Witam.

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Witam.

przez bartyz00 29 wrz 2014, 12:32
Witam wszystkich.Mam na imie Michał i jestem z Krakowa.Chcialem napisac o swoich problemach zyciowych itd.
Jestem w wieku 30 lat .Mysle ze moj problem zaczol sie od dziecinstwa i poglebial sie wraz z roznymi czynnikami.Chyba musze zaczac od tego ze ojciec ma firme kolo domu.(Aktualnie rodzice są po rozwodzie)Zawsze ojciec byl glową rodziny .Niestety dopiero po wielu latach wspolnie z rodziną mama, mlodszy brat i starsza siostra doszlismy do wniosku po wielu przeczytanych artykulach ze ojciec ma problemy psychiczne z tym ze jest to specyficzna choroba z ktorej sam chyba nie zdaje sobie sprawe. Sprawdza sie w prowadzeniu firmy ale nie istnieje dla niego termin ,,uczucia wyzsze,,
zawsze liczy sie tylko pieniądze i on sam.Nie chce go tutaj oczerniac bo to moj ojciec ale przez niego ale nie tylko mam teraz spore problemy.Nigdy z nim nie umialem rozmawiac i vice versa.Nasze rozmowy ograniczają sie do koniecznosci.Pracowalem u ojca jakies 10 lat. W miedzy czasie kilka razy odchodzilem i wracalem.Ojciec zatrudnil 3 pracownikow ,aktualnie pracuje 2 ludzi.W tej chwili nie pracuje znow a powodem tych odejsc są owi pracownicy.Ja staram sie byc uczciwy jako pracownik i jako czlowiek ale niestety oni zachowują sie jak dorosle dzieci tzn (ciagle obgadywanie za plecami,wysmiewanie i to dzien w dzien - i nie są to moje urojenia poniewaz niestety wszystko slysze bedąc np w 2 hali.Staralem sie to ,,olewac,, ale to tylko byly chwile ale na dluzszy dystans nie radzilem sobie tym poprostu mam za slabe nerwy na cigle obsmiewanie czy codzienne obadywanie.Ojca to nie interesuje i chodz zawsze powtarzal ze to przejme tak naprawde nie robil nic w tm kierunku ale nie do tego zmierzam.On tego nie umie zrozumiec i chodz jego tez obgadują to jakos jemu to ni przeszkadza czesto nawet slysząc wchodząc po cichu na zaklad.Stwierdzil ze to jest tylko praca i nie przyszelem sie tutaj przyjaznic i ze powinienem isc do psychiatry.Nadarzyla sie okazja zeby z zoną cos otworzyc i oderwac ie od niego.Chcialem dodac ze tak naprawde wiekszosc rodziny boi sie ojca.Potrafi sie wydierac na wszystkich a w szczegulnosci na slabszych.Jest bardzo specyficzny .Nie mieszka juz z nami tylko dojezdrza do pracy.Moje napiecie wzrastalo z biegiem lat.Teraz jestem bardzo znerwicowany.Mieszkam z zoną w ,,dobudówce i ciagle zerkam czy juz przyjechal denerwuje sie jak sie wydziera sie dookola (chodz na mnie nie -mnie tylko obaduje z kolegami z innych firm ze nie pracuje itd)Nie umiem sie od tego wszystkiego zdystansowac.Brat tez pracowal u ojca na szczescie znalazl sobie prace gdie indiej ale niestety chodzi do psychologa nabawil sie nerwicy równiez(tez przejmowac sie wiecznym obgadólstwem i wysmiewaniem).Zona slusznie zwraca mi uwage ze juz tu nie poracuje to po co tym wszystki zyje ,podgladam i sie tylko denerwuje .Nie umeim sobie poradzic z jego zlowrogim spojrzeniem .Na zakladzie teraz widze ze ..ozyli,, jak tam nie pracuje i moga sobie dowolnie o wszystkim rozmawiac i tez zdarza mi sie nadluchiwac i wychwytywac rzeczy o mniue.Nie wiem jak sobie z tym radzic .. bede pracowal teraz kilka kilometrow od domu ale jak zrobic zeby sie calą tą ,,wokóldomową,, sytuacją nie przejmowac.To by bylo w skrocie na tyle .Sorry za wszystkie bledy i chetnie odpowiem na jakiekolwiek pytania .Pozdro

-- 29 wrz 2014, 14:33 --

Jestem juz tak przewrazliwiony ze nawet staram sie wychodzic z domu wtedy kiedy wiem nie spotkam ani ich ani jego.Wytlumaczylem odchodząc jednemu z nich z ktorym jescze cokolwiek gadalem jak wyglada sytucja i co o nich mysle poniewaz gdy powiedzialem ze odchodze rzucil na mnie miesem ,okazalo sie ze dostalem sms od niego z przeprosinami ze nie widzial ze wszystko sobie biore do siebie i ze głownie to nie on tylko ten 2 itd i nawet sam siebie nazwall tym ktorym mnie obrazil chodz wiedzial ze to nic nie zmieni i tylko probowal sie,, oczyscic,, Byc moze ta sytacja sie zmieni kiedy juz bede ,,na swoim,,w koncu zawsze wracalem i ojciec sie czul jak zawsze gorą.Czytalem fajną ksiązke,,Jak przestac sie martwic i zacząc zyc,, ktorą polecil mi brat ale ona dodaje pewnosci tylko na chwile.Moze to wynika z mojego braku pewnosci i swojej wartosci .Ojciec nigdy mnie za nic nie pochwalil zwsze tylko dostawalem zjebki lub ręką w głowe ale to bylo w dziecinstwie .Moim marzeniem jest sie od ,,nich wszystkich,,odizolowac i zacząc normalnie zyc ale to nie jest proste
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
29 wrz 2014, 11:33

Witam.

przez Niete 29 wrz 2014, 21:03
Nie jest proste bo ciągle żyjesz tym co było i masz toksyczną relację, która Cię niszczy. Moim zdaniem najlepiej by było ograniczyć kontakt do minimum i zacząć sie skupiać na własnej rodzinie, którą budujesz. Praca tam też Cię psychicznie rujnowała i najlepsza by by była niezależność w każdym stopniu.
Mam wciąż kompleks w sobie. Liczysz, że może zdobędziesz kiedyś przychylność ojca i tą miłość, której Ci nigdy nie dał. Ale to się nie stanie. Jego już nie zmienisz ani tym bardziej nie zmusisz do pracy nad sobą. Dlatego skup się na własnej osobie. Może to też będzie zawierało się w terapii, która pomoże zwalczyć schematy, ale trzeba w końcu się z tego wyrwać.
Niete
Offline

Witam.

przez bartyz00 30 wrz 2014, 08:22
Dzięki za komentarz.Napewno gdzies tam w podswiadomosci jest troche prawdy w tym co piszesz z tym ze to tylko podswiadomosc bo jesli cokolwiek czuje do niego to tylko szacunek bo cos finansowo pomogl i moze lepiej by bylo dla mnie gdyby tego nie zrobil .Teraz bedzie ciezki okres bo tak naprawde mam kontuzje plecow i on do konca nie wie na czym stoi. Zawsze pyta sie co zemną jest jak przyjdzie piątek przy okazji z jakąs ,,fuchą,, typu wydrukuj cos itp i jedzie na wies czym zyje caly tydzien i nic go nie interesuje.MAm 2 przeciwwskazania lekarskie dosc powazne zeby tu nie pracowac i tak tez to narazie z nim ,,rozgrywam,,(nie umiem z nim rozmawiac wiedząc ze i tak tego nie przyjmie do wiadoosci tlko powie co mysli i tyle) ze poprostu albo cos mi ,odwala,, albo mi sie nie chce pracowac albo narzeka ze w tm wieku sobie takie konuzji narobilem.Wiem to bo znam go chociaz slowo znam brzmi dziwnie .Dla niego najwazniejsza jest praca i kasa wiec jesli nie prcujesz to jestes ,,tym zlym,,.I z tym bedzie mi najciezej bo jak zawsze wychodzi zee to przeciez ze mną są jakies problemy znow.Mam charakter po mamusce i staram sie byc w poządku zawsze ale niestety trafilem gdzie trafilem i z tym moim charkterem zostalem ,,zniszczony,,.tym bardziej ze nigdy nie mailaem w pracy z kims o tym pogadac bo kto bedzie sie trzymal z synem ,,majstra ,,to akurat jestem w stanie zrozumiec ale nie umiem ogarnąc ,,dziecinady,,.Zmierzam do tego ze tutaj są peryferia i oni chodząc do sklepu (ja nie chodze do centrum informacyjnego)rozmawiają z gosciami ktorzy sprzedając uwielbiają plotkowac o wszytkim i wszystko idzie ,,dalej,, to mnie denerwuje ze nie mam na to wplywu .Pewnie boje sie tez jego reakcji bo dostanie szalu (gdy nie idzie po jego mysli) poza tym zostanie sam a wokol sporo podobnych zakladow rodzinnych i nie bedzie sie czul komfortowo dodatkowo zaklad dzierzawi od mamy po podziale a poki ja pracowalem to mial pretekst ze prowadzi go dla mnie .Najgorsza bedzie ta rozmowa z czlowiekiem ktory zaciska zeby kiedy slyszy ,,odchodze,, i zaczyna sie piekielko ale mam 30 lat i to oststni moment zeby sie od niego ,,uwolnic,,
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
29 wrz 2014, 11:33

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Witam.

przez jazzowa 30 wrz 2014, 08:40
nie jest proste bo się boisz
ale co byś zrobił gdybyś się nie bał ?! czas na zmiany.
poczytaj sobie "kto zabrał mój ser?" ;)
lepiej złamcie mi serce niż nos.
Offline
Posty
459
Dołączył(a)
12 kwi 2012, 11:32
Lokalizacja
music music music

Witam.

przez Niete 30 wrz 2014, 18:45
bartyz00, to w końcu podejmij wiażące decyzje nawet jeśli wymagać będą ryzyka. Żona w tym pomoże?
Niete
Offline

Witam.

przez bartyz00 30 wrz 2014, 20:30
jazzowa dzieki za wpis ..ogladnolem narazie kreskowke ;) to jest pewnoscią otwarcie oczów na problem.
Niete zmierzamy do tego poniewaz ma byc to docelowo wspolny biznes.Mam nawet poparcie tesciow (z tesciem rozmawiam tak jak powinienem z ojcem).Oby wypalilo a są na to spore szanse bo bardzo na to licze chyba byl bym szczesliwy jak ten chlopak z kreskowki ktory znalazl nowy ser ;d ;d .A tak na powaznie bylo by to dla mnie oderwanie sie od tego toksycznego powierza którym zoraz ciezej sie oddycha

-- 01 paź 2014, 08:41 --

To juz trwa tyle lat i zawsze czulem sie tu jak niewolnik.Nie było dnia zebym nie chcil sie usamodzielnic wiedzac jak tu jest.Oni sie mnie bali bo zawsze bylem od nich wiekszy wiec gadali po cichu ale nie tylko o mnie o bracie i rodzinie tez co mnie juz clkiem wyprowazalo z równowagi bo przeciez nikt znich im za skore nie wszedl Potrafilem sie z nimi nie odzywac z jednym z nich 2 lata ! chodz tak naprawde reszta i tak sie trzymala z nim wiec wiadomo jak to wygladalo .Zalilem sie wtedy mojej dziewczynie (obecnej zonie ) a ona sie denerowowala bo nie umiala tego zrozumiec ze daje sie tak traktowac i nie wiele znacze w pracy.Tylko sie zloscila i tak naprawde nic nie dawaly te rozmowy nic wrecz przecwnie czesto sie tylko kłóciliśmy o to .Z ojcem od dziecinstwa bylo tak ze chcial zebysmy z nim jzdzili na wies ale nikt nie chial bo zawsze kazal robic jakies zadania z matematyki (czego wtedy nie nawidzilem) i wydzieral sie zawsze wiec w koncu kiedy powiedzialem e nie jade na smierc sie obrzil bo i reszta nei chciala .Minely lata i nie wiele sie zmienil byly próby z mojej strony zagadania o czyms o czym mozna pogadac -sport itd i owsem pogadal chwile ale za minuy kilka zaczol sie przyczepiac o wszystko inne (praca itp) ze czemu tego nie zrobilem itp itd wiec calkiem sie odniechciewalo wszystkiego.Jego wieczne darcie napawalo wszystkich strachem .Najgorsze jest to jest bardzo sprytny jesli chodzi o gadke i prowadzenei firmy i ciezko mi z nim rywalizowac i do czegos konkretnie sie przyczepic a nie powiem mu ze zachowuje sie jak psychol i jest do duszy ojcem i zawsze takim byl.To jest najgorsze ze ciezko mi jest walczyc i nei bac sie takiego charakteru.

-- 01 paź 2014, 18:15 --

Zaczyna sie to wszytko robic nie fajne....

wraca zona z pracy i mowi mi ze wreszcie zalatwila na dobre sprawe ze sklepem czytaj(centrum informacji) sprrzedawczyni pani wlasciciel pyta sie jej (byla zdziwiona bo zona wczesniej z nia nie rozmawiala) ale jak kiedys powiedzia lem ,,oni w sklepie wiedzą wiecej o Tobie niz ty sam,, Wiec pyta zony jak tesciowa czy wrovcila po zabiegu a ona na to ,,nie interesuje mnie to
(mieszkamy nad nią),, myslac ze to jest najlepszy sposob na to ze nie bedzie musiala wiecej z nia rozmawiac wiedzą c jaka jest pani sklepikara wraz z synami.Przyszla sie pochwalic jak to fajnie rozegrala.Ja sie zdenerwowalem i powiedzialem ze powiedziala to w najgorszy sposob jaki mogla ze jest tyle innych sposob zeby kogos splawic nawet niech nie bedzie przyjemne ale nie w ten sposob.Wiec jak zwykle zaczela sie awantura ze sie wszystkimi przejmuje ze nawet ,,sklepikarą,, i ze to ja rzeczywiscie powinienem sie leczyc.To rece mi opadają w takim momencie i traci sie oparcie w kimkolwiek

-- 01 paź 2014, 18:50 --

Owszem moglem pomyslec ze tak powiedziala moze mogla lepiej ale trudno i tak nie chodze do tego sklepu bo ich nie szanuje.Tylko nawet w zlosci kiedy zona mowi takie rzeczy to mi sie odniechciewa czegokolwiek
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
29 wrz 2014, 11:33

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do