Sonia

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Sonia

przez PineauDesChar 07 wrz 2015, 22:02
Piszę to wszystko na zimno. Obiektywnie. Mam dziś dobry dzień, nie targają mną żadne emocje.

Pochodzę z rodziny gdzie ojciec jest alkoholikiem, matka ma nerwicę, siostra cierpi na nerwicę natręctw. Od zawsze wydawałam się najnormalniejszą osobą w mojej rodzinie. Ale przecież to niemożliwe. Środowisko kształtuje. I to kształtuje nieodwracalnie.

Do jakich wniosków doszłam? Boję się odrzucenia. Znoszę większość nieprzyjemnych zachowań swoich partnerów, potem staram się jeszcze bardziej - żeby tylko nie zostać samą. Jestem po siedmioletnim związku, który jeszcze bardziej zaburzył proces mojego dorastania. Ciągłe kłamstwa, zdrady - mimo wszystko nadal przy Nim trwałam. Nie potrafiłam być sama. Do teraz nie potrafię. Pakuję się w dziwne relacje, niemające przyszłości. Słucham, nie potrafię mówić. Na co dzień przybieram masę masek. Ludzie, którzy mnie otaczają nie mają pojęcia o moich problemach. Ale czasem mam ochotę wyrwać sobie włosy z głowy, zniknąć, rozwalić głowę o ścianę. Emocje, które mną targają są nie do opisania.

Ale dzisiaj mam dobry dzień - pozdrawiam! :)
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
07 wrz 2015, 21:31

Sonia

przez Monocerotis 08 wrz 2015, 08:03
Cześć, w sumie mam podobny problem. Mój ojciec jest alkoholikiem, a matka całe życie w depresji lub nerwicy. Mam za sobą 4-letni związek hazardzistą, którego zakończenie i tak przypłaciłam najpierw depresją, a teraz nerwicą z powodu odrzucenia. Również miałam być nadzieją tej rodziny więc poszłam na studia psychologiczne by jakoś zrozumieć to co się dzieje w mojej rodzinie..Wyszło z tego tyle, że teraz to ja potrzebuje pomocy i nie umiem poradzić sobie ze swoim życiem. Ehh.. Wierzę, że jest dla takich jak my jakaś nadzieja.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
07 wrz 2015, 12:49

Sonia

Avatar użytkownika
przez warrior11 08 wrz 2015, 13:00
PineauDesChar, Obyś miała tych dobrych dni coraz więcej;)
Wolność kocham i rozumiem..wolności oddać nie umiem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1004
Dołączył(a)
19 gru 2013, 16:19

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sonia

Avatar użytkownika
przez Hannibal 08 wrz 2015, 14:23
Monocerotis napisał(a): Wierzę, że jest dla takich jak my jakaś nadzieja.


Nadzieja zawsze istnieje.
Umiera w tym samym momencie co my, a tak dopóki żyjesz to i nadzieje żyje :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
10 sie 2015, 19:15

Sonia

Avatar użytkownika
przez cyklopka 08 wrz 2015, 16:50
Cześć :papa: Rozgość się na fomur... znaczy forum. Ale mi się napisało.
Głosy w mojej głowie czyta Maciej Orłoś.
Avatar użytkownika
Offline
I Miss Forum
Posty
7973
Dołączył(a)
24 sty 2014, 19:33
Lokalizacja
the castle beyond the Goblin City

Sonia

Avatar użytkownika
przez ekspert_abcZdrowie 08 wrz 2015, 18:49
PineauDesChar, witaj na forum!

Czy byłaś ze swoimi problemami u psychologa? Korzystałaś kiedykolwiek z terapii?
Psycholog
Posty
7585
Dołączył(a)
22 sie 2011, 15:11

Sonia

przez PineauDesChar 08 wrz 2015, 23:29
Czy byłam u psychologa? Tak. Czy korzystałam z terapii? Nie.

Poszłam na konsultacje odnośnie mojej siostry, u której postępowała wtedy w bardzo szybkim tempie nerwica natręctw. Opowiedziałam o całej sytuacji rodzinnej. Ale nie opowiedziałam jak ja się z tym czuję. Od zawsze wydawało mi się, że problemy innych są większe od moich, że to inni potrzebują pomocy. Terapeuta powiedział mi wtedy, że powinnam się mocno zastanowić nad tym, czy i ja nie potrzebuję terapii. Niestety nie potrafię się otwierać. Nie potrafię ot tak opowiadać o sobie. Wydaje mi się nawet, że im lepiej kogoś znam, tym bardziej się przed nim zamykam.

Staram się dowiadywać jak najwięcej o symptomach, które przedstawiam. Na własną rękę. Są dni, kiedy wydaje mi się, że nic mi nie dolega. Czuję się świetnie, mam na wszystko energię. W inne znowu dni, wszystko obraca się o 180 stopni.

Mam mnóstwo znajomych, skończyłam dobre studia, powoli zaczynam spełniać się zawodowo. Ale prywatnie? Sadzę, że jestem nic nie wartą osobą. W domu nigdy nikt nie doceniał tego co robię. Teraz mimowolnie zabiegam o względy innych. Czasem do przesady. Zawsze doszukuję się winy w sobie. Nawet gdy obiektywnie potrafię ocenić, że niczemu winna nie jestem. Wchodzę w dziwaczne relacje, które w większości przypadków mi szkodzą.

Inni postrzegają mnie jako pewną siebie osobę, która ze wszystkim sobie radzi. Ale to męczy. Męczy mnie to, co dzieje się gdy wracam do domu. Wszystkie myśli, lęki.

Wiem, że terapia byłaby najlepszym wyjściem z sytuacji. Zrozumienie całej otoczki zaistniałych problemów. Ale nie wiem czy będę w stanie być z kimkolwiek dostatecznie szczera, czy dam radę wyciągnąć z siebie wszystko co mnie dręczy. Schowane gdzieś głęboko myślę, że boli mniej.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
07 wrz 2015, 21:31

Sonia

Avatar użytkownika
przez ekspert_abcZdrowie 09 wrz 2015, 18:23
Wiem, że terapia byłaby najlepszym wyjściem z sytuacji. Zrozumienie całej otoczki zaistniałych problemów. Ale nie wiem czy będę w stanie być z kimkolwiek dostatecznie szczera, czy dam radę wyciągnąć z siebie wszystko co mnie dręczy. Schowane gdzieś głęboko myślę, że boli mniej.

Zamiatanie problemów pod dywan i udawanie, że wszystko jest w porządku nie jest dobrym pomysłem. W końcu zaczniesz potykać się o te "zamiecione kupki". Stosujesz wyparcie - nie mówić o problemach, nie rozmawiać o nich, nie wywoływać ich, to znaczy, że ich nie ma. A one są i świetnie zdajesz sobie sprawę, że nie znikną ot tak. Zachęcam do terapii, ale to tylko od Ciebie zależy, co zrobisz. Pozdrawiam!
Psycholog
Posty
7585
Dołączył(a)
22 sie 2011, 15:11

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do