Witam po wielu latach

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Witam po wielu latach

Avatar użytkownika
przez anonimowa 04 wrz 2015, 03:07
Witam wszystkich bardzo serdecznie :)
Bardzo długo mnie tu nie było, ładnych parę lat, jednak ostatnio tak tutaj zajrzałam i sprawdziłam, czy jeszcze jest moje konto. Jednak jest i o dziwo nadal pamiętam do niego hasło .
Tak w skrócie zapisałam się na tym forum w 2008 roku, będąc wtedy w liceum. Czasem tu zaglądałam i pewnie pisałam co mnie trapi i jak mi źle. Pewnego razu stwierdziłam, że nie będę się już tutaj udzielać...
Co zmieniło się od tego czasu? Poszłam na studia, ale nie wymarzone. Poszłam tam, gdzie moje koleżanki, bo blisko, bo wtedy nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Zamieszkałam w akademiku, co było dla mnie szokiem, nie mogłam wytrzymać i chciałam uciec. Jakoś się powoli zaaklimatyzowałam. Niby miał być to tymczasowy przystanek na mojej drodze, ponieważ planowałam poprawić maturę, cóż... jednak zostałam... Na drugim roku zamieszkałam z dziewczyną, która wydawała się w porządku, jednak z czasem okazało się, że jej "ciemną" stroną jest bałaganiarstwo oraz brak higieny (czasem myła się raz w tygodniu!). Nie mogłam tego znieść i nie umiałam jej tego powiedzieć (zwłaszcza denerwowały mnie brudne skarpetki w szafie na półce na wysokości mojej twarzy). Czasem nawet płakałam z nerwów na nią po kątach. Kolejny rok nadal z nią mieszkałam, ponieważ uznałam, że można było trafić gorzej, a była spokojną, sympatyczną dziewczyną. W sumie mieszkałam z nią do końca studiów, bo się do niej przyzwyczaiłam, polubiłam i nasze relacje się poprawiły, a sprzątałam jak wyjeżdżała do domu (nie sprzątała, ale przynajmniej wyrzucała śmieci :smile: ), choć przestałam być już taką pedantką.
W sumie jakoś sobie radziłam na studiach, jednak na piątym roku zapisałam się do akademickiego psychologa. Pani psycholog zajmowała się problemami studentów, to zajęłyśmy się problemem z brakiem mojej asertywności. Gdy ktoś coś ode mnie chciał, to ja nie umiałam odmawiać. Znajomi zaczęli mi wchodzić na głowę... Powiedzmy, że coś mi te spotkania dawały, jednak jak zaczęłam pracę dyplomową zaczęło się dziać źle. Moja praca wymaga wykonywania doświadczeń w laboratorium. Przez ograniczenia w postaci jednego aparatu na 8 osób chodziłam co 2, czasem nawet co 3 tygodnie do laboratorium. Promotorka niby coś mi nasunęła co mam robić, ale nie omówiłyśmy w ogóle planu, w jaki sposób wykonać doświadczenie, na czym się skupić. Nie sprawdzała jak mi idzie, nie doradzała jak nic nie wychodziło. Czułam się coraz gorzej. Trochę też zawaliłam sobie sprawę, bo przestałam się interesować moim tematem, pogłębiać wiedzę. Siedziałam w akademiku i leniłam się, straciłam zainteresowania. Tylko komputer i jakieś głupie strony, gry. Nie czułam zainteresowania ze strony promotora, zwłaszcza, że nie miałam opracowanej metody jak inni, którzy mieli tylko dopracować metodę, albo tylko coś oznaczyć. Ostatecznie nic mi nie wyszło, nie tak jak być powinno, może gdzieś popełniłam błąd. Próbuję napisać pracę i coś sklecić. Promotorka nie widzi problemu, jak nie wyszło to napisać dlaczego, ale ja sama nie wiem, ponieważ według moich założeń powinnam uzyskać jakieś satysfakcjonujące wyniki. Jeszcze do tego sprawdza mi pracę i raz wysyła z kilkoma poprawkami, wysyłam ponownie i nagle odsyła z mnóstwem komentarzy... a do 10 września muszę złożyć pracę :( Męczę się z nią już całe wakacje! Lubiłam ćwiczyć a teraz to przytyłam 10 kg, czuję się okropnie ze sobą. Smutno mi, że sobie zawaliłam sprawę, boję się, że się jednak nie obronię, wstyd i hańba... zawiodę wszystkich. Nigdy mi się to nie zdarzyło, ale przez tę pracę nie chciało mi się nawet żyć, chciałam wpaść np. pod samochód...
Przez to wszystko urwałam kontakt z przyjaciółką. Nie mam na razie perspektywy pracy, nie mam prawa jazdy (za długo odkładałam tę decyzję, ze względu na moją niepewność i że się nie nadaję), kredyt studencki, że o braku chłopaka to lepiej już nie gadać.
Czuję się przegrana, czuję, że zmarnowałam życie i nic mnie już nie czeka... że nie mam już przyszłości...
Przepraszam za moje wypociny, ale musiałam gdzieś przelać mój chaos w głowie.
Pozdrawiam cieplutko :smile:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
20 kwi 2008, 20:05
Lokalizacja
Żory/Gliwice

Witam po wielu latach

Avatar użytkownika
przez Kontrast 04 wrz 2015, 03:25
Cześć. Z twojego tekstu slychac taki lekki żal do promotorki mieszany z własnym zaniedbaniem. Myślę ze dyskomfort psychiczny jest położony w tym niezałatwionym problemie, który faktycznie niezałatwiony pogorszy sprawę. A rozmawiałaś o tym z psycholog?
Nie znam roli którą gram. Wiem tylko, że jest moja, niewymienna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3551
Dołączył(a)
13 cze 2014, 22:18
Lokalizacja
TKI

Witam po wielu latach

Avatar użytkownika
przez anonimowa 04 wrz 2015, 03:42
Jak zaczęłam coraz gorzej radzić sobie z problemem, to jakoś tak wyszło, że przestałam również chodzić do psychologa. Uznałam, że mi w tym nie pomoże. Zamknęłam się przed wszystkimi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
20 kwi 2008, 20:05
Lokalizacja
Żory/Gliwice

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Witam po wielu latach

Avatar użytkownika
przez Kontrast 04 wrz 2015, 03:49
Najważniejsza jest teraz praca i z tym musisz poradzić sobie sama. 10 kg tez nie przybiera sie bez powodu, masz stały slaby nastrój powinnaś skorzystać z fachowej pomocy.
Nie znam roli którą gram. Wiem tylko, że jest moja, niewymienna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3551
Dołączył(a)
13 cze 2014, 22:18
Lokalizacja
TKI

Witam po wielu latach

Avatar użytkownika
przez ekspert_abcZdrowie 04 wrz 2015, 19:54
anonimowa, nieobroniona w terminie praca to nie koniec świata, chociaż teraz tak może Ci się wydawać. Nawet jeśli nie zdążysz na 10 września, spokojnie usiądź i postaraj się napisać na kolejny termin. Problemy na studiach to tylko wierzchołek góry lodowej. Podejrzewam, że źródła problemów tkwią gdzieś głębiej.
Psycholog
Posty
7571
Dołączył(a)
22 sie 2011, 15:11

Witam po wielu latach

przez izaa 04 wrz 2015, 20:22
anonimowa ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć, że odpowiedzi na pytania możesz znaleźć w... internecie. Pewnie znasz stronę http://www.ncbi.nlm.nih.gov/, raczej powinna być znana wszystkim chemikom, biologom, biotechnologom czy studentom medycyny i osobom studiującym pokrewne kierunki. Moja magisterka polegała również na opisywaniu badań laboratoryjnych. Moja siostra tez ukończyła pokrewne studia. I ona również musiała korzystać z róźnych stron, pozyskując artykuły naukowe.
Z drugiej strony nikt nie powinien narzucać tobie termin obrony pracy magisterskiej. Jeżeli nie jesteś jeszcze gotowa przemyśl, czy warto w silnym stresie pisać magisterkę, byle obronić się w terminie. Często taki pośpiech przynosi odwrotny skutek.
Offline
Posty
1044
Dołączył(a)
04 sty 2014, 21:06

Witam po wielu latach

Avatar użytkownika
przez filip133 05 wrz 2015, 11:15
Dobrze że przelałaś chaos. Widać że głupia nie jesteś, to na pewno dasz sobie radę !
"Co się ze mną dzieje? - Powiedz mi. Co za demon we mnie drzemie? - Powiedz mi. Nie wiem, nie wiem, nie wiem..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1808
Dołączył(a)
09 sie 2015, 19:22
Lokalizacja
Cygany / Tarnobrzeg

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do