Ja nie ja.

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Ja nie ja.

Avatar użytkownika
przez brakciem 10 sie 2015, 16:00
Hej. Witajcie. Przeglądałem kilka powitalnych postów i zacząłem zastanawiać się, czy także chcę pisać tutaj tylko o tym, co mi dolega.
Chyba niekoniecznie. Nie wiem.
Nie mam pojęcia. Ostatnimi czasy bywało u mnie lepiej. Poza zaburzeniami odżywiania.
I problemami z tożsamością płciową.
Albo jej brakiem. Mam przecież wiele. Tak sądzę.
I pomimo tego wiele zawsze jest coś. Kiedyś było. Prawdopodobnie dlatego, że było mniej.
Mniej niż wiele. Zawsze było mi brak miłości, więc zawsze był ktoś.
Jak nie było. Było mniej niż wiele. Dlatego byłem co najmniej nieszczęśliwy.
Czasami nawet jak byli ludzie, był ktoś, to było to poczucie dziwne. Chore jakieś.
Co wszystko psuło. Niekiedy się poprawiało.
Widzę jednak, choć wiedziałem wcześniej, że się kręcę.
Wokoło. W kółko. W kole mniejszym lub większym.
Ale mimo to zawsze wracam do stanu gorszego i lepszego.
Czuję się za dziwacznie na to wszystko. Aż by się chciało odlecieć gdzieś.
Najbliżej na księżyc jakiś. Może Saturna jeden. Ładny.
A to chyba głównie przez coś, co można nazwać jakąś nerwicą. Sam nie wiem.
Miewam ataki paniki. Albo nie paniki, bardziej agresji. Autoagresji.
Bo tylko tak mogę to wyrzucić ze środka.
Inny rodzaj agresji nie pomaga. Nie lubię o tym mówić.
A jeszcze bardziej o innych stresujących rzeczach.
Bo samo o nich myślenie mnie stresuje.
Ostatnio jeszcze doszły problemy ze snem. Jednak wystarczy.
Na dzisiaj. To tyle.
Z tego tematu. Bo w sumie dodam jeszcze może.
Lubię fizykę i astronomię, piszę wiersze, piosenki na potrzeby mojego zespołu.
Chociaż gram tam na basie.
Nie uznaję dobra i zła, dwóch płci ani nie rozumiem dwóch orientacji seksualnych.
Nie wiem do końca, czy poznałem uczucie nienawiści, lubię robić kolaże.
Takie z gazet wycinki przyklejać na kartki.
Kiedyś malowałem i rysowałem. Uwielbiam piec i słuchać muzyki. Chodzić na łąki.
Czasem patrzę sobie na trawę i myślę, że może być w rzeczywistości różowa.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
10 sie 2015, 15:28

Ja nie ja.

Avatar użytkownika
przez sailorka 10 sie 2015, 20:46
Już wiem, co Ci dolega! Ta choroba nazywa się wiek dojrzewania. Nie ma na nią lekarstwa, sama musi przejść.

BTW czy to jest rap?
Cześć, jestem czubkiem
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10546
Dołączył(a)
27 sty 2014, 00:41

Ja nie ja.

Avatar użytkownika
przez ekspert_abcZdrowie 10 sie 2015, 21:20
brakciem, ile masz lat? Czy kiedykolwiek konsultowałeś się ze specjalistą w sprawie autoagresji, swoich napadów paniki?
Psycholog
Posty
7581
Dołączył(a)
22 sie 2011, 15:11

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ja nie ja.

Avatar użytkownika
przez Hannibal 11 sie 2015, 15:19
Autoagresja i napady paniki nie pasują do schematu ''okresu dojrzewania''. Taka moja mała uwaga.
A ci, którzy tańczyli, zostali uznani za szalonych przez tych, którzy nie słyszeli muzyki.
— Friedrich Nietzsche
Avatar użytkownika
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
10 sie 2015, 19:15

Ja nie ja.

Avatar użytkownika
przez sailorka 11 sie 2015, 17:29
Hannibal, a przechodziłeś kiedyś? Pewnie nie, pewnie miałeś rodziców nauczycieli i same piątki w szkole. Sklejałeś modele samolotów, miałeś walkmana i różowe rolki. Twój ojciec nie pił, jadłeś normalne obiady i miałeś przyjaciół. Byłeś bezczelny i nie bałeś się niczego. A teraz mądrzysz się na forum, jakbyś w ogóle wiedział, jak to jest być nastolatkiem. Gówno wiesz.
Cześć, jestem czubkiem
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10546
Dołączył(a)
27 sty 2014, 00:41

Ja nie ja.

Avatar użytkownika
przez brakciem 13 sie 2015, 11:22
sailorka, czyli sądzisz, że każdy, kto przechodzi okres dojrzewania czasami bez opamiętania nawala głową w ścianę, drapie sie do krwi albo rwie włosy z głowy w dość chorym szale? Ciekawe. Bo osobiście nie znam kogoś, kto by taki okres dojrzewania przeszedł.
Do tego przecież nie opisałem wszystkiego, co mnie martwi.
Najpierw, gdy chodziłem do psychologa głównie skupialem się na tych atakach paniki. Później, po wizycie u psychiatry, rozwijalem temat zaburzeń odżywiania.
Żyć znaczy umrzeć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
10 sie 2015, 15:28

Ja nie ja.

Avatar użytkownika
przez sailorka 13 sie 2015, 12:48
Nie znam nikogo, kto by łagodnie przeszedł ten wiek. Powiem więcej, większość moich znajomych (obecnie są zdrowi psychicznie) w młodości potrzebowała pomocy psychiatry albo chociaż terapeuty. Ale to były inne czasy.
Cześć, jestem czubkiem
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10546
Dołączył(a)
27 sty 2014, 00:41

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do