W końcu tu jestem

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

W końcu tu jestem

Avatar użytkownika
przez Utracjusz 04 gru 2015, 12:52
Cześć.

Często w poczuciu beznadziei szukam różnych rozwiązań po forach i miejscach zbierających ludzi z problemami. I nieraz trafiam tutaj, więc postanowiłem wreszcie się zarejestrować. Kilka słów o mnie.

Miałem w miarę normalne życie, pracę, niekończące się studia (ale wreszcie dobiłem do brzegu), żonę i hobby. Wszystko skończyło się i zatrzymało, kiedy rok temu wystąpił pierwszy epizod manii z elementami psychotycznymi. Rzuciłem pracę, uwierzyłem w siebie na tyle, że nie docierały do mnie żadne krytyczne głosy bliskich i mniej bliskich. Niektórzy widzieli we mnie kogoś, kto chce zawojować świat i ma do tego siłę. Skończyło się dramatycznie. Policja, długi i szpital psychiatryczny.

W szpitalu dopiero po 2 tygodniach mnie wyhamowali i zacząłem kumać co się stało. Wpadłem w potężną depresję, która trwa do dzisiaj. Musiałem mieszkać w miejscu, w którym nie czułem się dobrze, na łasce i bez kasy. Żona przetrwała i jest ze mną, mimo tego, że czasem ma dość moich chorobowych stanów, odrzucania wszystkiego i wszystkich, zamykania się w sobie, ucieczek w sen.

Próbuję na nowo poukładać swoje życie. Wstydzę się swojej choroby. Czuję się obco wśród ludzi, choć tak bardzo chcę ich towarzystwa. Pasje straciły moc, czuję się bezużyteczny. Czasem jak mały chłopczyk, którym trzeba się opiekować.

Życzę sobie jak najlepiej. Ostatnio zacząłem wmawiać sobie, swojej podświadomości, że jestem taki i śmaki, choć nie wiem na ile przystaje to do rzeczywistości, to jednak to, co podpowiadają mi moje nadmiernie krytyczne myśli odbierające całą energię i potrzebę zmian (bo po co, bo bez sensu), jest dużo gorsze i postanowiłem z tym walczyć na zasadzie autosugestii i afirmacji.

Mam nadzieję, że znajdę pracę i miejsce, w którym będę czuł się dobrze, że będę chciał wstawać i witać kolejny dzień. Może uda mi się tutaj też znaleźć podobnych do mnie, którzy także wstydzą się tego, co ich spotkało i ukrywają przed światem oblicze choroby.

Wstęp niezbyt pozytywny, ale :) co mi tam. Witajcie!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
04 gru 2015, 12:34

W końcu tu jestem

przez moniamona1 04 gru 2015, 14:44
Hejka,
Fajny post :)
Powodzenia ! :)
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
01 paź 2013, 00:22

W końcu tu jestem

Avatar użytkownika
przez agusiaww 04 gru 2015, 17:53
Utracjusz, witaj, w sumie nikt sie nie chwali swoja choroba do ludzi. I poza tym po co? Oczekujesz wspolczucia, litosci, ze ktos sie bedzie uzalał ze biedny jestes? Ludzie zdrowi psychicznie sami maja mase problemów i nikogo to nie obchodzi. Ciesz sie ze masz zonę ktora z Toba przetrwała i wytrzymała, znajdz prace i ukladaj zycie - to najlepsze co mozesz zrobic i dla siebie i dla bliskich :)
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

W końcu tu jestem

Avatar użytkownika
przez misty-eyed 04 gru 2015, 18:28
Utracjusz, witaj, to ważne, że masz nadzieję i potrzebę zmiany...powodzenia!!! Tutaj znajdziesz ludzi, z którymi można porozmawiać, otrzymać wsparcie.
"Sugeruję, że religijne skłonności czy wiara nie są niezbędne. Niekoniecznie trzeba być wierzącym. Nawet jeśli jesteś niewierzący, bądź dobrą ludzką istotą, człowiekiem ciepłego serca. Życzliwość i serdeczność stanowią według mnie religię uniwersalną."
Dalajama XIV
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1352
Dołączył(a)
22 lis 2015, 01:53

W końcu tu jestem

Avatar użytkownika
przez ekspert_abcZdrowie 04 gru 2015, 19:01
Witaj Utracjusz!

Czy aktualnie leczysz się jakoś, bierzesz leki, czy pokładasz nadzieję tylko w afirmacjach?
Psycholog
Posty
7586
Dołączył(a)
22 sie 2011, 15:11

W końcu tu jestem

Avatar użytkownika
przez Wudezet 04 gru 2015, 20:06
Cześć Utracjusz! Fajnie, że powoli nakierowywujesz się na dobrą drogę - powodzenia!
"Jeśli płacicie ludziom za to, że nie pracują, a każecie im płacić podatki gdy pracują, nie dziwcie się, że macie bezrobocie." ~Milton Friedman

amisulpryd 100mg 1-0-0
alprazolam 0,5-2mg doraźnie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
616
Dołączył(a)
22 cze 2014, 19:35
Lokalizacja
Kołobrzeg

W końcu tu jestem

Avatar użytkownika
przez Utracjusz 05 gru 2015, 12:37
ekspert_abcZdrowie napisał(a):Witaj Utracjusz!

Czy aktualnie leczysz się jakoś, bierzesz leki, czy pokładasz nadzieję tylko w afirmacjach?


Jestem na lamotryginie w niewielkich dawkach. Afirmacje to dla mnie nowość, bo zawsze motywowało mnie ściągnie w dół, czyli im więcej mi ktoś dokopał, tym więcej miałem siły. Aktualnie ta metoda nie działa, bo nie potrafię się podnieść, gdy ktoś mi dokopuje. Jestem bardzo wyczulony na słowa, zwłaszcza osób, które cenię, lubię i są mi bliskie. Nieraz potrafi mnie męczyć czyjaś wypowiedź, zwłaszcza jak rano wstaję (tzn. budzę się i jeszcze leżę, chcąc zasnąć, choć już nie mogę).

Nie chcę się nad sobą użalać, ale jeśli mógłbym to wykrzyczałbym wszystko co we mnie siedzi, tę niemoc i tę straszną traumę, którą przeżyłem. To jednak nie rozwiązuje problemów. Nie chcę tylko trwać, bo wegetacja mnie wykańcza. Nie umiem sobie na razie pomóc na tyle, by czuć się w miarę stabilnie. Wiem jak działają różne mechanizmy, ale jakoś wewnętrznie czasami po prostu z premedytacją wyrządzam sobie krzywdę. Taka autoagresja. Przykłady: np. nie pójdę się myć na noc, choć wiem, że na drugi dzień będę miał poczucie winy. Nieraz mam taką blokadę, że wiem, że coś jest właściwe, ale nie chcę tego robić. Wewnętrzny bunt przed normalnym życiem.

Wszystko co robię wydaje mi się małe i niepotrzebne. Nie potrafię czerpać radości z niczego. Muszę mocno nad sobą pracować, żeby być tu i teraz, by cieszyć się wyjściem ze znajomymi i wchodzić w dobry mood. Idzie mi to z trudem, choć czasem się udaje. Ale to przeklęte niechciejstwo towarzyszy mi cały czas i mnie szlag trafia. Jestem cały czas zły na siebie, zwłaszcza, że nie potrafię rozwiązać swojej sytuacji życiowej (brak pracy). Problemy się nakładają i umieram wewnętrznie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
04 gru 2015, 12:34

W końcu tu jestem

przez samnieswój 05 gru 2015, 22:20
Doskonale Cię rozumiem... Z tą różnicą, że nie mam nawet z kim wyjść ;)
Jeśli masz ochotę wykrzyczeć co Cię boli, to zrób to! Być może poczujesz różnicę i będziesz w stanie wykrzesać z siebie odrobinę motywacji. A już na pewno rozładujesz chociaż trochę swój stan.
Próbowałeś zmotywać się tym, że masz bliską osobę, o którą powinieneś się troszczyć?
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
06 lis 2015, 00:16
Lokalizacja
Kaszuby

W końcu tu jestem

Avatar użytkownika
przez Utracjusz 10 gru 2015, 17:08
samnieswój napisał(a):Doskonale Cię rozumiem... Z tą różnicą, że nie mam nawet z kim wyjść ;)
Jeśli masz ochotę wykrzyczeć co Cię boli, to zrób to! Być może poczujesz różnicę i będziesz w stanie wykrzesać z siebie odrobinę motywacji. A już na pewno rozładujesz chociaż trochę swój stan.
Próbowałeś zmotywać się tym, że masz bliską osobę, o którą powinieneś się troszczyć?


Motywacja motywacją, ale w stanach mieszanych to męczarnia. W każdym razie mam żonę, która bardziej troszczy się o mnie niż ja o nią.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
04 gru 2015, 12:34

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do