Wita Was skrajnie wyczerpana

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Wita Was skrajnie wyczerpana

Avatar użytkownika
przez filip133 06 wrz 2015, 17:50
Trochę optymizmu... :) To by pomogło jakbyś dała radę... Odetnij się od złego myślenia, spróbuj się zająć czymś :)
"Co się ze mną dzieje? - Powiedz mi. Co za demon we mnie drzemie? - Powiedz mi. Nie wiem, nie wiem, nie wiem..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1808
Dołączył(a)
09 sie 2015, 19:22
Lokalizacja
Cygany / Tarnobrzeg

Wita Was skrajnie wyczerpana

Avatar użytkownika
przez sailorka 06 wrz 2015, 18:02
kahaha, ja Cię rozumiem, sama mam schizo i coś tam jeszcze, a mąż poważną chorobę somatyczną. Macie dzieci?
Cześć, jestem czubkiem
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10545
Dołączył(a)
27 sty 2014, 00:41

Wita Was skrajnie wyczerpana

Avatar użytkownika
przez kahaha 07 wrz 2015, 15:38
@sailorka Nie mamy. Myślę, że to i dobrze na tą chwilę. Staram się go jakoś wspierać, ale nie mogę sobie poradzić z myślą jak on mógł... Wszystko, co robił (branie w pracy, jazda samochodem, branie kiedy ja byłam w domu, po kilka razy dziennie i w ciągach). Mam przed oczami jak wciąga i nie mogę tego przeboleć. Z tyłu głowy tłucze mi się myśl, co zrobię jeśli po raz kolejny podejmie decyzję, że to będzie tym razem ten ostatni raz, kiedy weźmie. Wiem, że potrafi być silny i się zaprzeć w swojej decyzji. Ale z drugiej strony jest słaby psychicznie i wiem, że teraz łatwo go złamać. Jest przez to wszystko jakby wyprany z uczuć. Nie cieszy go już zupełnie nic. Nie ciągnie go w strone aktywności fizycznej jak zawsze. Całymi dniami tylko śpi, nie odzywa się, trzeba go ciągnąć za język, żeby cokolwiek powiedział. Modlę się, żeby dzisiejsza terapia popchnęła cokolwiek do przodu. Żeby to był chociażby maleńki kroczek do przodu... Okropnie się boję co przyniesie jutro...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
03 wrz 2015, 14:28

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Wita Was skrajnie wyczerpana

Avatar użytkownika
przez Morphine90 10 wrz 2015, 19:47
Hej, co tam z Tobą?
Fear is the hand
that pulls your strings
Avatar użytkownika
Offline
Posty
794
Dołączył(a)
25 sie 2015, 15:59
Lokalizacja
Poznań miasto doznań

Wita Was skrajnie wyczerpana

Avatar użytkownika
przez kahaha 14 wrz 2015, 08:17
@Morphine90
Na tą chwilę wszystko jakoś drepta małymi kroczkami do przodu. Mam nadzieję, że już nie weźmie, ale dalej mam "schizy" jak np. gdzieś wychodzi, czy nawet długo nie wychodzi z łazienki. Staram się go kontrolować, ale tak nienachalnie. Czeka właśnie na wizytę u psychiatry i może dostanie jakieś leki, które go troszeczkę podbudują. Wypełnia codziennie kartę określającą stopień uzależnienia/ głodu i niestety w dalszym ciągu jest on wysoki. Miał 2 dni załamki i zaznaczył nawet "silna chęć zażycia ze skutkiem natychmiastowym", ale jakoś po 2 dniach minęło... Jest ciężko. Mało śpię, ale przynajmniej już trochę lepiej jem. On nadal mało ze mną rozmawia. Dalej się blokuje. Nie chcę go ciągnąć za język za każdym razem. Sam powinien dojść do tego, żeby chcieć ze mną normalnie pogadać. Zobaczymy co pokażą kolejne sesje u psychologa.
Wczoraj mnie zaskoczył, bo zaczął brać suplementy, które bierze na siłownię. Chce znów zacząć ćwiczyć. To już będzie dobry znak jak się ruszy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
03 wrz 2015, 14:28

Wita Was skrajnie wyczerpana

Avatar użytkownika
przez Zosia_89 14 wrz 2015, 09:13
kahaha, trzymam za Was kciuki kochana
a "zajęcie głowy" Twojego męża czymkolwiek to rzeczywiście dobry znak i możliwość odwrócenia uwagi od narkotyków
Dobrze jest mieć do kogo wyciągnąć rękę,
a oczy mieć szeroko zamknięte.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2802
Dołączył(a)
09 gru 2014, 16:05

Wita Was skrajnie wyczerpana

Avatar użytkownika
przez Morphine90 14 wrz 2015, 12:08
Na siłowni powinien się trochę wyżyć, mam nadzieję, że mu to pomoże. Obojętnie jak byś go kontrolowała nigdy nie będziesz miała 100% pewności. I pamiętaj, że to czy weźmie czy nie nie będzie zależało od Ciebie, jeśli noga mu się powinie to nie będzie Twoja wina. Wiem, że to trudne do wykonania, a łatwe do napisania, ale staraj się trzymać granicę między wami i nie uzależniaj swojego samopoczucia i dobrostanu jedynie od tego jak on się czuje. Miej cokolwiek "tylko swojego" - nawet jakieś totalnie banalne hobby. Wspieraj go, pomagaj, bądź obok, ale za żadne skarby nie bierz na siebie odpowiedzialności za to, co on robi ze swoim życiem.
Fear is the hand
that pulls your strings
Avatar użytkownika
Offline
Posty
794
Dołączył(a)
25 sie 2015, 15:59
Lokalizacja
Poznań miasto doznań

Wita Was skrajnie wyczerpana

Avatar użytkownika
przez kahaha 14 wrz 2015, 12:36
@Zosia_89 Dziękuję - przyda się ;)
@Morphine90 No właśnie ten brak pewności mnie chyba najbardziej męczy. Wiem, że nie jestem w stanie tego przeskoczyć i wiem też, że to wszystko zależy tylko i wyłącznie od niego. Sprawdzam go tylko np poprzez przeszukiwanie jego rzeczy, czytanie wypełnionej karty i sprawdzanie telefonu. Nic więcej zrobić nie jestem w stanie. To wszystko i tak nic nie daje, bo nie byłby już na tyle głupi, żeby teraz (tak szybko) się znów wkopać, ale daje mi to chociażby jakąś namiastkę nadziei na lepsze jutro... Co do hobby, to mam ich chyba aż za dużo i to mnie po części ratuje, bo przynajmniej na trochę jestem w stanie oderwać się od denerwujących myśli. Staram się funkcjonować normalnie i mimo, że z boku wygląda to tak, jakby nic się nie stało i jakby wszystko znów wróciło do normy, to w środku aż mnie rozrywa... Ale wiem, że nic nie da to, że będę zła, smutna czy będę mu zrzędziła. Może ta pozorna normalność pozwoli mu prędzej uporać się z problemem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
03 wrz 2015, 14:28

Wita Was skrajnie wyczerpana

Avatar użytkownika
przez Morphine90 14 wrz 2015, 12:52
Kahaha, ja też długo przeszukiwałam rzeczy mojego ojca, odnajdowałam skrytki i myślałam, że jak wyleję tę akurat wódkę to będzie lepiej. Łudziłam się, że mam na to jakiś wpływ. Nie miałam żadnego. To że poszedł na terapię było wynikiem nie moich gróźb czy płaczu tylko tego, że przestraszyło go panicznie, że ciało przestało go słuchać. I jedyne co mnie wtedy ratowało to przyjaciele, z którymi spędzałam czas, zainteresowania które po cichutku w swoim pokoju rozwijałam, kawałek życia, który miałam obok, zupełnie wolny od niego. Dobrze, że masz hobby - trzymaj się tego.
Mojemu tacie się udało i jak przeszedł odwyk i terapię nigdy już do picia nie wrócił. Z czasem sam zaczął mi spontanicznie opowiadać o czym była mowa na sesji, co się działo, powoli się otwierał, zaczął mówić co czuje co nawet przed śmiercią mojej mamy mu się nie zdarzało. Mam nadzieję, że u was też tak będzie, będę mocno trzymać kciuki.
Fear is the hand
that pulls your strings
Avatar użytkownika
Offline
Posty
794
Dołączył(a)
25 sie 2015, 15:59
Lokalizacja
Poznań miasto doznań

Wita Was skrajnie wyczerpana

Avatar użytkownika
przez kahaha 14 wrz 2015, 13:24
@Morphine90 Mam nadzieję, że dzięki tym sesjom z psychologiem też zacznie się na mnie otwierać. Sporo o nim wiem, bo na początku związku opowiadał mi sporo o swoim życiu (o dziwo więcej niż teraz), ale nadal dużo ukrywa i chowa w sobie. Oby na terapii był w stanie o tym wszystkim powiedzieć i to poukładać. Przeżył ogromną stratę i do tej pory nie może się po tym pozbierać. Chce naprawić wszystkie relacje z najbliższymi i się zmienić. To najważniejsze. Mam tylko nadzieję, że nie skończy się jedynie na mówieniu... Bardzo bym chciała, żeby się zmienił. Żeby znów był radosny, cieszył się tym, co ma i odbudował chęć do życia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
03 wrz 2015, 14:28

Wita Was skrajnie wyczerpana

przez Clarie888 14 wrz 2015, 20:05
Witajcie. Choruję na CHAD. Niedawno wyszłam ze szpitala po ostrym epizodzie manii....
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
14 wrz 2015, 20:04

Wita Was skrajnie wyczerpana

Avatar użytkownika
przez kahaha 15 wrz 2015, 08:42
No to pochwaliłam wczoraj.... Po powrocie z pracy "się sypło". Od wizyty u psychologa przypominam mężowi, że ma zapisać się do psychiatry. Takie dostał zalecenie na pierwszej wizycie. Ze względu na to, że ma bardzo dużo oznak silnego głodu Pani psycholog zasugerowała, że być może psychiatra zleci jakiś lek, który pomoże mu "wrócić do żywych" czyli np lepiej spać, nie odczuwać bólu, nie mieć napadowych myśli o braniu, nie być agresywnym, pobudzonym itp. Przypominam mu, że ma się zapisać, bo minął już ponad tydzień. On ma dziury w głowie okropne przez mefedron. O wszystkim zapomina, do tego praca zajmuje mu głowę. Ale... mąż stwierdził, że zadzwoni jutro. Coś mi nie pasowało, bo nagle zaczął mnie zagadywać i zmieniać temat. Zapytałam dlaczego nie zadzwoni teraz ? Przecież za chwilę zabraknie miejsc i znów będzie czekał kolejny tydzień. Stwierdził, że nie będzie dzwonił, bo on nie potrzebuje psychotropów, że jest mu już lepiej, że sam widzi, że mu się poprawia nastrój i zachowanie itp... Rozje***ł mnie ! To ja się wypruwam ! Staję na uszach, żeby go zachęcać a on mówi, że nie będzie brał psychotropów ! Nie dość, że przypominam mu codziennie o wypełnianiu karty (co powinien robić sam), to jeszcze będzie się wykręcał. Mam dość normalnie. Powiedziałam mu, że już mi nie zależy, że odpuszczam sobie już to wszystko. Nie mam zamiaru ciągnąć go na siłę za rączkę wszędzie i zmuszać go swoim gadaniem. Niech robi co chce. Twierdzi, że do psychologa pójdzie, ale do psychiatry nie potrzebuje, że ja jak zwykle szukam problemu i, że nie umiem życ w zgodzie. On bardzo się stara a ja to wszystko niszczę takim zachowaniem i że za dużo od niego wymagam w zbyt krótkim czasie. Powiedziałam, że to, że jest dla mnie miły i stara się mnie ugłaskać i jakoś przemknąć bokiem całą tą sytuację niz nie da. To jest jego życie i niech z nim robi co chce. Ja się wycofuję z takiej pomocy jaką do tej pory mu oferowałam. Od teraz będę stać z boku i w nic się nie wpieprzam. I znów jestem w rozsypce.... Szlag by to trafił !!!! ;(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
03 wrz 2015, 14:28

Wita Was skrajnie wyczerpana

Avatar użytkownika
przez Morphine90 15 wrz 2015, 09:52
@kahaha
Spokojnie, to nie jest żadna Twoja wina <tuli> Nigdy nie myśl w ten sposób! On odpowiada za swoje czyny.
Dlatego pisałam, żebyś starała się za wszelką cenę izolować od tego. Bo nie masz na to wpływu, a jedyne co Ci pozostanie to poczucie winy. On musi chcieć to zmienić, działać, a Ty możesz udzielić mu pomocy... kiedy Cię poprosi. Towarzyszyć mu, ale go nie wyręczać. Ja tego nie robiłam. I wtedy wszystkie moje nastroje i myśli były jedynie wypadkową tego co akurat zrobił mój ojciec. Byłam współuzależniona. Kiedy on spada, będzie ciągnął Cię za sobą, bo nie będziesz w stanie puścić.
Może spróbuj się od tego trochę oddalić, zagryź zęby i daj mu robić co chce. Zapewnij go, że jak będzie potrzebował pomocy to zawsze jesteś obok. I bądź obok. I pamiętaj o swoim zdrowiu, proszę.
Fear is the hand
that pulls your strings
Avatar użytkownika
Offline
Posty
794
Dołączył(a)
25 sie 2015, 15:59
Lokalizacja
Poznań miasto doznań

Wita Was skrajnie wyczerpana

Avatar użytkownika
przez filip133 15 wrz 2015, 10:39
Właśnie, nie możesz w ogóle brać na siebie samą jego win i jego czynów, to jest najgorsze... On nie jest małym dzieckiem, odpowiada za to co robi sam... Nie można się tak strasznie uzależnić od kogoś..
"Co się ze mną dzieje? - Powiedz mi. Co za demon we mnie drzemie? - Powiedz mi. Nie wiem, nie wiem, nie wiem..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1808
Dołączył(a)
09 sie 2015, 19:22
Lokalizacja
Cygany / Tarnobrzeg

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do