nawet na lekach zdarzały się ataki paniki. W atakach ratuję się akupresurą, oddechami i (coraz rzadziej na szczęście) aviomarinem.

Na codzień normalnie studiuję, mam też inne zajęcia i od pewnego czasu działam w fajnym teamie (ale i tak problemy z nawiązywaniem relacji się utrzymują). Odnoszę sukcesy, podróżuję, mam świetnych przyjaciół. Piszę, bo ataki wróciły - nie są bardzo częste ale uciążliwe. Telepanie i nudności. Ostatnie lata nawiedzały czasami tylko po nocach, teraz atakują też wśród ludzi. Chciałbym się z tym ostatecznie rozprawić. Chodziłam do kilku psychologów, każdy jak sądzę mnie nie rozumiał. Jestem na życiowym zakręcie - przede mną wybór kariery. Jestem ambitna i chciałabym bez obaw wyjechać do dobrej pracy albo na dalsze studia za granicę, a teraz martwię się, że jak rozsypię się z dala od domu to już będzie koniec. Najczęściej nie potrafię wskazać bezpośrednich bodźców wywołujących atak i to chyba teraz męczy najbardziej.

Dalsza część mojej historii na bieżąco, bo jest tego tyle, że nie wiem co jeszcze opisać.

Trzymajcie się! :uklon:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
06 sty 2016, 00:55
Lokalizacja
Duże miasto

Z nerwicą od zawsze

Avatar użytkownika
przez Kontrast 06 sty 2016, 12:45
czesc, z nerwica juz tak niestety jest, wrog jest nieznany bo czesto wynika z braku poczucia bezpieczenstwa niewyniesionego z dziecinstwa. Jak tam sie cos zawali to potem wychodzi w roznych sprawach lękowych i roznych dziwnych akcjach. Czytajac widac, ze sporo robisz i dajesz rade, pewno ci sie uda, czlowiek zawsze mocniejszy niz mu sie wydaje, a ty widze masz sporo sukcesow jak na drobniejsza, zdolniejsza od rówieśników i w okularach:)
Nie znam roli którą gram. Wiem tylko, że jest moja, niewymienna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3559
Dołączył(a)
13 cze 2014, 22:18
Lokalizacja
TKI

Z nerwicą od zawsze

Avatar użytkownika
przez takatamwariatka 06 sty 2016, 13:17
Kontrast, dzięki za odpowiedź. Tak, dużo robię i pozornie nie mam powodów do niepokoju. Boję się, że otoczenie kiedyś stwierdzi, że przesadzam, coś sobie uroiłam itp. Pewnie mają na to wpływ też relacje z byłymi, uprzedzonymi od początku, że jestem chora, a na koniec i tak poniżającymi mnie przez to. Mam wrażenie, że całe życie przed czymś uciekam :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
06 sty 2016, 00:55
Lokalizacja
Duże miasto

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do