Depresja, nerwica a wyjazd za granicę.

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Depresja, nerwica a wyjazd za granicę.

przez dermaglif 10 mar 2015, 22:35
Witajcie, mam dość nietypowy problem. Będę bardzo wdzięczna za pomoc, bo wierzę już tylko w internet.

Moja "przygoda" z nerwica i depresja trwa już 4 lata. Do tego mam wkrętkę, że umieram na różnego rodzaju groźne choroby (przechodziłam już ziarnicę złośliwą, teraz chyba znów wróciła; do tego ostatnio mam nieuleczalne choroby układu trawiennego i stwardnienie rozsiane, rzadką chorobę neurologiczną i różności). Uczęszczam na terapię (jeśli to można nazwać terapią - widzę się z psychologiem średnio raz na miesiąc, nie ma miejsc na NFZ), swego czasu brałam leki, ale niestety wątroba zaczęła szwankować i musiałam przestać [fluoksetyna]. Przestałam brać lekarstwa mniej więcej w listopadzie, od tamtej pory było wszystko ze mną w porządku aż do teraz. Znów wracają okropne myśli o śmierci, ogarnia mnie niemoc, w każdej chwili mogę się rozpłakać i nawet nie potrafię nad tym zapanować. Dziś, dla przykładu, rozpłakałam się w szkole na przerwie po tym jak kolega powiedział mi "cześć", dosłownie nie wiem dlaczego. Poszłam się wypłakać do toalety i mi przeszło. Ciągle czuję narastający lęk, jakby siekiera wisiała mi nad głową i niczym nie mogę pozbyć się tych myśli. Źle sypiam, źle się czuję i wyglądam, ciągle jestem zła i smutna na zmianę, no same skrajności.
Wraz z psychiatrą, psychologiem wydedukowaliśmy, że za bardzo wpływa na mnie otoczenie. W domu mam bałagan, 6 osób i nikt się do siebie nie odzywa od kilku lat (wiecie jakie to straszne, jak najukochańsze osoby dla mnie się nawzajem nienawidzą?), matka mojego chłopaka jest mega hermetyczna, nie chce tak jakby wpuścić mnie do rodziny (mimo, że leci piąty rok jak jesteśmy razem), ciągle pokazuje mi swoją wyższość a ja zwyczajnie czuje się przy niej gorsza. Kilka lat temu zaczęło mi się sypać zdrowie, bo ze strachu przed samotnością w nowej szkole schudłam 20kg w 3 miesiące (ważyłam 45 kg przy wzroście 170 cm), co było tylko równia pochyłą aby dalej psuć sobie organizm. No i mogłabym wymieniać w nieskończoność moje lęki i obawy, ale to nie ma najmniejszego sensu.

Dostałam jednak szansę od losu, aby się ustatkować i odciąć od zgniłego towarzystwa - trafiła mi się dobra praca.. za granicą.
No i tak się zastanawiam, jak ja mam sobie tam poradzić zupełnie SAMA, w obcym kraju, obcym środowisku z obcymi ludźmi tymbardziej, że mam problem porozumiewać się ze znajomymi.. Lęk jaki mnie ogarnia myśląc, że musze tam jechać jest nie do opisania, ale nie mam wyjścia - muszę zawalczyć. Ktoś może poradzić co zrobić aby dać sobie radę z niezłym bagażem emocjonalnym w całkiem nowym miejscu? Boję się, że mnie wyśmieją tam, nie będą lubić. Boję się, że dostanę ataku paniki w środku nocy i nikt nie przyjdzie, żeby przejść to ze mną (a mam te ataki dość często i nadal nie umiem ich opanować, co drugi atak kończy się na pogotowiu, bo boję się umrzeć). Rozłąka z moim chłopakiem to już w ogóle jest dla mnie coś kosmicznego, jestem od niego uzależniona a najgorsze jest to, że zdaje sobie z tego sprawę to nie mam ochoty z tym walczyć. Ktoś mógłby doradzić, pomóc choć troszeczkę jak sobie pomóc, jak się przygotować?
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
15 cze 2014, 22:25

Depresja, nerwica a wyjazd za granicę.

przez blah! 10 mar 2015, 23:29
Tego co się wydarzy przewidzieć sie nie da a jeśli nie spróbujesz to nie wiesz czy będzie tak jak zakładzasz czy może inaczej. Dzieki wyjazdowi może się Twój stan pogorszyć a może i polepszyć. Jeśli dotychczasowe formy pomocy nie pomagały to może warto spróbować - najwyżej okaże sie, że wrócisz do domu ale ja bym na Twoim miejscu zaryzykowała - nic nie tracisz. A co do chłopaka to hmm...jeśli jesteś z Nim tylko przez wgląd na uzaleznienie to dla Jego i swojego dobra lepiej odpuść i wyjedź - takie moje zdanie. Może fakt, że musisz radzić sobie sama zmobilizuje Twój umysł do podjęcia działania i bardziej intensywnej walki z lękami. Zdarza się, że ludzie mając świadomośc, że zawsze mają kogoś obok do pomocy to podświadomie blokują się w tym "chorym" świecie, nie mówię że akurat w Twoim przypadku tak jest ale zawsze taka ewentualność istnieje.
A przygotowania hmm...
Ja miałam taką sytuację, że latem zeszłego roku przyleciałam na kilka miesięcy do Polski, po jakimś czasie zaczęłam doznawać róznego rodzaju objawów, które lekarz podsumował jako nerwica lękowa - zasugerowałam się tym i po pewnym czasie faktycznie zaczęłam odczuwać lęki podczas wychodzenia z domu aż do momentu, w którym nie byłam w stanie wyjśc z niego sama. Ale po kilku miesiącach wypadało wrócić do "domu" więc jak się przygotowałam - przykleiłam uśmiech na twarz i powiedziałam sobie, że bardzo sie cieszę z ponownego opuszczenia Polski bo tam czekają mnie lepsze dni. I pomimo tego, że cały czas byłam przekonana, że mam jakieś lęki (chociaż nawet nie wiedziałam przed czym) to z pozytywnymi myślami wpakowałam sie do samolotu - pomimo ciągłych i dosyć uciążliwych fizycznych dolegliwości - przy których myślałam, że to własnie lęki. Więc pomyśl sobie o pozytywnych aspektach tego wyjazdu - zapisz na kartkach samoprzylepnych i ponaklejaj gdzie sie da, żeby cały czas Tobie przypominały o tych pozytywnych stronach. Może to banalny pomysł ale może okazać się, że chociaż odrobinę podziała a nic innego do głowy mi nie przychodzi.
Zakładam, że pewnie lecisz gdzieś na zachód więc to nie daleko i w ostateczności jeszcze tego samego dnia wrócisz do domu - więc chyba warto podjąć to ryzyko ;).
blah!
Offline

Depresja, nerwica a wyjazd za granicę.

przez dermaglif 10 mar 2015, 23:52
Właśnie haczyk jest tu, że jeśli się zdecyduję to wyjeżdżam na minimum 6 tygodni. :( Ściślej mówiąc do Austrii.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
15 cze 2014, 22:25

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Depresja, nerwica a wyjazd za granicę.

przez blah! 11 mar 2015, 00:11
No to Austria to rzut kamieniem ;). Jak będzie cieżko to możesz na weekend do domu przyjechać ;).
Haczyk...nie ma żadnego haczyka - nie skupiaj się na ewentualnych negatywnych konsekwencjach bo wtedy nigdy z miejsca nie ruszysz ;). spróbuj wkręcać sobie ciągle pozytywną wizje wyjazdu bo albo chcesz jechać albo nie - nie ma odcieni szarości. I postaw sobie jasno sprawę - jedziesz albo nie. I po prostu postanów to a nie rozkminiaj za bardzo ;). Może te "rady" są zbyt uniwersalne ale masz do wyboru albo stac w miejscu albo ewentualną poprawę - co wybierzesz, to już Twoja decyzja ;).
blah!
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do