Prosba o pomoc? sama nie wiem...

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Prosba o pomoc? sama nie wiem...

przez kleopatraFilopator 04 lis 2014, 12:25
Witam wam wszystkich, ktorzy byc moze nudzicie sie na tyle zeby spojrzec na moje zale.

Powiem tak. Moje zycie od kilku lat to pasmo rozczarowan!, bolu? rozpaczy? i tracenia bliskich ludzi?

To dlugo historia wiec tylko zakresle. Moi rodzice chyba nigdy nie byli szczesliwym malwenstwem,ale mimo to dwojka dzieci i iluzja kochajacej sie parki. Albo moze to tylko matka go kochala jak glupia i nie widziala co moj ojciec wyprawia.
A taka prawda ze zdradzal ja na lewo na prawo tak ze nawet ja bardzo szybko sie tego dowiedzialam.
Maja 15 lat wiedzialam juz ze stoje na skrzyzowaniu. nie mialam tylko pojecia w ktora strone pojsc.
W koncu poszlam za matka. A ojciec sie wsciekl i postanowil zniszczyc mi zycie.
I tak zaczelo sie kilka lat meki gdzie ojciec oczernial mnie do ludzi , przesmiewal, straszyl, grozil, sledzil, wyniszcal.
Na koniec stwierdzil ze caly rozwod to moja wina , bo jakbym matki nie wsparla to ona dalej by on niego nie odeszla.

Stracilam cala rodzine, brata, ojca... Nauczylam sie juz chyba tracic ludzi.
Przyjaciele rowniez mieli dosc takiej jeczki, ciagle zaplakanej i zdolowanej. Albo zmeczonej bo trzeba bylo sie jakos utrzymac.
Pracowalam i to ciezko, bo mama w swoejej depresji i zalobie przestala byc odpowiedzialna. Przejelam wszystko na siebie.

A teraz po tych kilku lat w koncu sie uwolnilam.
Poznalam kogos niby sie ustawialam. A dalej czuje mojego o ojca na plecach. Dalej mimo wszysko probuje lnie zniszczyc.

Posluchajcie tego. W swieto zmarlych moja matka dostala telefon ze ONA NIE ZYJE.
Ze moj ojciec opowiada to do wszystkich i upomna sie o spadek. kilka starych mebli.

I tu zaczyna sie problem powazny problem.
Po tym wszystkich nienawidze ludzi, boje sie ich boje sie ze znow nie skrwydza zniszcza i wypiora z ludzkosci.
Nie jestem socjopatka ,chcialabym miec prwyjaciol, ale nie ufam nikomu.

I nastepny problem, z nerwow zaczynam sie dusci. Jakbym miala kule bilardowa w gardle.
Wczoraj stracilam przytomnosc. Nie moge oddychac i dostaje ataku paniki co pogarsza sprawe.

Lekarz dal mi tabletki ziolowe i odeslal do domu. Nazarlam sie tabletek a dalej si czuje jakby mi ktos wyrwal serce....


Ktos cos ...sama nie wiem ...co ale potrzebuje pomocy!
Posty
1
Dołączył(a)
04 lis 2014, 12:01

Prosba o pomoc? sama nie wiem...

przez beladin 04 lis 2014, 12:54
kleopatraFilopator, Potrzebujesz pomocy dobrego psychologa. Taka osoba przede wszystkim doradzi ci jak postępować z agresywnym ojcem, matką, która przerzuciła odpowiedzialność za siebie na twoje barki, oraz z tym co się aktualnie dzieje w tobie. Ataki nerwicy są skutkiem długotrwałego stresu. Aby się tego pozbyć ktoś z zewnątrz, kto się na tym zna, musi uświadomić ci co się tak naprawdę dzieje w twoim otoczeniu, dlaczego tak się dzieje i dać narzędzia byś mogła bronić swojej niezależności.
beladin
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do