bez nadziei

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

bez nadziei

przez martaaa54 20 sie 2015, 12:55
Mam nerwicę i depresję. Wiadomo raz lepiej raz gorzej. Nie bardzo wierzę w psychiatrów, bo moje problemy wynikają z sytuacji zewnętrznej.
Wcześniej szukałam przychodni antynikotynowej, ale one istnieją tylko teoretycznie
Jednak wybrałam się do psychiatry, bo pojawiły się objawy zagrażające życiu, być może związane z powyższym.
No i teraz ciśnie mi się na usta jakieś niecenzuralne słowo.

Wizyta trwała jakieś 40 minut. Opowiedziałam o objawach psychicznych i somatycznych. Pan doktor zapytał czego oczekuję.
Stwierdziłam, że jakiejś pomocy, ale mam tyle problemów i objawów, że naprawdę nie wiem od czego zacząć i co robić.
Odpowiedzią było że okres oczekiwania na terapię grupową to dwa lata. Ale żeby się dostać ja muszę wiedzieć czego chcę i aktywnie do tego dążyć.
No więc pytam co mam zrobić żeby się tego dowiedzieć, bo przerasta to moje obecne możliwości. Odpowiedź wymijająca, w końcu wyszło że psycholog coaching i terner rozwoju ale „NFZ tego nie finansuje”.
Jeszcze dowiedziałam się, że jestem alkoholiczką bo wieczorem codziennie pije lampkę wina (i to w samotności). Może i miał rację, ale mnie się wydaje, że nie muszę tego robić tylko chcę. No to pytam czy jak miesiąc nie będę piła to mogę do niego przyjść. Odpowiedź: „no, my się tu zmieniamy więc NAWET jak pani przyjdzie to pewnie trafi pani do kogoś innego”.

Z jednej strony chcę żyć, po to wybrałam się do psychiatry, żeby coś zmienić na lepsze. Z drugiej wiem, że lepiej nie będzie no i widać do leczenia już się nie nadaję. Prywatnie mnie nie stać.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
20 sie 2015, 11:41

bez nadziei

Avatar użytkownika
przez dojenta 20 sie 2015, 13:18
:)
Marzę, aby zniknąć... :zzz:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
20 sie 2015, 11:41

bez nadziei

Avatar użytkownika
przez filip133 20 sie 2015, 17:49
Nie fajnie to wszystko brzmi... Może tutaj znajdziesz jakąś pomoc, skoro tu trafiłaś, życzę Ci dobrze :)
"Co się ze mną dzieje? - Powiedz mi. Co za demon we mnie drzemie? - Powiedz mi. Nie wiem, nie wiem, nie wiem..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1808
Dołączył(a)
09 sie 2015, 19:22
Lokalizacja
Cygany / Tarnobrzeg

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

bez nadziei

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 20 sie 2015, 18:41
Heh, NFZ...
Ponad rok temu czułam, że "wariuję" (obsesyjne myśli samobójcze miedzy innymi). Umówiłam się do psychiatry na najbliższy termin, jaki udało mi się znaleźć (oczywiście na NFZ, bo prywatnie trzeba płacić, a ja byłam bez grosza); przede mną 2,5 miesiąca czekania na wizytę, a tu z dnia na dzień co raz gorzej...
Kiedy fantazje o samobójstwie zaczęłam powoli wdrażać w życie, trafiłam na oddział zamknięty. Po kilkutygodniowym pobycie w zamknięciu i odizolowaniu od świata zewnętrznego skierowano mnie na terapię grupową. Oczywiście, mimo mojej fatalnej kondycji psychicznej nie obyło się bez odczekania kilku miesięcy na miejsce w grupie (co ciekawe, jedna panna z tej terapii poszła na wizytę do prywatnego gabinetu pani ordynator tegoż oddziału leczenia nerwic, do którego niemal każdy na przyjęcie czekał około pół roku, natomiast ona została zakwalifikowana do grupy w niecały tydzień - ot, tak na marginesie odnośnie niesprawiedliwości).

Na chwilę obecną jestem w podobnej sytuacji, co Ty - moja skromna osoba wymaga terapii, ale odsyłają mnie od drzwi do drzwi (mój własny lekarz - notabene wizyty prywatne - odsyła mnie na DDA, terapeuci DDA twierdzą, że jestem zbyt zaburzona i nie pomoże mi grupa, którą prowadzą... szukając dalej dowiedziałam się, że typowa grupa dla nerwicowców to około 7-8 miesięcy czekania, a terapia indywidualna finansowana przez NFZ to pic na wodę ze względu na częstotliwość wizyt...).

W tym kraju depresja i nerwica to choroby nieuleczalne jak AIDS.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

bez nadziei

Avatar użytkownika
przez sailorka 20 sie 2015, 21:38
martaaa54, powiem Ci, że trafiłaś na kijowego psychiatrę. To przypadek, więc może za drugim razem, w drugiej przychodni trafisz na miłego i kompetentnego. Co do terapii, to czas oczekiwania na nią jest różny w różnych przychodniach. Jedne są bardziej oblegane, inne mniej. Jak włożysz trochę wysiłku w szukanie, to możesz znaleźć terapię z miesiącem oczekiwania na rozpoczęcie. Także spoko luz.
Cześć, jestem czubkiem
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10546
Dołączył(a)
27 sty 2014, 00:41

bez nadziei

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 20 sie 2015, 21:58
sailorka napisał(a):martaaa54, powiem Ci, że trafiłaś na kijowego psychiatrę. To przypadek, więc może za drugim razem, w drugiej przychodni trafisz na miłego i kompetentnego. Co do terapii, to czas oczekiwania na nią jest różny w różnych przychodniach. Jedne są bardziej oblegane, inne mniej. Jak włożysz trochę wysiłku w szukanie, to możesz znaleźć terapię z miesiącem oczekiwania na rozpoczęcie. Także spoko luz.


To zależy jeszcze, gdzie się mieszka i jakie przychodnie są "do wyboru".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

bez nadziei

Avatar użytkownika
przez filip133 20 sie 2015, 22:01
cheiloskopia napisał(a):
sailorka napisał(a):martaaa54, powiem Ci, że trafiłaś na kijowego psychiatrę. To przypadek, więc może za drugim razem, w drugiej przychodni trafisz na miłego i kompetentnego. Co do terapii, to czas oczekiwania na nią jest różny w różnych przychodniach. Jedne są bardziej oblegane, inne mniej. Jak włożysz trochę wysiłku w szukanie, to możesz znaleźć terapię z miesiącem oczekiwania na rozpoczęcie. Także spoko luz.


To zależy jeszcze, gdzie się mieszka i jakie przychodnie są "do wyboru".


Niestety, czasem sytuacja jest trudna... :/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1808
Dołączył(a)
09 sie 2015, 19:22
Lokalizacja
Cygany / Tarnobrzeg

bez nadziei

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 20 sie 2015, 23:03
filip133 napisał(a):Niestety, czasem sytuacja jest trudna... :/


W walce z nerwicą i depresją zawsze jest trudno, a nasze cudowne państwo nam nie pomaga (zresztą nie tylko nam, bo służba zdrowia ogólnie to jeden wielki żart).
Nawet na zamknięty oddział psychiatryczny człowiek się nie może dostać normalnie - jakiś czas temu próbowałam się powiesić na rajstopach i, przerażona tym, co się ze mną dzieje, kazałam się zawieźć do szpitala (a niech mnie nakarmią relanium, hydrokzyzyną, czymkolwiek, bylebym nie była z tym sama w czterech ścianach). I czego się tam dowiedziałam? Że muszę mieć skierowanie od lekarza rodzinnego, inaczej mnie nie przyjmą. Uderzyłam zatem do przychodni i proszę o wizytę u kogokolwiek - otóż nie, bo nie mam tutaj karty założonej. Moja rodzinna wieś mieści się 30 km stąd, ale cóż - pojechałam. Tam EWUŚ zaświecił mi się na czerwono i nici z wizyty. "Proszę sobie wyjaśnić w NFZ kwestię ubezpieczenia". Super - stałam na skraju przepaści, kilka dni nie jadłam, nie piłam, najchętniej bym się zabiła, a oni mnie wysyłają do jakiegoś papierologa, żeby sprawdził, czy mam składkę odprowadzoną.
Jedna wielka kpina i żenada. Gdyby służba zdrowia za priorytet uważała życie i zdrowie pacjenta, a nie porządek w papierach, odsetek samobójstw pewnie byłby nieco niższy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

bez nadziei

Avatar użytkownika
przez filip133 20 sie 2015, 23:12
Hmm dziwne że nie zabrali od razu do szpitala na oddział zamknięty... Ja kiedyś, na studiach w Warszawie, chodziłem długo po moście nad Wisłą i myślałem o tym że skoczę i się zabiję. Ale mi się zrobiło szkoda rodziców i poszedłem do zwykłego szpitala, obok mostu akurat był, i recepcjonistce powiedziałem że chciałem się utopić w Wiśle i żeby mi pomogli, zabrali mnie na zaplecze, przeszukali, przyjechała karetka i zabrała mnie do szpitala psychiatrycznego..

No ale rozpisujemy się o sobie w czyimś temacie do powitania się na forum.. ;)
"Co się ze mną dzieje? - Powiedz mi. Co za demon we mnie drzemie? - Powiedz mi. Nie wiem, nie wiem, nie wiem..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1808
Dołączył(a)
09 sie 2015, 19:22
Lokalizacja
Cygany / Tarnobrzeg

bez nadziei

przez Mae 20 sie 2015, 23:13
cheiloskopia, ja miałam prozaiczniejszy przypadek zwichnięcia nogi i nie mogłam się dostać na pogotowie, bo... nie zawiadomiłam dyspozytora, by z kolei on mógł wysłać karetkę po mnie, mimo że stałam przy recepcji budynku, a od miejsca rezydowania do budynku pogotowia miałam kilkadziesiąt metrów. :lol:
Trolololololo
Mae
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
06 sie 2013, 22:22

bez nadziei

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 20 sie 2015, 23:44
Mae napisał(a):cheiloskopia, ja miałam prozaiczniejszy przypadek zwichnięcia nogi i nie mogłam się dostać na pogotowie, bo... nie zawiadomiłam dyspozytora, by z kolei on mógł wysłać karetkę po mnie, mimo że stałam przy recepcji budynku, a od miejsca rezydowania do budynku pogotowia miałam kilkadziesiąt metrów. :lol:


Haha :) W dokumentacji wszystko musi być na tip-top :)
Fajna byłaby akcja - ściągnąć telewizję w takiej sytuacji. Nagrać odmowę przyjęcia i udzielenia pomocy, a na koniec spektakularnie zadzwonić po pogotowie, żeby dyspozytor mógł wysłać sanitariuszy przed budynek. TVN miałby pożywkę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

bez nadziei

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 20 sie 2015, 23:49
filip133 napisał(a):Hmm dziwne że nie zabrali od razu do szpitala na oddział zamknięty... Ja kiedyś, na studiach w Warszawie, chodziłem długo po moście nad Wisłą i myślałem o tym że skoczę i się zabiję. Ale mi się zrobiło szkoda rodziców i poszedłem do zwykłego szpitala, obok mostu akurat był, i recepcjonistce powiedziałem że chciałem się utopić w Wiśle i żeby mi pomogli, zabrali mnie na zaplecze, przeszukali, przyjechała karetka i zabrała mnie do szpitala psychiatrycznego...


Mnie też tak powiedziano - gdyby przywiozło mnie na oddział psychiatryczny pogotowie, zostałabym od razu przyjęta. A że przyszłam na własnych nogach, zostałam wysłana po skierowanie.
Jaki z tego wniosek? Gdybym rajstopy były nieco mniej elastyczne i w wyniku podduszenia straciłabym przytomność, przez co nie mogłabym przyjść sama, zostałabym zakwalifikowana od razu jako "S". Jednak zanim się powiesiłam przyszedł strach i otrzeźwienie, więc zdaniem naszej służby zdrowia spokojnie mogłam sobie połazić od przychodni do przychodni, a co tam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

bez nadziei

Avatar użytkownika
przez filip133 21 sie 2015, 00:00
cheiloskopia napisał(a):
filip133 napisał(a):Hmm dziwne że nie zabrali od razu do szpitala na oddział zamknięty... Ja kiedyś, na studiach w Warszawie, chodziłem długo po moście nad Wisłą i myślałem o tym że skoczę i się zabiję. Ale mi się zrobiło szkoda rodziców i poszedłem do zwykłego szpitala, obok mostu akurat był, i recepcjonistce powiedziałem że chciałem się utopić w Wiśle i żeby mi pomogli, zabrali mnie na zaplecze, przeszukali, przyjechała karetka i zabrała mnie do szpitala psychiatrycznego...


Mnie też tak powiedziano - gdyby przywiozło mnie na oddział psychiatryczny pogotowie, zostałabym od razu przyjęta. A że przyszłam na własnych nogach, zostałam wysłana po skierowanie.
Jaki z tego wniosek? Gdybym rajstopy były nieco mniej elastyczne i w wyniku podduszenia straciłabym przytomność, przez co nie mogłabym przyjść sama, zostałabym zakwalifikowana od razu jako "S". Jednak zanim się powiesiłam przyszedł strach i otrzeźwienie, więc zdaniem naszej służby zdrowia spokojnie mogłam sobie połazić od przychodni do przychodni, a co tam.


Czyli trzeba było iść do zwykłego szpitala, że chcesz się zabić i żeby Ci pomogli... Eh no głupie trochę, co za różnica czy pójdzie się do zwykłego szpitala czy do psychiatryka prosto... Oszczędzaliby na paliwie jakby przyjmowali w psychiatryku, a nie trzeba chodzić do zwykłego szpitala XD
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1808
Dołączył(a)
09 sie 2015, 19:22
Lokalizacja
Cygany / Tarnobrzeg

bez nadziei

przez Mae 21 sie 2015, 00:01
cheiloskopia napisał(a):
Mae napisał(a):cheiloskopia, ja miałam prozaiczniejszy przypadek zwichnięcia nogi i nie mogłam się dostać na pogotowie, bo... nie zawiadomiłam dyspozytora, by z kolei on mógł wysłać karetkę po mnie, mimo że stałam przy recepcji budynku, a od miejsca rezydowania do budynku pogotowia miałam kilkadziesiąt metrów. :lol:


Haha :) W dokumentacji wszystko musi być na tip-top :)
Fajna byłaby akcja - ściągnąć telewizję w takiej sytuacji. Nagrać odmowę przyjęcia i udzielenia pomocy, a na koniec spektakularnie zadzwonić po pogotowie, żeby dyspozytor mógł wysłać sanitariuszy przed budynek. TVN miałby pożywkę.

To by pewnie zadziałało doraźnie, o ile w ogóle ktokolwiek by się zainteresował. W końcu nieraz słyszałam podobne opinie: ,,ale po co się denerwujesz!? Zaakceptuj obecny stan rzeczy, przecież i tak nic nie zrobisz". ;)

cheiloskopia napisał(a):Mnie też tak powiedziano - gdyby przywiozło mnie na oddział psychiatryczny pogotowie, zostałabym od razu przyjęta. A że przyszłam na własnych nogach, zostałam wysłana po skierowanie.
Jaki z tego wniosek? Gdybym rajstopy były nieco mniej elastyczne i w wyniku podduszenia straciłabym przytomność, przez co nie mogłabym przyjść sama, zostałabym zakwalifikowana od razu jako "S". Jednak zanim się powiesiłam przyszedł strach i otrzeźwienie, więc zdaniem naszej służby zdrowia spokojnie mogłam sobie połazić od przychodni do przychodni, a co tam.

Użyję sarkazmu (bez obrazy, cheiloskopia, nie piję do Ciebie): nie powiesiłaś się? nie powiesiłaś! więc na uj drążyć temat?
Trolololololo
Mae
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
06 sie 2013, 22:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do