Witam - jestem nowa

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Witam - jestem nowa

Avatar użytkownika
przez Coldway 29 maja 2015, 23:29
A ja myśle, że gdzieś tam są jeszcze tacy mężczyźni ;) I błąd: od początku powinnaś być szczera i przyznać się do choroby. Jeśli będzie mu na Tobie zależało i pojmie na czym ta choroba polega (lub zasięgnie po książki, internet, a nawet zaleceń psychologa)-zostanie z Tobą. Nie ma co się izolować, bo prędzej czy później zobaczy, że coś jest nie tak. Moim zdaniem izolacja ze swoim stanem, będąc z kimś w związku nie prowadzi do dobrego.

Tak masz rację, ukrywanie to nie jest wyjście. Z pewnością przed wstąpieniem w związek chciałabym poinformować o chorobie. Nie jestem, a raczej nie będę jednak w stanie powiedzieć obcej osobie, że mam depresję. Po prostu brak zaufania. Skąd mam wiedzieć jak ta osoba zareaguje, albo co gorsza nie puści tego w świat? Poza tym nie sądzę, by chłopak słysząc od początku, że dziewczyna ma depresję, był zainteresowany dalszą znajomością. Po dwóch spotkaniach nie będzie mu aż tak zależało by się wciągać w to bagno. (a mam wrażenie, że depresja niszczy chorego i osoby wokół niego).

Btw, przeczytałam Twój podpis. To tekst z eurowizyjnej piosenki prawda? Moją uwagę też przykuł ten fragment i pomyślałam sobie, że to świetnie oddaje stan w którym tkwię.

cyklopka
Każdy z nas ma inne stadium i inne dodatkowe przypadłości wokół tego, więc i leczenie jest inne. Jeśli Ci to pomaga to świetnie, że idziesz tą drogą i z niej nie zbaczasz. Oby dalej Ci się udawało. Jeśli poczuje się gorzej to z pewnością spróbuje z lekami i zgłoszę się do Ciebie po opinię :) Koleżanka mojej mamy miała depresję i dostała nieodpowiednie leki. Bardzo złe rzeczy się z nią działy i ciężko było jej z tego wyjść, stąd moje przewrażliwienie :( Teraz są chyba leki nowej generacji?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
67
Dołączył(a)
29 maja 2015, 19:33

Witam - jestem nowa

Avatar użytkownika
przez Arasha 29 maja 2015, 23:54
Coldway napisał(a): Wcześniej chodziłam do młodziutkiej, której pomoc polegała tylko na tym, że mówiła mi, że mam ładne nogi, albo że jakaś pani wyszła za mąż w wieku 80 lat, a na moje stwierdzenie, że w wieku 17 lat chce się wyprowadzić z domu odpowiadała - no jeśli tak czujesz to czemu nie.

To dobrze, że zrezygnowałaś :pirate: Takie "dobre rady" to są o kant... rozbić!

Coldway napisał(a):Czy mogę tutaj pisać gdy będę potrzebować rozmowy, albo tak po prostu?

Możesz pisać zarówno tutaj, jak i w każdym innym wątku ( oprócz polecanej Jęczarni jest jeszcze temat o Samotności, może tam znajdziesz coś dla siebie ;) chociaż czasem czytanie niektórych postów może być dobijające ), jest także opcja prywatnych wiadomości, do których masz dostęp tylko Ty i osoba, z którą piszesz ( więc jak kogoś bliżej poznasz czy będziesz chciała zasięgnąć jakiejś rady czy opinii, a nie będziesz miała ochoty pisać ogólnie na forum, również możesz z tego skorzystać ;) ( ale to wiadomo, potrzeba trochę czasu, żeby ludzi bliżej poznać i komuś zaufać... w każdym razie warto! )

Coldway napisał(a):Moi bliscy mnie kompletnie nie rozumieją, ale z drugiej strony nie ma co się dziwić. Ktoś kto tego nie przechodził nie wie jak to jest.

Dokładnie, tak to przeważnie działa :bezradny:

Coldway napisał(a):Na dodatek wiem jakim jestem dla nich ciężarem, przecież ile można płakać i mówić, że to od tak, po prostu?

Nie jesteś żadnym ciężarem, tylko po prostu w pewnych sprawach sobie nie radzisz i masz do tego prawo! Najgorsze co może być to wieczne oskarżanie się za to, że nie jest się idealnym / takim, jak inni od nas oczekują plus wyrzuty sumienia. To gwarantuje jeszcze większy nawał pesymistycznych myśli i kółko się zamyka :roll: Dlatego lepiej to przerwać w porę, przestać się dołować rzeczami, na które nie masz wpływu i pozwolić sobie na bycie sobą ;)

Coldway napisał(a):Czy też czujecie się egocentrycznie?

Owszem, w pewnych kwestiach jestem egoistką, a z drugiej strony mam wielką potrzebę pomagać innym ludziom. Taki swoisty paradoks :mrgreen:

Coldway napisał(a):Wasze wsparcie jest cudowne. Podziwiam Was za walkę. 10 lat nerwicy to szmat czasu. Co wam dodaje siły?

Na wsparcie zawsze możesz liczyć! Co do tych 10 lat, to tyle u mnie trwa depresja, a nerwica przyplątała się ponownie 6 lat później, ale już wcześniej w szkole dawała mi nieźle popalić. W zasadzie to nie pamiętam, kiedy było normalnie... w każdym razie wolałam to, co wtedy niż to, co teraz :? ( jeśli chodzi o moją aktywność i samopoczucie )

arminn napisał(a):
Ech... to samo u mnie. Mam wrażenie, że nie ma mężczyzny na świecie,który byłby na tyle silny i wartościowy by to wytrzymać. A co jak kogoś poznam? Przecież nie powiem mu na samym początku, że mam depresję, a im później tym gorzej dla niego. Lepiej od początku się izolować? Choć w sumie nie ma o czym myśleć, jakoś nie absorbuje na sobie uwagi facetów, tak jakby wyczuwali, że jestem inna.


A ja myśle, że gdzieś tam są jeszcze tacy mężczyźni ;) I błąd: od początku powinnaś być szczera i przyznać się do choroby. Jeśli będzie mu na Tobie zależało i pojmie na czym ta choroba polega (lub zasięgnie po książki, internet, a nawet zaleceń psychologa)-zostanie z Tobą. Nie ma co się izolować, bo prędzej czy później zobaczy, że coś jest nie tak. Moim zdaniem izolacja ze swoim stanem, będąc z kimś w związku nie prowadzi do dobrego.

Zgadzam się z arminn :great: Ukrywanie faktu choroby nic nie daje, bo jak przyjdzie co do czego ( np. atak paniki ), to lepiej, żeby druga osoba była przygotowana, czego może się spodziewać i jak powinna zareagować w takiej sytuacji. To na pewno pomoże obu stronom uniknąć niepotrzebnych żalów i rozczarowań!

arminn napisał(a):Arasha, tak ;) A ty?

Ja też i to jest bardzo dobry wybór... choć właściwie to takiego mi przydzielili :lol: ( Ale ja tam nie wierzę w przypadki! ). Podejrzewam, że z kolejną kobitką bym się już nie dogadała... zresztą miałam przez wiele lat przerwę w psychoterapii. Niemniej poprzednie krótkie epizody wspominam raczej kiepsko... a już 2 mimozy z grupowej sprzed paru lat pobiły same siebie... miałam wrażenie, że zwracały jedynie uwagę na to, jak się ubrać :roll: ( codziennie były inaczej odpicowane ), ale młode były i nawet nie wiem, czy nie jakieś stażystki :roll:
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

Witam - jestem nowa

Avatar użytkownika
przez Coldway 30 maja 2015, 00:08
Nie jesteś żadnym ciężarem, tylko po prostu w pewnych sprawach sobie nie radzisz i masz do tego prawo! Najgorsze co może być to wieczne oskarżanie się za to, że nie jest się idealnym / takim, jak inni od nas oczekują plus wyrzuty sumienia. To gwarantuje jeszcze większy nawał pesymistycznych myśli i kółko się zamyka :roll: Dlatego lepiej to przerwać w porę, przestać się dołować rzeczami, na które nie masz wpływu i pozwolić sobie na bycie sobą ;)

Do tego długa droga u mnie :( Zawsze wszyscy lgnęli do moich znajomych, a ja nie przykuwałam niczyjej uwagi, albo to moje niedowartościowanie zakłada mi klapki na oczy. Jednak gdy tylko pojawiał się ktoś interesujący, po kilku tygodniach odchodził do innej...

Coldway napisał(a):Czy też czujecie się egocentrycznie?

Owszem, w pewnych kwestiach jestem egoistką, a z drugiej strony mam wielką potrzebę pomagać innym ludziom. Taki swoisty paradoks :mrgreen:

O tak! Mam dokładnie to samo.

Zgadzam się z arminn :great: Ukrywanie faktu choroby nic nie daje, bo jak przyjdzie co do czego ( np. atak paniki ), to lepiej, żeby druga osoba była przygotowana, czego może się spodziewać i jak powinna zareagować w takiej sytuacji. To na pewno pomoże obu stronom uniknąć niepotrzebnych żalów i rozczarowań!

I co na pierwszej randce mam mu to powiedzieć?

Ja też i to jest bardzo dobry wybór... choć właściwie to takiego mi przydzielili :lol: ( Ale ja tam nie wierzę w przypadki! ). Podejrzewam, że z kolejną kobitką bym się już nie dogadała... zresztą miałam przez wiele lat przerwę w psychoterapii. Niemniej poprzednie krótkie epizody wspominam raczej kiepsko... a już 2 mimozy z grupowej sprzed paru lat pobiły same siebie... miałam wrażenie, że zwracały jedynie uwagę na to, jak się ubrać :roll: ( codziennie były inaczej odpicowane ), ale młode były i nawet nie wiem, czy nie jakieś stażystki :roll:

Ta moja też się tylko martwiła o wygląd. Najgorzej jak się wypytywała o moje kontakty z chłopakami i dosłownie podniecała jak kiedyś po mnie kolega przyjechał. Czułam się jak na rozmowie z redaktor pudelka. Kompletnie nie rozumiała, że nie jestem typową nastolatką i mnie takie błahostki nie interesują.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
67
Dołączył(a)
29 maja 2015, 19:33

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Witam - jestem nowa

przez Laila30 30 maja 2015, 02:25
Witam wszystkich którzy tak jak ja nie mogą spać,bo coś bardzo boli,coś gnębi...;(((((
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
30 maja 2015, 02:09

Witam - jestem nowa

przez Laila30 30 maja 2015, 02:30
Kto pogada?I coś doradzi/:((((
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
30 maja 2015, 02:09

Witam - jestem nowa

Avatar użytkownika
przez Aurora88 30 maja 2015, 11:19
Widzę, że trzeba było w nocy wejść na forum.... też nie mogłam zasnąć
od śmiechu dusza tyje i dostaje silne grube łydy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
896
Dołączył(a)
21 kwi 2015, 13:47
Lokalizacja
Poznań

Witam - jestem nowa

Avatar użytkownika
przez arminn 30 maja 2015, 13:07
Też chyba dołączę w kolejną, bezsenną noc .
Samotność jest wtedy, kiedy nie ma mnie we mnie..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
518
Dołączył(a)
19 kwi 2015, 18:03

Witam - jestem nowa

Avatar użytkownika
przez Coldway 30 maja 2015, 14:26
Ja mam za to zupełnie inaczej - przesypiam depresję. Śpię bardzo długo, nie mogę się wybudzić, a jak już to zrobię, to jestem bez życia przez 2 godziny, otumaniona i do tego dochodzi ból głowy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
67
Dołączył(a)
29 maja 2015, 19:33

Witam - jestem nowa

Avatar użytkownika
przez kazimierz61 30 maja 2015, 16:22
Coldway, To pewnie sprawa leków, ja też tak kiedyś miałem ale z innymi lekami, a teraz więcej nie śpię niż śpię i różnie z tym bywa.
Lamotrix 300mg
Kwetaplex 100mg
Escitalopram Actavis 20mg
Trittico CR 75mg 1.1/3 tabletki
F-31, F-31.0, F-31.3
Avatar użytkownika
Offline
Posty
964
Dołączył(a)
20 lut 2015, 09:02

Witam - jestem nowa

Avatar użytkownika
przez Arasha 30 maja 2015, 16:45
Ja mam problem zarówno z zaśnięciem, jak i dobudzeniem się :?

Coldway napisał(a):
Zgadzam się z arminn :great: Ukrywanie faktu choroby nic nie daje, bo jak przyjdzie co do czego ( np. atak paniki ), to lepiej, żeby druga osoba była przygotowana, czego może się spodziewać i jak powinna zareagować w takiej sytuacji. To na pewno pomoże obu stronom uniknąć niepotrzebnych żalów i rozczarowań!

I co na pierwszej randce mam mu to powiedzieć?

Nie, na pierwszej to raczej nie jest wskazane, bo wtedy to człowiek bardziej bada grunt, często zestresowany samym faktem spotkania, to po co od razu wyjeżdżać z kompletem zaburzeń, gdy tak naprawdę nie wiadomo, czy to pierwsze spotkanie nie będzie ostatnim. Ale jak już kogoś poznasz na tyle dobrze, że będziesz się czuła pewnie w jego obecności plus nabierzesz do niego zaufania, to uważam, że jest najlepszy moment, żeby się powoli odkryć także od tej strony ;) Chyba, że umówisz się z kimś z takiego miejsca, jak to forum i na wstępie wiesz, że oboje macie swoje dolegliwości... ale to Ci taki ekstremalny przykład podałam, chociaż wcale nie taki zupełnie nierealny :mhm:

Coldway napisał(a):Ta moja też się tylko martwiła o wygląd. Najgorzej jak się wypytywała o moje kontakty z chłopakami i dosłownie podniecała jak kiedyś po mnie kolega przyjechał. Czułam się jak na rozmowie z redaktor pudelka.

:mrgreen: nie to, żebym się śmiała, ale fajnie zabrzmiało ;)

Cieszę się, że się powoli odnajdujesz na forum :great:
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

Witam - jestem nowa

Avatar użytkownika
przez Coldway 30 maja 2015, 17:32
Nie, na pierwszej to raczej nie jest wskazane, bo wtedy to człowiek bardziej bada grunt, często zestresowany samym faktem spotkania, to po co od razu wyjeżdżać z kompletem zaburzeń, gdy tak naprawdę nie wiadomo, czy to pierwsze spotkanie nie będzie ostatnim. Ale jak już kogoś poznasz na tyle dobrze, że będziesz się czuła pewnie w jego obecności plus nabierzesz do niego zaufania, to uważam, że jest najlepszy moment, żeby się powoli odkryć także od tej strony ;) Chyba, że umówisz się z kimś z takiego miejsca, jak to forum i na wstępie wiesz, że oboje macie swoje dolegliwości... ale to Ci taki ekstremalny przykład podałam, chociaż wcale nie taki zupełnie nierealny :mhm:

O to mi chodziło :) Zastosuje to w praktyce, jeśli w ogóle będzie taka okazja. Dzięki za radę, bo długo się nad tym zastanawiałam.
Coldway napisał(a):Ta moja też się tylko martwiła o wygląd. Najgorzej jak się wypytywała o moje kontakty z chłopakami i dosłownie podniecała jak kiedyś po mnie kolega przyjechał. Czułam się jak na rozmowie z redaktor pudelka.

:mrgreen: nie to, żebym się śmiała, ale fajnie zabrzmiało ;)

Cieszę się, że się powoli odnajdujesz na forum :great:

Możesz się z tego śmiać, bo i ja mam z tego niezły ubaw :D
To forum jest świetne. Kiedyś parę razy byłam na czacie z ludźmi z depresją i to był koszmar :o a tu jest bardzo przyjemnie :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
67
Dołączył(a)
29 maja 2015, 19:33

Witam - jestem nowa

Avatar użytkownika
przez Coldway 30 maja 2015, 17:49
kazimierz61 już przed lekami tak miałam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
67
Dołączył(a)
29 maja 2015, 19:33

Witam - jestem nowa

Avatar użytkownika
przez arminn 30 maja 2015, 21:29
Kiedyś parę razy byłam na czacie z ludźmi z depresją i to był koszmar :o


A dlaczego koszmar? Tak pytam z ciekawości.
Samotność jest wtedy, kiedy nie ma mnie we mnie..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
518
Dołączył(a)
19 kwi 2015, 18:03

Witam - jestem nowa

Avatar użytkownika
przez Coldway 30 maja 2015, 21:37
arminn napisał(a):
Kiedyś parę razy byłam na czacie z ludźmi z depresją i to był koszmar :o


A dlaczego koszmar? Tak pytam z ciekawości.

Wysyłają dużo negatywnej energii. Tam wchodzą chyba ludzie, którzy na serio chcą ze sobą skończyć. Nie ma szans z nimi porozmawiać czy powiedzieć coś o sobie, bo i tak nie odpisują, a jak odpiszą to lakonicznie i coś w stylu, że i tak się zabiją. Nie wiem może ja na takich trafiłam, a reszta taka nie jest. Niemniej zdarzyło się to parę razy. Oczywiście rozumiem ich, bo sama byłam w takim stanie, ale jeśli ktoś chce sobie pomóc, to tam się nie dogada i wsparcia nie znajdzie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
67
Dołączył(a)
29 maja 2015, 19:33

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do