Jaki był poczatek?

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Jaki był poczatek?

przez Psotka45 04 paź 2014, 12:48
hej
mam 48 lat, i z wiekiem coraz więcej fobii. Moja córka mówi ze to sa objawy nerwicy. Być może. Od pewnie jakichś 20 lat, może więcej, tylko nigdy o tym nie myślałam. zawsze wydawało mi się że użalanie sie nad soba jest oznaka słabości. Miałam 28lat kiedy zostałam sama z córką, piłam....piłam..piłam. potem okazało się że to nie jest rozwiązanie problemu. Następnego dnia problemy sa bez zmian , nie ma kasy za to jest kac gigant. Po kilku latach jakos to ogarnęłam, znalazłam partnera i po kilku latach urodziła drugą córkę. Jak córa miała ok 9 miesięcy okazało sie że znowu jestem w ciązy, niestety partner nie chciał słyszeć o kolenym dziecku. Usunęłam. Ta ciąża objawiała się strasznymi nudnościami i pomimo że ciążę usunęłam przez 3 miesiące chodziłam pieszo do pracy bo cierpiałam na szalejąca chorobę komunikacyjna. Potem juz nie było mi nie dobrze i nie mdliło mnie, za to cisnęło mnie na (sorki) sranie i ciągle chciało mi się sikać. Koszmar. Każda podróz to wyzwanie. Potem doszedł lęk wysokości, klaustofobia. A teraz nawet nie wejdę na wysokie schody ruchome. Ostatnio jechałam do pracy to myślałam że nie dotrę. Moje nerwy wybrały sobie moje kiszki na miejsce, więc po każdym stresowym dniu przez kolejne 3 dni nie schodzę z kibla bo mnie czyści. Wszystkie tabletki typu stoperan jem hurtowo, dwie dawo juz nie działaja. Dostałam Citalopram, biore ...dziś drugi dzień :) Doczytałam się że na efekty trzeba poczekać. Może warto napisać że mam w domu alkoholika,sama jestem DDA.
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
04 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
London

Jaki był poczatek?

przez Niete 04 paź 2014, 23:33
Te wszystkie zachowania to na tle nerwowym. Pijesz jeszcze? Myślę, że już dawno temu powinnaś pójść na terapię bo nosisz w sobie dużo problemów nierozwiązanych i byś pomogła sobie oraz swojej rodzinie.
Niete
Offline

Jaki był poczatek?

przez Psotka45 05 paź 2014, 08:52
nie piję. Od dawna bo jak pisałam, picie nic nie zmienia. Z tą różnicą że na następny dzień jest kac. Nie piję bo od prawie 3 lat mam problem z nerkami i każda ilość alkoholu powoduje okropny ból. Byłam u psychologa jak jeszcze mieszkałam w Polsce, w pewnym momecie doszłam do wniosku że psycholog jest głupszy niż ja. Chodziłam do psychologa z córką i ta pani wskazała mi kilka dróg. Od 7 lat mam drugiego męża, okazuje się że jest on alkoholikiem. Sam oczywiście tego nie przyzna. Pierwszy raz nie potrafie podjąc radykalnej decyzji, nie umiem odejść. Wstyd się przyznać ale chyba z lenistwa. Byłam sama 8 lat , zyłam jak facet. Jak chciało mi sie sexu to znajdowałam kogoś w intenecie. Jeden numer i pa. Ale jestem monogamistką. Jest mąz nie ma skoków w bok. Wiem że on też nie chodzi na boki, teraz chyba nie pije od jakiegoś czasu. Motam się chyba za dużo chce napisać.
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
04 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
London

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Jaki był poczatek?

przez Niete 05 paź 2014, 12:07
To pije czy nie? Bo życie u boku alkoholika może być strasznym koszmarem. Moze razem powinniście pójść na terapię też jeśli chcecie ratować ten związek.
Niete
Offline

Jaki był poczatek?

przez Psotka45 05 paź 2014, 14:27
ja nie pije, mąż tak.Choć wydaje mi sie że ostatnio ma przerwę
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
04 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
London

Jaki był poczatek?

przez Niete 05 paź 2014, 17:06
Psotka45, idźcie na terapię mimo wszystko a wcześniej otwarcie i szczerze ze sobą porozmawiajcie.
Niete
Offline

Jaki był poczatek?

przez Psotka45 06 paź 2014, 07:05
zupełnie przypadkiem "wpadłam" na to forum, szukałam informacji na temat tabletek. Ale jest to pierwsze miejsce które pokazuje mi że nie tylko ja mam problem ze sobą. Idąc ulica mijam ludzi i patrząc na nich zazdroszczę im ich "normalości". Czytając was tutaj ( może zabrzmi to dziwnie) cieszę się że nie jestem jedyna. To w jakiś sposób dodaje mi otuchy, bo po za tym że czytam o waszych lękach i problemach, piszecie jak sobie radzicie. moja nerwica ( a widzę że o to tu chodzi) to jest szereg lat w ogromnym stresie. Mam charakter, lekarz oznacza słabość. I mimo że mam problemy o których wiem to okazuje się że życie dopadło mnie z zupełnie innej strony i powaliło mit stong women. Jestem osobą która całe życie pracowała fizycznie, cięzko fizycznie, po za tym taka baba z jajem. 2 lata temu okazało się że padłam po raz pierwszy: ból nerki jest niewyobrażalny :) miałam złóg w moczowodzie. W zeszłym roku znaleziono u mnie guza przytarczyc,ta zmiana może powodować depresję, ogólne zmęczenie i niechęc do zycia. Jestem miesiąc po operacji. Czekam na wizytę u urologa bo okazuje się że ta nerka przy której był złóg umiera :roll: Lekarz na moje pytanie co z tym zrobić udzielił lakonicznej odpowiedzi: Ludzie żyją z jedną nerką ;) Jest jednak plus, cieszę się że nie mieszkam w Polsce bo tam nie mogłam się doczekać na nic.
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
04 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
London

Jaki był poczatek?

Avatar użytkownika
przez bittersweet 06 paź 2014, 22:52
Psotka45, takze uważałam, ze jezeli sobie z czyms nie radze, to oznacza słabosc. Słaboscia była tez nerwica, depresja, bóle psychosomatyczne. Teraz wiem, że słaboscia jest udawanie ze wszystko gra, ze nie potrzebuje pomocy, wypieranie problemów. Tez jak sie źle czułam siegałam po alko / na szczęscie nie nałogowo/, i juz tego nie robie, bo to niczego nie rozwiazuje.
Aa, cital brałam bardzo mi pomógł, efekty pojawiły sie po 2 tygodniach - mam nadzieje ze u Ciebie tez tak bedzie.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Jaki był poczatek?

przez Psotka45 08 paź 2014, 14:47
jestem na tabletkach blisko tydzień, i chyba coś zaczyna sie zmieniać :) OBY
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
04 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
London

Jaki był poczatek?

przez Niete 08 paź 2014, 20:13
Psotka45, chyba nastawienie, ale też dobrze ;)
Niete
Offline

Jaki był poczatek?

przez Psotka45 12 paź 2014, 07:57
chyba nastawienie :) wiem że sami sobie robimy największą krzywdę i sami sobie możemy najbardziej pomóc. Takim przykładem sa osoby chore na raka , jak złożą broń to padają. Zresztą pamiętam siebie jak po prześwietleniu płuc miałam podejrzenie o grużlice, poległam. Jeszcze tego samego dnia byłam w prywatnej przychodni żeby zrobić tzw prześwietlenie warstwowe, dodam że było to ponad 20 lat temu. Na moje szczęście wzięłam ze sobą to prześwietlenie na podstawie którego skierowano mnie dalej. Tam specjalista był zdziwony że w ogóle przyjechałam! Wyszłam zdrowa jak ryba :) owszem było cos ale to pozostałość po starym zapeleniu płuc :yeah:
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
04 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
London

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do