Witam - jestem nowa

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Witam - jestem nowa

Avatar użytkownika
przez Coldway 29 maja 2015, 20:00
Cześć wszystkim!
Mam nadzieję, że nie robię niepotrzebnego spamu. Chciałam się z wami tutaj przywitać, bo kompletnie nie wiem od czego zacząć, a więc...
...mam na imię Karolina, za miesiąc będę miała 22 lata. Depresje mam od 6 lat. Przyszła nagle po nieoczkowanym rozstaniu z chłopakiem, z którym później znajomość ciągnęła się przez 1,5 roku i była bardzo niszcząca. Moją depresję wzmógł fakt, iż jestem bardzo wrażliwą osobą, a także to, że jako dziecko rodzice nie okazywali mi miłości, ciągle krytykowali. W efekcie dużo rozmyślam, piszę wiersze, jestem wrażliwa na sztukę, literaturę, muzykę etc., często bujam w obłokach. Wracając do mojej historii... były oczywiście myśli samobójcze, raz cudem uniknęłam śmierci... Miałam depresję w najgorszym stadium. Niestety trafiłam na koszmarnego psychologa (to nie tylko moja opinia). Przerwałam leczenie, próbowałam się sama ogarnąć, poszłam na studia. Myślałam, że wszystko wróciło do normy. Niestety. Wciąż nawracały lęki, stany depresyjne. Z jednej strony stałam się nagle hardą osobą, a z drugiej każda krytyka mnie bolała, bałam się najmniejszej stresującej sytuacji, potrzebowałam miłości i lądowałam w głupich związkach byleby ktoś okazał mi trochę czułości. W międzyczasie samobójstwo popełniła moja znajoma. Za dwa dni będzie druga rocznica jej śmierci. Ciężko przeżyłam jej odejście, myślałam, że się uporałam z tym, ale z każdą rocznicą to wraca. Pół roku temu po 4 nieprzespanych dobach pomimo zmęczenia, po dwumiesięcznym płakaniu każdego dnia w poduszkę i chęci ucieczki zdecydowałam się powrócić na leczenie. Od lutego chodzę do psychologa. Ten jest ok. Mam zdiagnozowaną depresję w średnim stadium, łagodną nerwicę, stany lękowe i zaburzenia obsesyjno-kompulsywne. Już myślałam, że wychodzę na prostą, ale wszystko powróciło. Nadchodzi sesja, rozstałam się z chłopakiem, który był dla mnie bardzo chłodny. Czuje się samotna, czuję się obca w tym świecie. Każdego dnia marzę o tym by mieć psychikę innych ludzi, by zniszczyć potwora w swojej głowie. Nie zazdroszczę ludziom życia, ale tego, że podchodzą do problemów normalnie, że nie mają tej choroby, głupiej psychiki... Od razu zaznaczam, że nie jestem na lekach na receptę. Stosuje tylko Neopersen Forte i Labofarm zamiennie z positivum. Pomaga średnio, ale nie jest najgorzej. Postanowiłam tutaj napisać, bo mogę się poddać, albo dalej walczyć. Nie wierzę raczej w moje wyleczenie, po 6 latach nie pamiętam jak to jest być szczęśliwą. Mam jednak dość tej męczarni i gdzieś mam w sobie siłę. Nie piszę tu by się użalać. Piszę tu po ty by stanąć na nogi, by sobie pomóc, by poczytać co Wy macie do powiedzenia. Może i ja komuś pomogę. Jak zwalczyć w sobie potwora? Jak go uciszyć choć na chwilę gdy sesja w toku, gdy obowiązki czekają, gdy od tego zależy nasza przyszłość? (Kończę 3 rok, piszę licencjat, ta sesja jest najważniejsza). Nie oczekuje cudów, wiem, że to będzie jeszcze trwać. Szukam promyczka nadziei choć na godzinę. Po 6 latach zaczynam uczyć się pokory.
Ściskam wszystkich serdecznie i mam nadzieję, że nie przytłoczyłam Was swoją osobą.
Będę wdzięczna gdy ktoś odpisze.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
67
Dołączył(a)
29 maja 2015, 19:33

Witam - jestem nowa

Avatar użytkownika
przez arminn 29 maja 2015, 20:22
Witaj!
Też jestem jestem wrażliwa, bujam w obłokach i pisze wiersze. Coś nas łączy :great: Dobrze, że coś robisz ze swoim stanem i chodzisz do psychologa. To ważne. Wiem, jak to jest czuć silną potrzebę miłości i wciąż jej szukać w dzisiejszym świecie :-| I też bym chciała zniszczyć swojego potwora w głowie, być jak inni ludzie. Ale trzeba się po prostu niekiedy pogodzić ze swoim stanem i swoją chorobą. Choć proste to nie jest. To, co mogę Ci polecić, by na chwilę odgonić złe i przygnębiające myśli to muzyka, dobra książka, pisanie wierszy (skoro to lubisz), fajny film, dobra herbata/kawa. Staraj się odnajdywać pozytywy w zwykłych czynnościach.

Życzę Ci byś stanęła na nogi i odnalazła pocieszenie na tym forum :smile:
Pozdrawiam serdecznie.
Samotność jest wtedy, kiedy nie ma mnie we mnie..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
518
Dołączył(a)
19 kwi 2015, 18:03

Witam - jestem nowa

Avatar użytkownika
przez Arasha 29 maja 2015, 20:43
Coldway, witam i ja Ciebie serdecznie ;)
Tak to już bardzo często jest, że problemy psychiczne bardzo często dotykają ludzi wrażliwych ( ale nie jest to regułą ).
Uwierz mi, że i tak sporo osiągnęłaś jak na swój wiek, zmagając się z depresją i nerwicą i wspomagając się tylko preparatami ziołowymi ( inna sprawa, że skuteczność chemii też pozostawia wiele do życzenia ). Podobnie jestem zdania, że psychoterapia jest ważna ( ja również rozpoczęłam po raz kolejny w lutym ;) i po raz pierwszy jestem zadowolona ), ale bardzo rzadko się zdarza, że pierwszy terapeuta, do którego trafimy okazuje się tym, z którym odnajdujemy nić porozumienia i decydujemy się na kontynuowanie terapii. Jeżeli takie sytuacje powtarzają się kilka razy, to mogą całkowicie zniechęcić człowieka... także dobry wybór i dobra decyzja :great:
Odnajduję jeszcze jedno podobieństwo w stosunku do Ciebie... mnie także nerwica uczy cały czas pokory ( z tym, że ja po 10 latach zmagań jestem już bardziej pogodzona ) i przy okazji pozwala dostrzegać i cieszyć się z rzeczy, które dla przeciętnego, zdrowego człowieka są czymś naturalnym i uważa, że należą mu się "jak psu micha" ;) Cóż, wszelkie zaburzenie zmienia z czasem nasze myślenie, perspektywę i ogólnie odczuwanie.
Pozdrawiam i życzę dużo siły i spokoju zwł. na najbliższy czas ;)
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Witam - jestem nowa

Avatar użytkownika
przez arminn 29 maja 2015, 20:45
ale bardzo rzadko się zdarza, że pierwszy terapeuta, do którego trafimy okazuje się tym, z którym odnajdujemy nić porozumienia i decydujemy się na kontynuowanie terapii


Ja akurat, dzięki Bogu mam to szczęście :uklon:
Samotność jest wtedy, kiedy nie ma mnie we mnie..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
518
Dołączył(a)
19 kwi 2015, 18:03

Witam - jestem nowa

Avatar użytkownika
przez Arasha 29 maja 2015, 20:49
arminn, a też chodzisz do faceta?
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

Witam - jestem nowa

Avatar użytkownika
przez arminn 29 maja 2015, 21:22
Arasha, tak ;) A ty?
Samotność jest wtedy, kiedy nie ma mnie we mnie..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
518
Dołączył(a)
19 kwi 2015, 18:03

Witam - jestem nowa

Avatar użytkownika
przez Coldway 29 maja 2015, 21:28
Dziewczyny dziękuję za odpowiedź! Czuję się taka samotna, to że ktoś się mną zainteresował wiele dla mnie znaczy. Ja akurat chodzę do pani psycholog, i to do Pani po 50. Widzę, że ma doświadczenie i wyczucie. Wcześniej chodziłam do młodziutkiej, której pomoc polegała tylko na tym, że mówiła mi, że mam ładne nogi, albo że jakaś pani wyszła za mąż w wieku 80 lat, a na moje stwierdzenie, że w wieku 17 lat chce się wyprowadzić z domu odpowiadała - no jeśli tak czujesz to czemu nie.
Czy mogę tutaj pisać gdy będę potrzebować rozmowy, albo tak po prostu? Moi bliscy mnie kompletnie nie rozumieją, ale z drugiej strony nie ma co się dziwić. Ktoś kto tego nie przechodził nie wie jak to jest. Na dodatek wiem jakim jestem dla nich ciężarem, przecież ile można płakać i mówić, że to od tak, po prostu?
Sądziłam, że tylko ja wpadałam w głupie związki byleby poczuć się kochaną. Myślałam wtedy o sobie jeszcze gorzej niż zazwyczaj. Czy tez chciałybyście być z kimś, ale z drugiej strony boicie się, że zranicie tę drugą osobę? Mnie to przeraża. Nie chcę nikomu mówić o swojej depresji. Przeraża mnie fakt, że przez nią mogę nikogo nie znaleźć, bo kto to wytrzyma?
Czy też czujecie się egocentrycznie? Czasem mam wrażenie, że wygodniej mi być smutną, bo nie muszę się wysilać. Przyzwyczaiłam się do płaczu i pesymistycznych myśli.
Dziękuję za porady co zrobić w złych chwilach. Z pewnością zastosuje. Najbardziej przeraża mnie jednak fakt, że mając napięte terminy, spędzam czas patrząc w sufit niż zrobić coś pożytecznego.
Wasze wsparcie jest cudowne. Podziwiam Was za walkę. 10 lat nerwicy to szmat czasu. Co wam dodaje siły?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
67
Dołączył(a)
29 maja 2015, 19:33

Witam - jestem nowa

Avatar użytkownika
przez arminn 29 maja 2015, 21:48
Czy mogę tutaj pisać gdy będę potrzebować rozmowy, albo tak po prostu? Moi bliscy mnie kompletnie nie rozumieją, ale z drugiej strony nie ma co się dziwić. Ktoś kto tego nie przechodził nie wie jak to jest.

Oczywiście, że możesz! Jest tu nawet taki wątek "JĘCZARNIA" gdzie możesz się powyżalać, polecam ;) Mnie też w rodzinie nie wszyscy rozumieją. To trudne, ale staraj się nad tym nie rozmyślać. Bo właśnie ktoś, kto tego nie przechodził nie ma do końca pojęcia jak to jest.

Czy tez chciałybyście być z kimś, ale z drugiej strony boicie się, że zranicie tę drugą osobę?

Też tak mam. Ale chyba bardziej boję się, że to ta druga osoba mogłaby mnie zranić i ja bym tego nie wytrzymała :roll:

Czy też czujecie się egocentrycznie? Czasem mam wrażenie, że wygodniej mi być smutną, bo nie muszę się wysilać. Przyzwyczaiłam się do płaczu i pesymistycznych myśli.

Myśle, że to po prostu taki "urok" depresji, nerwic i wszelakich stanów lękowych :-|

Wasze wsparcie jest cudowne. Podziwiam Was za walkę. 10 lat nerwicy to szmat czasu. Co wam dodaje siły?

Cieszę się, że mogłam pomóc :) To także mi daje radość. Ja podziwiam Ciebie, że dajesz rade ze studiami i się nie poddałaś. Mi siły dodają słowa otuchy najbliższych i ludzi którzy chcą mi pomóc. Siły dodaje mi też lepsze samopoczucie. A nawet jeden fajny dzień, bo wtedy jest nadzieja że kolejny będzie tak samo udany. I wtedy na pewno jest większa moc :great:
Samotność jest wtedy, kiedy nie ma mnie we mnie..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
518
Dołączył(a)
19 kwi 2015, 18:03

Witam - jestem nowa

Avatar użytkownika
przez Coldway 29 maja 2015, 22:21
Oczywiście, że możesz! Jest tu nawet taki wątek "JĘCZARNIA" gdzie możesz się powyżalać, polecam ;) Mnie też w rodzinie nie wszyscy rozumieją. To trudne, ale staraj się nad tym nie rozmyślać. Bo właśnie ktoś, kto tego nie przechodził nie ma do końca pojęcia jak to jest.

O to świetne miejsce, może skorzystam, choć trudno mi nabrać zaufania do innych, jak przyzwyczajam się do kogoś to nie umiem już do kogoś innego, ale postaram się to zmienić :)
Też tak mam. Ale chyba bardziej boję się, że to ta druga osoba mogłaby mnie zranić i ja bym tego nie wytrzymała :roll:

Ech... to samo u mnie. Mam wrażenie, że nie ma mężczyzny na świecie,który byłby na tyle silny i wartościowy by to wytrzymać. A co jak kogoś poznam? Przecież nie powiem mu na samym początku, że mam depresję, a im później tym gorzej dla niego. Lepiej od początku się izolować? Choć w sumie nie ma o czym myśleć, jakoś nie absorbuje na sobie uwagi facetów, tak jakby wyczuwali, że jestem inna.
Cieszę się, że mogłam pomóc :) To także mi daje radość. Ja podziwiam Ciebie, że dajesz rade ze studiami i się nie poddałaś. Mi siły dodają słowa otuchy najbliższych i ludzi którzy chcą mi pomóc. Siły dodaje mi też lepsze samopoczucie. A nawet jeden fajny dzień, bo wtedy jest nadzieja że kolejny będzie tak samo udany. I wtedy na pewno jest większa moc :great:

Sama nie wiem jak to zrobiłam, że jeszcze studiuję. Choć najgorsze przede mną i czuje, że polegnę. Gdy tylko pomyślę, że nie zdążę dostaje paniki. Płaczę, chodzę po pokoju i patrzę się w ten cholerny sufit...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
67
Dołączył(a)
29 maja 2015, 19:33

Witam - jestem nowa

Avatar użytkownika
przez cyklopka 29 maja 2015, 22:34
Coldway napisał(a):Sądziłam, że tylko ja wpadałam w głupie związki byleby poczuć się kochaną. Myślałam wtedy o sobie jeszcze gorzej niż zazwyczaj. Czy tez chciałybyście być z kimś, ale z drugiej strony boicie się, że zranicie tę drugą osobę? Mnie to przeraża. Nie chcę nikomu mówić o swojej depresji. Przeraża mnie fakt, że przez nią mogę nikogo nie znaleźć, bo kto to wytrzyma?

Związek, nawet z najlepszym człowiekiem nikogo z depresji nie wyleczy, trzeba najpierw samemu ogarnąć swoją kuwetę.

Ja akurat jestem fanką leków, ale ja to ja. Spiskuję z koncernami farmaceutycznymi.

A tak w ogóle to dzień dobry :mrgreen:
Głosy w mojej głowie czyta Maciej Orłoś.
Avatar użytkownika
Offline
I Miss Forum
Posty
7973
Dołączył(a)
24 sty 2014, 19:33
Lokalizacja
the castle beyond the Goblin City

Witam - jestem nowa

Avatar użytkownika
przez Coldway 29 maja 2015, 22:42
Związek, nawet z najlepszym człowiekiem nikogo z depresji nie wyleczy, trzeba najpierw samemu ogarnąć swoją kuwetę.

Ja akurat jestem fanką leków, ale ja to ja. Spiskuję z koncernami farmaceutycznymi.

Zgadza się, też tak uważam. Wiem to jednak w teorii, ale gdy przychodzą złe dni bardzo potrzebuje czyjeś miłości i czuję się bardzo samotna. Co do leków, też bym je chętnie jadła, dlatego w ziołowych nie szczędzę, ale boję się zaczynać coś z tymi na receptę. Wiem wtedy, że będę musiała się przyznać przed samą sobą, że jest naprawdę źle i ciężej mi będzie wrócić do normalności (poczuje się już w ogóle wyobcowana). Choć pewnie się mylę, bo takie leki wiele mogłyby zmienić.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
67
Dołączył(a)
29 maja 2015, 19:33

Witam - jestem nowa

Avatar użytkownika
przez arminn 29 maja 2015, 22:48
Ech... to samo u mnie. Mam wrażenie, że nie ma mężczyzny na świecie,który byłby na tyle silny i wartościowy by to wytrzymać. A co jak kogoś poznam? Przecież nie powiem mu na samym początku, że mam depresję, a im później tym gorzej dla niego. Lepiej od początku się izolować? Choć w sumie nie ma o czym myśleć, jakoś nie absorbuje na sobie uwagi facetów, tak jakby wyczuwali, że jestem inna.


A ja myśle, że gdzieś tam są jeszcze tacy mężczyźni ;) I błąd: od początku powinnaś być szczera i przyznać się do choroby. Jeśli będzie mu na Tobie zależało i pojmie na czym ta choroba polega (lub zasięgnie po książki, internet, a nawet zaleceń psychologa)-zostanie z Tobą. Nie ma co się izolować, bo prędzej czy później zobaczy, że coś jest nie tak. Moim zdaniem izolacja ze swoim stanem, będąc z kimś w związku nie prowadzi do dobrego.
Samotność jest wtedy, kiedy nie ma mnie we mnie..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
518
Dołączył(a)
19 kwi 2015, 18:03

Witam - jestem nowa

Avatar użytkownika
przez arminn 29 maja 2015, 22:51
Zgadza się, też tak uważam. Wiem to jednak w teorii, ale gdy przychodzą złe dni bardzo potrzebuje czyjeś miłości i czuję się bardzo samotna.


Cholera, mam tak samo :-|
Przybijam pionę :pirate:
Samotność jest wtedy, kiedy nie ma mnie we mnie..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
518
Dołączył(a)
19 kwi 2015, 18:03

Witam - jestem nowa

Avatar użytkownika
przez cyklopka 29 maja 2015, 22:55
U mnie po prostu leki i terapia mają podobny kierunek działania, więc dobrze idzie. Kiedy objawy depresyjne ustąpiły, zajęłyśmy się zaburzeniami leżącymi głębiej, które mimo, że wydają się straszniejsze są bardziej podatne na leczenie niż zaburzenia nerwicowe i im pokrewne.

Potrzeba dużo pracy nad sobą, żeby uwierzyć, że ma się swoją wartość i swój sens życia niezależny od aprobaty innych ludzi.
Głosy w mojej głowie czyta Maciej Orłoś.
Avatar użytkownika
Offline
I Miss Forum
Posty
7973
Dołączył(a)
24 sty 2014, 19:33
Lokalizacja
the castle beyond the Goblin City

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Yahoo [Bot] i 5 gości

Przeskocz do