Witam :)

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Witam :)

przez nieszczesliwy 22 mar 2015, 09:02
Witam chciałem przywitać serdecznie wszystkich użytkowników forum :uklon: Mam 27 lat jestem facetem z bagażem doświadczeń. Z zewnątrz twardzielem z poczuciem humoru- duszą towarzystwa :blabla: a wewnątrz nieszczęśliwym człowiekiem z niepewnością co do podjętych decyzji życiowych :great:
Sytuacja w jakiej się znalazłem jest pewnie śmieszna z prawdziwymi problemami jakie spadają na ludzi, lecz ze względów uczuciowych bardzo uciążliwa :why:
Zdróweczko
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
22 mar 2015, 08:23

Witam :)

Avatar użytkownika
przez sailorka 22 mar 2015, 09:38
nieszczesliwy, siemka. Co jest u Ciebie nie tak? Wygadaj się, będzie Ci lepiej.
Cześć, jestem czubkiem
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10546
Dołączył(a)
27 sty 2014, 00:41

Witam :)

Avatar użytkownika
przez Kontrast 22 mar 2015, 09:44
Witaj, co takiego cie meczy?
Nie znam roli którą gram. Wiem tylko, że jest moja, niewymienna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3559
Dołączył(a)
13 cze 2014, 22:18
Lokalizacja
TKI

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Witam :)

przez nieszczesliwy 22 mar 2015, 12:27
Cześć dwa lata temu byłem szczęśliwym człowiekiem. Do czasu kiedy wyszło na jaw że moja żona ma romans ze swoim byłym chłopakiem z którym była zakochana. Była z nim 10 lat temu za czasów gówniarskich. Wsypała się przez forum erotyczne w którym pisała że w najbliższym czasie ma się jej przytrafić trójkąt (2M + 1K) Wyhaczyłem ją ponieważ zaczeła pisać wiadomości z jakimś zaciekawionym typem co i jak ma być z tym trójkątem a wszystkie te wiadomości prywatne szły na jej poczte do której miałem dostęp. Pisała tam ze nigdy tego nie robiła z innym facetem i nie wie jak to bedzie z dwoma ale chce wszystkiego spróbować bo ja jej napewno na to nie pozwole. Pisała że ma stały kontakt ze swoim byłym i raz z nim przeżyła "erotyczną przygodę" w samochodzie co mnie dobiło. Śledziłem jej rozmowy ze złamanym sercem przez 3 dni póki ta mnie nie zapytała czego jestem taki inny i co sie dzieje. Wygarnąłem jej że wiem o wszystkim. Próbowała się wypierać ale w końcu przyznała się do "pieszczot" co by to nie znaczyło i że romansowała z nim kilka miesięcy. Zrobiła to jak byłem na poligonie - służę w woju. Zaczęła mnie atakować ze nie wie czy ja jej byłem wierny. Że po misji zamknąłem się przed nią (nie chciałem jej opowiadać o płaczu i rannych kumplach, oraz o praktycznie codziennej walce o życie). Ona nie czuła w ogóle winy zdrady usprawiedliwiając się argumentem że chciała ukarać żonę tamtego typa za to że jej go zabrała. Zrozumiałem wtedy że w naszym związku tylko ja byłem zakochany. Żona po czasie narodzin naszego syna skupiła się tylko na nim. Nigdy nie pracowała, zawszę ją utrzymywałem. Po kłótni wziąłem samochód, pojechałem po whisky i miałem zamiar sie zajebać w trupa. Nie wypiłem ani łyka. Za to pojechałem do domu "typa" i opowiedziałem o romansie jego żonie. Nie było go w domu bo był za granicą. Może i to jego szczęście bo w ciągu pierwszego tygodnia jakbym go złapał pewnie teraz siedziałbym w więzieniu. Zacząłem zrzucać całą odpowiedzialność na siebie. Że przez służbę mało jej poświęcałem czasu. Że ciągle mnie nie ma w domu bo praca-siłownia-sztuki walki- uczelnia wszystko po to żeby kiedyś mogło nam być lżej. Spędziłem pierwszą noc w domu, nie przespałem nawet 30 minut. Nad ranem pooglądałem zdjęcia z czasów kiedy byliśmy szczęśliwi, wziąłem garść tabletek w rękę i z płaczem, leżąc na podłodze wahałem się nad decyzją. Wtedy weszła moja żona która przytuliła, wyrzuciła tabletki zapłakanego posadziła na łóżku. Przybiegł mój 4 letni syn który także mnie przytulił. Kochałem ją - wybaczyłem zdradę. Wręcz poczułem że to ja ją zmusiłem do zdrady. Zacząłem się starać. Kupowałem kwiaty, prezenty, zabierałem na randki. Było dobrze. Tak mi się chociaż wydawało. Żona pokasowała fb i wszelkie portale. Przepraszała mówiła że nie wie czemu to zrobiła itp. Czas leciał. Ona nie starała sie nic. Nie kłóciła się ze mną w ogóle o nic, ustępowała. Robiła obiady prała gotowała i tak to wyglądało. Mnie żal zdrady dobijał. Zacząłem wiecej pić niż sporadycznie. Czułem bezsilność. Po 4 miesiącach od ujawnienia prawdy zapisałem się na kurs strzelecki który trwał weekendami, na który musiałem dojeżdżać 360 km. Niedługo po tym moja mama przegrała walkę z rakiem. Umarła na moich oczach w szpitalu. Tydzien po śmierci mojej mamy musiałem jechać na wykłady. Miałem 40 stopni gorączki i brałem antybiotyki. Po zajęciach kumpel mówił że zaprosił dziewczyny z kursu do nas do pokoju na popijawe. Poznałem tam kobietę. Wesoła, z podobnym poczuciem humoru co mój, z podobnymi pasjami. Kobieta która wiedziała czego chce- silny charakter. W żartach wchodząc do pokoju powiedziała " śpisz dzisiaj ze mną" Widząc jak się wszyscy dobrze bawią stwierdziłem ze dwa drinki mi nie zaszkodzą i też się wciągnąłem. Wyszliśmy paczką do baru, pooglądaliśmy walki mma i popiliśmy piwek. Rozmawiałem z nią cały wieczór i dowiedziałem się ze ma podobną historię do mojej. Mąż ją zdradził odeszła od niego, wróciła na 3 miechy i zostawiła go na stałe. Rozwiedli się a sama została z małym dzieckiem w wieku mojego syna. W hotelu podpity usłyszałem od niej że jest słowna i że jak powiedziała że spie dzisiaj z nią to jeśli chce możemy spać razem. Miała 30 lat, nie miała faceta rok czasu, ja podpity skusiłem się na skok w bok. Przez cały wieczór się dogadywaliśmy i jak się pózniej okazało bardzo dobrze dogadujemy się z sexem. Wręcz ona lubi to wszystko co ja lubię a czego nienawidziła moja żona. Porównując moja żona wolała mi zrobić laske niż uprawiać sex bo miała co chwile problemy ginekologiczne. Jak był sex to 10 min max i koniec. Z kobietą z hotelu wszystko było inaczej. Robiliśmy to godzinami, raz za razem. Jako że jestem dość zamknięty w sobie wszystkie problemy zawsze starałem się sam w sobie przerobić ( misja, zdrada, śmierć mamy) ale przy niej otworzyłem się i opowiedziałem o wszystkim. Okazało się ze jest nie tylko służbistką ale i psychologiem. Rozmowa z nią pomagała mi. Zauroczyłem się. Ona ma bardzo burzliwy charakter. Popada ze skrajności w skrajność. Potrafi z głupoty robić aferę jakiej mało. Spotykaliśmy się średnio raz na miesiąc. O dziwo relacje z nią poprawiały mój związek z żoną. Nie planowałem z nią przyszłości bo wybaczyłem żonie, ale jej zdrada nie dawała mi żyć normalnie. Stwierdziłem że zabiorę żonę na wakacje. Że może jakoś to się jeszcze zmieni. Na wakacjach dowiedziałem się telefonicznie ze wylatuje na kolejną misje. Żona była mi obojętna,wrócił strach że bedzie mnie zdradzać jak mnie nie bedzie. Postanowiłem że się wyprowadzam. Spakowałem się, żona spytała tylko co źle robi ja jej odpowiedziałem że robi wszystko dobrze ale myśl o zdradzie nie daje mi spokoju przez co nie mogę funkcjonowac normalnie. Pomogła mi się spokować i nawet zawiozła mnie na pociąg. Nie zatrzymywała mnie, nie prosiła abym został- chyba było jej to na rękę. Zatrzymałem się u kumpla gdzie piłem przez dwa tygodnie. Pomagała mi się trzymać kobieta z hotelu i odwiedzaliśmy się wzajemnie. Nasze miejsca pracy są oddalone o 750 km także nie było kolorowo. Tak się o mnie starała jak nigdy nikt w życiu. Podziwiała mnie, lubi moje pasje. Ja nie byłem pewny czy dobrze robię ale tłumaczyłem sobie że nic sie nie dzieje bez przyczyny. Zabierałem syna kiedy mogłem do siebie. Postanowiliśmy z Kobietą z hotelu stworzyć związek który bedzie oparty na kompromisach. Poznałem jej rodzine. Wspierała mnie, wspiera do tej pory. Załatwia mi przeniesienie na jednostke w jej rejon. Znalazła 3 pokojowe mieszkanie które ma być wspólne. Teraz znajduje się na misji. Kobieta zrywała już ze mną z 4 razy i po 5 minutach spowrotem wracała. Nie wiem czy próbuje mnie brać na próby czy jak. Ja nie jestem pewny uczuć. Wszystko się dzieje bardzo szybko a ja nie jestem pewny czy chce zmieniać region polski dla niej oddalając się i ograniczając praktycznie do dwóch razy w miesiącu wizyty z synem. Jestem mało wrażliwy. Jak ona chce mnie rzucić to jestem w stanie bez walki ją oddać. Jest ode mnie starsza o 4 lata i ma syna. Chciała by czuć już stablizacje i poczucie bezpieczeństwa. Tylko że ja nie wiem czy chce poświęcic wszystko dla niej i czy ją naprawde kocham. Bo tak jak kochałem żone to nie pokocham już chyba nikogo na świecie.
Zaczynam coraz częściej myśleć o żonie. Bardzo tęsknie za synem i nie wiem czy podołam jakbym miał widzieć go ledwo dwa razy w miesiącu. A żona wiedząc ze nie chce nikomu powiedzieć ze dostałem rogi opowiadała po wyprowadzce nawet mojej rodzinie ze mam kochanke i zostawiłem ją dla niej. Nie wspominając ani słowem o zdradzie. Pozowała na ofiare opowiadając bzdury o mediacjach z psychologiem itp a bylismy raz na wizycie i to co powiedziała psycholog tylko mnie utwierdziło że z nią jest coś nie tak. Robiła tak do czasu póki nie powiedziałem rodzinie prawdy. Wtedy żona odsunęła się od mojej rodziny i przestała się z nimi kontaktować. Spakowała tylko wszystkie moje rzeczy i przywiozła do domu rodzinnego.
Nie wiem co mam myśleć, co mam robić. Często jestem smutny. Łatwo mnie rozsmieszyć ale ciągle jestem smutny. Nachodza mnie myśli ze może nawet po rozwodzie kiedyś spowrotem wrócimy do siebie. To wszystko jest pojebane :) Nie wiem w którą drogę iść. Wiem że moja zdrada też nie powinna się obejść bez kary. Naprawdę życie jest pojebane nigdy nie wiesz co Cie może spotkać jutro.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
22 mar 2015, 08:23

Witam :)

Avatar użytkownika
przez Pasman 22 mar 2015, 12:36
No to rzeczywiście męcząca sytuacja. I zgodzę się z ostatnim zdaniem :-(
Wszystkie wymienione tutaj porady moga byc nieprawidłowe. Stosujesz na własne ryzyko !
Avatar użytkownika
Offline
Posty
762
Dołączył(a)
18 sty 2010, 05:32
Lokalizacja
Łódź

Witam :)

przez nieszczesliwy 22 mar 2015, 14:29
Jest męcząca ale też zaczyna to we mnie wywoływać agresje i niepokój. Na dzien dzisiejszy jestem też bez dachu nad głową ;/ wiem że sobie poradze ze wszystkim tylko nie wiem w którym kierunki mam podążyć ;/

-- 24 mar 2015, 15:29 --

Dzisiaj uświadomiłem kobiecie że nie będę w stanie oddalić się na stałe tak daleko od syna. Że nie dam rady psychicznie żeby pozwolić sobie na to aby Go widywać raz może dwa w miesiącu na dzień - dwa. Podważyłem tym wszystko co do tej pory ustalaliśmy. Stwierdziła że jestem nie poważny, że podjęliśmy różne decyzje razem a teraz się ze wszystkiego wycofuje. Zajebiście się źle z tym czuje. Ciężko mi strasznie ale nie mogę sobie pozwolić aby zniszczyć sobie relacje z dzieckiem:( Dla niej to jednoznaczne z rozstaniem ;/ wieczorem mamy porozmawiać. Jestem strasznie zestresowany aż mną telepie bo nie wiem czy dobrze robię. Z jednej strony osoba która Cię bardzo kocha z drugiej osobą którą bardzo się kocha. Między młotem a kowadłem ;/ Wydaje mi się że pasuje do niej jak nikt inny. Lecz nie czuje do niej takiej miłości abym mógł tak ograniczyć spotkania z synem rozrywa mi serce. Nie mogłem nawet porządnie zjeść z tego stresu. Poradźcie mi co byście zrobili na moim miejscu?
Pozdrawiam
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
22 mar 2015, 08:23

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do