Witam

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Witam

przez MamaEm 19 gru 2015, 21:48
Witam.
Jestem 22-letnią mamą. W dodatku znerwicowaną mamą.Zarejestrowałam się tu bo ta nerwica powoli mnie dołuje. Chcę się zacząć cieszyć życiem a ja chociaż 4 razy w tygodniu mam zawał,co 3 dni diagnozuje u siebie tętniaka,zator płucny,udar,czasem nowotwór. Nie pozwala mi to normalnie żyć. Do lekarza nie pójdę bo się boję brać leków,raz brałam i bardzo źle się po nich czułam.Wspomagam się ziółkami,magnez,witaminy,zdrowa żywność. Na psychoterapię sie nie udam bo nie umiem się otworzyć przed kims. O swoim problemie nie rozmawiam z nikim bo po prostu nie umiem. Mam nadzieje że znajdę u was trochę wsparcia,pomożecie mi? Licze że są tu dobrzy ludzie :)

Opowiem moją historię:
Pierwszą ciążę poroniłam,przeżyłam to strasznie. Chodziłam do psychologa po którym czułam się jeszcze gorzej. Po pół roku znowu zaszłam w ciążę,bo bardzo pragnęłam tego dziecka. I tym sposobem u ginekologa byłam co tydzień,co dwa bo wkręcałam sobie że z dzieckiem ciągle coś nie tak. Ciągle źle się czułam,diagnozowałam wraz z doktorem Google poronienia,obumarcie płodu i same najgorsze rzeczy. Wiecie jak ja się panicznie bałam? Urodziłam 5 tygodni przed terminem,dziecko przebywało na intensywnej terapii a ja po cesarskim cięciu nie mogłam do siebie dojść. Dobiło mnie to okrutnie jednakże cieszyłam się że moje dziecko jest ze mną po właściwej stronie brzucha i że teraz nic mu nie zagraża. I wiecie co? ja się o niego nie obawiam. Dbam o niego najlepiej jak potrafię,prowadzimy bardzo zdrowy styl życia i nie martwię się gdy dziecko ma gorączkę itp. Bardziej martwię się o siebie.
Odkąd wróciliśmy ze szpitala zaczęłam się żreć z moim partnerem. Ciągle miałam o coś pretensje,non stop buczałam do niego o wszystko. On dzielnie to znosił a potem już miał dość i się często kłócimy. Zaledwie 2 miesiące od porodu zaczęły się strzykania w sercu,okropne kłucie głowy... Raz to nawet wezwałam karetkę bo czułam że tętniak mi pęka(haha serio !) błagałam ratowników żeby mi pomogli bo ja umieram bo mam małe dziecko... Zrobili mi ekg,badanie na cukier i ratownik mi powiedział"proszę pani,pani nie umiera i ręczę za to-pani ma nerwicę i tego jestem absolutnie pewien"..Ta noc była straszna. Czułam że się duszę,jak ciśnienie uderza mi do głowy i zaczęłam się nakręcać. A miałam kilka dni przed tym zdarzeniem dużo stresu.. Denerwuje mnie wszystko.Syf w domu,że z dzieckiem nie umiem sobie czasem poradzić bo jest marudny(w większości czasu jestemy sami bo mój partner wyjeżdża w delegacje). A najbardziej boję się tego momentu że będziemy sami a ja umrę. i moje dziecko będzie czekać na jakąś pomoc i mnie nikt nie zdąży uratować bo po prostu nikt nawet nie usłyszy. To chore ale panicznie się tego boję! Najczęściej na wieczór łapie mnie takie coś że ciężko mi się oddycha,kłucie w głowie,bóle napięciowe,kłucie w sercu,bóle w płucach(choc wiem że płuca nie bolą) i wiele wiele innych.. Czasem myślę że może to nie nerwica a na prawdę jestem na coś chora a ja tylko to tłumaczę nerwicą a w rzeczywistości umrę po cichu... GDyby nie dziecko nie bałabym się tak panicznie o siebie ale własnie z tego względu boję się najbardziej bo on nie może zostać sam...

Macie jakieś rady na tak beznadziejny przypadek? :( cięzko mi się z tym żyje. Zamiast cieszyć sie macierzyństwem ja ciągle myślę czy jutro wstanę czy umrę i nikt nawet nie zauważy... A może macie radę jak sobie zająć myśli aby nie rozpatrywac ciągle czarnych scenariuszy..
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
19 gru 2015, 21:34

Witam

Avatar użytkownika
przez Evia 20 gru 2015, 00:12
Byłaś u kogoś z tą nerwicą?

MamaEm napisał(a): A najbardziej boję się tego momentu że będziemy sami a ja umrę. i moje dziecko będzie czekać na jakąś pomoc i mnie nikt nie zdąży uratować bo po prostu nikt nawet nie usłyszy. To chore ale panicznie się tego boję! Najczęściej na wieczór łapie mnie takie coś że ciężko mi się oddycha,kłucie w głowie,bóle napięciowe,kłucie w sercu,bóle w płucach(choc wiem że płuca nie bolą) i wiele wiele innych.. Czasem myślę że może to nie nerwica a na prawdę jestem na coś chora a ja tylko to tłumaczę nerwicą a w rzeczywistości umrę po cichu... GDyby nie dziecko nie bałabym się tak panicznie o siebie ale własnie z tego względu boję się najbardziej bo on nie może zostać sam...


Hah, i właśnie między innymi dlatego ludzie z odchyłami nie powinny mieć dzieci.
Jest to też dla mnie jeden z powodów dla których nie chcę zostać matką.
Nie chcę bać się śmierci, nie chcę ciągle się o kogoś zamartwiać.
Zwierząt w przyszłości chyba również nie będę brała (chyba, że jakieś pół dzikie, które ewentualnie potrafiłoby przetrwać same).
Wolę mieć św spokój
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Witam

przez MamaEm 20 gru 2015, 00:59
Evia,byłam u rodzinnego tylko to uznał że to nerwica i może mi leki wypisac... nie chciałam bo wiem jak po jednych się czułam kiedyś. Potem myślałam nawet przez chwilę o psychologu ale miałam złe doświadczenia z jednym którego mam u siebie a gdy chciałam powiedzięc mojemu partnerowi o swoim problemie to czułam gule w gardle i po prostu siedziałam i mu ryczałam i on nie wiedział przez parę tygodni co mi jest aż w końcu kiedyś mu to wykrzyczałam. Ale nie umiem rozmawiać oko w oko z nikim. Choć psychoterapia ponoć skuteczna.
Wiesz ja zawsze byłam spokojną osoba...W sumie kiedyś mnie wkurzyć to nie lada wyczyn ,byłam opanowana,zawsze uśmiechnięta,na prawdę. A tu nagle tyle wydarzeń spadło na mnie jak grom z jasnego nieba. Nie dość że w ciąży ciągle coś nie tak,przy porodzie problemy,zamiast tulić dziecko którego tak pragnęłam nie mogę go wziąć na ręce nawet i zmartwień o jego zdrowie milion to się naskładało :( no i problemy w rodzinie których było miliard i przez które też się stresowałam i stresuję do dziś.. Ale to prawda: mając dziecko jesteś odpowiedzialna za dwie osoby i zawsze będziesz się czuć zobowiązana do tego aby o tą drugą osobę dbać,martwić się,czasem na zapas. A takie myśli bywają męczące
"Dzisiaj miałem piękny sen, naprawdę piękny sen.Wolności moja, śniłem, że wziąłem z tobą ślub."
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
19 gru 2015, 21:34

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Witam

Avatar użytkownika
przez bittersweet 20 gru 2015, 11:52
Byc moze masz depresje poporodowa a depresja nakreca hipochondrie. To sie leczy !!!
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Witam

przez MamaEm 20 gru 2015, 13:37
bittersweet napisał(a):Byc moze masz depresje poporodowa a depresja nakreca hipochondrie. To sie leczy !!!

Hej,wiesz rozpatrywałam to w tych kategoriach ale szczerze w to wątpie. Moje dziecko ma 15 miesięcy a ja ani razu nie poczułam się nieszczęsliwa czy zmęczona,zniechęcona. Dużo daje od siebie i staram się wychowac dobrze swoje dziecko. Aktywnie spędzamy czas i bardzo dużo razem coś robimy,chyba że ja mam inne spojrzenie na depresję poporodową ale mimo mojego złego stanu psychicznego to dziecko daje mi siłę do wszystkiego i dzięki niemu chce mi się wstawac nawet po nieprzespanej nocy. Zawsze gdy byłam mała bałam się że moja mama umrze bo jest dla mnie bardzo ważną osobą(i dalej to mam i panicznie sie boję ze ona mnie zostawi a gdy ostatnio miała problemy zdrowotne to wręcz nie mogłam spać i się modliłam po nocach żeby tylko była zdrowa) i zawsze mówiłam że nigdy nie chce aby moja mama zmarła przede mna bo po prostu nie wyobrażałam sobie życia bez nie a teraz mam ten lęk że to mnie zabraknie i moje dziecko zostanie samo. Chyba za dzieciaka wbiłam sobie jakie to puste i smutne jest życie bez matki która sie bardzo kocha i teraz mam ten lęk o siebie.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
19 gru 2015, 21:34

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do