Witam, potrzebuję pogadać...

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Witam, potrzebuję pogadać...

przez mrowkomłp 14 kwi 2015, 11:18
Nie wiem jak się przywitać..ani jak zacząć... Mam 22 lata. Nie lubię mówić o sobie, ale też potrzebuję z kimś porozmawiać, wygadać się.
Z wielkim trudem skończyłam liceum, nie z powodu ocen a z powodu "znajomego", który zaczął mnie w tym czasie prześladować. Czekał przed szkołą, po szkole, musiałam pisać jak jestem ubrana, co robię, z kim rozmawiam, groził mi. Zaczęłam robić sobie krzywdę, niewielką...szkło znalezione na spacerze i cięcie wyglądające jakbym weszła w kolce pnącza, dziką różę, czy drut kolczasty, zwykle na rękach, dłoniach. Z sytuacji z tym człowiekiem wyszłam dzięki pedagog w LO.
Również w okresie liceum pokochałam konie i jeździectwo. Jeździłam u sąsiada, który miał kilka koni na swój użytek. Sąsiad ten był dla mnie jak ojciec. Spędzałam tam cały wolny czas. Pomimo protestów rodziców poszłam na studia, przyjeżdżając do domu co tydzień-dwa, głównie do koni sąsiada. Gdy skończyłam 18 lat zgwałcił mnie. Nienawidziłam siebie i chciałam popełnić samobójstwo. Zaczęłam się ciąć po ramieniu. Głupia byłam, bo wróciłam do niego ze względu na konie. Przepraszał. Jednak potem sytuacja się powtarzała wiele razy...w sumie wtedy już zobojętniałam, nic nie czułam, znikałam a złość wyładowywałam na sobie robiąc sobie krzywdę. Ból był jedyną ucieczką. Trwało to około roku.
Po roku łączenia pracy z nauką kupiłam odkupiłam od niego swojego pierwszego konia, źrebaka, który miał skończyć w rzeźni(jak to na wsi, ogierki do utylizacji bo się nie sprzeda). Nie jeździłam do domu przez rok(żadne święta), bo bałam się, że go zobaczę jak będzie jechał samochodem, że się zatrzyma, ale równocześnie tęskniłam za nim...za takim jaki był wcześniej..ojcostwem?... Koń stał się ucieczką od wszystkiego, jednak często humor mi się pogarszał, miewałam "doły" cięłam się.
W tym momencie mój koń ma już 3 lata (kupiłam go jak miał 7 m-cy). Jest sensem mojego życia i gdybym go straciła nie wiem czy chciałabym się podnosić. Problemy z pracą/raz jest raz nie/, do tego studia i problem z byłym pracodawcą, który wykorzystał moją naiwność i wrobił mnie w manko na spore pieniądze-przeciwko mnie toczy się postępowanie sądowe. Od pół roku pije. Było tylko kilka dni kiedy tego nie robiłam. Od ok roku chodzę regularnie do psychoterapeuty, wiele się poprawiło (głównie zniknęły myśli samobójcze). Gdy nie daje sobie rady zdarza mi się wyżywać na sobie. Przerwę w samookaleczaniu miałam najdłużej rok, jednak ciągle to tego wracam a moje ramie wygląda jakbym grała na nim nożem zamiast na skrzypcach. Wczoraj postanowiłam rzucić picie, więc to żadne osiągnięcie 1 dzień, bo prób takich bywało już wiele. Jednak dzisiaj czuje się źle..psychicznie... i boje się samej siebie, że nie wytrzymam z tym jaka jestem.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
14 kwi 2015, 10:26

Witam, potrzebuję pogadać...

Avatar użytkownika
przez m.virna 14 kwi 2015, 15:31
Tutaj są ludzie, którzy mają podobne potrzeby i problemy, może tutaj znajdziesz wsparcie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
12 kwi 2015, 15:19

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do